Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kpt. Władysław Polesiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kpt. Władysław Polesiński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 października 2010

U Matki Bożej na Apelu Jasnogórskim (różańcowy październik)

Ołtarz Jasnogórski z otwartym - pustym - tabernakulum [foto: Drapikowski Studio]


W godzinie Apelu
[-- Czesław Ryszka]

Codziennie po Apelu Jasnogórskim słychać charakterystyczne pobrzękiwanie wiązką ważących około dwóch kilogramów kluczy i nieśmiałą prośbę o opuszczenie przez wiernych Komnaty Królowej. Potem następuje dokładne sprawdzenie, czy nie pozostał"ktoś" niepożądany, planujący jakieś niecne dzieło, co niejednokrotnie w historii Sanktuarium się zdarzyło. Zarządzenia władzy klasztornej w sprawie kontroli kaplicy były jednoznaczne. Przy zamykaniu świątyni powinny być obecne trzy osoby. Każdy sprawdzający miał wyznaczony swój teren. Nawą główną szedł najstarszy, doświadczony zakrystian, a dwie boczne nawy kontrolowali młodsi: kapliczny i bazylikowy. Taka była procedura, praktykowana od niepamiętnych czasów, choć nieraz okoliczności zmuszały do pewnej modyfikacji.

W kwietniu 1970 roku, o godz. 21.40, normalny tok pracy sprawdzających został zakłócony. Kiedy po skończonym Apelu wierni opuszczali kaplicę, jeden z nich zwrócił uwagę na siedzącą w ławce staruszkę, która wyglądała jak święta z ołtarza. Siedziała prosto, z białą, zamyśloną twarzą. Jej postać wzbudzała szacunek, ale i jakiś niepokój. po chwili okazało się, że staruszka stawiła się już na Apelu Niebieskim...

Nastąpiły czynności związane z przejściem człowieka do wieczności. Powiadomiono kustosza bazyliki jasnogórskiej, pogotowie ratunkowe, milicję, prokuratora, zakład pogrzebowy. Na szczęście staruszka miała przy sobie dowód tożsamości, co ułatwiło milicji zawiadomienie bliskich... Przyjechała córka, której wygląd i zachowanie świadczyły o przynależności do ówczesnej elity. Zaskoczona opowiedziała, że kilkanaście godzin temu odbyli rodzinną rozmowę, w trakcie której oznajmiono matce, że ponieważ wnuki są już odchowane, załatwiono dla niej Dom Spokojnej Starości. Następnego dnia miano ją tam zawieźć. Gdy usłyszała, jak dzieci zatroszczyły się o jej przyszłość, wolała wybrać inny dom, niebiański. Miała szczęście, prawda?

Zostać powołanym do Boga podczas Apelu Jasnogórskiego - to wielka łaska. Ta wieczorna modlitwa, kierowana do Królowej Polski i matki Kościoła jest szczególnie ulubiona przez wiernych. Nie znamy autora słów Apelu: "Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam", ale sięgają one do historii, mają charakter rycerski, żołnierski, harcerski i zarazem bardzo ewangeliczny. Apel śpiewa się czy odmawia stojąc na baczność, meldując się Maryi i oświadczając: jestem cały Twój i do Twojej dyspozycji. Każdego dnia o godz. 21.00 wierni - pielgrzymi z kraju i z zagranicy oraz mieszkańcy Częstochowy gromadzą się licznie przed Cudownym Obrazem na tę wieczorna modlitwę, transmitowaną od 1995 roku przez Radio Jasna Góra, a za jego pośrednictwem - od 1996 roku - przez Radio Maryja. Dzięki falom eteru miliony wiernych na świecie łączą się duchowo z tymi, którzy trwają bezpośrednio przed Obliczem Jasnogórskiej Bogarodzicy. Rozlega się dźwięk dzwonka, rozpoczyna się ostatnia liturgia dnia.

Czy Pan wie, jaki był początek tego nabożeństwa? Zanim stało się tak znane i powszechne, poprzedziły go różne wydarzenia. Między innymi, interesujące świadectwo złożył kapitan lotnictwa Władysław Polesiński, zmarły w 1934 roku, trochę w młodości "wadzący się z Bogiem". Oto, podczas próbnego lotu nowym samolotem, usłyszał niespodziewanie wewnętrzny rozkaz: "Zniż lot, ląduj". Wylądował. Gdy opuścił samolot, nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00. Kiedy opowiedział o tym zdarzeniu swojej żonie, okazało się, że dokładnie o tej porze poleciła go Matce Bożej Jasnogórskiej. Kapitan przybył do Częstochowy, stanął na baczność przed Cudownym Wizerunkiem, zasalutował i zwracając się do Matki Bożej, meldował swoje przybycie, jak to czyni się w wojsku wobec dowódcy. Kapitan W. Polesiński założył potem wśród polskich oficerów katolicką organizację "Krzyż i Miecz". Jej członkowie przyjęli zwyczaj codziennego stawiania się na apel o godz. 21.00 - przed Matką Bożą Częstochowską.

Inne świadectwo łączy się z ks. Leonem Cieślakiem, pallotynem, który podczas okupacji hitlerowskiej szerzył podobną praktykę w Warszawie, wśród młodzieży akademickiej - na tajnych kompletach i w kołach Sodalicji Mariańskiej. O godz. 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi. W tym samym czasie na Jasnej Górze, o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził liczne grupy akademickie, najczęściej członków Sodalicji Mariańskiej, na wieczorną modlitwę przed Cudownym Obrazem.

Na ostateczne ukształtowanie się Apelu Jasnogórskiego miało wpływ uwięzienie kard. Stefana Wyszyńskiego. po otrzymaniu tej bolesnej wiadomości w późnych godzinach nocnych, 25 września 1953 roku, Paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie. Kiedy Prymas Polski, uwięziony w Stoczku Warmińskim, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi, 8 grudnia 1953 roku, postanowił dokonać osobistego aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, tego dnia na Jasnej Górze bp Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, celebrował Mszę św., podczas której o. przeor Jerzy Tomziński w płomiennym kazaniu ogłaszał: "Staniemy dziś wszyscy na Jasnogórski Apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, przed Cudowny Obraz. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swoim ojcem odmawiają dziesiątkę Różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Odtąd w tej godzinie Apelu będziemy się jednoczyć z polskim narodowym Sanktuarium, z kaplicą Cudownego Obrazu, aby polecić opiece Maryi Prymasa Polski". Od tego dnia w codziennym Apelu Jasna Góra jednoczyła się duchowo z uwięzionym Prymasem. Gdy powiedziano o tym kard. S. Wyszyńskiemu, postanowił błogosławić w godzinie Apelu całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach. Dziś, z perspektywy czasu można powiedzieć, że było to oficjalne zapoczątkowanie Jasnogórskiego Apelu. Na owoce tej modlitwy nie trzeba było długo czekać. Ksiądz Prymas odzyskał wolność po trzech latach.

Nowe impulsy dla tego wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu, złożone 26 sierpnia 1956 roku, zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel Jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji narodu. Już nie tylko Ksiądz Prymas, ale za jego przykładem wszyscy biskupi błogosławili Polsce. Przez lata czynił to z Jasnej Góry bp Lucjan Bernacki z prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna za wierność kard. S. Wyszyńskiemu. Tu, na Jasnej Górze, przebywał na wygnaniu. W czasie Wielkiej Nowenny, a przede wszystkim podczas obchodów Milenium Chrztu Polski, idea Apelu Jasnogórskiego związała się na stałe z uroczystościami maryjnymi w całej Polsce. Biskupi polscy, w swoich pasterskich listach z okazji różnych doniosłych uroczystości i wydarzeń, zachęcali wielokrotnie wiernych do praktyki Apelu Jasnogórskiego zarówno w świątyniach, jak i w domach rodzinnych - w intencji aktualnych spraw Kościoła i ojczyzny.

Do upowszechnienia praktyki Apelu Jasnogórskiego przyczyniła się także peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. We wszystkich parafiach, podczas Nawiedzenia, ważnym punktem stał się właśnie Apel Jasnogórski o godz. 21.00, apel w intencji osobistego pojednania z Bogiem a także swoich najbliższych i całego narodu. kiedy od 1978 roku Paulini na stałe przejęli opiekę nad Obrazem Nawiedzenia, utrwalił się zwyczaj, że opiekun Obrazu przeprowadzał Apel w każdej parafii.

I jeszcze jeden moment godny podkreślenia: kiedy od 1 października 1962 roku na Jasnej Górze rozpoczęły się specjalne czuwania w intencji Soboru, gromadzące przez kolejne cztery lata delegacje ze wszystkich polskich parafii, nocne czuwanie modlitewne rozpoczynano zawsze uroczystym Apelem - modlitwą do Królowej Polski za Polskę i modlitwą do Jasnogórskiej Matki Kościoła za Sobór. Odtąd Apel Jasnogórski, oprócz charakteru narodowego zyskał nowy wymiar - modlitwy za cały Kościół i jego duchową odnowę. Kardynał Stefan Wyszyński z auli soborowej błogosławił tym radosnym czuwaniom modlitewnym właśnie w czasie Apelu.

Z okazji rozpoczęcia Czuwań soborowych, w 1962 roku, ówczesny przeor Jasnej Góry - o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczornego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Od 1975 roku, przeor o. Józef Płatek wprowadził zwyczaj krótkiego rozważania modlitewnego, spontanicznej modlitwy do Królowej i Matki Polaków, nawiązującej do aktualnych potrzeb ojczyzny. Następnie, od 28 marca 1978 roku, jako generał zakonu przez kolejne 12 lat osobiście prowadził Apel, utrwalając już na stałe styl jego prowadzenia. Apelem, odpowiednio rozbudowanym, przeor Jasnej Góry - o. Konstancjusz Kunz, 1 stycznia 1982 roku, zainicjował uroczystości jubileuszowe 600-lecia Jasnej Góry.

Największym promotorem i animatorem Apelu Jasnogórskiego stał się Ojciec Święty Jan Paweł II, starający się ukazać istotę tego nabożeństwa jako chwili szczerego spotkania dzieci ze swoją Matką. To wszystko, co należy do rzeczywistości naszego życia, nasze problemy, niepokoje, nadzieje i dziękczynienie - powierzamy Jej zwykle w tym spotkaniu, otwierając również swoje serca i umysły na Jej zalecenia i prośby.

W specjalnej księdze, którą nazwano "Księgą modlitwy apelowej", są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę "Księgę" kładzie się w czasie Apelu na Jasnogórskim Ołtarzu Ojczyzny. Z pewnością będzie ona dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy do Matki i Orędowniczki. Do 2000 roku wpisało się do tej "Księgi" blisko 25 tys. osób, przedkładając różne intencje, prośby i podziękowania.

Prosi Pan, bym zakończył moją opowieść modlitwą apelową - dobrze. Wyrażę w niej wdzięczność za jasnogórskie doświadczenie Polaków, w którym od wielu lat mogę uczestniczyć.

Jasnogórska Matko! Pragnę w słowach dziękczynienia ogarnąć siłę czerpaną od Ciebie przez pokolenia Polaków w historii, przez państwo polskie tyle razy uratowane dzięki Twojej pomocy i obronie. O tym mówią wielcy świadkowie naszych dziejów, a Twoi czciciele - święci i błogosławieni, zakonodawcy, społecznicy, obrońcy Polski, twórcy kultury. W ich gronie znajdują się: św. Jadwiga i św. Kazimierz, Jan Długosz i św. Jan Kanty, św. Brat Albert i bł. Szczęsny Feliński, św. Maksymilian Kolbe, bł. Honorat Kuźmiński i bł. Edmund Bojanowski; słudzy Boży: Bronisław Markiewicz, August Hlond, Stefan Wyszyński i Jerzy Popiełuszko; wodzowie: Karol Chodkiewicz, Stefan Żółkiewski, Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski, Romuald Traugutt, Józef Haller, Władysław Sikorski; pisarze i artyści: Adam Mickiewicz, Cyprian Kamil Norwid, Zygmunt Krasiński, Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Ignacy Kraszewski, Stanisław Wyspiański, Jan Matejko, Józef Chełmoński, Jan Lechoń, Krzysztof Kamil Baczyński - niemal wszyscy najwierniejsi kulturze i duchowości polskiej. Towarzyszyli im zawsze wybitni ojcowie Paulini - Oporowski, Kordecki, Pokorski, Moszyński, Rejman, Przeździecki, Markiewicz, Wrzalik...

Bogarodzico! Od wieków przychodzą do Ciebie Polacy i co widzą? Obraz, skarby, zabytki, dzieła sztuki... Wśród malowideł na sklepieniu Twojej Komnaty, jedno z nich przedstawia "Ucieczkę Szwedów spod twierdzy Jasnogórskiej". Nieznany artysta napisał na nim w 1689 roku: "Przybyszu, oto Jasna Góra w ręku Matki Dziewicy w 1655 roku przez wojska szwedzkie 40 dni oblegana, lecz nie zdobyta. Władcom polskim podobało się nazywać ją Górą Zwycięstwa. Ty jednak nazywaj ją raczej Krzakiem Gorejącym, a niespalonym przez ogień i nietkniętym wśród płomieni ognistych pocisków. Złóż dziękczynienie Bogu, który dał nam zwycięstwo przez Pana Jezusa Chrystusa i Jego Matkę. Pamiętaj też, aby potomności przekazać, jak wielkimi dobrami Bóg uwieńczył Polskę".

W podobnych słowach o. Augustyn Kordecki przedstawił obronę Polski rozpoczętą przez wydarzenia jasnogórskie - nie pisząc o "cudzie", lecz o "podziwu godnym dobrodziejstwie Boga". Czyż to nie zastanawiające, że ten bohaterski przeor w "Nowej Gigantomachii", opisie oblężenia Twojego Sanktuarium, napisał: "Przypatrz się Polsko, jak wielki pożytek przyniosła ci cześć Bogarodzicy". I dodał: "Niech wszystkich nieprzyjaciół, którzy sprzysięgli się na wykorzenienie w Polsce czci Królowej Aniołów, rozproszy Bóg potężną swą mocą".

Matko Polaków! Los Twojego Cudownego Wizerunku jest bardzo podobny do losu Polski. Kardynał Karol Wojtyła, na krótko przed wyborem na Stolicę Piotrową, mówił na Jasnej Górze: "Patrzy naród z jakimś nieustannym zachwytem na ten Obraz, ponieważ On wyraża tajemnice tych zaślubin Boga z człowieczeństwem, z jego historyczną, konkretną formą, któremu na imię Polska, polskość. Ażeby zrozumieć człowieka, trzeba sięgnąć w głąb tajemnicy. Ażeby zrozumieć naród, trzeba przyjść do tego Sanktuarium" (23 I 1977).

Spoglądając na Twoją Ikonę z perspektywy naszych dziejów, słyszymy Twoją pieśń dochodzącą z głębi naszej przeszłości, pieśń uwielbienia za Boże dzieła na polskiej ziemi. Dostrzegamy Twoją nieustanną i niezmordowaną służbę. Pomagasz nam z całą mocą, jaką obdarzył Cię Bóg. Zachowujesz w swoim sercu wielką przeszłość swojego ludu, pamiętasz cuda, których doświadczyli nasi ojcowie, znasz także nadzieje współczesnych, nasze oczekiwanie wielkiej przyszłości. Jesteś świadoma spraw przeszłych, teraźniejszych i przyszłych, solidarna z nami, ukazujesz Bożą ocenę wydarzeń, postaw i zamierzeń. Wśród współczesnego zamętu i biedy, wskazujesz cud Bożego odkupienia, Boże miłosierdzie, wierność i bliskość Boga.

Ty, Maryjo, interweniujesz i dzisiaj, by ocalić tych, którzy zginęliby bez Twojej pomocy. Ale Twoja pomoc przychodzi często innymi drogami niż zamysły ludzkie. Dopiero wówczas, gdy ktoś otworzy się na działanie Boga, widzi jak spełnia się Jego wola w obecnej chwili.

Jasnogórska Matko! Pomagaj nam dostrzec w naszym "dzisiaj" Bożą rzeczywistość, odkryć oczyma wiary nasze jutro w świetle Bożej nadziei. Wyzwalaj nadzieję i bądź nadal jej światłem. Niech nasza nadzieja będzie tak wielka, aby zdołała rozproszyć mroczne zwątpienia i przemóc niegodne postępowanie. Niech dzięki Tobie, Jasnogórska Gwiazdo przewodnia, nigdy w naszej ojczyźnie nie zgaśnie światło Bożej nadziei.
[-- Czesław Ryszka, "Jasnogórska opowieść", Paulinianum Jasna Góra, Częstochowa 2003, str. 331-339]



Apel Jasnogórski przed Najświętszym Sakramentem
[-- Kardynał Stefan Wyszyński]

W godzinie Apelu Jasnogórskiego pragniemy podziękować Tobie, Zbawicielu świata, obecny w Sakramencie Eucharystii za to, że na Kalwarii dałeś nam swoją Matkę, mówiąc do ucznia, a przez niego do nas wszystkich: "Oto Matka twoja" (J 19, 27).

Wiemy, Dobry Jezu, że Maryja była Ci potrzebna w dziele Odkupienia. Przez Jej posługiwanie otrzymałeś Człowieczeństwo. Ona wykarmiła i wypielęgnowała Twoje Ciało, które było Ci potrzebne na Kalwarii i w Eucharystii. Ona jest Matką Twojego Ciała, które jest prawzorem Mistycznego Twego Ciała - Kościoła.

Miałeś przecież, Panie Jezu, Kościół swój zbudować na wzór ciała - jak to pięknie opisał święty Paweł: "...jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, jedno stanowią ciało..." (1 Kor 12, 12). Chciałeś oswoić się z działaniem swego ludzkiego Ciała, aby na jego wzór ustanowić Kościół. Dlatego i my dziś Matkę Twoją wiążemy jak najściślej z tajemnicą Odkupienia i uświęcenia Kościoła - Twego Mistycznego Ciała - bo wiemy, że z woli Twojej Maryja jest również Matką Kościoła.

Dziękując Tobie za Matkę, którą nam dałeś, dziękujemy najpierw za to, że Ją w ogóle przyjąłeś, że chciałeś Ją mieć w dziele Odkupienia. I że chcesz Ją mieć i dzisiaj, w przedziwnym Misterium Twoim i Twojego Kościoła.

Patrząc na Twoje Ciało Eucharystyczne, dziękujemy Ci za to, Jezu, że podzieliłeś się z nami swoim Ciałem, że nam je okazałeś w czasie Ostatniej Wieczerzy, mówiąc: "...to jest moje Ciało... to jest moja Krew, nowego Przymierza, która za wielu będzie wylana..." (Mt 26, 26-28). Odtąd widzimy Ciebie, gdy jako Bóg-Człowiek, w otoczeniu Apostołów, trzymasz w ręku Ciało swoje i mówisz do nas: "Bierzcie i jedzcie..." (Mt 26, 26).

Pragniemy Ci za to specjalnie podziękować. Chcemy utrzymać jeszcze ściślejszy związek z Tobą, żyjącym w Kościele. Tak nam się wszystko wiąże w całość! Takie to dla nas jasne, że Ty, Bóg-Człowiek, ze swoim Bóstwem i Człowieczeństwem, z ludzką Duszą i Ciałem, jesteś i żyjesz w Kościele.

W Kościele jest również Matka Twojego Człowieczeństwa, Matka Twojego Ciała. Ty sam w Kościele żywisz nas nieustannie Sobą, w ciągu naszej ziemskiej wędrówki, dając nam przez to gwarancję życia wiecznego: "Kto pożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6, 54). Jest to radosna gwarancja i za nią również jesteśmy Tobie wdzięczni.

Dziękujemy Ci, że nieustannie przygotowujesz nas przez Ofiarę Mszy świętej i Sakrament Eucharystii na zmartwychwstanie, składając w nasze życie energie swego wiecznego życia. Ubezpieczasz nas na zmartwychwstanie i żywot wieczny. Mówiłeś przecież: Potrzeba, byście i wy zmartwychwstali, jako Ja zmartwychwstałem... Trzymając w dłoni swoje Ciało, ukazujesz nam drogę do zmartwychwstania.

Pod krzyżem, na którym wisi Chrystusowe Ciało, stoisz Ty, Najlepsza Matko, wybrana na Piastunkę Człowieczeństwa Bożego. Jak nas to raduje, że jesteś w misterium Chrystusa i Kościoła! Jesteś zawsze obok Twojego Syna. Jesteś Matką Jego Eucharystycznego Ciała, którym się nieustannie żywimy. Oto jedność, źródło naszej pociechy! Oto oczywista nasza pewność! Zbędny jest niemal akt wiary, bo łatwo możemy przyjąć rzeczywistość tak wspaniałą i tak cudowny plan Boży, przedziwnie pomyślany.

Najlepsza Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żywi nas swoim Ciałem, ukształtowanym w Tobie! Oddajemy się Tobie, pragnąc jedynie Ciebie uważać za Matkę naszą, dającą nam zawsze najlepszy Dar - Syna swojego, którego przygotowałaś, aby był dla nas Ofiarą i Sakramentem.

Klękamy przed Najświętszym Sakramentem i zobowiązujemy się do jak najczęstszej łączności z Jezusem w świątyniach naszych i we wszystkich świątyniach na całym świecie. Niekiedy mijamy je, przechodząc obok. Będziemy odtąd pamiętać, Najlepsza Matko, że są to mieszkania Boga żywego. "W tej Hostyi jest Bóg żywy, choć ukryty, lecz prawdziwy". Każda świątynia będzie odtąd dla nas okazją do uwielbienia Twojego Syna, który dał nam swoje Ciało w Tobie ukształtowane. Będzie to również przedmiot naszego apostolstwa. Mijając świątynię, zachęcajmy się wzajemnie: Wstąpmy na chwilę. Na moment klęknijmy, choćby na progu, aby powiedzieć Chrystusowi: Dziękujemy, że jesteś, że trwasz, żyjesz, czuwasz i miłujesz.

Pozdrawiamy Ciebie, Maryjo Jasnogórska, wraz z Twoim Synem, w godzinie Apelu Jasnogórskiego, gdy klękamy przed Najświętszym Sakramentem - Eucharystycznym Ciałem Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

[-- Stefan Kardynał Wyszyński, "Miłość na co dzień", Rozważania, Wydawnictwo "Soli Deo", Warszawa-Ząbki 2001, str. 275-277]


Jasnogórska monstrancja "Rosarium Virginis Mariae" ("Różaniec Matki Bożej") - wotum rodziny Drapikowskich, 2003 [foto: Drapikowski Studio].


Jasnogórskie tabernakulum - zamknięte (na zdjęciach poniżej: otwarte) - wykonanie Drapikowski Studio, 2006.


Jasnogórskie tabernakulum - wewnątrz.  [foto: Drapikowski Studio]


Jasnogórskie tabernakulum - wewnątrz (wykonanie Drapikowski Studio, 2006).




Tabernakulum




15 sierpnia




Szata Niebiańska




Nałożenie szaty na Cudowny Obraz







Warto przeczytać:
►"Mówią, że jestem krawcem Matki Bożej", Nasz Dziennik, 11/13-04-2009
►"Niebiańska szata", Lidia Dudkiewicz, Niedziela Nr 36, 5-09-2010


►www.drapikowski.pl/  ["Drapikowski Studio", Gdańsk] 

wtorek, 24 sierpnia 2010

Brońmy Krzyża!

"W Polsce mamy obecnie do czynienia z potężną próbą zanegowania krzyża, czyli najważniejszego znaku naszej wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Polakom nie uda się obronić tego symbolu, to przypuszczam, że nasz Naród i nasze państwo wpadną w jeszcze głębszy kryzys i nie będziemy w stanie rozwiązać podstawowych problemów w nauce, ekonomii czy w ogóle w zarządzaniu Rzecząpospolitą."
[-- Ks. Prof. Tadeusz Guz, "Istota Krzyża a totalitaryzmy i nowa lewica", 19-08-2010]


Dyżury pod krzyżem – to obowiązek każdego z nas
Obrońcy krzyża czuwają pod nim (modlą się, zbierają podpisy pod petycjami; są po prostu obecni) ustalając dyżury tak aby w każdej godzinie dnia czy nocy była grupka osób.
Można zgłosić się na godzinę, dwie czy więcej na czas, który nam najbardziej odpowiada. Największe potrzeby są w czasie od 19.00 do 9.00. Wtedy szczególnie potrzebni są mężczyźni (pora nocna, prowokacje).
Kontakt w tej sprawie:
p. Mirka - 507 737 838 i 601 716 156 (łatwiej dostępny)
[Internetowa Gazeta Katolików]



Rycerski Zakon Krzyża i Miecza

Krzyż Smoleński… Tu sprowadził nas ból po Tragedii Smoleńskiej. Tu zjednoczyła nas modlitwa za Ojczyznę.
Tu został zaatakowany Krzyż. Krzyż Chrystusowy. Tu Krzyż został ośmieszony, zbezczeszczony i poniżony. Tu odbywa się próba zniewolenia Krzyża. Bowiem Krzyż Smoleński tu został zaaresztowany.
I jakby się dalej nie potoczyły sprawy, to miejsce zostanie dla nas miejscem świętym, miejscem modlitwy, miejscem, gdzie króluje Krzyż.
Stanęliśmy pod Krzyżem Smoleńskim, by bronić Krzyża i Ojczyznę. Musimy stać dalej! Być może przegonią nas w inne miejsce. Albo nie będzie już potrzeby bronić tu Krzyża, bo tu zostanie ten skromny drewniany krzyż lub stanie okazały pomnik, krzyżem uwieńczony. Ale co by się dalej nie działo, nie wolno nam dać się rozproszyć. Co by się nie stało powinniśmy zawsze pamiętać, że:
Pod Krzyżem Smoleńskim ujawniły się „zamiary serc wielu”. To my – tu i teraz – jesteśmy wezwani do obrony przed tymi „zamiarami”. Przed bezczeszczeniem Krzyża, przed kolejna próba zniewolenia Ojczyzny, przed zamiarami zniszczenia rodziny i małżeństwa. Jesteśmy wezwani stać pod Krzyżem i bronić Krzyża. Bronić nasz dom, bronić naszą godność, bronić i chronić umysły naszych dzieci. Jesteśmy wezwani do wierności Chrystusowi i Jego Matce. Wezwani by stanąć w szeregi obrońców Chrystusa pod znakiem Maryi. Wezwani by spełnić obietnice ojców naszych, wezwani by spełniać Śluby Jasnogórskie!
Śpiewamy stojąc przy Krzyżu Smoleńskim Apel Jasnogórski. Jednoczymy się codziennie o dwudziestej pierwszej z całą Polską, jednoczymy się ze Stolicą Duchową Polski, z Jasną Górą. Śpiewając Apel na Krakowskim Przedmieściu, stajemy w duchu przed Tronem naszej Królowej. Stańmy się więc znowu Jej rycerzami. Stańmy się Maryjną Armią Krzyża!
Idźmy za przykładem kpt. Władysława Polesińskiego. Meldował się on co wieczór swojej Hetmance i na Jej cześć założył wśród oficerów polskich katolicką organizację Rycerski Zakon Krzyża i Miecza. Stańmy się więc i my ponownie rycerzami. Wszak wywodzimy się z Narodu Rycerskiego.
Stańmy w obronie wiary i moralności. Zadbajmy o to, by już nigdy w Polsce nie dochodziło do takich wynaturzeń, jakich świadkami jesteśmy pod Pałacem. Brońmy młodzież przed zgubnymi wpływami propagandy antychrystusowej, przed rozpustą, przed wynaturzeniami. Stańmy w obronie rodziny. Stańmy w obronie Ojczyzny!
Zjednoczeni pod Krzyżem Smoleńskim, zjednoczmy się dalej w walce z odwiecznym wrogiem ludzi, z przebiegłym wężem – szatanem. Zjednoczmy się w walce z jego sługami. Zjednoczmy się w walce o ratowanie Jego ofiar. Zjednoczmy się w tej walce pod sztandarami Maryi i zwyciężymy!
Pamiętajmy: Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję! Te słowa powtarzał Prymas Tysiąclecia za swym wielkim Poprzednikiem, kard. Augustem Hlondem.
Stając do Apelu Jasnogórskiego i powtarzając rotę: Jestem przy Tobie, pamiętam czuwam! stańmy się Maryjną Armią Krzyża!
[-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 22 sierpnia 2010]


"Całym sercem dobremu Bogu dziękuję za świadectwo wiary, pasję i heroizm, jakim promieniowało życie kpt. Władysława Polesińskiego. Był oficerem, lotnikiem, człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, ze wszystkich sił, z całą swoją pasją. "Człowiek mocny Bogiem" - to hasło jego życia, które nie tylko głosił innym, ale sam na co dzień wypełniał." [-- Ks. prałat Zdzisław Peszkowski, ze wstępu ►książki]





Niech Polska stanie się krajem krzyży
Są wśród katolików polskich tacy, którym sprawa krzyża leży na sercu i stanęliby w jego obronie gdyby mieli czas, siły czy mieszkali w Warszawie. Są wśród polskich katolików i tacy, którzy nie wiedzą co myśleć o konflikcie o Krzyż na Krakowskim Przedmieściu oraz tacy, którzy z jakichś względów, posiadając dobre intencje, uważają, że ten krzyż należy przenieść do kościoła.
Każdy jednak polski katolik, każdy Polak powinien głęboko przemyśleć i przemodlić tę sytuację na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
Czego chce od nas Bóg? Do czego nas skłania? Czego wymaga od nas nasz katolicyzm? Jakie świadectwo swojej wierze mamy dać dziś, gdy cala Europa zaczyna walczyć z krzyżem, gdy usuwa się go pod różnymi pretekstami z miejsc publicznych, z budynków użyteczności publicznej, a nawet z katolickich szkół (w Niemczech)?
Odpowiedź na te pytania wydaje się być tylko jedna.
Niech Polska stanie się krajem krzyży!
Wywieśmy krzyż w oknie lub postawmy go w oknie.
Postawmy go przed swoim domem.
Postawmy go na swoim gruncie.
Stawiajmy go na rozstajach dróg.
Stawiajmy go przy drogach.
Zawieszajmy w swoich miejscach pracy.
Zawieszajmy go na szyi.
Zawieszajmy go w samochodach, naklejajmy na nie.
Stawiajmy go w swoich miejscach zamieszkania.
Stawiajmy go w miejscach publicznych.
Stawiajmy go przy leśnych szlakach i na szczytach gór tak, by był widoczny z daleka.
Niech krzyż wyznacza nasz krajobraz.
Niech będzie apelem do tych, którzy go odrzucili lub tak naprawdę go nie znają.
Ewangelizujmy przez krzyż.
Dawajmy poprzez niego świadectwo naszej wierze i naszej miłości do Boga.
Niech będzie znakiem obecności Chrystusa w naszym życiu.
Niech będzie dla Europy znakiem, drogowskazem, wymówką, tym co ma obudzić serca i sumienia, przypomnieć o prawdziwej europejskiej tożsamości.
Stawiajmy krzyże i brońmy ich aż do męczeństwa.
Katolik nie może pozostawać katolikiem chowając głowę w piasek, nie informując wszystkich o swojej wierze, nie dając jej czynnego świadectwa, składając pokłon temu światu i poddając się jego regułom.
W sposób szczególny apelujemy do tych, którzy, jako katolicy i Polacy, uznają, że nie należy mieszać się w konflikt na Krakowskim Przedmieściu, że nie potrzeba bronić tego krzyża, że powinien on zostać przeniesiony do kościoła.
To wy przede wszystkim powinniście dać dowód, ze wasze intencje i sumienia są czyste, że nie chowacie głowy w piasek, że nie oszukujecie nas i siebie.
Stawiajcie krzyże i brońcie ich aż do męczeństwa!
[-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików, 22 sierpnia 2010]



Kronika Obrony Krzyża
 
 
Wysłaliśmy do:
-- Komendy Rejonowej Policji w Warszawie -- Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa
-- Komendanta Stołecznego Policji -- Prosimy kopiować i wysyłać
Dowiedzieliśmy się:
-- Dowiedzieliśmy się: Antoni Macierewicz złożył zawiadomienie (9.08.2010)
-- Nadesłano -- Apel Tomasza Terlikowskiego

-- Maria K. Kominek OPs, Stanisław Krajski, Internetowa Gazeta Katolików