Pokazywanie postów oznaczonych etykietą totalitaryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą totalitaryzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 września 2010

Jakby co, to wyłączą nam telefony i internet?


Jak donosi agencja AFP (10-09-2010) władze Mozambiku nakazały miejscowym operatorom sieci telefonii komórkowej (Vodacom i mcel) wyłączyć na pewien czas funkcję SMS. Chodziło o uniemożliwienie porozumiewania się protestującej ludności.
2-09-2010 w stolicy Mozambiku, Maputo i w Matola wybuchły krwawe zamieszki, w wyniku których zginęło 13 osób (w tym dwoje dzieci), ponad 400 zostało rannych, a 248 osób aresztowano.
Zamieszki zostały wywołane drastyczną podwyżką cen chleba (do 22%), spowodowaną odmówieniem przez rząd Mozambiku dalszej dotacji do cen ropy naftowej.
Po kilku dniach postanowiono wrócić do wcześniejszych dopłat. Mozambik jest jednym z najbiedniejszych krajów Afryki, liczącym około 20 mln. mieszkańców z ponad 20% bezrobociem. 1/4 ludności posiada telefony komórkowe, co stanowi dwa razy większą ilość od korzystających z prądu! W Mozambiku od 2004 r. posiadaczy telefonów komórkowych przybywa 50% rocznie (zgodnie z zaleceniami Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej ONZ).
Yahoo News/AFP, 10-09-2010



██ — Mozambik



Mozambik


____________________________________________________________________________


Darmowe 100 SMS od mcel  [Moçambique Celular S.A.R.L.]






mcel: "życie jest lepsze, kiedy jesteśmy razem"







Mozambik, 2-09-2010. Zablokowane SMS-y (służbom mundurowym działają?) Po prawej charakterystyczny żółty budynek salonu obsługi klienta telefonii GSM mcel [foto: AFP].


____________________________________________________________________________
Mozambik, 2-09-2010. Rozruchy w Maputo [foto: Reuters/Grant Lee Neuenburg]. Policja użyła ostrej amunicji do rozpędzenia wielotysięcznych tłumów demonstrantów protestujących wobec zapowiedziom drastycznym podwyżkom. Protestujący zwołali się za pomocą SMS (w wolnym tłumaczeniu): "Mozambiczanie: przygotujcie się do wielkiego strajku na dzień manifestacji przeciw podwyżkom cen chleba, wody, energii elektrycznej, benzyny i transportu. Przekaż tą wiadomość dalej". Nadawca do dziś (luty 2011) pozostaje nieznany. Inne zdjęcia można obejrzeć w serwisie BBC News: ►www.bbc.co.uk/news/world-africa-11182376





Krótki przejazd ulicami Maputo, stolicy Mozambiku.


___________________________________________________________________________
11 września 2010 w Warszawie
W MSWiA, pod kierownictwem v-ce ministra Adama Rapackiego obradował zespół ds. przeciwdziałania zagrożeniom terrorystycznym, przygotowujący narodową strategię „Rzeczpospolita”.
Eksperci już oceniają stan bezpieczeństwa obiektów, które mogą być potencjalnym celem zamachowców. Gazeta podaje, że na pierwszy ogień poszedł gmach Sejmu i stołeczne metro. MSWiA uruchomiło specjalną stronę internetową z poradami jak się zachować w przypadku dostrzeżenia np. podejrzanej paczki.
Sprawą kluczową jest jednak to, jak w razie zamachu zareagują służby: policja, ABW, ratownicy medyczni. – Szkolimy ich, ćwiczymy, korzystamy z doświadczeń zagranicznych partnerów, wylicza Rapacki. Chodzi o to, by stworzyć jednolity model działania wszystkich służb.
Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że wybrano wzór brytyjski, bo ten program przewiduje wiele wariantów rozwoju sytuacji oraz nowe rodzaje zagrożeń.
Resort chce, by w przyszłym roku narodowa strategia – w postaci dokumentu – była gotowa do akceptacji przez rząd i wdrażana.
Czy Polsce realnie zagraża atak terrorystyczny? – Dziś poziom ryzyka jest oceniany jako niski, ale według MSWiA może wzrosnąć podczas Euro 2012.
[źródło PAP] - podkreślenia w depeszy – moje /Deżawi/
____________________________________________________________________________

14-09-2010 „Przestają funkcjonować telefony i internet” (komentarz ze strony „W obronie Krzyża”):
„Większość Obrońców Krzyża zgłasza, ze przestają funkcjonować ich telefony. Niekiedy nie działają. Niekiedy nie chcą łączyć z określonymi numerami. Coraz częściej po prostu nie funkcjonują. Co ciekawe nie dotyczy to osób, które kontaktują się z Krajskim – przez które są przekazywane wszystkie informacje. Wielu osobom zaczynają dziwnie funkcjonować lub nie funkcjonować komputery tak prywatne jak i służbowe. Coś niedobrego dzieje się z e-mailami, zrywa się łączność internetowa.”
►„W obronie Krzyża” – 14-09-2010.
____________________________________________________________________________
Zagłuszacz: Prawda, czy mit?

___________________________________________________________________________



7-01-2011 
Jak podaje agencja Reuters [7-01-2011] w Mozambiku, trzeci co do wielkości operator telefonii komórkowej Movitel, zainwestuje w bieżącym roku $120 mln na infrastrukturę (budowa stacji bazowych na peryferyjnych obrzeżach, gdzie nie działają pozostali konkurenci). Movitel należący do wietnamskiego Viettel, ogółem, w najbliższych pięciu latach ma zainwestować w Mozambiku $400 mln.



Movitel GSM

16 listopada 2010 r., amerykańska agencja prasowa Bloomberg podała, że operator telefonii komórkowej Movitel w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy rozpocznie inwestycje ($436 mln do 2015 r.) mające na celu przejęcie 5-15% całego rynku konsumentów, co w 2015 r. może się podwoić do 30%.

Obecny podział rynku użytkowników telefonów komórkowych w Mozambiku:
mcel (najstarszy operator, działa od 1997 r., pierwotna nazwa Moçambique Celular S.A.R.L.) - 4 mln abonentów

Vodacom (Vodafone Group; działa od grudnia 2003 r.) - prawie 3 mln abonentów


Według raportu "Frost & Sullivan" (lipiec 2009) do roku 2015 dochody z telefonii komórkowej mogą wzrosnąć nawet czterokrotnie do $1,8 mld.


Nowy operator GSM Movitel należy do wietnamskiego Viettel z siedzibą w Hanoi.

[►http://www.bloomberg.com/]




PS  Linki do artykułów agencji AFP o zamieszkach w Mozambiku (wrzesień 2010) pozostawiam, mimo że po publikacjach i zdjęciach nie ma już nawet śladu.



poniedziałek, 6 września 2010

Dyktatura relatywizmu

Homilia Ks. bp. dr. Jana Tyrawy wygłoszona podczas V Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja (Kalisz, 2-09-2010)


Ekscelencjo, najdostojniejszy biskupie kaliski, księże biskupie Teofilu, szanowni państwo, siostro i bracie błogosławionego księdza Jerzego, księże dyrektorze, czcigodni księża, siostry zakonne, siostry i bracia w Chrystusie.

Pierwszy czwartek miesiąca września gromadzi nas na Eucharystii w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Rodzina Radia Maryja i telewizja "Trwam".

Ten dzień obrany został jako dzień pielgrzymkowy. Pielgrzymka obrała sobie jako temat refleksji rozmyślań "Błogosławiony Jerzy Popiełuszko obrońcą życia poczętego". Kto broni człowieka poczętego, będzie bronił każdego. Sądzę, że dla ważności tego tematu dobrze będzie nakreślić współczesne jego tło, które czyni go ciągle aktualnym i koniecznym. To właśnie tło stwarza nowe zagrożenia i domaga się nowych przemyśleń, aby je obnażyć i im zaradzić. Kardynał Joseph Ratzinger w przeddzień wyboru na papieża, zauważył coś, nad czym nie wolno nam przejść obojętnie. Mówił: "Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnie z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm - to znaczy poddawanie się każdemu powiewowi nauki - jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoistego rodzaju dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki."

Jedyna miara rzeczywistości własne ja i jego zachcianki. Dyktatura relatywizmu.

W komentarzu do tej uwagi napisano: Marsz w kierunku totalitaryzmu rozkłada się na trzy etapy:
1/ Negacja prawa i prawdy obiektywnej, czego konsekwencję stanowi zrównanie dobra i zła, grzechu i cnoty.
2/ Instytucjonalizacja dewiacji moralnych objawiająca się w przemianie prywatnej niegodziwości w publiczną cnotę.
3/ Wprowadzenie ostracyzmu społecznego i prawnej karalności dobra.

Do tego właśnie doszliśmy, żyjemy w społeczeństwie hołdującym swoistemu antydekalogowi, w którym dozwolone jest wszystko, poza publicznym deklarowaniem wierności zasadom porządku naturalnego i chrześcijańskiego. Dyktatura relatywizmu to w swych ostatecznych konsekwencjach odrzucenie światła rozumu i wzgardzenie łaską Bożą. Po drodze rezygnuje się z wiary i praw Boskich, potem praw wpisanych w ludzką naturę, by wreszcie pozbyć się samej filozofii, która stawia pytania o prawdę i sens bytu. Tak rodzi się na naszych oczach największy w historii totalitaryzm ze swym podstawowym zakazem stawiania pytań.

Wyrazem owej dyktatury relatywizmu jest między innymi sprawa Krzyża. Mam tu na myśli nie tylko krzyż spod Prezydenckiego Pałacu i wszystko to, co mu towarzyszy, lecz również to, co go poprzedza w świetle sentencji Trybunału ze Strasburga. Trybunał nakazał zdjąć krzyż ze ścian w szkole we Włoszech, po zaskarżeniu jego obecności w miejscu publicznym przez emigrantkę z Finlandii, która nie umiała dostrzec, że ten sam krzyż widnieje na jej ojczystej fladze narodowej. Po tym zaskarżeniu odezwały się podobne głosy także w Polsce, a nawet proces w sądzie już rozstrzygnięty. Od tamtej pory wiele rządów europejskich wypowiedziało się za pozostawieniem krzyża w szkołach. Rząd polski tego jak dotąd nie uczynił. Wnosi się postulat usunięcia krzyża ze ścian w miejscach publicznych, czy w ogóle z przestrzeni publicznej, właśnie dlatego, że są to miejsca publiczne, i że urąga to zasadzie rozdziału państwa od Kościoła. Stwierdza się wprost, że krzyż znajduje się tam wbrew prawu, bezprawnie, że państwo ma być światopoglądowo neutralne.

Przy tej okazji zauważmy, że rozumienie przestrzeni publicznej, w której miałoby nie być miejsca na krzyż, rozszerza się na sprawę obecności religii w szkole, uczestnictwa w uroczystościach państwowych, i w ogóle obecność symboliki religijnej. Dodajmy na marginesie, że w ostatnim czasie zdjęto krzyż z Rysów, gdzie postawili go GOPR-owcy w stulecie swej organizacji dla upamiętnienia tych, którzy w górach zostali na zawsze. Przypatrzmy się temu bliżej.

Po raz pierwszy zasadę rozdziału państwa od Kościoła postawiła rewolucja francuska, która równocześnie obnażyła jej dwuznaczność. Kościół oddzielony od państwa wyeliminowany został ze sfery publicznej. W niej pozostało samo państwo, które rzekomo nie grzeszy, którego nikt już nie ma prawa upomnieć w jego grzechu. Państwo zatem mogło dokonać rzezi chłopów w Wandei, bez żadnych dla niego konsekwencji. Zasadę rozdziału państwa od Kościoła wnosi też sam Kościół, który ukazuje państwo i Kościół jako dwie niezależne i autonomiczne instytucje na wzajem się uzupełniające. To Kościół dostarcza wartości, które wypełniają demokrację, aby nie przerodziła się w totalny, czy w kolejny totalitaryzm.

Zauważmy jednak, że obecność krzyża w szkole, czy w urzędzie i w przestrzeni publicznej nie łamie owej zasady. Szkoła czy urząd są instytucjami państwowymi, gdzie państwo mianuje urzędników, określa zadania i programy, przeprowadza kontrole. W sejmie ustanawia prawo, uchwala programy polityczne i ekonomiczne. Wszystko to bez udziału Kościoła. To nie Kościół podnosi podatki, ale Kościół mówi, że niepłacenie podatków jest niemoralne. Katechetę (również i księdza) wizytuje dyrektor szkoły i urzędnik z kuratorium. On też musi się podporządkować przepisom państwowym, jeśli chce uzyskać awans. Za postulatem usunięcia krzyża z przestrzeni publicznej stoi w rzeczywistości nie egzekwowanie rozdziału państwa od Kościoła, lecz próba rozdziału społeczeństwa od religii.

Jednakże rozdziału społeczeństwa i religii dokonać się nie da. Swoistego rodzaju dowodem na to jest to, że usunięcie krzyża, usunięcie jednego symbolu religijnego, tworzy automatycznie drugi symbol religijny, czy antyreligijny - pustą przestrzeń. Ta pustka przestrzeni publicznej staje się religijnym symbolem, m.in. także owej dyktatury relatywizmu, o czym mówiliśmy wcześniej. Staje się symbolem ateizmu, i takiego ducha są też w większości wypowiedzi domagające się jego usunięcia.

Tymczasem krzyż w przestrzeni publicznej umieściło społeczeństwo, a nie państwo, które jest na służbie społeczeństwa i tkwi w niej od tysiąca lat. A zatem w imię jakiej racji ma być usunięty, ma być zdjęty? Warto przy tej okazji przypomnieć słowa Jana Pawła II: "Postulat neutralności światopoglądowej jest słuszny głównie w tym zakresie, że państwo powinno chronić wolności sumienia i wyznania wszystkich swoich obywateli, niezależnie od tego, jaką religię i światopogląd oni wyznają". Ale postulat ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego, i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością. Do tej pustki, czy pustej przestrzeni jeszcze powrócimy.

Czym jest też sam wyrok sądowy nakazujący usunięcie krzyża, czy ogłaszanie, że tkwi bezprawnie, wbrew prawu? Należy tu widzieć bardzo niebezpieczną tendencję zredukowania całego życia społecznego do prawa. Prawa, które jest najniższą płaszczyzną życia społecznego, najbardziej grubiańską i prymitywną. Powyżej niego plasuje się moralność, kultura, smak, zwyczaj, obyczaj, religia, które są bardziej subtelne niż prawo odsłaniające zawiłe subtelności tajemnicy człowieka i jego życia. Prawo, kiedy wszystko jest zredukowane do prawa, kiedy prawo ma tu o wszystkim decydować, w rzeczywistości unieważnia te wszystkie pozostałe płaszczyzny, po prostu je niszczy. Prawo, które niszczy kulturę, unieważniając ją, niszczy też kulturę prawną, niszczy też elity odpowiedzialne za te sfery. W tym świetle, na przykład o pięknie muzyki, mają decydować ci, którzy w ogóle nie mają słuchu. O sztuce nie decydują elity, tylko sędzia, który nie umie rozróżnić, co jest prawdziwą sztuką, a co skandalem. Bo skąd to ma umieć? To sędzia ma decydować o tym, która z naukowych książek ma się ukazać, a która nie. I tak nagle jednoosobowy sędzia, czy nawet wieloosobowy zespół, staje się nieformalnym organem ustawodawczym, wprowadza nowe prawo jako organ ustawodawczy, czyni zbędnymi pozostałe właściwe organa.

Dokładnie w taki właśnie sposób, wyrokiem sądu w Stanach Zjednoczonych, wprowadzona została aborcja. Dzisiaj na naszych oczach wprowadza się jako małżeństwa związki homoseksualne. Jest już w tej sprawie wyrok w sądzie w Kalifornii, wprowadzony przez sędziego Waltera. I tak prymitywny pogląd sędziego, nawet wielce niemoralny, staje się publicznym prawem. Doskonałym przykładem może tu być też wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie pani Alicji Tysiąc, o którym to wyroku Javier Borrego, sędzia tegoż Trybunału, zgłaszający votum separatum do tegoż wyroku napisał: "Trybunał zdecydował, że istota ludzka urodziła się ze względu na naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z tym rozumowaniem jest w Polsce dziecko, które ma sześć lat, którego prawo do urodzenia jest w sprzeczności z konwencją. Nigdy nie sądziłem, że konwencja mogła by zajść tak daleko, i uważam, że to przerażające."

Odwoływanie się do prawa, którego treścią miałby być rozdział państwa od Kościoła, też jest nieuzasadniony. Podstawą miałaby być konstytucja, która jednakże stwierdza, co następuje: "Kościoły i inne związki są równouprawnione. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność. W swych przekonaniach religijnych, światopoglądowych i filozoficznych zapewniają swobodę ich wyznawania w życiu publicznym." Nie mówi się o rozdziale państwa i Kościoła, ale o bezstronności. Bezstronność państwa wzmacniana jest klauzulą o wolności i sumienia, że "władze państwowe i publiczne gwarantują swobodę uzewnętrzniania przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych w życiu publicznym". Oczywiście, odwołanie się do sumienia, w konsekwencji niesie w sobie także i wezwanie do odpowiedzialności, tak jednej, jak i drugiej strony. Nie możemy o tym zapomnieć.

Usunięcie krzyża symbolu religijnego, tworzy inny symbol religijny - pustą przestrzeń społeczną. Czyż już raz nie mieliśmy pustej przestrzeni społecznej wolnej od krzyża? A czymże był w rzeczywistości wiek XX, realizujący swoją ideologię w dwóch zbrodniczych systemach totalitarnych, począwszy od haseł rzuconych przez komunę paryską? Cały wiek wydaje się być czasem dostatecznie długim, aby można było zweryfikować prawdziwość rzuconych haseł, tym bardziej, że całe państwo ze wszystkimi swoimi organami, i całą potęgą militarną było zaangażowane w ich realizację. Co się zrodziło z tej pustej przestrzeni społecznej? Czyż nie jedno z największych ludobójstw, jakich świat do tej pory nie znał? Poznał dopiero w wieku XX.

W tym miejscu chciałbym odwołać się do refleksji nad tym problemem do Leszka Kołakowskiego. Do końca życia nie przystąpił do Kościoła Katolickiego, nie przyjął chrztu, a nawet w młodości zwalczał Kościół. Wolno zatem powiedzieć, że wszystko co na ten temat powiedział, nie czynił tego z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, lecz na podstawie własnych przemyśleń i wnioskowania. Jest to ważne, bowiem dziś każda uwaga najbardziej słuszna, czyniona przez wierzącego deprecjonowana jest zarzutem konfesyjności i rzekomo nie może obowiązywać niewierzącego. Ciekawe, że do dzisiejszego dnia we Francji, trzeci tom zasadniczego jego dzieła "Główne nurty marksizmu" nie został wydany. Sprzeciwiła się temu nowa lewica. Jestem ciekawy, czy nowa lewica w Polsce przeczytała ten tom, a tak mocno nawołuje do dialogu.

Właśnie pustka najpełniej charakteryzuje miniony okres. Pustka, której pierwszym źródłem stał się brak wartości w imię tolerancji i otwartości. Otwartość jednak nie jest neutralna aksjologicznie, nie może oznaczać bezkrytycznej otwartości na wszystkie poglądy, i nie pociąga za sobą zgody na każde stanowisko. I dlatego z całym przekonaniem mógł stwierdzić: "Ludzkość nigdy nie wyzbędzie się potrzeby identyfikacji w kategoriach religijnych: kim jestem, skąd się wziąłem, gdzie jest moje miejsce, dlaczego mogę wybierać, jaki jest sens mojego życia, jak stawić czoła śmierci". Religia jest kluczowym aspektem ludzkiej kultury, potrzeb religijnych nie da się z kultury ekskomunikować za pomocą racjonalistycznych zaklęć. Nie samym rozumem żyje człowiek.

Jeszcze jedna uwaga. W wraz z zanikiem świętości pojawia się jedno z najgroźniejszych złudzeń naszej cywilizacji, że ludzkie życie można poddać nieograniczonym przemianom, że społeczeństwo jest zasadniczo bytem nieskończenie plastycznym, i że kwestionowanie tej plastyczności, i tej doskonałości oznacza kwestionowanie całkowitej autonomii człowieka, a tym samym kwestionowanie wartości samego człowieka. Zakwestionowanie religii i zakwestionowanie świętości, przez co rozumieć należy wewnętrzną pracę człowieka nad sobą samym i jego doskonalenie duchowe, dokonało się w imię nauki. Wszystko miało być naukowe. Naukowe miało być pojęcie dyktatury proletariatu. Naukowy światopogląd. Ale nie to okazało się być najgroźniejsze.

Ostatecznym źródłem owej pustki okazało się przemawianie do nie zaspokojonych utopii i utopijnych tęsknot ludzkości. Owa pustka okazała się być wielką fantazją, nie dlatego, że obiecywała lepsze życie, ale dlatego, że odwoływała się do niezbywalnych duchowych pragnień człowieka i łudziła ich spełnieniem, właśnie bez krzyża. W tym sensie marksizm pełnił istotne funkcje religijne i skuteczność jego ma religijny charakter. Dostarczał ślepej ufności, co do wspaniałego świata, który oczekuje ludzkość tuż za rogiem. I ta pusta przestrzeń po zdjętym krzyżu, okazała się być religijnym symbolem nie minionej epoki. Mało tego, jak zauważono, w imię owego religijnego symbolu, odwołano się w ostateczności do tkwiącego w ludziach łajdactwa. W imię symbolu pustej przestrzeni społecznej, jakie są szanse jego przezwyciężenia? Współczesny człowiek coraz bardziej stara się wypełnić tę pustkę właśnie prawem, nawet byle jakim, i techniką. I przez to staje się tym bardziej zagrożony egzystencjalną pustką. Zauroczenie technologią sprawia, że całość ludzkiej egzystencji sprowadzona zostaje do techniki i konsumpcji. Technika także ma stać się miarą moralności. Wszystko to, co technicznie wykonalne, ma być dobre. Właśnie dlatego aborcja jest dobra, bo technicznie wykonalna.

Jednakże człowiek nie jest algorytmem, stąd też miłość, ofiara, poświęcenie się, przebaczenie. To właśnie, co nazywamy świętością, niczym nie da się zastąpić. Tym bardziej nie potrafią ich zastąpić egoizm, ludzka próżność, irracjonalizm, czy wspomniane wyżej łajdactwo. Dodatkowym argumentem za świeckością państwa, które usuwa religijne symbole z przestrzeni publicznej ma być europejskość, że tego domagają się dzisiaj europejskie standardy. Europa ma być świecka, wolna od religijnych symboli. Ma to być znakiem demokracji i wolności Europy. W Polsce nie jest to problem nowy, spotkaliśmy go podczas IV Pielgrzymki Papieża Jana Pawła do odradzającej się Polski w 1991 r., kiedy to ateistyczne laickie elity, prawie że wprost, ogłosiły osobę Papieża w Polsce jako persona non grata, osobę niepożądaną, mówił o tym Papież później w książce "Przekroczyć próg nadziei". Słyszeliśmy wówczas także odpowiedź Jana Pawła II pełną bólu i smutku: "A co ma być tym kryterium, co ma być tym kryterium wolności, jaka wolność? Na przykład wolność odbierania życia nienarodzonemu dziecku? Moi bracia i siostry, ja pragnę, jako biskup Rzymu, zaprotestować przeciwko takiemu kwalifikowaniu Europy, Europy Zachodniej. To obraża ten wielki świat kultury, kultury chrześcijańskiej, z któregośmy czerpali i któryśmy współtworzyli. Współtworzyli także za cenę naszych cierpień. Tu na tej ziemi kujawskiej, tu w tym mieście męczenników, to musi być głośno powiedziane: kulturę europejską tworzyli męczennicy trzech pierwszych stuleci. Tworzyli ją także męczennicy na wschód od nas w ostatnich dziesięcioleciach, i u nas w ostatnich dziesięcioleciach. Tak tworzył ją Ksiądz Jerzy. On jest patronem naszej obecności w Europie za cenę ofiary z życia - tak jak Chrystus. Tak jak Chrystus ma prawo obywatelstwa w świecie, ma prawo obywatelstwa w Europie, dlatego, że dał swoje życie za nas wszystkich. Ma prawo obywatelstwa wśród nas i wśród wszystkich narodów tego kontynentu i całego świata, przez swój krzyż."

Europa. Stworzyło ją chrześcijaństwo na kanwie tej syntezy, jakiej dokonałem. Różne były źródła, z których czerpało chrześcijaństwo, ale trzy źródła okazały się najważniejsze: grecka filozofia, rzymskie prawo i Objawienie zapisane w Starym i Nowym Testamencie. Na kanwie tej syntezy chrześcijaństwo ukazało prawdę o tym, że człowiek jest osobą, i niesie w sobie niezbywalną godność. To chrześcijaństwo powiedziało światu, że człowiek jest osobą i niesie w sobie niezbywalną godność. Pierwszą definicję osoby ludzkiej podał chrześcijański filozof Boecjusz. Pojęcie godności ludzkiej poza chrześcijańskim obszarem kultury jest nieznane. To dlatego tak trudno jest zbudować w niechrześcijańskim świecie demokrację. Na kanwie tej syntezy zrodziła się nauka i technika oraz miłosierdzie. Nie jest zwykłym przypadkiem, że w nowożytnym tego słowa znaczeniu, pierwsze uniwersytety powstały właśnie w Europie. Właśnie dlatego, że Europa była chrześcijańska, uniwersytety te mogły powstać. Jeśli Europa jako pierwsza budowała szpitale i przytułki, to mogła to czynić dlatego, że była chrześcijańska. Dlatego też Heinrich Böll mógł powiedzieć:
"Nawet najbardziej zły świat chrześcijański, wysunąłbym przed najlepszy pogański, ponieważ w chrześcijańskim świecie istnieje przestrzeń dla tych, którym żaden świat pogański nigdy nie przyznał przestrzeni: dla kalekich i chorych, starych i słabych. I więcej jeszcze, jako przestrzeń dał im miłość, tym, którzy dla pogańskiego jak i bezbożnego świata wydawali się i wydają się bezużyteczni. Wierzę w Chrystusa i wierzę, że 800 mln chrześcijan na tej Ziemi mogło odmienić oblicze tej ziemi, i polecam to do przemyślenia i mocy wyobraźni współczesnym, aby wyobrazili sobie świat, w którym Chrystus nie byłby dany. Czy można wyobrazić sobie świat bez chrześcijaństwa?"

W tych właśnie dniach cały świat, nie tylko chrześcijański, obchodzi stulecie urodzin błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty. Matka Teresa z Kalkuty jest doskonałym przykładem na to, co powiedziano wyżej o chrześcijaństwie. Kiedy przybyła po raz pierwszy do Kalkuty i rozpoczęła swoją działalność, z której zasłynęła na cały świat, to ją po prostu z niej wyrzucono. Bowiem jej działalność była sprzeczna z tamtejszymi religiami, była wbrew tamtejszym religiom. Bowiem tamtejsze religie widzą sens ludzkiego życia w reinkarnacji, tzn. w wielości wcieleń, gdzie poprzez kolejne wcielenia, coraz to wyższe kasty, dochodzi się aż do nirwany (takie bezosobowe rozpłyniecie się człowieka w bezosobowym kosmosie, bo przecież nie ma pojęcia osoby), co można byłoby nazwać buddyjskim rozumieniem zbawienia. Zatem jeśli ktoś urodził się jako parias w slamsie, tam także musi umrzeć, i nie można mu pomóc, aby nie przeszkadzać mu w reinkarnacji, właśnie w drodze do nirwany.

Dzisiaj na to chrześcijańskie pojęcie osoby ludzkiej i pojęcie godności osoby ludzkiej powołują się także ateiści i niewierzący. I dobrze, ale łatwo równocześnie zauważyć, że to ich powoływanie się na godność osoby, jeszcze samego człowieka nie chroni. Nie chroni w przypadku aborcji, eutanazji, czy in vitro. Zatem, jaki musiałby zaistnieć przypadek, aby godność osoby okazała się być mocniejsza, niż zamach na człowieka? Jaki przypadek musiałby zaistnieć? Prawdopodobnie istnieje tylko jeden taki przypadek, kiedy taki zamach miałby dotyczyć nas samych - osobiście.

Moi drodzy, na zakończenie chciałbym przytoczyć jeszcze jedną wypowiedź Jana Pawła II, ze spotkania z roku 1979, ze studentami i profesorami KUL-u, na Jasnej Górze:"Można sprawę Chrystusa osłabić, można jej zaszkodzić nie koniecznie przez wybór światopoglądu ideologii diametralnie przeciwnej. Każdy człowiek, który wybiera światopogląd uczciwie według własnego przekonania, zasługuje na szacunek. Natomiast niebezpieczny, powiedziałbym dla jednej i dla drugiej strony, i dla Kościoła i dla drugiej strony, nazwijcie ją jak chcecie, jest człowiek, który nie wybiera ryzyka, nie wybiera wedle najgłębszych przekonań, wedle swojej najgłębszej prawdy, tylko chce się zmieścić w jakiejś koniunkturze, chce płynąć kierując się jakimś konformizmem, przesuwając się raz na lewo, raz na prawo, wedle tego jak zawieje wiatr. Ja bym powiedział, że dla sprawy chrześcijaństwa, i dla sprawy marksizmu w Polsce, jest najlepiej wówczas, kiedy są ludzie zdolni przyjmować to ryzyko. Ewangeliczne ryzyko życia, przyznawać się do swojej prawdy ze wszystkimi konsekwencjami."

Papież zatem powiedział nam wówczas, abyśmy nie wstydzili się chrześcijaństwa, abyśmy wiedzieli, że dla chrześcijaństwa w Europie nie ma alternatywy, gdyż w przeciwnym wypadku Europa przestanie być sobą.

"Naukę religii można ze szkoły usunąć i wprowadzić świecką etykę, ale nie można unieważnić Bożych przykazań. Nie można powiedzieć, że "Nie zabijaj" odnosi się do wierzących, nam niewierzącym można to czynić. Nie można powiedzieć, że "Nie cudzołóż" odnosi się do wierzących, nam niewierzącym można to czynić, bowiem nawet niewierzący kiedy dowie się, że jest zdradzany przez współmałżonka, prosi o rozwód. Nie można powiedzieć, że "Nie kradnij" odnosi się do wierzących, nam niewierzącym można to czynić".

Ale także powiedział nam Papież, że: "Na przyszłość chrześcijaństwo mogą tworzyć i pielęgnować jedynie silne osobowości, o silnej tożsamości osoby, które będą się w tym kierunku tworzyć, kształcić, wychowywać. Tylko takie silne osobowości, o silnej tożsamości, zdolne są do dialogu, nie boją się dialogu i zdolne są tworzyć wspólną przestrzeń współżycia w pluralistycznym społeczeństwie. Dotyczy to nie tylko chrześcijan, ale także ludzi niewierzących. Cynizmem, ironią i kpiną z drugiej strony, płaszczyzny współżycia się nie stworzy. Najgorsze co może się stać, to niejasność postaw i rzekoma tolerancja".

Moi drodzy, na zakończenie módlmy się w intencji naszej Ojczyzny słowami modlitwy księdza Piotra Skargi. W 2012 roku przypada czterechset lecie rocznicy jego śmierci. Zmarł w 1612 roku. Przed stu laty, tzn. w 1912 roku, cała Polska żyła legendą Piotra Skargi, roznieconą m.in. przez Adama Mickiewicza w jego prelekcjach paryskich. Przypominano sobie owo kazanie sejmowe, w którym przepowiadał zmartwychwstanie Polski, że Polska zmartwychwstanie. Co dokonało się dokładnie sześć lat później.

"Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła imieniowi Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen."



Kardynał Joseph Ratzinger w Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki (kościół paraf. p.w. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu)


6-06-2010. Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie na pl. Piłsudskiego (obraz beatyfikacyjny namalował artysta z Lublina, Zbigniew Kotyłło). Procesja z relikwiami wyruszyła około 14.00 i liczyła 12 km, wiodła ulicami Królewską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Pl. Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi, Belwederską, Gagarina, Czerniakowską, Powsińską, Wiertniczą, Przyczółkowską, Klimczaka i kard. Hlonda. [Foto: Reuters]



czwartek, 19 sierpnia 2010

Istota Krzyża a totalitaryzmy i nowa lewica

Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą."
[-- Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz] 



"Walczący z krzyżem zawsze przegra"


Z ks. prof. dr. hab. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Bogusław Rąpała.

Bogusław Rąpała (Nasz Dziennik): Od kilku tygodni obserwujemy demonstracje i happeningi przeciwników krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Obrażanie symbolu religijnego i jego obrońców jest modne. To początek głębszej transformacji, a może kontynuacja ideologii realizowanej od lat?
Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz: Moim zdaniem, jest to raczej kontynuacja różnych ideologii wieków nowożytnych, które expressis verbis wpisały się w negację Krzyża Chrystusa jako prawdziwego znaku zbawienia. Bo w pytaniu o ten Krzyż najważniejsze jest pytanie o zbawienie. Każdy ma jakieś doświadczenie przygodności życia, tzn. jego trosk i cierpień. Szczytem zmagań osoby ludzkiej jest właśnie krzyż, także krzyż w sensie śmierci, czyli rozpadu naszej wspaniałej duchowo-materialnej istoty. Tak jak fundamentalnym zagadnieniem wieków nowożytnych jest pytanie, czy Bóg Osobowy stworzył świat - na które główne ideologie nowożytności dają niestety odpowiedź negatywną - tak też problematyka krzyża, również tego w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, dotyczy drugiego zasadniczego pytania o zbawienie człowieka i świata przez Jezusa Chrystusa jako, według Pisma św. i nauki Kościoła, jedynie prawdziwego Mesjasza.

B. R.: Biorąc pod uwagę hasła wykrzykiwane przez przeciwników krzyża i wypisywane na ich transparentach, można mówić o "dialektyce negatywnej", czyli głównym narzędziu nowej lewicy?
Ks. T. G.: Nie jestem przekonany, czy wszyscy protestujący przeciwko obecności krzyża w tym miejscu publicznym są świadomi swojej pozycji ideowej i tego, że rzeczywiście wpisują się w "negatywną dialektykę" (Th.W. Adorno) krzyża, która - jeśli chodzi o wieki nowożytne - ma swój początek w reformacji Marcina Lutra. Twierdził on, że Krzyż Jezusa z Nazaretu nie jest skutkiem nadużycia wolności przez ludzi i upadłych aniołów, ale że Syn Boga musiał umierać na krzyżu jeszcze przed stworzeniem świata. To oznacza, że Luter w swojej teologii dialektycznej określił życie Boga istotowo poprzez śmierć, a zatem Krzyż w reformacji nie jest znakiem zbawienia człowieka i świata, lecz ostatecznie znakiem samozbawiania się "niesprawiedliwego" Boga.
Natomiast przedstawiciel idealizmu niemieckiego Hegel zaproponował, żeby uświadomić człowiekowi, iż wszelkie cierpienie jest spowodowane niedoskonałością Boga Objawienia chrześcijańskiego. Według niego, istotą wszelkiego bytowania, łącznie z Absolutem, jest właśnie żyć i umierać, a Krzyż nie jest jednorazowym aktem Syna Bożego jako doskonałego Boga i doskonałego Człowieka zarazem, dla zbawienia kosmosu. Ta filozofia niemiecka dokonała racjonalizacji teologii Marcina Lutra i przeniosła myśl teologiczną na płaszczyznę filozoficzną.
W marksizmie i leninizmie świadomie dokonano negacji Krzyża Chrystusa. Marks głosił konsekwentnie, że nie potrzebujemy Chrystusa jako "Pośrednika" zbawienia. Najważniejszym narzędziem, jakie Marks wprowadził do swojej ideologii materialistycznej w miejsce Krzyża Chrystusa, był system komunistyczny, w którym ubóstwiona materia osiąga poprzez ideologię komunizmu samozbawienie.
Również hitlerowcy rozpoczynali swoją działalność od usuwania krzyży. Naziści byli przekonani, że trzeba złamać wiarę w Boga Objawienia chrześcijańskiego i w to miejsce wprowadzić rasę nordycką - jako mesjasza zbawiającego świat. W programie utworzenia "narodowego kościoła Rzeszy" Alfred Rosenberg zażądał "usunięcia z ołtarzy wszystkich krzyży, Biblii i obrazów świętych", a w ich miejsce "położenia po prawej stronie ołtarza 'Mein Kampf' Adolfa Hitlera, a po lewej miecza", natomiast "w dniu założenia" nadmienionego kościoła Trzeciej Rzeszy "musi zniknąć krzyż chrześcijański ze wszystkich kościołów, katedr i kaplic (...) oraz musi zostać zamieniony przez nieprzezwyciężony symbol, Hakenkreuz". Martin Bormann, minister i sekretarz Hitlera, też sądził, że "nie ma żadnego kompromisu pomiędzy narodowym socjalizmem a nauką chrześcijańską". Nawet Bertrand Russell obwiniał dogmatykę katolicką za powstanie niemieckiego nazizmu.
Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą. Tak więc walka z Krzyżem Jezusa z Nazaretu wpisała się w sposób istotny w całą nowożytną kulturę ludzkości.

B. R.: Wspomniał Ksiądz Profesor, że niektórzy nie są do końca świadomi, w czym uczestniczą, ale czy to zwalnia ich z odpowiedzialności za podzielanie takich ideologii walki z krzyżem?
Ks. T. G.: Na pewno inicjatorzy tych protestów są świetnymi znawcami nowożytnego rozwoju myśli ludzkiej. Jestem pewien, że wielu spośród tych, którzy protestują przeciw obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, jest wykorzystywanych. Ale ponieważ oni wszyscy mają sumienie zdolne do zasadniczego rozeznania dobra i zła, dlatego też każda walka z krzyżem jest jednak w mniejszym lub większym stopniu świadomym aktem osobowym, i tutaj należy zaznaczyć, że te protesty przeciwko krzyżowi są w najwyższym stopniu karygodne.

B. R.: Kto w takim razie świadomie manipuluje tymi ludźmi?

Ks. T. G.: Tego rodzaju walka z krzyżem wpisuje się w ruchy, które określiłbym jako neokomunistyczno-neoliberalistyczne. Wspólnym mianownikiem wszystkich ideologii, o których już mówiłem, jest istotowa negacja chrześcijaństwa katolickiego jako doktryny, nauki i prawdy. Ale wydaje mi się, że nawet w środowisku liberalnym są ludzie, którzy prywatnie wierzą w Boga i są przekonani, iż Chrystus jest Zbawicielem.

B. R.: Ale za to sposób traktowania wiary jako sprawy prywatnej wyklucza - w ich mniemaniu - krzyż w miejscu publicznym, jakim jest chociażby plac przed Pałacem Prezydenckim.
Ks. T. G.: Każde miejsce w Polsce i na świecie jest dobrym miejscem dla krzyża, ponieważ Chrystus w swoim akcie zbawczym dokonał zbawienia nie tylko samego człowieka, lecz także całego świata. To oznacza, że swoją zbawczą miłością objął każde miejsce na świecie. I dlatego my, jako ludzie, nie możemy powiedzieć, że jakieś miejsce nie jest godne obecności krzyża albo że krzyż nie jest godny jakiegoś miejsca, ponieważ Chrystus umierał za każdy centymetr globu i wszechświata, za wszystko, co istnieje, ale przede wszystkim umierał za człowieka.

B. R.: Przeciwnicy krzyża swoje stanowisko argumentują również świeckością państwa polskiego.
Ks. T. G.: Rzeczywiście, pojawia się tego rodzaju argumentacja, ale trzeba pamiętać, że według Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej suwerenem Polski jest Naród. To znaczy, że jeżeli Naród posiada władzę, a jego reprezentantami są politycy, to zrozumiałe jest, że miejsca publiczne Polski, w których sprawowana jest władza, są własnością katolickiego Narodu Polskiego. I w związku z tym, jeżeli wolą Narodu jest, żeby miejsce, w którym każdy Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje władzę, zostało naznaczone krzyżem, to ma do tego nienaruszalne prawo. Tym bardziej że w kontekście tej wielkiej tragedii pod Smoleńskiem polityka polska i Naród Polski zostały dotknięte wielkim krzyżem osobistym i narodowym.

B. R.: Pielęgnowanie pamięci o ofiarach z 10 kwietnia stało się elementem historii Polski, a co za tym idzie - również naszej tożsamości narodowej. Według ideologii nowej lewicy tożsamość jest pojęciem negatywnym. Czy walka z tym konkretnym krzyżem nie jest przejawem takiego sposobu myślenia?
Ks. T. G.: Ależ oczywiście. Proszę zobaczyć, że problematyka tożsamości w nowożytnej filozofii jest całkowicie zatracona. Możemy powiedzieć, że w tych różnych ideologiach, o których była wcześniej mowa, istnieją jeszcze resztki tożsamości. Natomiast właśnie w przypadku nowej lewicy wszelkie mówienie o tożsamości jest radykalnym nazizmem. Dąży się do całkowitego usunięcia tożsamości. Tak jak wyraził się Adorno, że jeśli ktoś obstaje przy tożsamości, to tylko po to, aby unicestwiać drugich. Mówi się o tożsamości bytu, żeby móc go prześladować. Sądzę, że wielu tych, którzy protestują dzisiaj w Polsce przeciwko obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, sprzeciwia się zarówno symbolowi naszej wiary chrześcijańskiej, jak i symbolowi naszego potężnego dramatu narodowego, jakim była katastrofa z 10 kwietnia.

B. R.: Czy nie niepokoi Księdza Profesora sposób przedstawiania tych wydarzeń w mediach?
Ks. T. G.: Media są niewątpliwie pod bardzo silnym wpływem ideologicznej struktury neomarksizmu, postmodernizmu, i są wobec nich dalece zobowiązane. A to oznacza, że trudno oczekiwać wiarygodnych relacji, zarówno jeśli chodzi o komentarz, jak i zestawienie obrazu ze słowem. Przez to, że wiele koncernów medialnych uległo potężnej ideologizacji, trudno jest im zrozumieć problematykę Krzyża naszego Zbawiciela czy problematykę pokoleniową w Polsce katolickiej, do której - jak mi się wydaje - jednak zdecydowana większość Polaków ma bardzo rzetelne, chrześcijańskie podejście, umiłowanie Boga, Kościoła, sprawy narodowej czy europejskiej. Niestety, przedstawia się te kwestie wycinkowo, a wtedy bardzo łatwo o manipulację.

B. R.: Śledząc wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, z niepokojem można zaobserwować dużą liczbę młodych wśród przeciwników krzyża, którzy często podejmują próby konfrontacji zwłaszcza z osobami starszymi modlącymi się pod tym znakiem wiary.
Ks. T. G.: Zagraniczne koncerny medialne kierują się filozofią o proweniencji postkomunistycznej, neomarksistowskiej i neoliberalistycznej. W związku z tym manipulują nieraz naszym Narodem oraz polskim katolicyzmem, dążąc do przeciwstawienia sobie pokoleń i do pewnego zakłócenia równowagi międzypokoleniowej. Młodzież, która protestuje przeciwko krzyżowi, jest zmanipulowana i nie końca zorientowana ideowo, o co w tym zmaganiu chodzi. Doprowadzenie przez dzisiejszą strukturę polityczną do takich ekscesów przekraczających wszelkie granice przyzwoitości jest jednym ze środków manipulacji Narodem Polskim. Odwraca się w ten sposób uwagę od zasadniczych spraw polskiej racji stanu, nauki, polityki, gospodarki i kultury. I wielkie koncerny medialne niestety mają w tym swój udział. Niemniej jednak jestem przekonany, że mamy bardzo dużo dobrej młodzieży wiernej Bogu i sprawie Kościoła. Warto przywołać tu osobę i wielkie dzieło Sługi Bożego Jana Pawła II jako niezwykłego i bohaterskiego aż do przelewu krwi świadka Krzyża Chrystusa. Jestem przekonany, że wraz z Nim zwyciężymy jako Polacy w tej godzinie doświadczenia krzyża narodowego i państwowego.

B. R.: Partie lewicowe wojnę o krzyż starają się wykorzystać do napiętnowania wszelkich przejawów religijności w życiu publicznym, a szczególnie politycznym.
Ks. T. G.: Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także ze struktury prawa Unii Europejskiej jasno wynika, że narody Europy mają prawo do uzewnętrznienia swoich praktyk religijnych. To, z czym teraz mamy do czynienia, jest próbą zawężenia przestrzeni wolności religijnej tylko do sfery prywatnej. Krzyż jest symbolem o ogromnej wartości ideowej, moralnej, patriotycznej i politycznej. Właśnie w Chrystusie polityka ma swoje absolutne kryterium dla tego, co dobre i złe. Dlatego stoimy przed pytaniem, czy polityka ma być oparta na Dekalogu i na prawie naturalnym, które jest dostępne dla każdego człowieka na ziemi, wierzącego i niewierzącego, ponieważ każdy człowiek jest dzieckiem Boga i z natury od Niego pochodzi. W przypadku gdy wolność religijną usiłuje się ograniczać, a nawet całkowicie negować, czymś całkowicie słusznym i naturalnym wydaje się to, że Naród katolicki broni się przed tym, żeby nie wykreślić Boga z istoty polityki, nauki, życia społecznego, moralności Narodu, polskiej katolickiej kultury i wszelkich aktywności narodowych. Mamy bowiem do takiego świadectwa nienaruszalne prawo.

B. R.: Dlaczego za sporządzenie karykatury Mahometa można stracić życie, a w Polsce dochodzi do publicznych aktów bezczeszczenia krzyża i nikomu nic za to nie grozi?
Ks. T. G.: To przykład na to, że są narody, które o wiele bardziej cenią wartości religijne. Także ich reprezentanci, czyli politycy, okazują dużo większy szacunek wobec symboli religijnych. Niestety, trzeba przyznać, że polska polityka przeżywa bardzo głęboki kryzys, nie radzi sobie w konfrontacji ideowej we współczesnym świecie i dlatego dochodzi do takich potężnych nieporozumień, jak to na Krakowskim Przedmieściu, które można było w bardzo prosty sposób zażegnać. To, że w codziennych aktach prawnych polskiego czy europejskiego prawodawstwa brakuje odwołań prawno-naturalnych, powoduje, że można u nas - w Polsce czy w Europie - poniżać i deprecjonować znaki naszej wiary katolickiej, co rzeczywiście w niektórych krajach arabskich, afrykańskich czy nawet azjatyckich byłoby nie do pomyślenia. W Polsce mamy obecnie do czynienia z potężną próbą zanegowania krzyża, czyli najważniejszego znaku naszej wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Polakom nie uda się obronić tego symbolu, to przypuszczam, że nasz Naród i nasze państwo wpadną w jeszcze głębszy kryzys i nie będziemy w stanie rozwiązać podstawowych problemów w nauce, ekonomii czy w ogóle w zarządzaniu Rzecząpospolitą.

B. R.: Nawet największe systemy ideologiczne wieków nowożytnych, które walczyły z krzyżem, prędzej czy później upadały.
Ks. T. G.: To rzeczywiście bardzo znamienne, że ilekroć ktokolwiek przystępował do walki z krzyżem, tylekroć przegrywał. W XIX w. Heinrich Heine przestrzegał Francuzów przed niszczeniem tego "łagodnego i delikatnego talizmanu", jak określił chrześcijański krzyż i jego "najpiękniejszą zasługę" w obronie człowieka i świata, bo jeśli zostanie on złamany, to wtedy "zrodzi się na nowo taka dzikość starych wojowników", że będą musieli obawiać się o własne francuskie istnienie.
Dzisiaj Polska stoi przed podobną alternatywą: albo pozostanie wierna Krzyżowi Chrystusa jako jedynemu symbolowi prawdziwego zbawienia dokonanego przez prawdziwego Mesjasza, albo pożegna się z Chrystusem i Jego Kościołem. Ufam mocno, że Naród Polski jest na tyle światły, mądry i wierny swoim tysiącletnim dziejom, kulturze chrześcijańskiej, Ewangelii Chrystusa i Kościołowi katolickiemu, że także z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko i również polska polityka stanie się jeszcze bardziej chrześcijańska. Bardzo głęboko wierzę, że zwyciężą Prawda i Miłość Chrystusa symbolizowane w Jego Krzyżu, tak jak zwyciężyły wtedy, kiedy Jan Paweł II stanął na placu Zwycięstwa i wraz z Narodem Polskim stał się w mocy Krzyża Chrystusowego narzędziem służącym do rozpadu wielkiego sowieckiego bloku komunistycznego i odrodzenia się niepodległej Rzeczypospolitej.

B. R.: Dziękuję za rozmowę.
 

►"Radio Maryja" [pod artykułem linki do wielu innych publikacji ks. prof. T. Guza]