Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postmodernizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postmodernizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 sierpnia 2010

Istota Krzyża a totalitaryzmy i nowa lewica

Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą."
[-- Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz] 



"Walczący z krzyżem zawsze przegra"


Z ks. prof. dr. hab. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Bogusław Rąpała.

Bogusław Rąpała (Nasz Dziennik): Od kilku tygodni obserwujemy demonstracje i happeningi przeciwników krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Obrażanie symbolu religijnego i jego obrońców jest modne. To początek głębszej transformacji, a może kontynuacja ideologii realizowanej od lat?
Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz: Moim zdaniem, jest to raczej kontynuacja różnych ideologii wieków nowożytnych, które expressis verbis wpisały się w negację Krzyża Chrystusa jako prawdziwego znaku zbawienia. Bo w pytaniu o ten Krzyż najważniejsze jest pytanie o zbawienie. Każdy ma jakieś doświadczenie przygodności życia, tzn. jego trosk i cierpień. Szczytem zmagań osoby ludzkiej jest właśnie krzyż, także krzyż w sensie śmierci, czyli rozpadu naszej wspaniałej duchowo-materialnej istoty. Tak jak fundamentalnym zagadnieniem wieków nowożytnych jest pytanie, czy Bóg Osobowy stworzył świat - na które główne ideologie nowożytności dają niestety odpowiedź negatywną - tak też problematyka krzyża, również tego w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, dotyczy drugiego zasadniczego pytania o zbawienie człowieka i świata przez Jezusa Chrystusa jako, według Pisma św. i nauki Kościoła, jedynie prawdziwego Mesjasza.

B. R.: Biorąc pod uwagę hasła wykrzykiwane przez przeciwników krzyża i wypisywane na ich transparentach, można mówić o "dialektyce negatywnej", czyli głównym narzędziu nowej lewicy?
Ks. T. G.: Nie jestem przekonany, czy wszyscy protestujący przeciwko obecności krzyża w tym miejscu publicznym są świadomi swojej pozycji ideowej i tego, że rzeczywiście wpisują się w "negatywną dialektykę" (Th.W. Adorno) krzyża, która - jeśli chodzi o wieki nowożytne - ma swój początek w reformacji Marcina Lutra. Twierdził on, że Krzyż Jezusa z Nazaretu nie jest skutkiem nadużycia wolności przez ludzi i upadłych aniołów, ale że Syn Boga musiał umierać na krzyżu jeszcze przed stworzeniem świata. To oznacza, że Luter w swojej teologii dialektycznej określił życie Boga istotowo poprzez śmierć, a zatem Krzyż w reformacji nie jest znakiem zbawienia człowieka i świata, lecz ostatecznie znakiem samozbawiania się "niesprawiedliwego" Boga.
Natomiast przedstawiciel idealizmu niemieckiego Hegel zaproponował, żeby uświadomić człowiekowi, iż wszelkie cierpienie jest spowodowane niedoskonałością Boga Objawienia chrześcijańskiego. Według niego, istotą wszelkiego bytowania, łącznie z Absolutem, jest właśnie żyć i umierać, a Krzyż nie jest jednorazowym aktem Syna Bożego jako doskonałego Boga i doskonałego Człowieka zarazem, dla zbawienia kosmosu. Ta filozofia niemiecka dokonała racjonalizacji teologii Marcina Lutra i przeniosła myśl teologiczną na płaszczyznę filozoficzną.
W marksizmie i leninizmie świadomie dokonano negacji Krzyża Chrystusa. Marks głosił konsekwentnie, że nie potrzebujemy Chrystusa jako "Pośrednika" zbawienia. Najważniejszym narzędziem, jakie Marks wprowadził do swojej ideologii materialistycznej w miejsce Krzyża Chrystusa, był system komunistyczny, w którym ubóstwiona materia osiąga poprzez ideologię komunizmu samozbawienie.
Również hitlerowcy rozpoczynali swoją działalność od usuwania krzyży. Naziści byli przekonani, że trzeba złamać wiarę w Boga Objawienia chrześcijańskiego i w to miejsce wprowadzić rasę nordycką - jako mesjasza zbawiającego świat. W programie utworzenia "narodowego kościoła Rzeszy" Alfred Rosenberg zażądał "usunięcia z ołtarzy wszystkich krzyży, Biblii i obrazów świętych", a w ich miejsce "położenia po prawej stronie ołtarza 'Mein Kampf' Adolfa Hitlera, a po lewej miecza", natomiast "w dniu założenia" nadmienionego kościoła Trzeciej Rzeszy "musi zniknąć krzyż chrześcijański ze wszystkich kościołów, katedr i kaplic (...) oraz musi zostać zamieniony przez nieprzezwyciężony symbol, Hakenkreuz". Martin Bormann, minister i sekretarz Hitlera, też sądził, że "nie ma żadnego kompromisu pomiędzy narodowym socjalizmem a nauką chrześcijańską". Nawet Bertrand Russell obwiniał dogmatykę katolicką za powstanie niemieckiego nazizmu.
Przedstawiciele ideologii nowej lewicy Theodor W. Adorno i Max Horkheimer twierdzili, że nie ma żadnego zbawienia i żadnego zbawienia być nie może. Dlatego nowa lewica i neomarksizm są najbardziej niebezpieczne, ponieważ skasowały już całkowicie perspektywę zbawczą. Tak więc walka z Krzyżem Jezusa z Nazaretu wpisała się w sposób istotny w całą nowożytną kulturę ludzkości.

B. R.: Wspomniał Ksiądz Profesor, że niektórzy nie są do końca świadomi, w czym uczestniczą, ale czy to zwalnia ich z odpowiedzialności za podzielanie takich ideologii walki z krzyżem?
Ks. T. G.: Na pewno inicjatorzy tych protestów są świetnymi znawcami nowożytnego rozwoju myśli ludzkiej. Jestem pewien, że wielu spośród tych, którzy protestują przeciw obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, jest wykorzystywanych. Ale ponieważ oni wszyscy mają sumienie zdolne do zasadniczego rozeznania dobra i zła, dlatego też każda walka z krzyżem jest jednak w mniejszym lub większym stopniu świadomym aktem osobowym, i tutaj należy zaznaczyć, że te protesty przeciwko krzyżowi są w najwyższym stopniu karygodne.

B. R.: Kto w takim razie świadomie manipuluje tymi ludźmi?

Ks. T. G.: Tego rodzaju walka z krzyżem wpisuje się w ruchy, które określiłbym jako neokomunistyczno-neoliberalistyczne. Wspólnym mianownikiem wszystkich ideologii, o których już mówiłem, jest istotowa negacja chrześcijaństwa katolickiego jako doktryny, nauki i prawdy. Ale wydaje mi się, że nawet w środowisku liberalnym są ludzie, którzy prywatnie wierzą w Boga i są przekonani, iż Chrystus jest Zbawicielem.

B. R.: Ale za to sposób traktowania wiary jako sprawy prywatnej wyklucza - w ich mniemaniu - krzyż w miejscu publicznym, jakim jest chociażby plac przed Pałacem Prezydenckim.
Ks. T. G.: Każde miejsce w Polsce i na świecie jest dobrym miejscem dla krzyża, ponieważ Chrystus w swoim akcie zbawczym dokonał zbawienia nie tylko samego człowieka, lecz także całego świata. To oznacza, że swoją zbawczą miłością objął każde miejsce na świecie. I dlatego my, jako ludzie, nie możemy powiedzieć, że jakieś miejsce nie jest godne obecności krzyża albo że krzyż nie jest godny jakiegoś miejsca, ponieważ Chrystus umierał za każdy centymetr globu i wszechświata, za wszystko, co istnieje, ale przede wszystkim umierał za człowieka.

B. R.: Przeciwnicy krzyża swoje stanowisko argumentują również świeckością państwa polskiego.
Ks. T. G.: Rzeczywiście, pojawia się tego rodzaju argumentacja, ale trzeba pamiętać, że według Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej suwerenem Polski jest Naród. To znaczy, że jeżeli Naród posiada władzę, a jego reprezentantami są politycy, to zrozumiałe jest, że miejsca publiczne Polski, w których sprawowana jest władza, są własnością katolickiego Narodu Polskiego. I w związku z tym, jeżeli wolą Narodu jest, żeby miejsce, w którym każdy Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje władzę, zostało naznaczone krzyżem, to ma do tego nienaruszalne prawo. Tym bardziej że w kontekście tej wielkiej tragedii pod Smoleńskiem polityka polska i Naród Polski zostały dotknięte wielkim krzyżem osobistym i narodowym.

B. R.: Pielęgnowanie pamięci o ofiarach z 10 kwietnia stało się elementem historii Polski, a co za tym idzie - również naszej tożsamości narodowej. Według ideologii nowej lewicy tożsamość jest pojęciem negatywnym. Czy walka z tym konkretnym krzyżem nie jest przejawem takiego sposobu myślenia?
Ks. T. G.: Ależ oczywiście. Proszę zobaczyć, że problematyka tożsamości w nowożytnej filozofii jest całkowicie zatracona. Możemy powiedzieć, że w tych różnych ideologiach, o których była wcześniej mowa, istnieją jeszcze resztki tożsamości. Natomiast właśnie w przypadku nowej lewicy wszelkie mówienie o tożsamości jest radykalnym nazizmem. Dąży się do całkowitego usunięcia tożsamości. Tak jak wyraził się Adorno, że jeśli ktoś obstaje przy tożsamości, to tylko po to, aby unicestwiać drugich. Mówi się o tożsamości bytu, żeby móc go prześladować. Sądzę, że wielu tych, którzy protestują dzisiaj w Polsce przeciwko obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, sprzeciwia się zarówno symbolowi naszej wiary chrześcijańskiej, jak i symbolowi naszego potężnego dramatu narodowego, jakim była katastrofa z 10 kwietnia.

B. R.: Czy nie niepokoi Księdza Profesora sposób przedstawiania tych wydarzeń w mediach?
Ks. T. G.: Media są niewątpliwie pod bardzo silnym wpływem ideologicznej struktury neomarksizmu, postmodernizmu, i są wobec nich dalece zobowiązane. A to oznacza, że trudno oczekiwać wiarygodnych relacji, zarówno jeśli chodzi o komentarz, jak i zestawienie obrazu ze słowem. Przez to, że wiele koncernów medialnych uległo potężnej ideologizacji, trudno jest im zrozumieć problematykę Krzyża naszego Zbawiciela czy problematykę pokoleniową w Polsce katolickiej, do której - jak mi się wydaje - jednak zdecydowana większość Polaków ma bardzo rzetelne, chrześcijańskie podejście, umiłowanie Boga, Kościoła, sprawy narodowej czy europejskiej. Niestety, przedstawia się te kwestie wycinkowo, a wtedy bardzo łatwo o manipulację.

B. R.: Śledząc wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu, z niepokojem można zaobserwować dużą liczbę młodych wśród przeciwników krzyża, którzy często podejmują próby konfrontacji zwłaszcza z osobami starszymi modlącymi się pod tym znakiem wiary.
Ks. T. G.: Zagraniczne koncerny medialne kierują się filozofią o proweniencji postkomunistycznej, neomarksistowskiej i neoliberalistycznej. W związku z tym manipulują nieraz naszym Narodem oraz polskim katolicyzmem, dążąc do przeciwstawienia sobie pokoleń i do pewnego zakłócenia równowagi międzypokoleniowej. Młodzież, która protestuje przeciwko krzyżowi, jest zmanipulowana i nie końca zorientowana ideowo, o co w tym zmaganiu chodzi. Doprowadzenie przez dzisiejszą strukturę polityczną do takich ekscesów przekraczających wszelkie granice przyzwoitości jest jednym ze środków manipulacji Narodem Polskim. Odwraca się w ten sposób uwagę od zasadniczych spraw polskiej racji stanu, nauki, polityki, gospodarki i kultury. I wielkie koncerny medialne niestety mają w tym swój udział. Niemniej jednak jestem przekonany, że mamy bardzo dużo dobrej młodzieży wiernej Bogu i sprawie Kościoła. Warto przywołać tu osobę i wielkie dzieło Sługi Bożego Jana Pawła II jako niezwykłego i bohaterskiego aż do przelewu krwi świadka Krzyża Chrystusa. Jestem przekonany, że wraz z Nim zwyciężymy jako Polacy w tej godzinie doświadczenia krzyża narodowego i państwowego.

B. R.: Partie lewicowe wojnę o krzyż starają się wykorzystać do napiętnowania wszelkich przejawów religijności w życiu publicznym, a szczególnie politycznym.
Ks. T. G.: Z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także ze struktury prawa Unii Europejskiej jasno wynika, że narody Europy mają prawo do uzewnętrznienia swoich praktyk religijnych. To, z czym teraz mamy do czynienia, jest próbą zawężenia przestrzeni wolności religijnej tylko do sfery prywatnej. Krzyż jest symbolem o ogromnej wartości ideowej, moralnej, patriotycznej i politycznej. Właśnie w Chrystusie polityka ma swoje absolutne kryterium dla tego, co dobre i złe. Dlatego stoimy przed pytaniem, czy polityka ma być oparta na Dekalogu i na prawie naturalnym, które jest dostępne dla każdego człowieka na ziemi, wierzącego i niewierzącego, ponieważ każdy człowiek jest dzieckiem Boga i z natury od Niego pochodzi. W przypadku gdy wolność religijną usiłuje się ograniczać, a nawet całkowicie negować, czymś całkowicie słusznym i naturalnym wydaje się to, że Naród katolicki broni się przed tym, żeby nie wykreślić Boga z istoty polityki, nauki, życia społecznego, moralności Narodu, polskiej katolickiej kultury i wszelkich aktywności narodowych. Mamy bowiem do takiego świadectwa nienaruszalne prawo.

B. R.: Dlaczego za sporządzenie karykatury Mahometa można stracić życie, a w Polsce dochodzi do publicznych aktów bezczeszczenia krzyża i nikomu nic za to nie grozi?
Ks. T. G.: To przykład na to, że są narody, które o wiele bardziej cenią wartości religijne. Także ich reprezentanci, czyli politycy, okazują dużo większy szacunek wobec symboli religijnych. Niestety, trzeba przyznać, że polska polityka przeżywa bardzo głęboki kryzys, nie radzi sobie w konfrontacji ideowej we współczesnym świecie i dlatego dochodzi do takich potężnych nieporozumień, jak to na Krakowskim Przedmieściu, które można było w bardzo prosty sposób zażegnać. To, że w codziennych aktach prawnych polskiego czy europejskiego prawodawstwa brakuje odwołań prawno-naturalnych, powoduje, że można u nas - w Polsce czy w Europie - poniżać i deprecjonować znaki naszej wiary katolickiej, co rzeczywiście w niektórych krajach arabskich, afrykańskich czy nawet azjatyckich byłoby nie do pomyślenia. W Polsce mamy obecnie do czynienia z potężną próbą zanegowania krzyża, czyli najważniejszego znaku naszej wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Polakom nie uda się obronić tego symbolu, to przypuszczam, że nasz Naród i nasze państwo wpadną w jeszcze głębszy kryzys i nie będziemy w stanie rozwiązać podstawowych problemów w nauce, ekonomii czy w ogóle w zarządzaniu Rzecząpospolitą.

B. R.: Nawet największe systemy ideologiczne wieków nowożytnych, które walczyły z krzyżem, prędzej czy później upadały.
Ks. T. G.: To rzeczywiście bardzo znamienne, że ilekroć ktokolwiek przystępował do walki z krzyżem, tylekroć przegrywał. W XIX w. Heinrich Heine przestrzegał Francuzów przed niszczeniem tego "łagodnego i delikatnego talizmanu", jak określił chrześcijański krzyż i jego "najpiękniejszą zasługę" w obronie człowieka i świata, bo jeśli zostanie on złamany, to wtedy "zrodzi się na nowo taka dzikość starych wojowników", że będą musieli obawiać się o własne francuskie istnienie.
Dzisiaj Polska stoi przed podobną alternatywą: albo pozostanie wierna Krzyżowi Chrystusa jako jedynemu symbolowi prawdziwego zbawienia dokonanego przez prawdziwego Mesjasza, albo pożegna się z Chrystusem i Jego Kościołem. Ufam mocno, że Naród Polski jest na tyle światły, mądry i wierny swoim tysiącletnim dziejom, kulturze chrześcijańskiej, Ewangelii Chrystusa i Kościołowi katolickiemu, że także z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko i również polska polityka stanie się jeszcze bardziej chrześcijańska. Bardzo głęboko wierzę, że zwyciężą Prawda i Miłość Chrystusa symbolizowane w Jego Krzyżu, tak jak zwyciężyły wtedy, kiedy Jan Paweł II stanął na placu Zwycięstwa i wraz z Narodem Polskim stał się w mocy Krzyża Chrystusowego narzędziem służącym do rozpadu wielkiego sowieckiego bloku komunistycznego i odrodzenia się niepodległej Rzeczypospolitej.

B. R.: Dziękuję za rozmowę.
 

"Radio Maryja" [pod artykułem linki do wielu innych publikacji ks. prof. T. Guza]

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Czerwona zaraza (Ossów 1920)

"Największą katastrofą geopolityczną XX wieku był upadek Związku Sowieckiego"
[-- Włodzimierz Putin]

"Dla Polski nie ma miejsca na ziemi. (...) Również zasada samostanowienia musiałaby podyktować po II wojnie obecną wschodnią granicę w wypadku tak całkowitej przewagi zachodnich aliantów, że nie doszłoby do ugody w Jałcie. Polska oznaczałaby wąski pas wzdłuż Wisły, zbyt gęsto zaludniony, aby dawało to jakieś szanse. Żaden rząd zachodni nie wpadłby na taki pomysł jak Stalin, żeby wysiedlić miliony Niemców z ich wielowiekowych siedzib i oddać ten obszar Polakom. Tym samym rzec można, że Polska istnieje z woli i łaski Stalina."
[-- Czesław Miłosz, Rok myśliwego, s.143, 1991 r.]


Czy to właśnie z powodu "największej katastrofy geopolitycznej XX wieku" na pomniku w Ossowie dominuje Krzyż zamiast sierpa i młota? Pan Bóg jak chce kogoś ukarać, to mu odbiera rozum. Rozsądek traci coraz więcej osób, krąg oszołomionych powiększa się. Gdzie byli historycy i dziennikarze, kiedy powstawał pomnik? Gdzie był wszędobylski wszechwiedzący ("Sensacje XX wieku") Bogusław Wołoszański? Andrzej Kunert, przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie wie, że w 1920 r. dla Rosji sowieckiej Krzyż był NAJWIĘKSZYM WROGIEM? Kompromitacja całej administracji i wszystkich doradców.

A autor pomnika, Marek Moderau, który sam o sobie pisze: "na co dzień zajmuje się rzeźbą związaną z historią"... Z jaką (czyją) historią? No przecież nie Polski, ani Rosji... Marek Moderau pisze swoim "dziełem" NOWĄ (postmodernistyczną) historię ery wodnika - new age. Wreszcie Bronisław Komorowski, jako marszałek Sejmu ponoć obiecał postawienie tego haniebnego pomnika. Jako "Prezydent Wszystkich Polaków" przystąpił do błyskawicznego działania:
„Zbliżająca się 90-ta rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 r. powinna otrzymać wyjątkową, szczególnie uroczystą oprawę. Dążąc do nadania nowej wartości obchodom rocznicowym najwyższe władzy państwowe podniosły ideę zaproszenia na planowane uroczystości przedstawicieli strony rosyjskiej. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwróciła się do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z prośbą o przygotowanie odpowiedniego obiektu, przy którym delegacje rządowe polska i rosyjska mogłyby wspólnie oddać hołd ofiarom okrutnej wojny rozpętanej przez reżim bolszewicki."

Jak to jest z tymi pomnikami, panie prezydencie Komorowski, że z jednej strony je odsłaniacie, a z drugiej strony ustami ministra Zdrojewskiego głosicie, że Polska to taka "pomnikomania"? Zadziwiająca schizofrenia... Pomnik w Wołominie wykonano z najdroższego szwedzkiego granitu - pewnie w geście bezinteresownej "miłości" i wdzięczności (?!) i ma służyć jako miejsce uroczystych spotkań oficjalnych delegacji rządowych Polski i Rosji. Jednak widać, że nie spodobał się władzom Rosji, bo minister Sergiej Ławrow ZAKAZAŁ komukolwiek z Ambasady Rosji w Warszawie brać udział w uroczystości odsłonięcia fatalnego (trefnego) pomnika.

Rosjanie - którym postawiono pomnik - za bitwę o Ossów, zamierzali zatrzymać się dopiero nad Atlantykiem. Sierp i młot miał panować w całej Europie, od Uralu po Gibraltar. Nasi Przodkowie w 1920 r. powstrzymali pochód komunizmu i ocalili Europę.

Przy okazji dzisiejszego Święta Wojska Polskiego, i historii z trefnym pomnikiem w Wołominie, warto przypomnieć o następnej inwazji komunizmu na Zachód, za rządów Leonida Breżniewa. Ten pochód udaremnił płk. Ryszard Kukliński.




Tajemnice Układu Warszawskiego. Broń atomowa w PRL (reż. Jacek Kruczkowski, TVP Opole, 2006 r., 47:11)   ►film



"Czerwona zaraza"
[-- Józef Szczepański]
Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.
Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.
Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.
Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.
Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia
Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.
Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.
Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.
Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.
Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.
Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.
Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.

Wiersz napisany w czasie Powstania Warszawskiego przez żołnierza Batalionu "Parasol", autora piosenki "Pałacyk Michla". Józef Szczepański zmarł w wieku 22 lat, ranny w walce na Starówce.


Brakuje mi na tym zdjęciu Andrzeja Kunerta, Andrzeja Wajdy, Marka Moderaua, Adama Michnika i Tadeusza Mazowieckiego. Tyle wystarczy.


poniedziałek, 19 lipca 2010

Bertolt Brecht: marksizm-leninizm wiecznie żywy?




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [27-02-2010]:



„Nie nawiązywać do dobrego Starego, lecz do złego Nowego”
--Bertolt Brecht



"Kantata na śmierć Lenina"
("Kantate zu Lenins Todestag")
[-- Bertolt Brecht, 1937 r.]
Opowiadają, że gdy Lenin umarł,
pewien żołnierz z warty żałobnej tak rzekł
do swego towarzysza: Nie mogłem w to
uwierzyć. Wszedłem tam, gdy leżał, i
krzyknąłem mu do o ucha: "Iljiczu,
wyzyskiwacze nadchodzą!" Nie poruszył się.
Teraz wiedziałem, że naprawdę umarł.
Gdy porządny człowiek chce odejść,
czy można go zatrzymać?
Powiedzcie mu, że jest potrzebny.
To go zatrzyma.
Co mogło zatrzymać Lenina?
Żołnierz ten tak rozumował:
Jeśli Lenin usłyszy, że wyzyskiwacze nadchodzą,
to może być chory, ale przecież wstanie.
Może przyjdzie o kulach,
może da się przynieść na rękach, lecz
wstanie i przyjdzie
żeby walczyć przeciw wyzyskiwaczom.
Żołnierz ten wiedział bowiem, że Lenin
całe swoje życie oddał
walce z wyzyskiwaczami.
A ponieważ żołnierz ów pomagał
zdobywać Pałac Zimowy
więc chciał już wrócić do domu, bowiem
dzielono już ziemię dziedziców.
Wtedy rzekł mu Lenin: Pozostań!
Są jeszcze wyzyskiwacze.
A dopóki istnieje wyzysk,
musi się walczyć z nim.
Dopóki więc żyjesz,
musisz z tym walczyć.
Słabi nie walczą. Silniejsi
walczą może z godzinę.
Jeszcze silniejsi walczą wiele lat. Lecz
najsilniejsi walczą całe życie. Oni
są niezbędni.




Bertolt Brecht miał 20 lat, gdy w 1918 r. napisał swoją pierwszą sztukę pt. "Baal". Tutaj w roli tytułowej David Bowie. 26-01-2010 r. we wrocławskim Teatrze Współczesnym odbyła się premiera "Baala" wg nowego przekładu Jacka St. Burasa, w reżyserii Anny Augustynowicz. [Z zapowiedzi wrocławskiej premiery: "Baal", młodzieńcza, rozwichrzona ballada sceniczna opowiada o poecie, który z "żarliwością wszystkich zwierząt" pochłania i jednocześnie kontestuje życie. Baal, babilońskie bóstwo płodności i natury, staje się dla bohatera dramatu ideałem postaw - życie należy pożerać, spalać się w nim, za wszelką cenę dążyć do szczęścia, które jest zaspokojeniem potrzeby zmysłowej. W tym pochłanianiu następuje odrzucenie Boga i świata. Jednak w Biblii prorocy żydowscy nazwali Baala fałszywym idolem, który zwodzi i tak naprawdę nie ma żadnej wartości. Pojawia się więc pytanie, czy przypadkiem cała filozofia, cała ideologia i sposób życia Baala nie jest jakimś wielkim oszustwem?] www.culture.pl








"Opera za trzy grosze", film niemiecki w reż. G.W. Pabsta, 1931 r. Carola Neher w roli Polly Peachum, która właśnie wychodzi za mąż za Mackie Majchra. [1928 r., libretto Bertolt Brecht, muzyka Kurt Weill (1900-1950)]


Carola Neher (1900-1942), niemiecka aktorka, przyjaciółka Bertolta Brechta. W l. 1924-26 pracuje w "Lobe-Theater" we Wrocławiu, tam też bierze ślub z poetą Alfredem Henschke (ps. Klabund) . W 1926 r. wyjeżdża do Berlina, dwa lata później zostaje wdową (Klabund umiera w Davos na zapalenie płuc). Carola Neher zostaje ulubioną aktorką Brechta, który w 1931 r. specjalnie dla niej, pisze role Lilian Holiday w "Happy End" oraz tytułową w "Świętej Joannie od Szlachtuzów". Tego samego roku, aktorka odnosi wielki sukces rolą Marianny w "Opowieściach Lasku Wiedeńskiego" Ödöna von Horvátha, oraz występem w rewii "Przetańczę z tobą cały świat". Po romansie z dyrygentem Hermannem Scherchenem, w 1932 r. wychodzi za mąż za inżyniera z Rumunii, Anatola Beckera. W 1933 r. wstępuje do Komunistycznej Partii Niemiec i wspólnie z innymi aktorami podpisuje się pod listem protestacyjnym przeciwko Adolfowi Hitlerowi, i jeszcze tej samej wiosny musi wyemigrować z Niemiec. Wraz z mężem wyjeżdża do Pragi, na scenie Neuen Deutschen Theater (Státní opera Praha) bierze udział w "Pigmalionie" G.B. Shawa i "Poskromieniu złośnicy" Szekspira. W 1934 r. ucieka do Rosji sowieckiej. Nie angażuje się do agitacyjno-propagandowej "Kolonne Links" ("Lewicowa "Kolonne""), której przewodniczy Gustav von Wangenheim. W 1934 r., w Moskwie, rodzi syna Georga, pracuje jako dziennikarka, publicznie recytuje i uczy aktorstwa. 25-07-1936 r., w czasie wielkiej czystki, zostaje aresztowana wraz z mężem, zadenuncjowana przez von Wangenheima jako trockistka. W 1937 r. Anatola Beckera stracono, a Carola Neher zostaje zesłana do Sol-Ileck na 10 lat ciężkich robót. Po pięciu latach umiera na tyfus.

Sol-Ileck, miasto położone około 70 km na płd. od Orenburga (południowa Rosja w pobliżu granicy Europy i Azji). U góry ►od lewej ciężkie więzienie (dzisiejszy JUK 25/6 "Czarny Delfin") w 1892 r. [fot. K. Fiszer, Panoramio]. W "Czarnym Delfinie", zwanym także "rosyjskim Sing Sing" przebywają przestępcy z wyrokami dożywotniego więzienia. Okolice Orenburga są "słynne" jeszcze z innego względu. W czasie, kiedy Bertolt Brecht był u szczytu swej sławy i otrzymał Międzynarodową Stalinowską Nagrodę Pokoju, 14-09-1954 r., na poligonie w Tocku, 253 km na płn.-zach. od Orenburga, 44 tys. żołnierzy rosyjskich pod okiem marszałka Żukowa wzięło udział w manewrach z użyciem broni jądrowej. Eksplodowano ładunek o sile 40 kT - ponad dwukrotnie większy od bomby "Little Boy" (15 kT) zrzuconej na Hiroszimę. Później takich ćwiczeń bojowych na poligonie Tockoje przeprowadzono co najmniej kilka. Dzisiaj w rejonie Orenburga zachorowalność na nowotworowe choroby popromienne jest dwa razy wyższa niż w sąsiedztwie pamiętnej katastrofy w Czarnobylu.


"Największy triumf nauki! Pierwsza bomba atomowa spadła na Japonię" - donosi krakowski Dziennik Polski, Nr 182, z 8-08-1945 r. [za: www.halat.pl]


Prof. Michael Rohrwasser pisze: [Bertolt Brecht] przypuszczalnie w latach 1938/39 opracował dyplomatyczny list do Georgi Dimitrowa w sprawie emigrantów zaginionych w Związku Radzieckim. Możliwe, że była to próba uratowania Caroli Neher. Projekt listu (wydrukowany tymczasem w czasopiśmie Sinn und Form) padł ofiarą autocenzury:„...jednak często jest odczuwane jako przygnębiające to, że krewni aresztowanych [twierdzą, że] nie mogą otrzymać odpowiedzi na żadne pytania. Ja osobiście odczuwam tymczasem jako przygnębiające to, że nie mam czego przeciwstawić obrzydliwym i tęgo wykorzystywanym przez prasę burżuazyjną plotkom o ‘znikaniu bez śladu ludzi w Związku Radzieckim’, o ‘tajnych celach więzienia na Łubiance’, o ‘skargach starych matek’” [sic!]. Na koniec dodał łagodząco - potem wykreślił ten fragment: „panuje powszechne zrozumienie, że Związek Radziecki nie jest zobowiązany do prowadzenia swojej praktyki sądowniczej zgodnie z uprzedzeniami państw kapitalistycznych”.

"...Słabi nie walczą. Silniejsi
walczą może z godzinę.
Jeszcze silniejsi walczą wiele lat. Lecz
najsilniejsi walczą całe życie. Oni
są niezbędni."

Kiedy przyjaciółka Bertolta Brechta, Carola Neher, umiera na tyfus w najcięższym więzieniu Rosji, trockista Walter Held obwinia Bertolta Brechta, przebywającego w Danii, tchórzostwem, brakiem jakiejkolwiek reakcji na los niemieckich towarzyszy w Rosji. Dramatyczny apel skierowany jest równocześnie do Henryka i Tomasza Mannów, Liona Feuchtwangera i Arnolda Zweiga [„Stalins deutsche Opfer und die Volksfront“, w: Untergrund-Zeitschrift Unser Wort, Nr. 4/5, X 1938].
W 1995 r. przedstawiono sztukę na kanwie życia Caroli Neher: "Bleiche Mutter, Zarte Schwester" ("Blada matka, wrażliwa siostra") w reż. K.M. Grübera. Rolę Caroli Neher/Ifigenii odtworzyła Hanna Schygulla (niemiecka aktorka i piosenkarka, urodzona w 1943 r., w Chorzowie). Spektakl miał miejsce w Weimarze, na rosyjskim cmentarzu wojskowym przy pałacu Belweder.
13-11-1943 r. podczas bombardowania niemieckich pozycji w Porchowie koło Pskowa, w kinie Wehrmachtu, ginie syn Bertolta Brechta, Frank Banholzer, z pierwszego związku z Paulą Banholzer (ur. 3-04-1919 r., wzrastał w rodzinach zastępczych, potem u dziadków i przyjaciół).

Bertolt Brecht przez pięć lat mieszkał w Danii Południowej (Syddanmark), niedaleko Svendborger, na małej wyspie Thurø. Przebywał tam na zaproszenie swojej duńskiej przyjaciółki, dziennikarki i pisarki Karin Michaëlis (1872-1950). Na wyspie Thurø, w l. 1937-39 powstały "Wiersze svendborgerskie" ("Svendborger Gedichte"), pierwszy zbiór poezji emigracyjnej Brechta (w rozdziale IV, m.in: "Kantata na śmierć Lenina"). W 1939 r. Bertolt Brecht musiał uciekać przed hitlerowcami i udał się do szwedzkiego Lidingö koło Sztokholmu. W kwietniu 1940 r. był już w Helsinkach, gdzie aż do 3-05-1941 oczekiwał na wizę do USA. Pojechał przez Moskwę, dalej koleją transsyberyjską do Władywostoku, skąd statkiem do Kalifornii.

Filatelistyczny blok okolicznościowy poczty rosyjskiej wydany w 2002 r. z okazji 100 lat transsyberyjskiej magistrali kolejowej [fot. Wikimedia Commons]



Kalifornia, Santa Monica nad Pacyfikiem (Zachodnie Wybrzeże USA).


Bertolt Brecht zamieszkał w Santa Monica, niedaleko Hollywood, słynnej dzielnicy Los Angeles. Twórcze spotkanie trzech antyhitlerowskich emigrantów z Niemiec: Fritza Langa, Bertolta Brechta i Hannsa Eislera wywarło olbrzymie piętno na kulturze amerykańskiej.




"Mackie Majcher" (muz. K.Weill, sł. B.Brecht) Franka Sinatry i Jimmy Buffetta





Jim Morrison i The Doors, "Alabama Song" ("Whisky Bar", "Moon over Alabama") z lat 1967-69, piosenka z "Mahagonny", 1927 r. [muz. K.Weill, sł. B.Brecht]




Sting w "Balladzie o Mackie Majchrze" (ang. "Ballad of Mack the Knife"; niem. "Die Moritat von Mackie Messer")





David Bowie na koncercie w Berlinie (2002 r.) w jednym z najlepszych wykonań "Alabama Song" ("Whisky Bar") [muz. K.Weill, sł. B.Brecht].




"Kaukaskie koło kredowe" (książka napisana w 1944 r.)



Bertolt Brecht w USA był podejrzany o przynależność do partii komunistycznej. Wezwany 30-10-1947 r. przed komisję HUAC (House Un-American Activities Committee - Komisja do Badania Działalności Antyamerykańskiej), zaprzeczył przynależności do partii komunistycznej i dodał od siebie, że również w Niemczech nigdy nie należał do takiej partii. Podobno sam zabiegał o przyspieszenie terminu (na 30 X) przesłuchania z powodu zaplanowanej - dużo wcześniej - na następny dzień podróży do Europy.


Nazajutrz, 31-10-1947 r., w dniu nowojorskiej premiery "Życia Galileusza", wyjechał przez Paryż do Zürichu. Bertolt Brecht w Niemczech Zachodnich był persona non grata. W Szwajcarii przebywał około roku, prócz wystawiania tam swych sztuk, zgłębiał w szerokim ujęciu temat Komuny Paryskiej. 11-01-1949 r. miała miejsce premiera sztuki "Matka Courage i jej dzieci". 12-10-1950 r. uzyskał obywatelstwo austriackie (żona Helene Weigel, aktorka, córka żydowskiego prawnika, urodzona w 1900 r. w Wiedniu, od 1930 r. w partii komunistycznej. Płn.-wsch. część Górnej Austrii, Dolna Austria, Burgenland oraz część Wiednia, aż do października 1955 r. były pod okupacją rosyjską. W kwietniu 1945 r. wojska rosyjskie zajęły całą Austrię, a trzy miesiące później - zgodnie z deklaracją moskiewską 1943 r. - dokonano podziału Austrii na cztery alianckie strefy okupacyjne.

Przez cały czas utrzymywał kontakty z licznymi przyjaciółmi ze świata kultury i polityki w Niemczech, w kraju będącym areną rodzącego się konfliktu pomiędzy zachodnimi aliantami a Rosją sowiecką. Bertolt Brecht w styczniu 1949 r., z austriackim obywatelstwem (niemieckiego nie posiadał do końca swych dni) przybywa do strefy rosyjskiej Berlina. W porozumieniu z komunistycznymi przywódcami zaczyna tworzyć zespół teatralny, w listopadzie 1949 r. powstaje Berliner Ensamble. Miesiąc wcześniej, 7-10-1949 r. inauguracja nowego komunistycznego państwa na mapie Europy: NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna). W dzielnicy Berlina - Karlshorst, niedaleko dworca kolejowego Berlin Lichtenberg, na 64 ha pilnie strzeżona strefa, najważniejsza po Moskwie baza KGB, zatrudniająca 600 kadrowych oficerów, czynna do wyjazdu ostatniego rosyjskiego żołnierza (31-08-1994 r., ostatnie miesiące jako FSB). W 1950 r. zlikwidowano obozy koncentracyjne. Zaraz po wojnie, wiosną 1945 r., Rosjanie w miejscu 10 niemieckich obozów zagłady, utworzyli własne obozy specjalne (Sowjetische Speziallager). W l. 1945-1950 więziono w nich około 154 000 ludzi (w większości Niemców), z czego nie przeżyła 1/3. Ofiary padały z wycieńczenia i głodu. Dzienne racje żywieniowe na osobę wynosiły 300 g (i mniej) chleba oraz zupa [film "KGB w Niemczech", reż. Matthias Unterburg, 2006 r., 90 min.].



W tych latach głód dawał się we znaki nie tylko więźniom, ale wszystkim mieszkańcom Niemiec, i to bez wyjątków. Dzięki temu KGB mogło łatwo werbować współpracowników: godność tracono już za kostkę masła. Michaił Skorik, oficer KGB w Berlinie, podaje, że co piąty obywatel Niemiec kolaboruje ze służbami specjalnymi [film "KGB w Niemczech"].

17-06-1953 r. w 500 miastach NRD wybucha bunt, krwawo stłumiony przez okupacyjne wojska rosyjskie i miejscową reżimową policję. W walkach ulicznych zabito ponad 300 osób. Wprowadzono stan wojenny, aresztowano około 1600 osób, które skazano na wysokie kary pozbawienia wolności.

„Najlepiej byłoby – gdyby rząd rozwiązał naród i wybrał sobie inny” - słynna końcowa fraza wiersza "Rozwiązanie" Bertolta Brechta wprawdzie jest jego reakcją na krwawe powstanie w 1953 r. (wiersz po raz pierwszy opublikowano dopiero sześć lat później [1959] w zachodnioniemieckim "Die Welt"), ale wędruje wprost do szuflady. Z drugiej strony, pojmowanie Brechta "narodu" jest specyficzne, opiera się na ideologii, którą wyznawał do końca swych dni. Bertolt Brecht równocześnie sparafrazował własne słowa z 1930 r. z "Tuiroman": "Rząd powinien wybrać nowych ludzi". Mimo swej krytyki, jeszcze tego samego dnia, 17 czerwca napisał do I sekretarza SED, Waltera Ulbrichta o koniecznym poświęceniu niecierpliwej rewolucyjności Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED): "wymiana poglądów z masami na temat tempa rozwoju budowy socjalizmu". Wysłał też krótkie telegramy do innych notabli, m.in. do Władimira Siemjonowicza Siemjonowa (od września 1953 r. ambasadora ZSRS w Berlinie Wschodnim) zapewniając o "nierozerwalnej przyjaźni z Rosją sowiecką". W 1954 r. wyróżniony został Międzynarodową Stalinowską Nagrodą za Umacnianie Pokoju Między Narodami.

"...Słabi nie walczą. Silniejsi
walczą może z godzinę.
Jeszcze silniejsi walczą wiele lat. Lecz
najsilniejsi walczą całe życie. Oni
są niezbędni."

Bertolt Brecht formalnie nie należał do SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec), marksistowską ideologię zgłębiał u Karla Korscha (1886-1961), czołowego niemieckiego teoretyka marksizmu, z którym też przyjaźnił się.
Zmarł 14 sierpnia 1956 r. na atak serca... Nie zdążył zobaczyć budowy Muru Berlińskiego.

„Nie nawiązywać do dobrego Starego, lecz do złego Nowego”
--Bertolt Brecht



Bertolt Brecht i Helene Weigel z Berliner Ensemble na pochodzie 1-05-1954 r. [foto: Wikimedia Commons]



Okładka płyty z "Kantatą na śmierć Lenina", sł. Bertolt Brecht, muz. Hanns Eisler (str. 2): LP [Litera 8 60 154] "Er rührte an den Schlaf der Welt. Lenin zum Gedenken" - po 1958 r.

wtorek, 13 lipca 2010

"...i nastanie koniec państw, pieniędzy i ucisku klasowego"...?




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [5-11-2009]:




"...i nastanie koniec państw, pieniędzy i ucisku klasowego."
[ostateczne cele komunizmu i islamu]



"Trzeba mu zamknąć usta"
[sowiecki prokurator Wyszyński o biskupie Jonie Sucziu uwięzionym i zamęczonym na śmierć]



"Zrobimy wszystko, aby ludzie tego pokroju [męczennicy] byli zapomniani."
[Himmler]



"Kiedy spotkacie niewiernych, poderżnijcie im gardła i rozlejcie ich krew"
[Koran 47,4]





Stare Dobre Małżeństwo, "Ite missa est (pieśń na wyjście)", 1999 r., muz. Krzysztof Myszkowski, sł. Edward Stachura.


"Ite missa est (pieśń na wyjście)" [-Edward Stachura, Missa pagana, 1971-77]

Idź człowieku, idź rozpowiedz
Idźcie wszystkie stany
Kolorowi, biali, czarni
Idźcie zwłaszcza wy, ludkowie
Przez na oścież bramy

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba

Rozejdźcie się po drogach
Po łąkach, po rozłogach
Po polach, błoniach i wygonach
W blasku słońca, w cieniu chmur

Rozejdźcie się po niżu
Rozejdźcie się po wyżu
Rozejdźcie się po płaskowyżu
W blasku słońca, w cieniu chmur

Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na ziemi której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi


Ataki na chrześcijan w 2009 r. [Pomoc Kościołowi w Potrzebie]









W ostatnich kilku latach, statystycznie na świecie ginie za wiarę:

- co trzy minuty - jeden chrześcijanin


- dziennie - 480 chrześcijan


- rocznie - 17 000 chrześcijan


Chrześcijanie są prześladowani za wiarę w 70 krajach świata.





www.pkwp.org




8 listopada 2009 [niedziela] -






Modlitwa za Prześladowany Kościół

Boże, poprzez tajemnicze zrządzenie Twej Miłości
pozwoliłeś swemu Kościołowi uczestniczyć w cierpieniu Twego Syna.
Wzmacniaj nasze Siostry i Braci,
którzy z powodu swej wiary są prześladowani.
Daj im swoją siłę i wytrwanie, aby w każdej opresji
złożyli w Tobie całą swą ufność
i okazali się wiernymi świadkami.
Podaruj im radość z uczestnictwa w ofierze Chrystusa
i obdarz pewnością, że ich imiona zostały zapisane w Księdze Życia.
Daj im siłę w naśladowaniu Chrystusa,
która wesprze ich w dźwiganiu Jego Krzyża,
a w utrapieniu ustrzeże ich chrześcijańską wiarę.
Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.


Pomoc Kościołowi w Potrzebie - Sekcja Polska
ul. Wiertnicza 142, 02-952 Warszawa
tel./fax.: 0-22 845-17-09
email: info@pkwp.org
ING Bank Śląski o/Warszawa
31 1050 1025 1000 0022 8674 7759

"Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie" - Benedykt XVI w Turcji (28 XI - 1 XII 2006) - Serwis papieski "Niedzieli"


Ankara, 28 XI 2006, spotkanie Benedykta XVI z wielkim muftim Turcji Alim Bardakoglu


♦ ♦ ♦

Zachęcam do obejrzenia bardzo ciekawego filmu amerykańskiego z 2006 r."Islam: o czym Zachód powinien wiedzieć" (13 części, ogółem: 1 godz. 39 min., napisy polskie, prod. i reż. Gregory M. Davis, Bryan Daly):
  1. www.youtube.com/watch - Wstęp [6:37]
  2. www.youtube.com/watch - Część 1: "Nie ma bogów prócz Allaha, a Mahomet jest Jego prorokiem" [7:41]
  3. www.youtube.com/watch - Część 2: "Walka" [9:03]
  4. www.youtube.com/watch [7:48]
  5. www.youtube.com/watch - "Autorytatywna historia proroka Mahometa (hadisy spisane przez Sahih Al-Bukhari)" [7:33]
  6. www.youtube.com/watch - Część 3: "Ekspansja" [9:19]
  7. www.youtube.com/watch [9:59]
  8. www.youtube.com/watch - Część 4: "Wojna jest oszustwem" [6:50]
  9. www.youtube.com/watch [5:22]
  10. www.youtube.com/watch - Część 5: "Więcej niż religia" [6:28]
  11. www.youtube.com/watch [6:22]
  12. www.youtube.com/watch - Część 6: "Dom wojny" [8:12]
  13. www.youtube.com/watch - Zakończenie [7:34]


Warto przeczytać:
1/ Antonio Socci, "Mroki nienawiści. Męczeństwo chrześcijan XX wieku", Biały Kruk, Kraków 2003, s. 158.