Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lipca 2010

Dwie bliźniacze katastrofy? (Sachalin 1983 i Smoleńsk 2010)




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [19-06-2010]:



"Rozpad ZSRS był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX w., ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan"
[-- Władimir Putin przed Zgromadzeniem Federalnym Rosji w orędziu o stanie państwa, 25-04-2005]



W obu lotniczych katastrofach giną wszyscy pasażerowie [nikt nie przeżył]. Jednak, co ciekawe, giną wpływowi politycy, zaangażowani przeciwnicy globalizmu w jego najbardziej drapieżnej formie.

1 września 1983 r. nad Sachalinem ginie członek Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych - Lawrence "Larry" Patton McDonald [szeroko znany w USA ze zwalczania ideologii komunizmu, zwłaszcza pod postacią zaprowadzania socjalistycznego rządu światowego].


10 kwietnia 2010 r. ginie nasz prezydent - Lech Kaczyński. To o nowo wybranym prezydencie Polski znany publicysta, historyk i intelektualista Timothy Garton Ash napisał w 2005 r.: "przywiązuje dużo uwagi do teorii spiskowych w polityce zagranicznej i krajowej, także tam, gdzie inni jej nie widzą." [“much given to conspiracy theories about both domestic and international politics, seeing the hidden hand of security services where others cannot detect it”; w: "The Twins’ New Poland", New York Times, 9-02-2006]. Jak ważną postacią był prezydent Lech Kaczyński, i jaką cieszył się estymą, świadczy choćby pośmiertne uhonorowanie tytułem i Orderem Bohatera Narodowego Gruzji (najwyższym państwowym wyróżnieniem). W Tbilisi, jego imieniem, nazwano jedną z głównych ulic.


Obaj niezwykle aktywni antykomuniści i antyglobaliści zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach i wcale nie zanosi się na to, by przyczyny obu katastrof zostały kiedykolwiek wyjaśnione. Ponieważ w obu przypadkach media głównego nurtu piszą oteoriach spiskowych, i ja nie mogę udawać, że temat nie istnieje.



KAL 007 (1 września 1983, lot 007 Korean Air Lines)




5-09-1983 r. prezydent Ronald Reagan potępił zestrzelenie samolotu jako "masakrę koreańskich linii lotniczych", nazywając incydent "aktem barbarzyństwa" i "nieludzką brutalnością", oraz: "przestępstwo przeciwko ludzkości nie może zostać zapomniane"



1 września 1983 samolot Boeing 747-230B Korean Air Lines z 269 pasażerami na pokładzie został zestrzelony w obszarze międzynarodowej strefy powietrznej, w pobliżu granic ZSRS. Nikt nie ocalał, śmierć poniosło m.in. 61 obywateli USA, z członkiem Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Larry McDonaldem na czele. Rosjanie utrzymują, że samolot wykonywał misję szpiegowską, a ich działanie było w związku z tym w pełni uzasadnione. Stany Zjednoczone z kolei twierdzą, że Rosjanie zaatakowali samolot bezpodstawnie. Lot KAL 007 z Nowego Jorku [z międzylądowaniem w Anchorage na Alasce] do Seulu - stolicy Korei Płd. - z niewiadomych przyczyn zboczył w głąb przestrzeni powietrznej Rosji, przeleciał nad półwyspem Kamczatka, Morzem Ochockim, następnie po minięciu wyspy Sachalin, nad Morzem Japońskim, w pobliżu wyspy Moneron [już kilka kilometrów poza strefą powietrzną ZSRS] został zestrzelony przez Su-15, myśliwca przechwytującego armii sowieckiej.

12 godzin po zestrzeleniu, agencja TASS poinformowała, że bliżej niezidentyfikowany i nieoświetlony samolot, po naruszeniu przestrzeni powietrznej ZSRS, został przechwycony i zmuszony do wylądowania na Sachalinie. [w tym czasie sekretarz Generalny KPZR Jurij Andropow przebywał na leczeniu szpitalnym]

Rząd południowokoreański [chyba w ślad za depeszą TASS]: "Samolot KAL 007 musiał wylądować na Sachalinie, wszyscy pasażerowie zdrowi i cali."

Rosjanie dopiero po DZIEWIĘCIU LATACH (1992 r.) przyznali się do posiadania "czarnych skrzynek". Gdyby nie pucz moskiewski 19/21-08-1991 r., kto wie, czy koreańskie "czarne skrzynki" nie spoczywałyby w ściśle tajnym rosyjskim sejfie po dzień dzisiejszy.

Rejestrator parametrów lotu został zniszczony - szczegóły lotu chyba już nigdy nie zostaną rozpoznane. Z zapisów rozmów z "czarnych skrzynek" wynika jednoznacznie, że piloci do końca nie mieli świadomości zboczenia z kursu.

Walery Kamenski [po zestrzeleniu koreańskiego Boeinga - dowódca obrony lotniczej dalekowschodniego okręgu wojskowego armii sowieckiej i bezpośredni przełożony gen. Anatolija Kornukowa, dowódcy bazy lotniczej "Sokół" na Sachalinie], 15-03-2001 r. w udzielonym wywiadzie powiedział: "Takie zestrzelenie cywilnego samolotu pasażerskiego nie może się powtórzyć z uwagi na zmiany polityczne i sojusze."

[Mój komentarz: w 1997 r. Rosję przyjęto do G7, a w 1999 r. na szczycie G8 w Kolonii rozpoczęły się rozmowy o redukcji rosyjskiego zadłużenia]


"Nowe dochodzenie"? W ubiegłym roku [2009] tematem zainteresował się National Geographic w swojej serii fabularyzowanych filmów dokumentalnych "Katastrofy w przestworzach". Reżyser George D'Amato przedstawił "New Investigation Air Crash" ["Nowe dochodzenie w sprawie katastrofy lotniczej. Korean Air Lines 007"] w Polsce bardziej znany pt.: "Cel jest zniszczony" ["Target is destroyed"]. Film dostępny w wersji angielskiej: część 1część 2część 3część 4część 5




1984 r. O zestrzeleniu koreańskiego Boeinga KAL 007 mówi Jurij Bezmienow, były agent KGB [►część 1część 2część 3część 4]


[zapis z filmowego wykładu Jurija Bezmienowa]:

"Wypadek koreańskiego samolotu, moim zdaniem nie ma nic wspólnego z zadnym wypadkiem. Uważam, że była to z premedytacją, starannie przeprowadzona prowokacja. Zastanawiacie się Państwo, czy mogli zabić 268 osób, tylko po to, aby pozbyć się Larry'ego McDonalda? Jest to możliwe, nie byłbym zaskoczony. Jeżeli uśmiercili ponad 60 mln. własnych obywateli, wyłącznie dla realizacji fałszywej ideologii Marksa i Engelsa, to czy stanowi jakiś problem 268 osób? Po drugie: nie jest to pomyłka wojska, ani też rozkaz nie został wydany przez wojsko. NIGDY, oficer nawet najwyższy rangą, nie weźmie odpowiedzialności za strzelanie do cywilnego samolotu. Mój ojciec był oficerem sztabu generalnego armii sowieckiej, dlatego doskonale wiem, o czym mówię: to nie wojskowy jest odpowiedzialny. Następnego dnia by nie żył - to żarty? Rozkaz został wydany przez wysokiej rangi cywilnego aparatczyka partyjnego. Nie zdziwiłbym się, gdyby to był Andropow. W każdym razie Andropow wiedział doskonale, co się dzieje, co się stało.

Sowiecka struktura władzy przypomina trójkąt. W przeciwieństwie do miłosnego trójkąta życiowego dramatu - jest to trójkąt nienawiści. Władzę sprawuje partia - Partia Komunistyczna - jej elita oczywiście, a nie szeregi partyjne, która znajduje się na szczycie piramidy. Następnie jest KGB i wojsko. Nienawidzą się wzajemnie. Każda z grup nienawidzi dwóch pozostałych. Najsilniejszą z nich jest Partia, w której ręku znajduje się realna władza: wojsko i KGB mają być posłuszne Partii, jako narzędzia, instrumenty władzy, jednak w rzeczywistości, czasem wyłamują się z tej zależności. Andropow jest najbardziej znienawidzonym elementem trójkąta. To KGB. Mój ojciec nienawidził KGB, bo był wojskowym. Zarówno KGB, jak i wojsko nienawidzą Partii. Dlaczego? Ponieważ w przeciwieństwie do USA, Partia gromadzi w swoich szeregach najbardziej awanturniczych ludzi. Chcą oni inwazji państw, wydają rozkazy na wszelkiego rodzaju "awantury" poza granicami ZSRS. Oni wiedzą doskonale, że w razie wojny ukryją się w bunkrach, będą jeść kawior i cieszyć się życiem, podczas gdy wojsko spłonie w ogniu wojny nuklearnej.

Marszałek Greczko był przeciwny inwazji na Czechosłowację, bo wiedział, że to zdemoralizuje wojsko. Pierwsze dwa oddziały po konfrontacji z rzeczywistością, które widzą że Czechosłowacja nie jest atakowana przez Amerykanów, ulegną demoralizacji. I potem trzeba je zastąpić następnymi oddziałami. Gdy jednak potrwa to dostatecznie długo, wojsko sowieckie zostanie zdemoralizowane. Powiedział:"Nie, nie dokonamy inwazji na Czechosłowację".

Ale towarzysz Breżniew powiedział: "Kim do cholery oni są? Myślą, że zasługują na więcej kiełbasy i masła? Dać im czołgi!" I tak zrobił. Usłuchał. KGB i armia czasami są w zmowie przeciwko Partii. Niedawne pogłoski, że Andropow został zastrzelony przez syna Breżniewa, wskazują, że dwa wierzchołki struktury władzy naprawdę są wściekłe i zmęczone czystkami w KGB Andropowa. Wiecie Państwo, były to czystki, gdzie wielu ludzi straciło pracę, niektórzy zostali aresztowani i niektórzy z nich popełnili samobójstwo, w przeciągu dziesięciu miesięcy, od czasu gdy Andropow doszedł do władzy. Daje to jakieś wyobrażenie.

Incydent z koreańskim samolotem jest z premedytacją przygotowaną prowokacją w celu wywołania napięcia międzynarodowego, ponieważ tylko jedna siła jest zainteresowana prowokowaniem konfliktów i podtrzymywaniem napięcia: junta sowiecka. To jest dla nich jedyne usprawiedliwienie: być u władzy. Jeśli nie ma zewnętrznego wroga, to trzeba go stworzyć. Jeżeli nie ma wojny, trzeba ją sprowokować, by sterroryzować obywateli, a samemu pozostać przy władzy.

Dlaczego samolot zboczył z kursu? Istnieje wiele teorii. Autorem jednej z nich jest - nie powiedziałbym, że mój przyjaciel, ale znamy się - jest inny uciekinier, Nikołaj Chochłow, który uciekł na długo zanim trafiłem do KGB. Był także w KGB na terenie Europy Zachodniej. Obecnie wykłada psychologię na Uniwersytecie w Kalifornii. Sądzi on, że ZSRS opracowało system, wierzcie, lub nie, ESP - wpływ na postrzeganie i umysły ludzi. Generatory woli ESP mogą koncentrować się na osobie lub grupie osób tak skutecznie, aby koncentrując wiązkę na dowolnym obiekcie, na pilota, lub nawet dwóch, czy trzech pilotów, zasugerować im, że znajdują się w bezpiecznym obszarze i nie ma konieczności... Można im zasugerować, że nie jest konieczny kontakt z miejscową wieżą kontroli. Można też sztucznie przyciągnąć samolot przez fale mózgowe do sowieckiej przestrzeni powietrznej. Czy to jest prawda, czy nie, nie wiem. Ale wiem jedno. Kiedy byłem studentem Instytutu Języków Wschodnich, jeden z moich przyjaciół, bardzo inteligentny żydowski chłopak, ukończył wydział matematyki na Uniwersytecie Moskiewskim. Kiedy po trzech latach przyjechałem z Indii na wakacje, spotkałem go podczas wstępowania do Akademii Nauk, powiedziałem: "Co tu robisz?" Odpowiedział:"Pracuję w tajnym biurze badań". Wiecie Państwo, "tajny" oznacza, że chodzi o ochronę, nie mają adresów, tylko numery skrzynek pocztowych. Zapytałem: "Jest tak tajny, że nie możesz mi powiedzieć, co badacie?" Odpowiedział: "Nie uwierzysz: fale mózgowe." Nigdy więcej go już nie spotkałem. ESP oficjalne sowieckie media opatrzyły mianem pseudonauki, za pomocą której dekadencki kapitalizm chce odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów proletariatu w walce klas. Ale oczywiście, KGB poważnie myśli o tej... pseudonauce."

Tyle Jurij Bezmienow (ang. Yuri Bezmenov vel Tomas Schuman). Zachęcam do całego materiału, także poprzednich czterech części, w których były agent KGB opowiada o swoim życiu. Wróćmy jednak do zasadniczego tematu: katastrofy lotnicze. Muszę się przyznać, że po wysłuchaniu fragmentu powyższego wykładu, nieco się rozczarowałem: temat z pogranicza science fiction, czyli takie tam "Czynnik PSI" i "Z archiwum X"... Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że niebawem - i to wbrew swym poglądom - zabrnę w ten temat jeszcze dalej i głębiej...



PLF 101 (10 kwietnia 2010, lot 101 Sił Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej)




Najpierw przypomnienie filmu znanego chyba już wszystkim. Również i w tej katastrofie zginęła osoba (prezydent Lech Kaczyński), która mogła stanąć na drodze interesom Rosji [GAZPROM-owi]. Tak samo i w naszym, polskim przypadku nie posiadamy "czarnych skrzynek", a przekazane materiały są skandaliczne. Nie dość, że czas nagrania jest dłuższy o 8 minut od oryginalnej taśmy (!), to jeszcze w tej samej sekundzie, jedna i ta sama osoba wypowiada dwa różne zdania (!) No i wreszcie do dziś nie ma protokołu z przeprowadzonej sekcji zwłok. Jak widać, analogii z 1 września 1983 r. nad Sachalinem jest sporo, kto wie, czy nie więcej niż nam się wydaje. Podsumowanie wcześniejszych ►wątpliwości.




Dla znających angielski - jako ciekawostka - o katastrofie w Smoleńsku wypowiada się Alex Jones (14-04-2010). Mnie osobiście jego poglądy o naszej rusofobii nie dziwią.


Za to zupełnie w innym duchu mówi jego "kolega" po fachu, David Icke:






Wspomniany przez Davida Icka HAARP... to jakby ciąg dalszy "Czynnika PSI"... No bo jak nazwać inaczej fragment filmu, który w tytule ma "Teorie spiskowe":





"Teorie spiskowe z Jesse Ventura: HAARP", USA 2009 [część 4] Mniej więcej w minucie 2:20 dr Nick Begich mówi: "[HAARP] nie tylko potrafi manipulować pogodą, ale też strącić samolot nie pozostawiając śladów. Można prowadzić nim wojny i nikt się o tym nie dowie (...) Pada cała komunikacja, pada zdolność reakcji. Takie możliwości ma HAARP. I nie jesteśmy już sami. Chiny rozwijają tą technologię, Rosja i inni także." część 1część 2 część 3

Czy właśnie nie o tym mówił Jurij Bezmienow w 1984 r.? Przypomnę, że katastrofa samolotu koreańskiego miała miejsce w 1983 r., natomiast amerykański programHAARP rozpoczął się w 1993. Jednak analogiczny program rosyjski sięga roku 1981, kiedy to 120 km na wschód od Niżnego Nowogrodu, w rejonie ujścia Sury do Wołgi, powstał Wielofunkcyjny Kompleks Radiowy Sura (190 MW ERP):


Anteny dipolowe Wielofunkcyjnego Kompleksu Radiowego Sura. W Rosji są jeszcze trzy podobne ośrodki, jeden znacznie większy w Duszanbe (1 GW ERP) oraz dwa mniejsze: Monczegorsk (10 MW ERP) i Niżny Nowogród (20 MW ERP).


Jeśli kogokolwiek zainteresował temat HAARP, polecam na dobry początek nawet ten film Jesse Ventura, wystarczy cofnąć się do części pierwszej. Dla wielu maniera stylu "kowbojskiego" może być nieco irytująca i tych odsyłam do audycji radiowej red. Joanny Paszkowskiej "Wysoka częstotliwość" z udziałem prof. Andrzeja Kusa (dyrektora Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu) oraz prof. Andrzeja Wernika (fizyka i astronoma z Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie):




O programie HAARP w audycji red. Joanny Paszkowskiej mówi prof. Andrzej Kus - dyrektor Centrum Astronomii UMK [części 1 - 3] oraz prof. Andrzej Wernik z Centrum Badań Kosmicznych PAN [część 4].





Meaconing, ►zrzut ekranu z 16-06-2010 z Wikipedii wersji ukraińskiej ►[uk.wikipedia]. W wolnym tłumaczeniu: "Przykłady w dzisiejszej polityce - Według niezależnych wojskowych ekspertów technicznych, Marka Strassenburg-Kleciaka i Hansa Dodela, korzystanie z takich urządzeń przez stronę rosyjską spowodował katastrofę lotniczą w pobliżu Smoleńska 10 kwietnia 2010". Jedynie wersja ukraińska Wikipedii podaje taką informację. Temat Meaconingu [MIJI] poruszałem 26-04-2010 w artykule: "Czy wszyscy kochali Lecha Kaczyńskiego i obóz patriotyczny...?"



Inne amerykańskie wykłady byłego agenta KGB Jurija Bezmienowa zamieściłem w następujących artykułach:


niedziela, 11 lipca 2010

"Szarża z szablami na czołgi" - idiotyczna propaganda zaborców




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [8-09-2009]:




    "Szarża z szablą na czołg nie jest w moim stylu" powiedział Minister Finansów Jacek Rostowski [Rzeczpospolita, 4 września 2009] - fotos z filmu "Lotna", reż. A. Wajda, 1959 r.
    70. rocznica Polskiego Września 1939 - 2009. Z tej okazji, w wielu miastach i w telewizji odbywają się przeglądy wojennych filmów fabularnych i dokumentalnych. Wśród nich, nie wiedzieć czemu, duzą popularnością cieszy się film Andrzeja Wajdy z 1959 r. - "Lotna"1. Sam reżyser, w wielu swych wypowiedziach, uważa ten film za najgorszy w swoim bogatym dorobku. Był to jedyny film, który pragnął nakręcić jeszcze raz ("Film na świecie", maj-czerwiec 1986, str. 25).
    Niestety, film "Lotna" do dziś oglądany jest w swojej pierwotnej wersji. Nie będę analizował zawartej w filmie bogatej symboliki: biały koń (niepodległość Polski z "Wesela" Wyspiańskiego), panna młoda zahaczająca rąbkiem sukni ślubnej o skraj trumny, polski dwór i umierający szlachcic darowujący konia...

    Film "Lotna" zasłynął ze sceny szarży ułańskiej na czołgi, do tego stopnia, że wrósł się głęboko w świadomość kolejnych powojennych pokoleń Polaków, czyniąc zeń przysłowie ilustrujące każdą głupotę, w jakiejkolwiek działalności, na dodatek wyszydzającym tradycje narodowe(!) Taki dziwoląg semantyczny mógł wymyśleć tylko wróg ("Polskość to nienormalność").

    Niestety, obecnie wydaje się to już nie do naprawienia. Jak wspomniałem powyżej, film "Lotna", mimo że zły, jest przypominany niemal każdego roku. Np. w najbliższych dniach, w komercyjnym programie telewizyjnym "Kino Polska", pokazany będzie trzykrotnie. Program niby niszowy, ale "ktoś" wytrwale dba, by kolejne pokolenie zaznajomiło się z jedną z największych zmyślonych głupot w stylu latającego cyrku Monty Pythona.
    Andrzej Wajda mógł nie znać propagandy Niemiec hitlerowskich, ale musiał ją znać "ktoś", podsuwający sam pomysł użycia w filmie iście diabolicznej sceny. Przypomnę, że był to rok 1959, a scenariusz napisał reżyser na kanwie opowiadania "Lotna" Wojciecha Zukrowskiego (w literackim pierwowzorze tej sceny nie ma).


    Po prawej: Andrzej Wajda - Człowiek Roku 2008 "Gazety Wyborczej"

    Gdzie ma swoje źródła mit o szarży polskich kawalerzystów na niemieckie czołgi? Czy ma on jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości?

    Oddajmy głos dr. Tadeuszowi Pawłowi Rutkowskiemu, pracownikowi Zakładu Historii XX wieku Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, zajmującemu się historią Polski w okresie II wojny światowej i PRL:

    "Jest to propagandowe niemieckie kłamstwo, które ma długi żywot, bo jest bardzo nośne - bohaterscy, beznadziejnie szarżujący na czołgi kawalerzyści, ginący w ostatnim, desperackim ataku. Były trzy duże, głośne szarże kawaleryjskie na Niemców (i kilkanaście mniejszych). Pierwsza pod Krojantami na Pomorzu, druga podczas bitwy nad Bzurą pod Brochowem i trzecia - pod Wólką Węgkową, w trakcie odwrotu armii Poznań w stronę Warszawy. I wszystkie trzy nie były szarżami na czołgi. To byłoby samobójstwem. Miały one swoje uzasadnienie militarne, w momencie podejmowania przez dowódców takiej decyzji. Tak np. pod Wólką Węglową, szarża polskiej kawalerii ułatwiła resztkom armii Poznań przebicie się do Warszawy. Mit ten jest wciąż rozpowszechniony, zwłaszcza w historiografii zachodniej. Był on przez hitlerowską propagandę bardzo nagłaśniany, miał pokazać bezsens polskiego oporu, archaiczność polskiej armii i wielką przewagę Niemiec. Tego typu działania propagandowe podejmowane były na szeroką skalę, powstał m.in. film niemiecki o kampanii wrześniowej (pt. „Feldzug in Polen” – „Kampania w Polsce”). Mimo że Niemcy posiadali egzemplarze polskich myśliwców górnopłatowych PZL P.11, to specjalnie sprowadzili z Czech dwupłatowe myśliwce czeskie Avia B 534, żeby wyglądały na filmie bardziej archaicznie2.


    "Wbrew pokutującym do dziś opiniom, przedstawiającym kawalerię jako symbol zacofania przedwojennego Wojska Polskiego, formacja ta całkiem dobrze sprawdziła się w wojnie obronnej 1939 roku.


    Znawca historii wojskowości prof. Paweł Piotr Wieczorkiewicz, analizując przebieg kampanii, stawia następującą konkluzję:


    "W szczególnych warunkach kampanii chlubną kartę zapisała polska kawaleria, która nie okazała się bynajmniej anachronizmem, i to nie tyle dzięki spektakularnym szarżom, ale niedocenianym walorom zaporowym. Mobilna i nieźle wyposażona w działka przeciwpancerne, była w istocie najbardziej skutecznym środkiem hamowania postępów niemieckich czołgów. Jednostki kawalerii potrafiły w późniejszych etapach kampanii skuteczniej i dłużej wymykać się przeciwnikowi niż o wiele bardziej znużona fizycznie odwrotowymi marszami piechota" (P. P. Wieczorkiewicz, "Kampania 1939 roku", Warszawa 2001).


    Mitem jest również przekonanie o straceńczych szarżach polskiej kawalerii na niemieckie czołgi, który to obraz rozpropagowała najpierw niemiecka propaganda wojenna, a następnie film "Lotna" Andrzeja Wajdy. W rzeczywistości w czasie kampanii wrześniowej kilkanaście razy doszło do szarż kawaleryjskich, były one jednak skierowane niemal wyłącznie przeciw niemieckiej piechocie lub jeździe. W odosobnionych przypadkach szarżowano na niemieckie oddziały pancerne, były to jednak albo ataki na czołgistów, którzy znajdowali się obok swych maszyn (19 września - 14. Pułk Ułanów Jazłowieckich pod Wólką Węglową), albo też niemieckie pojazdy pojawiały się nieoczekiwanie na polu walki już po rozpoczęciu szarży (1 września - pod Krojantami na Pomorzu). Nigdy polska kawaleria nie rzucała się z szablami na czołgi.


    Warto też pamiętać, że w 1939 roku transport armii niemieckiej, która dysponowała nieporównanie większą liczbą pojazdów mechanicznych niż Wojsko Polskie, w większości wykorzystywał siłę koni. Typowa dywizja piechoty Wehrmachtu dysponowała 4842 końmi i tylko 394 samochodami ciężarowymi. Dla porównania polska dywizja piechoty miała 6939 koni i 60 ciężarówek.


    [z internetowego forum "Odkrywcy" (zachowano oryginalną pisownię)]:
    @ "Szarżowanie z szabelką to byla w 39 roku już starozytnośc - czy w polskim wojsku czy w niemieckim istniały oddzaiły konne którym koń słuzył do szybkiego przenoszenia się z miejsca na miejsce tak jak transporter opancerzony w jednostkach zmotoryzowanych. Szarża na czołgi istniała tylko w filmie Wajdy lub w niemieckich filmach propagandowych (podkreślenie moje -Deżawi). Kawaleria uwczesnych czasów byli to raczej strzelcy konni."


    @"Wracając do transportu konnego w Wehrmachcie to stanowił on w koncowej fazie wojny prawie 90 % ze względu na braki paliwa .
    Gering zapytany w Norymberdze dlaczego nad odrą w 45 roku nie użyto gazów bojowych choć sytuacja była ku temu sprzyjajaca odpowiedział jenym słowem "Pferde" [-konie]


    @"8 dyw. kaw. SS walczyła do kwietnia 1945 a powstała na bazie pierwszego pułku kawalerii SS który brał udział juz w kampanii wrześniowej."


    @"Szukając fotek w necie znalazłem nawet konny patrol amerykanskiej pierwszej kawaleryjskiej w Niemczech w roku 1945. W działaniach nieregularnych i przeciwtyzanckich kawaleria sprwdzała się przez całą wojne."


    @"W ramach waffen ss rozpoczęto formowanie dwóch dodatkowych dywizji braki paliwa na pewno miały tu duże znaczenie ale poza tymi względami decydujące znaczenie musiała mieć ocena działań 8 dywizji SS oraz korpusu kozackiego."



    "Wojna motorów"
    "Hitler nazywał zbliżający się konflikt „wojną motorów” („Motorenkrieg”) - tymczasem wbrew pomysłom Hitlera, faktycznie armia niemiecka użyła 600,000 koni i 200,000 pojazdów motorowych, które okazały się mniej użyteczne niż konie, według książki Stephena Badsaya „World War II Battle Plans” 2000, str. 96."




    Szarża niemieckiej kawalerii [odkrywca.pl]






    Kawalerzyści niemieccy (po lewej z korpusu kozackiego) [odkrywca.pl]











    1"Lotna", film polski, scen. i reż. Andrzej Wajda, 1959 rok, 85 min.
    "Wrzesień 1939 roku. Szwadron ułanów rotmistrza Chodakiewicza staje na popas w szlacheckim dworku. Przy łożu konającego pana pełni wartę piękna klacz Lotna, którą starzec ofiarowuje rotmistrzowi na chwałę zwycięstwa. W dalszej drodze szwadron napotyka uciekających w panice cywilów i zdziesiątkowane oddziały wojska atakowane z powietrza przez niemieckie myśliwce. Potyczka z wrogiem kończy się rozbiciem szwadronu w starciu z czołgami." ["Film Polski"]
    Andrzej Wajda, ośmieszając jako wyraz skrajnej polskiej głupoty w "Lotnej" szarżę polskich ułanów na czołgi, ani przez chwilę nie troszczył się o taki "drobiazg", iż w rzeczywistości nigdy nie doszło do takiej rzekomej polskiej szarży. Ani o to, że powielał w ten sposób tylko fałsze dawnej propagandy hitlerowskiej, próbującej banialukami o rzekomej szarży ośmieszyć polski opór na świecie. Nawet tak chłodno i sceptycznie patrzący na polską historię Stefan Kisielewski z oburzeniem zareagował na świadome deformowanie polskiej historii przez Wajdę w "Lotnej". Zapisał w swych "Dziennikach": "W kinie widziałem po raz pierwszy "Lotną" Wajdy. To ostatnie oburzyło mnie okropnie, choćby jako żołnierza Kampanii Wrześniowej. Jak można było na tle narodowego dramatu wykoncypować tak niesmaczna bzdurę (...). To już tajemnica tego reżysera (Wajdy), który nie wiedząc o tym, lubuje się w karykaturowaniu polskości" (Stefan Kisielewski, Dzienniki, Warszawa 1996, s. 311).


    Polski Wrzesień 1939 r. [portal edukacyjny IPN]