Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propaganda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propaganda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 sierpnia 2010

"Dialogi na cztery nogi" (ludzie listy piszą)

Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [9-07-2010]:



3-07-2010, sobota, 17:05 - Tezeusz do Ariadny:  

Witaj, Ariadno :) Miło Cię "widzieć". Jasne, że się różnimy w swoich poglądach i to bardzo. Obecny rząd śledztwo w sprawie największej katastrofy w dziejach powojennej Polski oddał zupełnie w ręce Rosjan. Mijają trzy miesiące i nic nie wiadomo. Platforma Obywatelska zniszczyła całkowicie przemysł stoczniowy (pisaliśmy kiedyś o tym, prawda?), a to co jej najlepiej się udaje, to nawoływanie do ciągłych walk i w zasadzie to jest jedyny "sukces" PO skłócenie społeczeństwa. Tusk, Wajda, Sikorski, Bartoszewski, Palikot mają usta pełne nienawiści i agresji ("trzeba dorżnąć watahy", "wojna", "zabić i wypatroszyć", itp.), a mienią się "partią miłości" ("zgoda buduje"). Nie widzisz żadnych sprzeczności? O błędach Komorowskiego w wypowiedziach do ludzi lepiej nie wspominać (słynne do powodzian, że na pewno poradzą sobie, bo do powodzi już się przyzwyczaili). Coś jeszcze? No może jeszcze obietnica dofinansowania in vitro (dla mnie jako katolika jest to nie do przyjęcia). Komorowski jako jedyny z całej PO głosował przeciw rozwiązaniu komunistycznych służb specjalnych WSI i ma do dzisiaj niejasne powiązania z nimi. Tusk z kolei płaszczy się zarówno przed rządem rosyjskim, jak i niemieckim, a polskość dla niego to nienormalność... Podsumowując to wszystko (a to tylko kilka luźnych przykładów z pamięci), spodobało mi się hasło: "Przebrała się miarka - głosuję na Jarka". I tyle o moich wyborach. Pozdrawiam serdecznie ;)  -- Tezeusz    


8-07-2010, czwartek, 20:01 - Ariadna do Tezeusza: 

Witam
Oj różnimy się...ja przede wszystkim nie kipię złością mówiąc i pisząc o PIS i innych partiach, których nie popieram...A w Twojej wypowiedzi jest to niestety zauważalne...no ale każdy ma prawo reagować jak chce...
Osobiście nie uważam, że PO zniszczyła przemysł stoczniowy. Problem stoczni, jak pewnie dobrze wiesz, powstał wiele lat temu...można powiedzieć, że po części każdy rząd jest winien upadku stoczni...ale o rany...Ty naprawdę tak myślisz...Ja zauważyłam natomiast, ciągłe PIS-owe nawoływanie do walki...O tym co mają za uszami i o wpadkach byłego Prezydenta nie będę już pisać, chociażby z uwagi na pamięć o Nim...Nie zgadzałam się w wielu kwestiach z nieżyjącym Prezydentem, nie głosowałam na Niego ale miałam dla Niego pełny szacunek...
A co do in vitro, to jestem jak najbardziej na TAK...jestem katoliczką, NAPRAWDĘ  wierzę w Boga i nie widzę nic złego w dofinansowaniu tej metody...Myślę, a nawet w to wierzę, że Bóg nie będzie miał nam tego za złe...Natomiast nasz Kościół jest strasznie... ale to już na inną wypowiedź, bo w tej kwestii mam wiele do powiedzenia...
Tak na koniec, jestem oczywiście zadowolona z ostatecznego wyboru większości Polaków, a jak będzie to czas pokaże...
Polityka niestety potrafi skłócić  niejednego więc kończę ten temat definitywnie...
Bardziej interesujące od polityki są rozgrywki piłkarskie, które śledzę z wielkim zainteresowaniem
Pozdrawiam serdecznie
 -- Ariadna   
  


 Korespondencja jest autentyczna, imiona fikcyjne.   

wtorek, 27 lipca 2010

W nadchodzący weekend Polska będzie "pępkiem świata"




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [30-06-2010]:



Hillary Rodham Clinton: "Administracja Obamy jest głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". M.in. wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego. [Telegraph, AFP, 25-06-2010]



Dostajemy w "prezencie" swoje pięć minut i nie wolno nam tego zaprzepaścić. Podobna sytuacja może się już nigdy nie powtórzyć.

Jeśli myślimy o jakimkolwiek powstrzymaniu dalszego wyniszczania Polski, to właśnie taka okazja, by temu realnie przeciwstawić się, nadarza się w nadchodzącą niedzielę. Przy wyborczych urnach.

Musimy wziąć udział w wyborach prezydenckich i poinformujmy o tym, kogo tylko możemy. Katolik ma sprawę znacznie ułatwioną, bo o obowiązku brania czynnego udziału w wyborach, przypomnieli 19 bm. biskupi na Konferencji Episkopatu Polski:

"W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach." [pkt 4.]

Nic dodać - nic ująć. Oczywiście w temacie sumienia katolika. Co do innych sumień - tak zdroworozsądkowo - to samo.

W dniach 2-4 lipca 2010 w 10. rocznicę Wspólnoty Demokracji (Community of Democracies), do Krakowa zjadą Ministrowie Spraw Zagranicznych całego świata. Będą rozmawiać o bieżących wyzwaniach demokracji. Jeśli dodam, że założycielami WD w 2000 r. byli Bronisław Geremek i Madeleine Albright, chyba nie trudno sobie wyobrazić, jaką demokrację mogą mieć na myśli. Sprawa jest warta poważnej i odrębnej notki, ale nie teraz.

Do Krakowa, 2 lipca w piątek wieczór przybędzie z Kijowa sekretarz stanu USA Hillary Rodham Clinton. 3 lipca, w sobotę, Gość wygłosi przemówienie do zgromadzenia Wspólnoty Demokracji. W planach jest m.in. spotkanie z ministrem Radosławem Sikorskim. Hillary Clinton opuści Kraków w niedzielę rano, 4 lipca, i uda się w dalszą podróż do Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji.

W pewnych kręgach Polonii amerykańskiej (i nie tylko), mówi się, że wizyta w Polsce pani Hillary Clinton jest związana z silną presją lobby żydowskiego w sprawie roszczeń mienia sprzed 1939 r. Rzecz dotyczy podobno $ 67 mld. i ma związek z rozmowami premiera Donalda Tuska w Izraelu [9-04-2008], oraz marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego [11-12-2009]. Jak daleko są posunięte pertraktacje w sprawie zwrotu mienia Żydom, tego nie wiadomo, bo mass-media milczą jak zaklęte. Pisałem o tym dokładnie rok temu, w trzyodcinkowym cyklu pt. "Polska: Mienie ery holokaustu". Również wówczas, o niezwykle ważnej konferencji w Pradze, mass media głównego nurtu nas nie informowały.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym samym czasie trwa 20. Festiwal Kultury Żydowskiej (Kraków, 25 czerwca - 4 lipca 2010). To nie wszystko. Możemy się również spodziewać nieoficjalnych odwiedzin VIP-ów narodowości żydowskiej z całego świata: zlatują się na uroczystości upamiętnienia holokaustu. W związku z tym, dwa dni temu był drobny incydent międzynarodowy, Turcja nie wpuściła w swój obszar powietrzny turystów z Izraela, lecących do Krakowa. Samolot był zmuszony do kursu okrężnego. Co ciekawe, był to samolot wojskowy.

Temat zwrotu mienia żydowskiego jest niewątpliwie ważny, tym bardziej, że dotknie bezpośrednio nas wszystkich. Jest więc zastanawiające, czemu na ten temat nie ma żadnych debat, rozmów, wyjaśnień. Gdzie są politycy, posłowie, dziennikarze? Nic ich to nie obchodzi, że ubędzie Polsce $ 67 mld.? Ciekawe też, że w przedwyborczych debatach nikt nie zapytał kandydatów o ewentualny zwrot Żydom mienia i rekompensat. Temat tabu?

Mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi, wydaje się, że wizyta sekretarza stanu USA Hillary Clinton ma zupełnie inny cel.

23-06-2010 dziennik "Prawda" powiadomił o poważnym planie przezbrojenia do 2020 r. Floty Czarnomorskiej z główną bazą w Sewastopolu na Krymie (Ukraina).

Podczas niedawnego szczytu USA - Rosja w Białym Domu, wprawdzie Barack Obama nazwał Dmitrija Miedwiediewa "solidnym, niezawodnym partnerem", ale nie przeszkodziło to bynajmniej, by 25 bm., Hillary Clinton powiedziała, że administracja Obamy jest "głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". Wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego, ojca dwójki dzieci. 37-letni prawnik funduszu inwestycyjnego Hermitage Capital, ujawnił korupcyjne schematy wyprowadzania miliardów rubli z rosyjskiego budżetu, został osadzony w moskiewskim więzieniu pod zarzutem oszustw podatkowych i oczekiwał procesu. Aresztowany zmarł w wyniku powikłań. Hillary Clinton wspomniała jeszcze o zamordowaniu w 2004 r., na ulicy Moskwy, amerykańskiego dziennikarza "Forbes'a", Paula Klebnikov'a.

Trzy dni po szczycie, w dniach 27-28 bm. FBI aresztowało 11 osób, obywateli amerykańskich, kanadyjskich i peruwiańskich, podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. Aresztowań dokonano w północno-wschodnich stanach: Nowy Jork, New Jersey, Massachusetts i Wirginia. Śledztwo trwało ponad 10 lat, podejrzani przekazywali informacje o broni jądrowej i polityce zagranicznej USA.

29 bm. na spotkaniu w Nowo-Ogariewie pod Moskwą, Putin ostrzega byłego prezydenta USA, Billa Clintona: "U ciebie w ojczyźnie policja wymknęła się spod kontroli i wrzuca ludzi do więzienia". Rosja wzywa USA, by zezwoliły na spotkanie rosyjskich prawników i dyplomatów podejrzewanych o szpiegostwo. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że zatrzymani są rosyjskimi obywatelami i nigdy nie działali na szkodę interesów USA.

Były podwójny agent KGB i MI5, Oleg Gordiyevsky, obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii, twierdzi, że ostatnie aresztowania przez FBI 11 szpiegów rosyjskich, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Według jego szacunków, w USA, na rzecz Rosji pracuje około 400 szpiegów. Gordiyewsky uważa, że w Moskwie działa 22 szpiegów amerykańskich i dwóch MI5. Wypadek z aresztowaniem "rosyjskiej jedenastki", według niego, to "mała polityka" i nie będzie miała wpływu na stosunki USA - Rosja. Politolog Fiodor Lukyanov ocenia natomiast, że precedens może mieć wpływ na Kongres Stanów Zjednoczonych, w którym złożono dwa bardzo ważne dokumenty: jeden w Izbie Reprezentantów o powstrzymanie rozprzestrzeniania broni jądrowej, a drugi o redukcji zbrojeń strategicznych START. Obecnie, dzięki tym aresztowaniom, uzyskano istotne argumenty do odrzucenia dokumentów.


Moskwa, siedziba FSB (dawniej KGB). Foto: AFP, RFE/RL




Batumi. Uroczyste odsłonięcie tablicy z nazwą nowej ulicy Lecha i Marii Kaczyńskich. Po lewej: prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. [Reuters 30-05-2010]


I w takich oto okolicznościach przyrody, sekretarz stanu Hillary Rodham Clinton udaje się na turnee do Europy, z zamiarem odwiedzenia Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji. Kto wie, czy to nie jest reakcja na zbyt nadmierną aktywność Rosji w rejonie kaukaskim i środkowej Europie. Katastrofa smoleńska jedynie ślepego i głuchego by nie poruszyła choćby do zadania kilku pytań. W tajemniczym wypadku zginął prezydent Lech Kaczyński, mocno zaangażowany w pokój w Osetii Południowej. Jeszcze tego samego dnia, 10-04-2010, prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili pośmiertnie uhonorował Lecha Kaczyńskiego tytułem i Orderem Bohatera Narodowego Gruzji, najwyższym państwowym wyróżnieniem. Imieniem Lecha Kaczyńskiego nazwano główne, najbardziej reprezentacyjne ulice w stolicy Gruzji, Tbilisi oraz w portowym Batumi.

Chyba nie trzeba się zbytnio wysilać, by spostrzec, że cel podróży wydaje się zgoła inny od roszczeń mienia żydowskiego. Być może będzie poruszany przy okazji, ale administracja USA ma teraz całkiem inne priorytety. Poza tym, izraelski koalicjant Stanów Zjednoczonych bardzo broi i stwarza poważne problemy geopolityczne. Dodajmy do tego Iran, konflikt na Półwyspie Koreańskim, kryzys ekonomiczny i krach gospodarczy Grecji.

W światowej polityce wyraźnie mocno iskrzy, czy my coś na tym zyskamy, czy stracimy? To jest duża polityka i na taką nie mamy najmniejszego wpływu. Na co mamy wpływ? Spotkajmy się wszyscy 4 lipca w niedzielę przy urnach wyborczych!



Rewolucyjny fanatyzm J. Cyrankiewicza, D. Tuska oraz @R.R.-K.




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [27-06-2010]:



Józef Cyrankiewicz
Właśnie mija 54. rocznica Poznańskiego Czerwca. 29-06-1956 r. premier Józef Cyrankiewicz wygłosił w radio pamiętną odezwę do naszego Narodu [fragment]: "...Każdy prowokator, czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie: w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszych demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny. Z wdzięcznością natomiast, witać będziemy zawsze, każdy przejaw jeszcze przecież niedostatecznie zdrowej, patriotycznej krytyki naszej..."


Jeśli ktoś ma ochotę na więcej, proszę bardzo:





Dla mniej cierpliwych: najciekawszy fragment rozpoczyna się w czasie 8:40

Józef Cyrankiewicz (1911-1989) był premierem dziwoląga o nazwie PRL przez 21 lat. Barwnością i bogactwem swojego życiorysu dorównuje legendarnemu Che Guevarze, a kto wie, czy nie bije go na głowę. Jest w nim wszystko, czego - zdaniem public relation - potrzebują dzisiejsi kandydaci na senatorów, posłów, prezydenta, nie mówiąc o radnych samorządów.

Józef Cyrankiewicz pochodził z patriotycznej rodziny (ojciec był galicyjskim aktywistą Narodowej Demokracji), był działaczem przedwojennej Polskiej Partii Socjalistycznej, walczył w kampanii wrześniowej 1939 r. Wraz z PPS Wolność Równość Niepodległość okręg krakowski został podporządkowany Związkowi Walki Zbrojnej. W czasie II wojny światowej, naczelnicy PPS WRN planowali wysunąć jego kandydaturę na zastępcę Delegata Rządu na Kraj. Działał w konspiracji, m.in. zorganizował odbicie z rąk Gestapo kuriera Jana Karskiego, sam jednak wpadł w "kotle", urządzonym w mieszkaniu szefa sztabu okręgu krakowskiego ZWZ. Jako więzień KL Auschwitz, współtworzył m.in. z Witoldem Pileckim i Tadeuszem Hołujem wewnątrzobozowy ruch oporu. I tyle może wystarczy.
Donald Tusk




Expose premiera Donalda Tuska z 2007 r. i fragment, którego nie ma na tym krótkim filmiku: "Nie ma solidarności bez miłości. I ja wiem, że niektórzy na tej sali czasami uśmiechają się wątpiąc w to, że te słowa mają głęboki sens. Ja wierzę, bardzo wierzę w sens tych słów. I wiem jedno, prędzej czy później wy, i wy w sens tych słów też uwierzycie, bo one naprawdę mają głęboki sens."




Donald Tusk na IV Krajowej Konwencji Platformy Obywatelskiej, 26-06-2010



@R.R.-K.


Wczorajszej nocy dostałem "bana" od Pani @Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej. Rozmowa między nami była kulturalna, aczkolwiek prowadzona z niechęcią. Mnie osobiście Autorka dotknęła skandalicznym obrażaniem ludzi, których nie lubi (chyba nawet nie potrafi uzasadniać z jakiego powodu jest tak obsesyjnie wulgarna i agresywna). Oszczędzę Jej całego artykułu, zacznę od przypadkowego fragmentu:


@Renata Rudecka-Kalinowska ►"Dlaczego Bronisław Komorowski wygra wybory"



Mój pierwszy wpis był taki:





Pani @R.R.-K. nie zauważyła mojego wpisu, prawdopodobnie umknął Jej uwadze, postanowiłem o sobie przypomnieć, ale zanim do tego doszło, poczytałem sobie inne dialogi.




Wątek uboczny (powyższy wpis z innej dyskusji, kilkakrotnie był wklejany w tej, przez jednego z blogerów). Temat ciekawy, warto zwrócić uwagę na całą wypowiedź. Pani @Renacie Rudeckiej-Kalinowskiej chce się "rzygać" na "zarozumiałą"(?) bratanicę prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nazywając ją: "NIC" i"PINDA"

Na kilkakrotne zwracanie uwagi przez różnych blogerów, czemu tak ordynarnie obraża, udzieliła jednego z bardziej ciekawych wyjaśnień:




Według Pani @Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej "Pinda" nie figuruje w rejestrze słów obraźliwych. I jeszcze podkreśliła to wykrzyknikiem. Trudno z taką osobą jak Autorka dyskutować, ale mnie interesował bardziej mój temat.




Po jakimś czasie, wreszcie doczekałem się odpowiedzi:




Pomyślałem sobie, fajnie: rzeczowa i konkretna kobieta. Więc kliknąłem sobie w zapodaną linkę i wyszło coś takiego:





Czyli jednak bardzo specyficzne poczucie humoru... Na dokładkę otrzymałem jeszcze takie cóś:




Nic mi nie pozostało, jak zakończyć tę mało ciekawą rozmowę:



Nie wiem czemu, powyższy wpis został skasowany i to błyskawicznie. Rzecz jest tym bardziej zastanawiająca, z co najmniej dwóch powodów: co prawda użyłem (według mnie) wulgaryzmu, ale według Autorki - zdecydowanie nie! Sama wszystkich przekonywała i w końcu, uwierzyłem Jej. Więc pomyślałem sobie, że się nie obrazi. Bardzo się pomyliłem. A drugi powód? Pod wczorajszym artykułem jest wiele wyrażeń o wiele obraźliwszych (można sprawdzić, choć przyjemność to wątpliwa, nie namawiam). Zapytam jeszcze na koniec, czemu Autorka skasowała mój wpis:




No i nie zapytałem się. Koniec.



W temacie "banów" - mam w sumie dwa. W zasadzie nie ma się czym chwalić, ale Pani @Renata Rudecka-Kalinowska jest drugą osobą, która mnie zablokowała. Pierwszym był jej ideowy kolega @Consolamentum. Właśnie przy tej okazji, zajrzałem sobie i tam, okazuje się, że "ban" trwa w najlepsze... ósmy miesiąc :)) A za co? Jak ktoś ma ochotę, niech zajrzy:

poniedziałek, 26 lipca 2010

Der Manipulation und szajsen sondażen




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [15-06-2010]:



[1] Bp Adam Lepa, "Świat propagandy", Częstochowa 1994
[2] Bp Adam Lepa, "Świat manipulacji", Częstochowa 1997


O manipulacji pisałem już wcześniej, i to nie raz (linki na samym dole). Tak się jakoś składa, że wszelkie nowinki przychodzą do nas z Niemiec: margrabia Hodo, misjonarz św. Bruno z Kwerfurtu, miejskie prawo lokacyjne z Magdeburga i Lubeki, kultura Cystersów i Krzyżaków... Dużo by jeszcze wyliczać, cały renesans, barok, trzy zabory, dwie wojny światowe, wreszcie Unia Europejska. Swoją drogą, ciekawe, bo jednym z argumentów przystąpienia do związku państw, była obietnica natychmiastowej wzajemnej pomocy na wypadek dotkliwych klęsk, w których pojedynczych państw nie będzie stać. Właśnie doświadczyliśmy jednej z największych tragedii, zobaczymy w praktyce, na czym polega takie międzynarodowe wsparcie. Przecież "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Kto wie, czy solidarności (ale w druga stronę) nie doznamy szybciej, niż nam się wydaje. Chodzą słuchy, że Niemcy sami nie udźwigną pomocy dla zrujnowanej ekonomicznie Grecji. Nieodległy czas pokaże, czy dotknie nas "zaszczyt" otrzymania propozycji nie do odrzucenia… Zostawmy to gdybanie o krachu, tym bardziej, że nie wiadomo, czy skończy się tylko na Grecji. Wracamy do mass-mediów.

"Społeczeństwo ze względu na swoje totalitarne dziedzictwo wykazuje dużą nieporadność w dziedzinie krytycznego i selektywnego stosunku do treści emitowanych w mediach masowych. Przez ponad czterdzieści lat ludzie byli w tym kraju skazani na jedno wyłącznie źródło informacji. Był nim czytany jeden dziennik, było słuchane jedno radio, oglądana jedna telewizja - z całym monopolem informacji, opinii, komentarzy. Symbolem wręcz zmonopolizowanej informacji było w tamtych czasach "radio kablowe", zwane popularnie "kołchoźnikiem", zapewniające za drobną opłatą milionom słuchaczy jeden tylko program. Wiadomo zaś, że jeżeli nie ma różnorodności źródeł informacji, jej adresaci nie mają praktycznie szans, aby nauczyć się krytycyzmu i prawidłowego wyboru emitowanych treści. Instrukcja duszpasterska"Communio et progressio" [CP, pol.: "Zjednoczenie i postęp", Watykan, 1971] podejmując to zagadnienie, podkreśla, że z trzech racji dostęp człowieka do informacji jest niezwykle ważny:

[1] Powinien on zrozumieć zmiany zachodzące w świecie;

[2] Jest również zobowiązany, aby się do nich dostosowywać,

[3] Wreszcie, aby poprzez informację uczestniczył jak najaktywniej w życiu swojego społeczeństwa.

W kontekście tych powinności dokument watykański postuluje, aby adresaci przekazu "dysponowali odpowiednio różnymi środkami i źródłami informacji, spośród których mogliby wybierać najbardziej odpowiadające własnym potrzebom, tak indywidualnym jak i społecznym" [CP, nr 34]. Ułatwiony i sprawiedliwy dostęp człowieka do różnorodnych źródeł informacji (przy wykluczeniu monopolu informacyjnego) ułatwia mu wydatnie samokształcenie w dziedzinie krytycznego odbioru mediów masowych i w praktycznym dokonywaniu selekcji." [Bp Adam Lepa, "Świat propagandy", Częstochowa 1994, ss.146-148]

Warto rozważyć i zapamiętać te powyższe słowa, bo to jest dopiero jedna strona. Teraz przedstawię stanowisko nadawców informacji: "Świat mediów nie jest jednolity. Stanowi to przeszkodę w procesie tworzenia skutecznej strategii komunikacyjnej. Nasza firma zajmuje się szeroko rozumianym analizowaniem informacji medialnych. Monitoring realizujemy zgodnie z filozofią media intelligence." Czyli z ich punktu widzenia cele mass-mediów są sprzeczne z wizją misji i służebności społeczeństwu. Ale nie ma się co dziwić, skoro tę główną myśl lansuje wiodąca polska firma public relation, chwaląca się bogatą, czterdziestoletnią tradycją (w 1969 r. z Wielkopolskiego Wydawnictwa Prasowego wyodrębniono Ośrodek Dokumentacji i Analiz Prasowych, dziś nazywający się Press-Service). Niemal w tym samym czasie ogłoszono Instrukcję duszpasterską o dostępie człowieka do informacji oraz powołano prężną firmę PR, blokującą dostęp społeczeństwa do powszechnej informacji (lata 70/80. były okresem szczytowego rozwoju neokomunizmu, i właśnie wówczas powstał pomysł transformacji totalitarnego systemu).




30-01-2009 Bratanie się "wielkich" w sprawie nadchodzących zmian na polskim rynku medialnym.




16-04-2010 Bratanie się "wielkich" mediów w sprawie transmisji uroczystości pogrzebowych.




Oficjalne komentarze do tych dwóch materiałów filmowych, wbrew pozorom są dość ciekawe, jak dla mnie jednoznaczne: nie pozostawiają żadnych złudzeń, co do zamiarów w najbliższej przyszłości. Zastanawia i niepokoi to parokrotne podkreślanie, że "jednoczenie się ponad podziałami" nie jest po to, by wypowiadać się identycznie, lecz by sprostać organizacyjnym trudnościom oraz wysokim kosztom. W jakim rzeczywistym celu największe mass-media się jednoczą - na odpowiedź nie trzeba było długo czekać:







Możemy do tego obrazu dodać sobie np. wszystkie relacje z powodzi oraz z przebiegu śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. Prawda, że przekazy są "bardzo" różnorodne?



Foto: Erik Johansson













Nie ma człowieka odpornego na manipulację i propagandę (Wolter: "Schlebiajcie, schlebiajcie, zawsze coś z tego zostanie", Goebbels: "Kłamstwo sto razy powtórzone staje się prawdą"). Według badań, aż 3/4 społeczeństwa nie posiada umiejętności rozumienia przeczytanego tekstu.





Według bp. Adama Lepy, jedynym sposobem na obronę przed manipulacją jest... asceza. Śledzenie wielu źródeł stwarza szum, a właściwie hałas informacyjny. Najrozsądniej jest korzystać z dwóch, trzech różniących się i wiarygodnych źródeł, by móc samemu wyciągać wnioski.



Proszę zwrócić uwagę na bardzo ciekawe komentarze internautów pod wiadomością:
►"Rosjanie dali Wajdzie 200 tysięcy dolarów", Dziennik.pl, forum, 12-06-2010



Inne moje artykuły o manipulacji i propagandzie:

niedziela, 25 lipca 2010

Trolling nie jest wolontariatem




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [8-06-2010]:



"Pracuję w Gazecie Wyborczej i lubię tę pracę, bo mogę wpływać na rzeczywistość..."
[-- Michał Tusk, syn premiera Donalda Tuska, z: www.kobieta.pl]



Dwa tygodnie temu (25 maja) napisałem notkę "Trollowanie za rządowe pieniądze" o niusie Alexa Jonesa, wygłoszonym w anglojęzycznej rosyjskiej telewizji rządowej Russia Today. Rzecz dotyczyła sensacyjnego wykorzystania przez administrację premiera Kanady grupy trolli do aktywnego monitorowania sieci internetowej, w celu tuszowania zaniedbań rządowych (rząd jednego państwa jest bardzo zmartwiony poczynaniami rządu drugiego państwa, i co ciekawe, oba należą do G8). Jestem ciekaw, czy są już jakieś konkretne wyjaśnienia, jednak mając na uwadze zaangażowanie w to Kremla, odczytuję tę sensację według klucza "Radia Erewań", o rozdawaniu za darmo samochodów. I stąd tytuł dzisiejszej notki. Skoro podano do wiadomości o istnieniu wynajętych trolli w kanadyjskiej blogosferze, to z całą pewnością pracują wszędzie, i to od dawna.

Mass-media są uznawane za czwartą władzę (zaraz po ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej), a ostatnio przez wielu obserwatorów życia publicznego, nawet zapierwszą. Określenia mass-media, czwarta, czy pierwsza władza brzmią wprawdzie bezosobowo, czyli przedmiotowo (abstrakcyjnie), ale wiadomo przecież, że mass-media to... ludzie. Mnie przychodzi na myśl analogia z dawną "komuną", za którą również, a w zasadzie przede wszystkim, stał cały doskonale zorganizowany system, bynajmniej nie anonimowy. I w tym znaczeniu, co do nazwy czwarta lub pierwsza władza - pełna zgoda. Public relation to także wszelkie kampanie reklamowe i wyborcze z sondażami "badania opinii publicznej".

Tak na co dzień, jeśli nawet gdzieś spotykamy się z uwagami o działaniu socjotechnik public relation, puszczamy to mimo uszu. Jednak ostatnio wydarzyło się coś niezwykle ważnego, co skompromitowało do cna misterną pracę "niewidzialnych". Cały skomplikowany system - masterplan - tworzony przez lata, legł w gruzach. Jakie to będzie mieć znaczenie na nasze dzieje i jaką z tego wyciągniemy lekcję, to już w dużej mierze zależy od nas samych.

Wszyscy doskonale pamiętamy utworzoną w mass-mediach "rzeczywistość" (swoisty"matrix") sprzed katastrofy pod Smoleńskiem. Porównajmy choćby same fotografie śp. pary prezydenckiej, przed 10 kwietnia i po tym dniu, już na samym początku"narodowych rekolekcji". Dopiero po śmierci okazało się, że prezydent Kaczyński był na wielu zdjęciach uśmiechnięty i sympatyczny. Wcześniej - wręcz przeciwnie - był przedstawiany w bardzo niekorzystnym świetle, najczęściej z niepoważnym grymasem gbura i aroganta.

Mass-media, a ściślej skompromitowani macherzy, kreujący pieczołowicie zafałszowane wizerunki (public relation), powoli podnoszą się z kolan, liżą rany i regenerują siły. Czy już policzyli straty? Głowy polecą niewątpliwie, bo branża public relation jest jedną z najlepiej płatnych, a mocodawcy bezlitośnie rozliczą za największą wtopę ostatnich lat.


W public relation aż roi się od obcojęzycznej terminologii. Na pewno nie po to, by pomóc nam zrozumieć i tak trudną rzeczywistość. Między bajki należy też włożyć twierdzenie, że są to określenia nieprzetłumaczalne. Dla przykładu "media intelligence" to monitoring mediów i takie dwie nazwy funkcjonują, ze wskazaniem na"media intelligence". W słowniku Collinsa "intelligence" to nic innego, jak "wywiad". I tak jest niemal ze wszystkim: co brzydkie i źle się kojarzy - nie nadaje się. Główna zasada: niech żyje dwuznaczność, dotyczy - tak przy okazji - całej pop kultury, jak i postmodernizmu, do którego przynależy.




Dwuznaczność: analityk internetu czy profesjonalny troll?



Monitoring internetu ►powiększenie



Monitoring blogów ►powiększenie



Monitoring grup dyskusyjnych (czat) ►powiększenie



Weryfikacja materiałów prasowych jest pracą w następujących godzinach do wyboru:
1/ godziny nocne 22:00 - 6:00 (od nocy nd/pn do nocy czw/pt)
2/ od poniedz. do piątku w godz. 5:00 - 13:00 (dodatkowo przynajmniej dwie soboty w miesiącu)
3/ poniedz., wtorek, czwartek, piątek w godz. 10:00 - 18:00, w środę 8:00 - 16:00
Praca na podstawie umowy zlecenie lub w oparciu o działalność gospodarczą.




Za ojca public relation uznawany jest Edward L. Barnays, bratanek Zygmunta Freuda. Wspólnie z Doris Fleischman, w 1919 r. założył firmę, uważaną za początki dzisiejszego PR. Harold Lasswell już w 1928 r. stwierdził, że public relation coraz bardziej upodabnia się do propagandy. Dziś, w 82 lata później, z całą stanowczością należy dodać, że public relation nie jest synonimem reklamy (choć wykorzystuje jej zasady funkcjonowania). Public relation powstało i dynamicznie się rozwinęło z powodu bardzo źle kojarzącego się słowa propaganda, zupełnie wypierając go z powszechnego użycia, umieszczając niczym "trupa w szafie". Silną pozycję public relation tłumaczy niesłychane zapotrzebowanie na kreowanie "matrixów" (wybory tuż tuż, a i handel musi "z czegoś" żyć).

Public relation ze swoją postmodernistyczną dwuznacznością pozwolił na profesjonalne przejęcie wielu dotychczasowych zadań służb specjalnych (np. w pewnych obszarach tajni współpracownicy zupełnie stracili na swoim znaczeniu).



Klienci ►powiększenie



Misja, wizja, wartości ►powiększenie






Na koniec cytat z Press Service, czym jest dla nich media intelligence:
"Świat mediów nie jest jednolity. Stanowi to przeszkodę w procesie tworzenia skutecznej strategii komunikacyjnej. Nasza firma zajmuje się szeroko rozumianym analizowaniem informacji medialnych. Monitoring realizujemy zgodnie z filozofią media intelligence."

-Czy "dziwnym" zbiegiem okoliczności, niejednolitość społeczeństwa nie stanowiła przeszkody w procesie tworzenia świata... marksizmu-leninizmu...?





"Jak opanować państwo? [1]" [9:31] - wykład byłego agenta KGB Jurija Bezmienowa. Prelegent wyraźnie podkreśla, że w dywersyjnym wywołaniu kryzysu ekonomicznego główną rolę odgrywa nadmiernie rozwinięty konsumpcjonizm(dosłownie wyszydza hasło "kup natychmiast - zaoszczędzisz")


►Część 3 [9:33] ►Część 4 [9:58]
►Część 5 [9:56] ►Część 6 [8:52] ►Część 7 [5:39]