Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [30-06-2010]:
Hillary Rodham Clinton:"Administracja Obamy jest głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". M.in. wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego. [Telegraph, AFP, 25-06-2010]
Dostajemy w "prezencie" swoje pięć minut i nie wolno nam tego zaprzepaścić. Podobna sytuacja może się już nigdy nie powtórzyć.
Jeśli myślimy o jakimkolwiek powstrzymaniu dalszego wyniszczania Polski, to właśnie taka okazja, by temu realnie przeciwstawić się, nadarza się w nadchodzącą niedzielę. Przy wyborczych urnach.
Musimy wziąć udział w wyborach prezydenckich i poinformujmy o tym, kogo tylko możemy. Katolik ma sprawę znacznie ułatwioną, bo o obowiązku brania czynnego udziału w wyborach, przypomnieli 19 bm. biskupi na Konferencji Episkopatu Polski:
"W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach." [pkt 4.]
Nic dodać - nic ująć. Oczywiście w temacie sumienia katolika. Co do innych sumień - tak zdroworozsądkowo - to samo.
W dniach 2-4 lipca 2010 w 10. rocznicę Wspólnoty Demokracji (Community of Democracies), do Krakowa zjadą Ministrowie Spraw Zagranicznych całego świata. Będą rozmawiać o bieżących wyzwaniach demokracji. Jeśli dodam, że założycielami WD w 2000 r. byli Bronisław Geremek i Madeleine Albright, chyba nie trudno sobie wyobrazić, jaką demokrację mogą mieć na myśli. Sprawa jest warta poważnej i odrębnej notki, ale nie teraz.
Do Krakowa, 2 lipca w piątek wieczór przybędzie z Kijowa sekretarz stanu USA Hillary Rodham Clinton. 3 lipca, w sobotę, Gość wygłosi przemówienie do zgromadzenia Wspólnoty Demokracji. W planach jest m.in. spotkanie z ministrem Radosławem Sikorskim. Hillary Clinton opuści Kraków w niedzielę rano, 4 lipca, i uda się w dalszą podróż do Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji.
W pewnych kręgach Polonii amerykańskiej (i nie tylko), mówi się, że wizyta w Polsce pani Hillary Clinton jest związana z silną presją lobby żydowskiego w sprawie roszczeń mienia sprzed 1939 r. Rzecz dotyczy podobno $ 67 mld. i ma związek z rozmowami premiera Donalda Tuska w Izraelu [9-04-2008], oraz marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego [11-12-2009]. Jak daleko są posunięte pertraktacje w sprawie zwrotu mienia Żydom, tego nie wiadomo, bo mass-media milczą jak zaklęte. Pisałem o tym dokładnie rok temu, w trzyodcinkowym cyklu pt. "Polska: Mienie ery holokaustu". Również wówczas, o niezwykle ważnej konferencji w Pradze, mass media głównego nurtu nas nie informowały.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym samym czasie trwa 20. Festiwal Kultury Żydowskiej (Kraków, 25 czerwca - 4 lipca 2010). To nie wszystko. Możemy się również spodziewać nieoficjalnych odwiedzin VIP-ów narodowości żydowskiej z całego świata: zlatują się na uroczystości upamiętnienia holokaustu. W związku z tym, dwa dni temu był drobny incydent międzynarodowy, Turcja nie wpuściła w swój obszar powietrzny turystów z Izraela, lecących do Krakowa. Samolot był zmuszony do kursu okrężnego. Co ciekawe, był to samolot wojskowy.
Temat zwrotu mienia żydowskiego jest niewątpliwie ważny, tym bardziej, że dotknie bezpośrednio nas wszystkich. Jest więc zastanawiające, czemu na ten temat nie ma żadnych debat, rozmów, wyjaśnień. Gdzie są politycy, posłowie, dziennikarze? Nic ich to nie obchodzi, że ubędzie Polsce $ 67 mld.? Ciekawe też, że w przedwyborczych debatach nikt nie zapytał kandydatów o ewentualny zwrot Żydom mienia i rekompensat. Temat tabu?
Mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi, wydaje się, że wizyta sekretarza stanu USA Hillary Clinton ma zupełnie inny cel.
23-06-2010 dziennik "Prawda" powiadomił o poważnym planie przezbrojenia do 2020 r. Floty Czarnomorskiej z główną bazą w Sewastopolu na Krymie (Ukraina).
Podczas niedawnego szczytu USA - Rosja w Białym Domu, wprawdzie Barack Obama nazwał Dmitrija Miedwiediewa "solidnym, niezawodnym partnerem", ale nie przeszkodziło to bynajmniej, by 25 bm., Hillary Clinton powiedziała, że administracja Obamy jest "głęboko zaniepokojona bezpieczeństwem dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji". Wezwała Rosję do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości urzędników odpowiedzialnych za ubiegłoroczną śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego, ojca dwójki dzieci. 37-letni prawnik funduszu inwestycyjnego Hermitage Capital, ujawnił korupcyjne schematy wyprowadzania miliardów rubli z rosyjskiego budżetu, został osadzony w moskiewskim więzieniu pod zarzutem oszustw podatkowych i oczekiwał procesu. Aresztowany zmarł w wyniku powikłań. Hillary Clinton wspomniała jeszcze o zamordowaniu w 2004 r., na ulicy Moskwy, amerykańskiego dziennikarza "Forbes'a", Paula Klebnikov'a.
Trzy dni po szczycie, w dniach 27-28 bm. FBI aresztowało 11 osób, obywateli amerykańskich, kanadyjskich i peruwiańskich, podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. Aresztowań dokonano w północno-wschodnich stanach: Nowy Jork, New Jersey, Massachusetts i Wirginia. Śledztwo trwało ponad 10 lat, podejrzani przekazywali informacje o broni jądrowej i polityce zagranicznej USA.
29 bm. na spotkaniu w Nowo-Ogariewie pod Moskwą, Putin ostrzega byłego prezydenta USA, Billa Clintona: "U ciebie w ojczyźnie policja wymknęła się spod kontroli i wrzuca ludzi do więzienia". Rosja wzywa USA, by zezwoliły na spotkanie rosyjskich prawników i dyplomatów podejrzewanych o szpiegostwo. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że zatrzymani są rosyjskimi obywatelami i nigdy nie działali na szkodę interesów USA.
Były podwójny agent KGB i MI5, Oleg Gordiyevsky, obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii, twierdzi, że ostatnie aresztowania przez FBI 11 szpiegów rosyjskich, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Według jego szacunków, w USA, na rzecz Rosji pracuje około 400 szpiegów. Gordiyewsky uważa, że w Moskwie działa 22 szpiegów amerykańskich i dwóch MI5. Wypadek z aresztowaniem "rosyjskiej jedenastki", według niego, to "mała polityka" i nie będzie miała wpływu na stosunki USA - Rosja. Politolog Fiodor Lukyanov ocenia natomiast, że precedens może mieć wpływ na Kongres Stanów Zjednoczonych, w którym złożono dwa bardzo ważne dokumenty: jeden w Izbie Reprezentantów o powstrzymanie rozprzestrzeniania broni jądrowej, a drugi o redukcji zbrojeń strategicznych START. Obecnie, dzięki tym aresztowaniom, uzyskano istotne argumenty do odrzucenia dokumentów.
Moskwa, siedziba FSB (dawniej KGB). Foto: AFP,RFE/RL
Batumi. Uroczyste odsłonięcie tablicy z nazwą nowej ulicy Lecha i Marii Kaczyńskich. Po lewej: prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. [Reuters 30-05-2010]
I w takich oto okolicznościach przyrody, sekretarz stanu Hillary Rodham Clinton udaje się na turnee do Europy, z zamiarem odwiedzenia Polski, Ukrainy, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji. Kto wie, czy to nie jest reakcja na zbyt nadmierną aktywność Rosji w rejonie kaukaskim i środkowej Europie. Katastrofa smoleńska jedynie ślepego i głuchego by nie poruszyła choćby do zadania kilku pytań. W tajemniczym wypadku zginął prezydent Lech Kaczyński, mocno zaangażowany w pokój w Osetii Południowej. Jeszcze tego samego dnia, 10-04-2010, prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili pośmiertnie uhonorował Lecha Kaczyńskiego tytułem i Orderem Bohatera Narodowego Gruzji, najwyższym państwowym wyróżnieniem. Imieniem Lecha Kaczyńskiego nazwano główne, najbardziej reprezentacyjne ulice w stolicy Gruzji, Tbilisi oraz w portowym Batumi.
Chyba nie trzeba się zbytnio wysilać, by spostrzec, że cel podróży wydaje się zgoła inny od roszczeń mienia żydowskiego. Być może będzie poruszany przy okazji, ale administracja USA ma teraz całkiem inne priorytety. Poza tym, izraelski koalicjant Stanów Zjednoczonych bardzo broi i stwarza poważne problemy geopolityczne. Dodajmy do tego Iran, konflikt na Półwyspie Koreańskim, kryzys ekonomiczny i krach gospodarczy Grecji.
W światowej polityce wyraźnie mocno iskrzy, czy my coś na tym zyskamy, czy stracimy? To jest duża polityka i na taką nie mamy najmniejszego wpływu. Na co mamy wpływ? Spotkajmy się wszyscy 4 lipca w niedzielę przy urnach wyborczych!
Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [9-06-2010]:
"Nie! Ręka Pana nie jest tak krótka, żeby nie mogła ocalić, ani słuch Jego tak przytępiony, by nie mógł usłyszeć." (Iz 59, 1).
Powódź ogarnęła 13 województw (wszystkich województw jest 16) i jej rozmiary by nie były aż tak rozległe i dotkliwe, gdyby nie skandaliczne ►cięcia w budżecie na 2009 r. Nie ma co liczyć na pomoc aktualnie rządzących, oni są zajęci zupełnie czym innym. Kultowe powiedzenie Jerzego Urbana, że "rząd się wyżywi" wydaje się dziś jeszcze bardziej aktualne, niż kiedykolwiek. Aby otrzymać maksymalną pomoc w wysokości 6 tys. zł, trzeba spełnić wiele upokarzających warunków (np. odpowiedzieć na pytanie o rodzinę za granicą). Nie było jeszcze tak dotkliwej tragedii, jak tegoroczna, rujnująca dobytek całego życia wielu tysięcy rodzin. Rządzący nie ogłosząstanu klęski żywiołowej, bo to wymusiłoby konieczność konkretnej pomocy wszystkim poszkodowanym, oraz - kto wie, czy nie przede wszystkim - odroczyłoby termin wyborów prezydenckich.
Współczesny debilny liberalizm zabetonował nas na dobre, w przeróżne cykle kampanii wyborczych. To one decydują za nas o najistotniejszych aspektach naszego życia: "słupy milowe" przełomu wieków XX/XXI.
Jedyny ratunek wydaje się być w Bogu. Natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł Marii K. Kominek OPs pt. "Ukorzyć się przed karzącą ręką Boga". I tym artykułem pragnę się podzielić. Artykuł jest dość szokujący dla osoby wierzącej, bardzo radykalny w swej wymowie i może być trudny do zaakceptowania. Zmusza do spojrzenia w lustro i zadania sobie pytania: jaka jest moja wiara?
A różnej maści niewierzący? Niech sobie darują dalszą lekturę, szkoda ich czasu.
Parę lat temu byłam w Pradze Czeskiej, gdzie zwiedzając kolejne kościoły, w końcu znalazłam się w kościele pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła na Vyšehradzie. Tam znajduje się mało znany u nas obraz, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem, zwany „Matką Bożą od Deszczów”. Kupiłam sobie tam obrazek z Matką Bożą od Deszczów i przykleiłam do okna wychodzącego na ogród. By Matka Boża chroniła nas od pogody, od wiatrów, śniegu, suszy, burzy i ulewy. I parę lat już nas chroni.
Obraz Matki Bożej od Deszczów to gotyckie malowidło, czczone od wielu setek lat w Pradze. Nazwę swoją „od deszczów” (P. Marie Dešťové) otrzymał zdecydowanie później. Wiąże się ona z długotrwałą suszą, która w XVII wieku męczyła mieszkańców i niszczyła plony. Ludzie modlili się o deszcz, lecz susza trwała dalej. Wtedy ktoś poprosił kapłanów o specjalne modlitwy. Odprawili oni kilkudniowe nabożeństwo do Matki Bożej. Ostatniego dnia wynieśli Obraz na zewnątrz w uroczystej procesji. Jeszcze procesja trwała, gdy zaczęły padać pierwsze krople deszczu. W późniejszych latach jeszcze kilka razy proszono Matkę Bożą o pomoc. Gdy Wełtawa wezbrała i zagrażała ogromną powodzią nawet zboczom Vyšehradu, też chodzono w procesji z obrazem Matki Bożej od Deszczów. Powódź ustała.
Pomoc Matki Bożej jest zawsze niezawodna. Wiele jest ocaleń od pogody za jej przyczyną. Przypomnijmy tu tylko jedno takie zdarzenie - związane ze św. Janem Bosko. Głosił on misje przed świętem Wniebowzięcia w miejscowości Montemagno d'Asti we Włoszech. W tym czasie trwała tam niszcząca susza i mieszkańcy obawiali się o swoje zbiory. Św. Jan Bosko obiecał mieszkańcom, że spadnie tam deszcz, lecz pod pewnymi warunkami. Wszyscy rolnicy mieli chodzić na ćwiczenia duchowe przez trzy dni, przygotować się do dobrej spowiedzi, wyspowiadać się i przyjąć Komunię świętą w dniu Wniebowzięcia. Miejscowy ksiądz proboszcz był oburzony. Zarzucał ks. Bosko butę, a gdy w dniu Wniebowzięcia nie widać było żadnych oznak zbliżającego się deszczu, wręcz przepowiedział klęskę. Ludzie jednak czekali cierpliwie. Wszyscy prawie byli już po spowiedzi i Komunii świętej. Gdy wieczorem zadzwoniono na nieszpory, kościół był przepełniony, ludzie spoglądali w niebo, lecz było ono całkowicie czyste. Rozpoczęły się nieszpory. Ks. Bosko żarliwie modlił się do Matki Bożej. Gdy skończono śpiewać Magnificat, ks. Bosko wraz z ludem odmówił Zdrowaś Maryjo i w tej chwili nad kościołem zaczęły się zbierać chmury. Usłyszano pierwsze grzmoty. Ksiądz Bosko wszedł na ambonę i długo mówił o Matce Bożej i o tym, że chrześcijanin powinien ufać Maryi. Deszcz padał długo. Wierni długo musieli czekać w przedsionku, aż mogli rozejść się po domach. [1]
Modlitwy o sprzyjającą pogodę były jeszcze do niedawna regularnie odmawiane. W kalendarzu liturgicznym Kościoła były specjalnie na to przeznaczone dni krzyżowe (dies rogationum czyli dni pokuty). Były to trzy dni przed Wniebowstąpieniem (poniedziałek, wtorek i środa - Wniebowstąpienie bowiem obchodzono wtedy w czwartek). Zwyczaj błagania o dobrą pogodę w te dni wywodzi się jeszcze z V wieku. Biskup Vienne, św. Mamert, w obliczu klęsk żywiołowych, nawiedzających ziemie francuskie około roku 450, polecił odprawić trzy kolejne nabożeństwa pokutno-błagalne o odwrócenie tych klęsk. Klęski ustały, a nabożeństwa się rozpowszechniły. W roku 511 Synod w Orleanie zatwierdził nabożeństwo dla Francji, stopniowo zwyczaj przyjął się w całej Europie. Dni pokutno-błagalne wypadają zawsze na wiosnę, czyli w okresie gdy najczęściej zdarzają się klęski. Utrzymano więc te dni jako obowiązkowe. Obecnie modlitwy o pogodę stopniowo zamierają nawet w Polsce, nie mówiąc już w ogóle o Europie. Bardzo mało jest już parafii (przeważnie tylko wiejskie), gdzie odprawia się procesje i odmawia specjalne modlitwy w tych dniach.
Przypomnijmy jeszcze inne zwyczaje - w razie zagrożenia wynoszono obrazy i robiono procesje pokutne, na wiosnę wychodzono z krzyżem na wały rzek i proszono, by Bóg pobłogosławił i nie dopuścił do rozlania się wody. Przy krzyżach przydrożnych śpiewano Litanię do Wszystkich Świętych. W czasie burzy na oknach stawiano zapalone gromnice, by uprosić pomocy Matki Najświętszej. Modlono się do Opiekunów „od pogody” - św. Jana Nepomucena i św. Agaty. Św. Jan Nepomucen jest patronem mostów i obrońcą przed powodzią, św. Agata zaś jest szczególną opiekunką od pożarów. [2]Jej opiekę wzywa się też w przypadku wszelkich klęsk pogodowych, również w przypadku rozlania się wód.
Co się z nami stało, że przestaliśmy się modlić o pogodę? Już prawie miesiąc Polska cierpi od powodzi. Prawie piąta część Kraju jest zalana. Ziemia się osuwa, ludzie zostają bez domów, bez swego dobytku, padają zwierzęta, giną nadzieje na plony. Wydawałoby się, że w kościołach nie powinny ustawać modlitwy o uśmierzenie kary Bożej. Bo chyba nikt już nie ma wątpliwości, że tu chodzi o coś bardzo istotnego.
Poprzednie lata nie raz mieliśmy mniejsze lub większe powodzie. Były różne nienormalności pogodowe. Parę lat temu niespodziewany mróz na wiosnę zniszczył całe sady. Z tego powodu byli nawet tacy, którzy popełnili samobójstwo. Susza i deszcze na przemian niszczyły zbiory. Był rok, w którym bociany atakowały gospodarstwa i w poszukiwaniu pożywienia porywały kurczaki. Nie opamiętaliśmy się. Nie prosiliśmy o przebaczenia. Dalej obrażaliśmy Boga i Jego Matkę. Czy teraz nie widzimy karzącego gniewu Boga? Czy nie widzimy, że nas, jako Naród, Bóg karze?
A jest za co. Wiele razy obrażano Boga samego. Bluźniercze pieśni, przedstawienia, obrazy, rysunki, wystawy, publiczne wystąpienia tzw. artystów. Kto się odezwał w obronę czci Bogarodzicy? Kto stanął po stronie Chrystusa? Parę prywatnych osób, wiernych katolików, których głos nie był słyszalny. Kościół hierarchiczny spokojnie patrzył na to wszystko i nie grzmiał z ambon i kazalnic. Nie upominał wiernych, nie nauczał jak stawiać czoło bluźnierstwom. Nie nakazał modlitw pokutnych za obrazy naniesione Chrystusowi i Jego Matce.
10 kwietnia 2010 r. upadł samolot, na pokładzie którego było dwóch Prezydentów Rzeczpospolitej - urzędujący Prezydent i ostatni Prezydent na obczyźnie, a także wiele innych jeszcze osobistości. W trzech najważniejszych Mszach świętych odprawionych po wypadku - na pl. Piłsudskiego w Warszawie, na Wawelu w Krakowie i w Archikatedrze Warszawskiej ani razu nie oddano Polski pod opiekę Matki Bożej, ani razu nie wspomniano o Królowej Polskiego Narodu. Ani razu nie odwołano się do Jej pomocy i obrony. I ledwie szok po upadku samolotu zaczął przechodzić, rozpoczęła się klęska żywiołowa. Kara za zapomnienie o Matce Bożej? Kara za wszystko, co było w ubiegłych latach? Nie wiem, nie mnie o tym sądzić. Wiem jedno na pewno - widać tu karzący palec Boży. [3]
Więc może nabierzmy odwagi i poprośmy naszych duszpasterzy, naszych biskupów i zwykłych kapłanów:
Zarządźcie święty post! Nawołujcie do nawrócenia! Zarządźcie misje święte po kościołach całej Polski! Zarządźcie procesje i nabożeństwa pokutne! Wyjdźcie na wały z obrazami i krzyżami. Niech cały Lud Boży leży krzyżem i błaga o wybaczenie grzechów i o zmiłowanie!
Zarządźcie modlitwy publiczne i prywatne! Zarządźcie ukorzenie się przed Bogiem! Zarządźcie ukorzenie się przed Matką Królową! Proście Ją o pomoc! Może Bóg odsunie od nas karę. Może Bóg, ubłagany przez naszą Królową się zlituje i odwróci od nas swoje zagniewanie!
[1]Opieram się tu na opisie Agnieszki Stelmach: św. Jan Bosko, w: "Przymierze z Maryją", nr 29 [2]Znane jest powiedzenie: "Bezpieczna chata, gdy nad nią czuwa św. Agata". Od wieków wierni wzywają jej opieki podczas burzy oraz w niebezpieczeństwie pożaru, wybuchu wulkanu, trzęsienia ziemi, sztormu, huraganowych wiatrów. [3]Nawet czarownicy w Egipcie upominali faraona w czasie trwania plag: "Palec to Boży, ale serce faraona pozostało uparte i nie usłuchał ich" (por. Wj 8,15).
"Publikujemy tekst Litanii, odmawianej w czasie burzy. Litania pochodzi ze zbioru: ks. Jerzy Lech Kontkowski SJ, "111 Litanii", WAM, Kraków 2007. Przypominamy również o starożytnym zwyczaju odmawiania Litanii do Wszystkich Świętych przy krzyżach i kaplicach, szczególnie w miejscach zagrożonych i o modlitwach do św. Jana Nepomucena i św. Agaty." [-- Maria K. Kominek OPs]
Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo – módl się za nami.
Wszyscy święci Aniołowie i Archaniołowie – módlcie się za nami.
Wszyscy święci Cherubinowie i Serafinowie – módlcie się za nami
Wszyscy święci Patriarchowie i Prorocy – módlcie się za nami
Wszyscy święci Apostołowie i Ewangeliści – módlcie się za nami
Wszyscy święci męczennicy i wyznawcy – módlcie się za nami
Wszyscy święci biskupi i doktorowie – módlcie się za nami
Wszyscy święci kapłani i lewici – módlcie się za nami
Wszyscy święci pielgrzymi i pustelnicy – módlcie się za nami
Wszyscy święci panny i męczennice – módlcie się za nami
Wszyscy święci wdowy i małżonkowie – módlcie się za nami
Wszyscy święci niewinni młodziankowie i wybrańcy Boscy – módlcie się za nami.
Bądź nam miłościw – przepuść nam, Panie!
Bądź nam miłościw – wysłuchaj nas, Panie!
Od wszelkiego złego – wybaw nas, Panie!
Od grzechu każdego – wybaw nas Panie!
Od każdej szkody – wybaw nas Panie!
Od gniewu Twego – wybaw nas Panie!
Od teraźniejszej burzy – wybaw nas Panie!
Od szkodzącej ulewy – wybaw nas Panie!
Od szkodliwego gradu – wybaw nas Panie!
Od groźnych wichrów – wybaw nas Panie!
Od licznych błyskawic – wybaw nas Panie!
Od ogłuszającego grzmotu – wybaw nas Panie!
Od uderzenia pioruna – wybaw nas Panie!
Od pożaru – wybaw nas Panie!
Od porażenia piorunem – wybaw nas Panie!
Od nagłej i niespodziewanej śmierci – wybaw nas, Panie!
Przez Twoją nieskończoną miłość – wybaw nas!
Przez miłosierdzie Twoje – wybaw nas!
Przez łagodność Twoją – wybaw nas!
Przez litość Twoją – wybaw nas!
Przez wszechmoc Twoją – wybaw nas!
Przez sprawiedliwość Twoją – wybaw nas!
Przez władzę, którą masz nad wszelkim stworzeniem – wybaw nas!
Przez potęgę, którą rozkazywałeś burzy i wichrom – wybaw nas!
Przez Twoje zwycięstwo nad szatanem – wybaw nas!
Przez chwałę, w którą wstąpiłeś na obłokach do nieba – wybaw nas!
Przez majestat , w którym w Dniu Sądu przyjdziesz z nieba w obłokach – wybaw nas!
Przez przyczynę Twojej Matki – wysłuchaj nas, Panie!
Przez moc Twoich Apostołów – wysłuchaj nas Panie!
Przez potęgę twoich Ewangelistów – wysłuchaj nas Panie!
Przez cierpienia Twoich męczenników – wysłuchaj nas Panie!
Przez życie Twoich wyznawców – wysłuchaj nas Panie!
Prze zasługi wszystkich Twoich świętych – wysłuchaj nas Panie!
W Dzień Twego Sądu – my, grzeszni, Ciebie Boga prosimy, wysłuchaj nas, Panie!
Abyś nam grzechy odpuścił – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś karanie od nas oddalić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś się nam miłosiernym okazał – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nam łaskę Twoją wyświadczyć raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas strzec raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas ocalić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś od wszelkiego niebezpieczeństwa obronić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś te chmury rozpędzić raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś te potężne wichry uśmierzyć raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś podróżującym raczył stać się opiekunem – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nasze pola, łąki i całą majętność naszą w całości zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas od nagłej śmierci zachować raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś sprawiedliwy gniew Twój powstrzymać raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Abyś nas wysłuchać raczył – Ciebie prosimy, wysłuchaj nas!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami!
Módlmy się:
Wszechmogący Boże, wszystkie siły przyrody są Tobie posłuszne, pokornie Cię błagamy, uśmierz gwałtowne nawałnice i spraw, aby nasza trwoga zmieniła się w radosne dziękczynienie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen
Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [3-06-2010]:
"Te Ofiary muszą ostatecznie zwyciężyć" [-- prof. Andrzej Nowak]
Wydawnictwo Leszka Sosnowskiego"Biały Kruk", Kraków 2010
Na 160 stronach ponad 170 fotografii Adama i Marcina Bujaków, fotografii wzruszających, przedstawiających śp. Lecha i Marię Kaczyńskich podczas oficjalnych codziennych obowiązków, także z prywatnego życia rodzinnego... Tragedia pod Smoleńskiem, modlitwa Narodu w Lasku Katyńskim, w Warszawie i w Krakowie. Ostatnia droga pary prezydenckiej: Okęcie, Pałac Prezydencki, archikatedra św. Jana, Bazylika Mariacka. Szczegółowo ukazane pożegnanie na Wawelu, unikatowe ujęcia ze złożenia trumien w sarkofagu. Spontaniczne zgromadzenia w hołdzie zmarłym przed Pałacem Prezydenckim, pod Krzyżem Katyńskim w Krakowie, w Częstochowie, Marsz Pamięci w Krakowie.
Na wstępie, w eseju "Polacy wiedzieli bardzo mało", prof. Ryszard Legutko pisze o Lechu Kaczyńskim, jako o mężu stanu, patriocie i orędowniku marginalizowanych grup społecznych. Album zamyka esej prof. Andrzeja Nowaka pt. "Pamięć Katynia - łańcuch niewidzialny" o sowietyzacji Polski i kłamstwie katyńskim.
Całość dopełniają: niewygłoszona mowa Lecha Kaczyńskiego przygotowana na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej ("Wolność i prawda"), homilie i przemówienia z Mszy św. żałobnych kard. Stanisława Dziwisza, kard. Stanisława Nagyego, abp. Kazimierza Nycza, abp. Józefa Michalika, kard. Angela Sodano, abp. Henryka Muszyńskiego, Janusza Śniadka, wreszcie modlitwa, pozdrowienie i błogosławieństwo Papieża Benedykta XVI.
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
[foto: Wydawnictwo "Biały Kruk"]
Książka ma charakter zdecydowanie religijny, a nie polityczny. Te słowa zostały mocno zaakcentowane podczas prezentacji albumu w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach, w sobotę, 29 maja br. Na spotkanie z autorami przybyły tłumy ludzi, wielu siedziało na podłodze i stało w przejściach i na schodach. Promocja miała podniosły charakter patriotyczny [zdjęcie poniżej].
►"Hołd katyński", (Adam Bujak, Marcin Bujak, kard. Stanisław Dziwisz, Ryszard Legutko, Andrzej Nowak, kard. Stanisław Nagy, Leszek Sosnowski), Wydawnictwo "Biały Kruk", Kraków 2010, 160 str., 24x30cm, papier kredowy błyszczący 170g, oprawa twarda lakierowana, obwoluta, ISBN: 978-83-7553-092-6, cena: 69 zł
Prezydent Lech Kaczyński na uroczystościach kanonizacyjnych bł. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Watykan 11 października 2009 r. Fragment wypowiedzi Papieża Benedykta XVI o nowym Świętym: "Przed wybuchem powstania styczniowego ostrzegał przed niepotrzebnym rozlewem krwi. Jednak, gdy powstanie się rozpoczęło i gdy nastąpiły represje, odważnie stanął w obronie uciśnionych. Z rozkazu cara rosyjskiego spędził dwadzieścia lat na wygnaniu w Jarosławiu nad Wołgą. Nigdy już nie mógł powrócić do swojej diecezji. W każdej sytuacji zachował niewzruszoną ufność w Bożą Opatrzność i tak się modlił: «O Boże, nie od udręczeń i trosk tego świata nas ochraniaj... Pomnażaj tylko miłość w sercach naszych i daj, abyśmy przy najgłębszej pokorze zachowali nieograniczoną ufność w pomoc i miłosierdzie Twoje». Dziś jego ufne i pełne miłości oddanie Bogu i ludziom staje się świetlanym wzorem dla całego Kościoła”.
♦ ♦ ♦
"Delegacja jechała w świętej dla Polaków sprawie. Znów kłania się nam symbolika tej katastrofy. Ale jest coś jeszcze. Prezydent, który tragicznie zginął, miał odwagę iść pod prąd, nie tylko tym wyjazdem do Katynia. Miał po prostu swój styl, w tym styl życia rodzinnego i nie zmieniał go pod dyktando mediów, sondaży, czy innych wyznaczników. Przede wszystkim w tym swoim stylu był patriotą, który znaczną część życia oddał na służbę Polsce. Był naturalny, co bardzo często wyśmiewały media. Ludzie to docenili."
[z wywiadu z abp. Józefem Michalikiem, ►Fronda, 1-06-2010]
Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [19-05-2010]:
"Święte Oblicze w Manoppello to z pewnością największy cud, jaki mamy". -- św. Ojciec Pio
"Krzyż otrzymał Jezusa żywego, a oddał Go martwego. Całun przyjął Jezusa martwego, a oddał Go żywego".
-- bł. Sebastian Valfre
Kolorem granatowym zaznaczono Całun Turyński, a na czerwono chustę z Manoppello (Volto Santo - "Święte Oblicze"). "Nadszedł potem także Szymon Piotr (...) Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu."(J 20, 6-7). Wyjątkowość chusty z Manoppello tłumaczyłoby poświęcenie jej odrębnej wzmianki w Ewangelii według św. Jana.
Mistrz Papieskich Nabożeństw Liturgicznych abp Piero Marini i sekretarz papieża, abp Stanisław Dziwisz nakryli twarz śp. Jana Pawła II białą chustą pogrzebową [Watykan, 8-04-2005]. Jan Paweł II przed swoją śmiercią dokonał zmiany w rytuale pogrzebowym papieży (Ordo Exsequiarium Romani Pontificis) i wprowadził obyczaj nakrycia oblicza chustą. Paul Badde w swoim wywiadzie [link na samym dole] mówi, że Jan Paweł II był już zbyt chory by odwiedzić Manoppello. Znał wyniki sensacyjnego odkrycia Świętego Oblicza, oglądał fotografie otrzymane od niemieckiego dziennikarza i udzielił mu "bardzo osobistej odpowiedzi".
Niezwykła relikwia Zmartwychwstania
-- ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Mieszkańcy Manoppello zawsze uważali, że obraz Twarzy Chrystusa w ich kościele parafialnym został utrwalony w cudowny sposób na chuście, która została położona w grobie na głowie Jezusa i stała się świadkiem Zmartwychwstania.
Klaus Berger, profesor teologii Nowego Testamentu na Wydziale Teologii Ewangelickiej uniwersytetu w Heidelbergu, jeden z najbardziej znanych współczesnych biblistów niemieckich, autor licznych publikacji książkowych, pisze w niemieckim wydaniu Focusa, że „obraz twarzy Jezusa z Manoppello jest pierwszą stroną Ewangelii. Ewangelia jest tekstem, a poprzedza go ten właśnie obraz Zmartwychwstania (…). Według tradycji żydowskiej, aby dowieść czegoś przed sądem, trzeba było przedstawić dwóch świadków. I tu właśnie mamy dwóch świadków – Jana i Piotra, ale też dwa dowody – dwa kawałki płótna: Całun Turyński i Oblicze z Manoppello. Są to zatem dwa rzeczowe dowody Zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest faktem, nie jest to teologiczna metafora. Zmartwychwstanie jest rzeczywistością. I o tym mówi ów obraz z Manoppello”.
Pogrzeb poranionego i zakrwawionego ciała wymagał, zgodnie z tradycją żydowską, użycia wielu płócien i chust. Z ust i nosa umierającego Chrystusa obficie popłynęła krew. Ktoś ze stojących pod krzyżem przycisnął lnianą chustę do Jego twarzy. Krwotok był tak obfity, że trzeba było chustę złożyć i jeszcze raz przycisnąć do twarzy Zmarłego. Ta lniana chusta, o wymiarach 855 na 525 mm, z obfitymi plamami krwi i płynu surowiczego, zachowała się do naszych czasów i od VIII w. znajduje się w najstarszym skarbcu Hiszpanii – w katedrze w Oviedo. Badania naukowe stwierdzają, że ta lniana tkanina pochodzi z I wieku. Jest to sudarion, czyli chusta, którą ocierano twarz umierającego, zgodnie ze zwyczajem żydowskim. Rozmieszczenie plam krwi znajdujących się na chuście z Oviedo jest w całkowitej zgodności z odbiciem twarzy na Całunie Turyńskim. Na obu płótnach znajduje się krew grupy AB, pochodząca od tego samego Człowieka.
Po zdjęciu z krzyża ciało Jezusa zostało najpierw całe zawinięte w przeszło czterometrowy lniany całun (sindon). Uczyniono tak, aby zgodnie z żydowskim zwyczajem nie dotykać martwego ciała gołymi rękami i nie rozlewać krwi. Aby nie dopuścić do otwarcia ust Zmarłego, do ich przewiązania użyto jeszcze innej chusty, tak zwanej pathil, która przechowywana jest w Cahors na południu Francji.
Następnie owinięto i obwiązano znajdujące się w całunie ciało szerokimi opaskami z płótna (othonia), zawiązywanymi na krzyż, obficie wylewając przy tym na zewnątrz i do wewnątrz oleje oraz wonności. Dopiero tak całkowicie zawinięte i obwiązane jak kokon ciało Jezusa złożono do grobu i tam na Jego głowie została położona drogocenna chusta z bisioru.
W Ewangelii św. Jana czytamy o płótnach w pustym grobie Chrystusa. Według tej relacji Piotr i „drugi uczeń” pobiegli wczesnym rankiem do grobu, lecz ów „drugi uczeń” wyprzedził Piotra: „A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył” (J 20, 5-8).
Wybitny znawca greki Antonio Persili w książce "Sulle tracce del Risorto" (Tivoli 1988), korzystając z dorobku innych egzegetów oraz ojców Kościoła (Cyryla Jerozolimskiego i Cyryla Aleksandryjskiego), proponuje korektę tłumaczenia fragmentu z Ewangelii św. Jana (20, 5-8): „Jan, kiedy się nachylił, ujrzał leżące, nienaruszone płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, nie opadniętą tak jak płótna, ale podniesioną, pozostającą w pozycji owinięcia w jednym miejscu”. Apostoł Piotr, widząc nietknięte płótna grobowe, przez które cudownie przeniknęło uwielbione ciało Jezusa, uwierzył w Zmartwychwstanie, chociaż jeszcze nie widział Zmartwychwstałego. Podczas Zmartwychwstania człowieczeństwo Jezusa zostało uwielbione. Zamieszkała w Nim „cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała” (Kol 2, 9). Płótna grobowe, które owijały martwe ciało Jezusa, po Jego Zmartwychwstaniu całkowicie opadły, spłaszczyły się, ponieważ pozostały puste, gdy Zmartwychwstałe Ciało przeniknęło przez nie. Tylko w miejscu głowy płótna grobowe zachowały niezmieniony kształt, dlatego że wcześniej zostały mocno nasączone krwią i wonnościami, a po wyschnięciu stały się twarde jak karton. Sądzi się, że właśnie na samym wierzchu głowy leżącego w grobie Jezusa, który był szczelnie owinięty płótnami grobowymi, została położona chusta z drogocennego bisioru – jako znak szczególnego szacunku. Ta wyjątkowa relikwia znajduje się dziś w Manoppello.
Ewangelista Jan spośród sześciu greckich wyrazów określających akt widzenia użył słowa eiden – „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Słowo to wskazuje na fakt, że się nie tylko widzi, ale i rozumie. Święty Jan pragnął w ten sposób mocno podkreślić, że kiedy zobaczył kształt nienaruszonych płócien, zrozumiał, że ciało Jezusa w tajemniczy sposób przeniknęło przez płótna grobowe, a więc Jezus musiał zmartwychwstać. Dlatego kiedy św. Jan zobaczył w grobie kształt płócien, od razu uwierzył w Zmartwychwstanie Jezusa.
Zmartwychwstający Jezus zostawił nam szczególny znak swojej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania – przez cudowne odbicie całego swojego ciała na płótnie grobowym, o długości 436 cm i szerokości 110 cm, w które zostały zawinięte Jego zwłoki. Na Całunie jest odbity fotograficzny, trójwymiarowy negatyw przodu i tyłu ciała, natomiast liczne ślady krwi grupy AB są w pozytywie. Obraz jest anatomicznie perfekcyjny i współczesna nauka nie jest w stanie go odtworzyć. Ciało musiało w tajemniczy sposób przeniknąć przez płótna grobowe, gdyż nie ma żadnych śladów odrywania, a krwawe strupy i struktura tkaniny są nienaruszone. Ojciec Święty Jan Paweł II nazwał Święty Całun Turyński „szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania” (13.04.1980 r.). „Dla człowieka wierzącego – mówił Jan Paweł II – istotne jest przede wszystkim to, że Całun to zwierciadło Ewangelii (…). Całun jest znakiem naprawdę niezwykłym, odsyłającym do Jezusa, prawdziwego Słowa Ojca…” (24.05.1998 r.).
Zmartwychwstający Jezus zostawił również odbicie swojej twarzy na Całunie z Manoppello. Jest wielce prawdopodobne, że podczas Zmartwychwstania Chrystusa miało miejsce tajemnicze promieniowanie, które spowodowało utrwalenie się wizerunku twarzy na przezroczystym, cieniutkim welonie z bisioru położonym na głowie zmarłego Jezusa. Naukowcy przypuszczają, że ten sam rodzaj energii spowodował odbicie przodu i tyłu martwego ciała Jezusa na Całunie Turyńskim.
Wszystko wskazuje na to, że to sam Wcielony Bóg zostawił nam dwa wstrząsające obrazy swojego Boskiego Oblicza: jeden na Całunie Turyńskim, a drugi na Chuście z Manoppello. Są one zapisem kulminacyjnego momentu w historii ludzkości, w którym dokonało się definitywne zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią. Syn Boży, stając się prawdziwym człowiekiem, mógł jako Bóg wziąć w swoje człowieczeństwo grzechy wszystkich ludzi: „On się obarczył naszym cierpieniem, (…) On dźwigał nasze boleści” (por. Iz 53, 4). Z dziejów każdego człowieka przejął wszystkie grzechy i śmierć. Będąc sam bez grzechu, doświadczył, jak strasznym cierpieniem jest grzech. W największym cierpieniu, w doświadczeniu największego zła podczas Męki i Śmierci na krzyżu, Jezus był doskonale posłuszny Ojcu i w ten sposób przezwyciężył grzech i śmierć, otrzymując od Ojca dar zmartwychwstałego życia.
Wizerunek twarzy na Chuście z Manoppello oraz odbicie przodu i tyłu martwego ciała na Całunie Turyńskim nie zaistniały na skutek bezpośredniego kontaktu ciała z płótnem, ale dzięki cudownej Bożej interwencji w trakcie Zmartwychwstania Chrystusa. Otrzymaliśmy cudowny zapis kolejnych etapów uwielbienia Chrystusowego człowieczeństwa. Na Całunie Turyńskim został utrwalony obraz jeszcze martwego ciała Jezusa, ale już w momencie rozpoczynającego się procesu Jego uwielbienia. Ciało już zaczęło emanować tajemniczą energię, która z niezwykłą precyzją spowodowała utrwalenie się na płótnie wizerunku całego ciała w fotograficznym negatywie.
Natomiast na Chuście z Manoppello został utrwalony wygląd twarzy już żyjącego Jezusa w fotograficznym pozytywie, ale jeszcze przed zakończeniem procesu Jego uwielbienia, ponieważ widać na twarzy ślady ran i opuchnięć. Kiedy po raz pierwszy widzi się Oblicze z Manoppello, może się zrodzić uczucie zawodu, gdyż nie jest Ono tak piękne, jak byśmy tego oczekiwali. Trzeba mieć jednak świadomość, że jest to Twarz Jezusa zmartwychwstającego, a więc jeszcze nie w pełni uwielbionego. Piękno Zmartwychwstałego Jezusa nieskończenie przekracza wszelkie nasze wyobrażenia. Będziemy Go mogli oglądać i w pełni się Nim cieszyć dopiero w niebie. Oblicze z Manoppello jest twarzą zmartwychwstającego Chrystusa, w momencie Jego przechodzenia ze śmierci do życia. Dokonywało się wtedy całkowite przeobrażanie zmaltretowanego w męce i śmierci na krzyżu ciała Jezusa, który dobrowolnie został „przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy (…). Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego patrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi (…) jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic” (Iz 53, 5.2b-4).
Twarz z Manoppello jest obliczem zmartwychwstającego Chrystusa, ale jeszcze ze śladami męki, a więc w procesie uwielbienia, całkowitego przeobrażenia, „przyodziewania się tego, co zniszczalne, w niezniszczalność, tego, co śmiertelne, w nieśmiertelność” (por. 1 Kor 15, 53).
Boskie Oblicze z Manoppello sprawia wrażenie, jakby zostało namalowane światłem; zmienia swój wyraz w zależności od kąta patrzenia i od rodzaju oświetlenia. Tylko w świetle słonecznym nabiera pełnego wyrazu i piękna.
Najstarsza nazwa obrazu z Manoppello to acheiropoietos, która wskazuje na fakt, że nie został namalowany on ludzką ręką, a więc jest dziełem samego Boga. Oblicze z Manoppello ukazuje prawdziwe Oblicze Boga. Pan Bóg zostawił nam czytelny obraz prawdy o swoim Wcieleniu, śmierci i Zmartwychwstaniu. Przez ten obraz jednoznacznie potwierdził, że rzeczywiście stał się prawdziwym człowiekiem, że wziął na siebie wszystkie nasze cierpienia i grzechy, że prawdziwie umarł i zmartwychwstał, aby nas uwolnić od grzechu i śmierci oraz doprowadzić do pełni szczęścia w niebie.
Boskie Oblicze z Manoppello jest rzeczywiście niezwykłą relikwią zmartwychwstającego Pana. Jej największym zadaniem jest wskazywanie nam wszystkim na rzeczywistą obecność Osoby Zmartwychwstałego w tajemnicy Eucharystii. „Eucharystyczna Hostia jest »chlebem całunowym«, w którym ukrywa się Bóg” – pisał św. Tomasz z Akwinu. Eucharystia jest naszym największym skarbem, gdyż jest to sam Jezus, który pragnie się dzielić z nami swoim zmartwychwstałym życiem, uzdrawiać wszystkie nasze choroby ducha i ciała.
Tak mówił Pan Jezus św. Faustynie: „Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą Moją jest łączyć się z duszami. Wiedz o tym, córko Moja: kiedy przychodzę w Komunii św. do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czymś innym. O, jak mi smutno, że dusze nie poznały miłości. Obchodzą się z Mną jak z czymś martwym” (Dz. 1385).
Wizerunek Oblicza Jezusa na Całunie Turyńskim, na Chuście z Manoppello i przede wszystkim w eucharystycznej Hostii zaprasza nas wszystkich do codziennej wytrwałej modlitwy i adoracji. Jednak „do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego – pisze Jan Paweł II – nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy, najwznioślej wyrażonej w dobitnych słowach ewangelisty Jana: »A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy« (J 1, 14)” (list apostolski Novo millennio ineunte).
Kardynał Meisner z Kolonii po przeczytaniu książki Boskie Oblicze. Całun z Manoppello napisał: „Tym, co mnie osobiście najbardziej poruszyło w tej książce, jest fakt, że tak zwane Oblicze z Manoppello dokładnie pokrywa się z wizerunkiem utrwalonym na Całunie z Turynu. O ile jednak w Turynie jest to oblicze malowane męką, o tyle to oblicze – jak powiedziałem: całkowicie pokrywające się z wizerunkiem z Turynu – malowane jest mocą wielkanocnego zwycięstwa. »Bóg żyje, Chrystus zmartwychwstał« – takie jest orędzie tej książki. I dlatego tę książkę warto przeczytać. Jest ona wielkim darem na początek nowego tysiąclecia... W swoim brewiarzu mam małą reprodukcję Całunu z Manoppello i zanim rozpocznę modlitwę, zawsze spoglądam w oczy Jezusa. A On patrzy wprost w nasze serce. Jezus nie patrzy jak policjant czy oficer śledczy, lecz Jego spojrzenie napełnia nas odwagą. Jeśli to prawda, że najkrótszą drogą do spotkania dwojga ludzi jest spojrzenie, o ileż bardziej dotyczy to spotkania człowieka z Bogiem. Spojrzenie jest najkrótszą drogą do spotkania między Bogiem a człowiekiem. Muszę przyznać, że w zrozumieniu tej prawdy bardzo pomogło mi właśnie spotkanie z Całunem z Manoppello. Kiedy spojrzałem na to zagadkowe płótno – które jest tak cienkie, że z daleka w ogóle go nie widać, że aby je zobaczyć, musimy stanąć przed nim na wyciągnięcie ręki – poczułem głębokie wzruszenie… Oblicze Jezusa z Manoppello bardzo głęboko odbiło się w mojej duszy”.
Manoppello. Chusta w relikwiarzu [wymiary bez ram: 17cm x 24cm]
Tak wygląda Święte Oblicze z Manoppello - pod światło (wizerunek można oglądać z dwóch stron). Niewielka chusta [wym. 17cm x 24 cm] jest utkana z bardzo dziwnego materiału. Jest cienki jak pajęczyna i przejrzysty jak nylonowa pończocha. W cieniu ma grafitowoszary kolor, a w świetle jarzeniówek miodowozłoty. W jasnym świetle dnia twarz mężczyzny na obrazie robi się trójwymiarowa, jak na dzisiejszych hologramach. – Całun jest tak delikatny, że wydaje się, iż po zwinięciu go można by go zmieścić w łupince włoskiego orzecha – mówi Badde. Dziennikarz ustalił najpierw, że to najprawdopodobniej bisior, zwany też morskim jedwabiem. Była to najdroższa tkanina starożytności. Jest o wiele delikatniejsza niż zwykły jedwab. Dzisiaj żyje już tylko jedna kobieta na świecie, która umie go wytwarzać. Badde dotarł do niej. To Chiara Vigo z wyspy Sant Antioco koło Sardynii. Przodkami Chiary byli Fenicjanie i Chaldejczycy. To właśnie te ludy przekazywały sobie „przepis” na morski jedwab. Żeby pozyskać nici bisioru, trzeba nurkować po żyjącego w Morzu Śródziemnym wielkiego małża – przyszynkę szlachetną. Mierzy on do 90 cm długości. Morski jedwab powstaje z wydzieliny jednego z jego gruczołów. Chiara Vigo potwierdziła, że chusta z Manopello to bisior, i to najdelikatniejszy jaki w życiu widziała. Wyjaśniła też dziennikarzowi, że bisior można co prawda zafarbować purpurą, ale jest fizycznie niemożliwe namalowanie na nim czegokolwiek. Obraz nie jest też odbiciem twarzy. Bo gdyby był, to wizerunek miałby zupełnie inne proporcje, odbicie byłoby bardzo rozciągnięte i rozmyte. Jakim cudem powstał więc ten wizerunek? Siostra Blandina widzi to tak: – Wizerunki z Turynu i Manopello są i zawsze pozostaną zagadką. Są one wynikiem cudu, jakkolwiek niechętnie używa się dziś tego słowa, zwłaszcza w kręgach znanych mi teologów – powiedziała Paulowi Badde. [Paul Badde "Boskie Oblicze", Polwen, Radom 2006]
500 lat Świętego Oblicza z Manoppello (1506-2006)
Benedykt XVI w Manoppello 1-09-2006. [►powiększenie]
"Szukać oblicza Chrystusa"
Benedykt XVI w Manoppello, 1-09-2006 [fragmenty przemówienia]
Drodzy bracia i siostry!
Pragnę przede wszystkim podziękować Panu za to dzisiejsze spotkanie, tak proste i rodzinne, w miejscu, gdzie możemy rozmyślać nad misterium miłości Bożej, kontemplując Ikonę Świętego Oblicza (...).
Gdy kilka chwil temu trwałem na modlitwie, myślałem o dwóch pierwszych Apostołach, którzy pobudzeni przez Jana Chrzciciela nad brzegiem Jordanu, poszli za Jezusem, jak czytamy na początku Ewangelii św. Jana (por. J 1, 35-37). Ewangelista opowiada, że Jezus odwrócił się i spytał ich: Czego szukacie? Oni odpowiedzieli: Rabbi, gdzie mieszkasz? A On: Chodźcie, a zobaczycie (por. J 1, 38-39). Tego samego dnia ci dwaj, którzy poszli za Nim, zdobyli niezapomniane doświadczenie, które doprowadziło ich do wyznania: Znaleźliśmy Mesjasza (J 1, 41). Ten, którego kilka godzin wcześniej uważali za zwykłego „rabbiego”, zyskał teraz określoną dokładnie tożsamość - Chrystusa oczekiwanego od wieków. Ale jak długą drogę mieli jeszcze w rzeczywistości przed sobą ci uczniowie! Nie byli w stanie nawet wyobrazić sobie, jak bardzo tajemnica Jezusa z Nazaretu może być głęboka; jak bardzo Jego Oblicze może okazać się nieprzeniknione i niepojęte. Tak bardzo, że po trzech latach, które razem przeżyli, Filip, jeden z nich, usłyszy podczas Ostatniej Wieczerzy: Tak długo jestem z wami i jeszcze Mnie nie poznałeś, Filipie? A następnie słowa, które wyrażają całą nowość objawienia Jezusa: Kto zobaczył mnie, zobaczył i Ojca (J 14, 9). Dopiero po męce, kiedy spotkają Go zmartwychwstałego, kiedy Duch oświeci ich umysły i serca, Apostołowie zrozumieją znaczenie słów wypowiedzianych przez Jezusa i uznają Go za Syna Bożego, Mesjasza obiecanego dla zbawienia świata. Dopiero wtedy staną się Jego niezmordowanymi wysłannikami, odważnymi świadkami aż do męczeństwa.
Kto zobaczył Mnie, zobaczył i Ojca. Tak, drodzy bracia i siostry, aby zobaczyć Boga, trzeba poznać Chrystusa i pozwolić się ukształtować przez Jego Ducha, który prowadzi wierzących do całej Prawdy(por. J 16, 13). Kto spotyka Chrystusa, kto pozwala się Mu pociągnąć i jest gotowy, by kroczyć za Nim aż do ofiary ze swego życia, doświadcza osobiście, jak On na krzyżu, że tylko ziarno, które zostanie wrzucone w ziemię i obumrze, przynosi plon obfity (por. J 12, 24). Taka jest droga Chrystusa, droga miłości całkowitej, która zwycięża śmierć: kto nią kroczy i nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (por. J 12, 25). Znaczy to, iż żyje w Bogu już na tej ziemi, pociągnięty i przekształcony przez wspaniałość Jego Oblicza. Takie jest doświadczenie prawdziwych przyjaciół Boga, świętych, którzy rozpoznali i umiłowali w braciach, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących, Oblicze Boga kontemplowanego przez długi czas z miłością w modlitwie. Święci są dla nas pociągającymi przykładami do naśladowania; przekonują nas, że jeśli kroczymy wiernie tą drogą, drogą miłości, także my, jak śpiewa psalmista, będziemy nasyceni obecnością Boga (por. Ps 17, 5).
Jesu... quam bonus te quaerentibus! - „Jak dobry jesteś, Jezu, dla tego, który Cię szuka!” Tak śpiewaliście przed chwilą, wykonując starożytny hymn Jesu, dulcis memoria, który jest przypisywany św. Bernardowi. Jest to hymn, który nabiera szczególnej wymowy w tutejszym sanktuarium poświęconym Świętemu Obliczu i który przywołuje na pamięć Psalm 23: Oto pokolenie, które Go szuka, które szuka Jego Oblicza Boga Jakuba (w. 6). Ale jakie jest to pokolenie, które szuka Oblicza Bożego? Jakie pokolenie jest godne, aby wstąpić na górę Pana i stanąć w tym świętym miejscu? Psalmista wyjaśnia: to są ci, którzy mają ręce nieskalane i serce czyste, którzy nie wypowiadają kłamstw i nie przysięgają fałszywie przeciw bliźniemu (w. 3-4).
A zatem, aby wejść w komunię z Chrystusem i kontemplować Jego Oblicze, aby rozpoznać Oblicze Pana w obliczu braci i w różnych doświadczeniach codzienności, niezbędne są ręce nieskalane i serce czyste. Ręce nieskalane, tzn. egzystencje oświecone prawdą miłości, która zwycięża obojętność, zwątpienie, kłamstwo i egoizm; ponadto konieczne są serca czyste, serca pociągnięte Bożym pięknem, jak mówi mała Teresa z Lisieux w modlitwie do Świętego Oblicza, serca, na których jest odciśnięte Oblicze Chrystusa (...).
„Szukam Oblicza Twego, Panie”. Szukanie Oblicza Chrystusa ma być centralnym pragnieniem wszystkich chrześcijan. W istocie to właśnie my jesteśmy pokoleniem, które teraz szuka Jego Oblicza, Oblicza Boga Jakuba. Jeśli wytrwamy w poszukiwaniu Oblicza Chrystusa, na końcu naszego ziemskiego pielgrzymowania On sam, Jezus, będzie naszą radością wieczną, naszą odpłatą i chwałą na wieki. Sis Jesu nostrum gaudium, / qui es futurus praemium: / sit nostra in te gloria, /per cuncta semper saecula.
Oto pewność, która ożywiała świętych tego regionu, pośród których chcę wymienić w sposób szczególny Gabrielę od Matki Bożej Bolesnej i Kamila z Lellis. Do nich biegnie nasze pełne szacunku wspomnienie i nasza modlitwa. Szczególnie pobożną myśl kierujemy teraz do Królowej wszystkich świętych, do Maryi Dziewicy, którą czcicie w różnych sanktuariach i kaplicach rozsianych po wzgórzach i górach Abruzji. Niech Matka Boża, na której obliczu bardziej niż u jakiegokolwiek innego stworzenia uwidaczniają się rysy Słowa Wcielonego, czuwa nad rodzinami i parafiami, nad miastami i narodami całego świata. Niech nam pomaga Matka Stworzyciela, by szanowano także naturę, wielki dar Boga, jaki tutaj możemy podziwiać, patrząc na wspaniałe góry wokół. Ten dar jednak jest coraz bardziej narażony na poważne zagrożenia degradacji środowiska i tym bardziej powinien być chroniony i otaczany opieką (...).
Drodzy bracia i siostry! Jeszcze raz dziękuję za waszą obecność. Wam wszystkim i waszym bliskim błogosławię słowami starożytnej formuły biblijnej: Niech Pan was błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad wami, niech was obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku wam oblicze swoje i niech was obdarzy pokojem (Lb 6, 24-26). Amen!
Fragmenty przemówienia Ojca Świętego wygłoszonego podczas pielgrzymki do Manoppello 1 IX 2006.
Film DVD o wizycie Benedykta XVI w Manoppello 1-09-2006 r.
Panorama Manoppello ►[na mapie] 6,8 tys. mieszk. w 2009 r. - miejscowość w Abruzji, w Apeninach Środkowych (25 km na płd-wsch. park narodowy masywu Majella z Monte Amaro 2793 m n.p.m.). Manoppello leży 180 km na wschód od Rzymu oraz 23 km na płd.-zach. od Pescary (wybrzeże Adriatyku). [Foto: Flickr] ►powiększenie
Sanktuarium Świętego Oblicza przy klasztorze ojców kapucynów OFM Cap w Manoppello. Współrzędne GPS: [42° 14' 59.52" N] x [14° 3' 44.07" E]Św. Ojciec Pio, również kapucyn, powiedział kiedyś: "Święte Oblicze w Manoppello to z pewnością największy cud, jaki mamy".[foto: Panoramio] ►powiększenie
"Boskie oblicze"-film Grzegorza Górnego i Leszka Dokowicza[produkcja Mirar dla TVP1, 2006 r., czas 29 minut]część 1- [10:04]
Część 2- [10:00]
Część 3 - [8:58]
Ołtarz w Sanktuarium Świętego Oblicza w Manoppello. W środkowym oknie, nad tabernakulum, widoczny relikwiarz z chustą z bisioru [►powiększenie]
►"Autoportret Jezusa" - rozmowa z Paulem Badde, autorem sensacyjnej książki [tłum. Artur Kuć, Sekty i Fakty]
►"Powrót przed Boskie Oblicze" - rozmowa z ojcem Carmine Cucinelli OFMCap, kustoszem sanktuarium w Manoppello [Niedziela, Nr 10/2010]