Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskość. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lipca 2010

"Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w..." ;) (mjr "Łupaszko") [1]




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [15-03-2010]:



"Nie dajmy zginąć poległym"
-- Zbigniew Herbert


12 marca 2010

- 100. rocznica urodzin mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. "Łupaszko"




9 marca 2010 r. Poczta Polska wprowadziła do obiegu okolicznościową kartkę pocztową "100. rocznica urodzin Zygmunta Szendzielarza" [www.kzp.pl/]




"Żołnierzom wyklętym"
-- Leszek Czajkowski

Osuszył czas mokradła krwi,
Czerwone słońce znów w zenicie...
Czy warto było w wojny dni
Za taki kraj oddawać życie?


Słychać pokoleń drwiący śmiech,
To komuniści mają święto,
Lecz Mądry Bóg w Osobach Trzech
Pojmuje, za co Was wyklęto.


Zanim ostatni pójdzie z Was
W niebieskiej partyzantce służyć,
Wszyscy staniemy jeszcze raz.
Może historia się powtórzy...


Ujada sztab lewackich szmat
I wściekle wrzeszczy swołocz UBecka
Że tamtą Polskę uznał świat,
Gdy armia tkwiła w niej sowiecka.


Amerykański pisze Żyd
O Waszej za holocaust winie,
Obce Żydowi słowo "wstyd",
Choć w polskiej chował się rodzinie.


Zanim ostatni pójdzie z Was
W niebieskiej partyzantce służyć,
Wszyscy staniemy jeszcze raz.
Może historia się powtórzy...


Wystawę oto macie dziś,
Skoro najlepszą bronią pamięć
I groźna tej wystawy myśl
- Że wolnych ludzi nic nie złamie.


Niech się prostuje nieszczęść splot
I niechaj drżą moskiewskie karły.
Hańba wierzącym w Sierp i Młot,
Chwała za niepodległość zmarłym.


Zanim ostatni pójdzie z Was
W niebieskiej partyzantce służyć,
Wszyscy staniemy jeszcze raz.
Może historia się powtórzy...




Film: "Łupaszka" (Z archiwum IPN)












"Wilki"
-- Zbigniew Herbert
(Marii Oberc)

Ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
pozostał po nich w kopnym śniegu
żółtawy mocz i ten ślad wilczy


szybciej niż w plecy strzał zdradziecki
trafiła serce mściwa rozpacz
pili samogon jedli nędzę
tak się starali losom sprostać


już nie zostanie agronomem
,,Ciemny" a ,,Świt" - księgowym
"Marusia" - matką ,,Grom" - poetą
posiwia śnieg ich młode głowy


nie opłakała ich Elektra
nie pogrzebała Antygona
i będą tak przez całą wieczność
w głębokim śniegu wiecznie konać


przegrali dom swój w białym borze
kędy zawiewa sypki śnieg
nie nam żałować - gryzipiórkom -
i gładzić ich zmierzwioną sierść


ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
został na zawsze w dobrym śniegu
żółtawy mocz i ten trop wilczy




Film archiwalny "Łupaszko" przed sądem PRL"




"Żołnierzom Wyklętym"







19.10.2007 – Jesteśmy tu, aby uczcić pamięć wielkiego żołnierza i dać świadectwo prawdzie o trudnym okresie w historii Polski – powiedział w Zimnej Wodzie Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej, odsłaniając w miejscowym kościele tablicę upamiętniającą mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszko. Szef MON dodał, że mjr Szyndzielarz należał do żołnierzy wyklętych, którzy przed 1989 r. byli skazani na zapomnienie lub przedstawiani jako przestępcy. W czasie wojny działał w partyzantce AK, dowodząc 5 Wileńską Brygadą AK; po 1945 r. walczył przeciwko komunistycznej władzy, m.in. na terenie Warmii i Mazur, Białostocczyzny i Pomorza. Aresztowany przez UB w 1948 r., został skazany na śmierć – wyrok wykonano w 1951 r. W 1988 r. Prezydent Polski na Uchodźstwie, za wybitne zasługi w czasie wojny, nadał majorowi Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari. – Walka mjr. Szendzielarza została wygrana po kilkudziesięciu latach, a pamięć okazała się silniejsza niż kłamstwa propagandy – podkreślił minister Szczygło, który odznaczył też dziesięciu kombatantów Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju. – Major był człowiekiem, który prawdziwie ukochał Polskę – mówiła po uroczystości Lidia Lwow-Eberle, sanitariuszka z oddziału Łupaszki. (ad) [www.mon.gov.pl/]


Kadra 5 Wileńskiej Brygady AK. Stoją od lewej:
• Ppor. cz.w. Henryk Wieliczko "Lufa" (zamordowany 14 III 1949 roku na Zamku Lubelskim)
• Por. Marian Pluciński "Mścisław" (zamordowany 28 czerwca 1946 roku w więzieniu w Białymstoku)
• Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko" (zamordowany 8 II 1951 roku w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie)
• Wachm. Jerzy Lejkowski "Szpagat" (ciężko ranny w walce w 1945 roku, prześladowany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa, zmarł w 1992 roku)
• Ppor. cz.w. Zdzisław Badocha "Żelazny" (poległ w walce z UB w Czerninie koło Sztumu 28 VI 1946 roku) [www.lupaszko.pl]




Andrzej Kołakowski, "Rozstrzelana armia"


"Rozstrzelana armia"
-- Andrzej Kołakowski

Różańce ofiar, mgły nad rojstami,
I tętent kopyt rytm wybija.
To pułki armii rozstrzelanej,
To przeszłość, która nie przemija.


Przez mgły pamięci, życia zamęt
Wędruje szwadron za szwadronem.
Błyszczą honorem klingi szabel,
Stygnie koralem krew na skroniach.


W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki,
To śpiący rycerze majora Łupaszki.
Wieczna chwała zmarłym, hańba ich mordercom,
Tętno Polski bije w przestrzelonym sercu.


W gęstym zaduchu współczesności
Kręcą się mroczne interesy.
Na euro się przelicza kości
A pamięć leczy się ze stresu.


Nad polskim Wilnem zaszło słońce,
Snuje się wieczór niespokojny,
A Matka Ostrobramska wita
Swe dzieci wracające z wojny.


Od wrót Ostrej Bramy do katowni Gdańska -
Tak się zakończyła przygoda ułańska.
Zagrała pobudka, rżą w przestworzach konie,
Odpoczną żołnierze na niebiańskich błoniach.


Wieczna chwała zmarłym, hańba ich mordercom,
Tętno Polski bije w przestrzelonych sercach.
[ x 2 ]





Andrzej Kołakowski, "Przysięga"




Andrzej Kołakowski, "Ballada o Drugiej Konspiracji"




"Pan Cogito o potrzebie ścisłości"
-- Zbigniew Herbert

1.
Pana Cogito


niepokoi problem
z dziedziny matematyki stosowanej


trudności na jakie napotyka
przy ptostych operacjach arytmetycznych


dzieci mają dobrze
dodają jabłko do jabłka
odejmują ziarnko od ziarnka
rachunek się zgadza
przedszkole świata
pulsuje bezpiecznym ciepłem


zmierzono cząstki materii
zważono ciała niebieskie
i tylko w sprawach ludzkich
panoszy się karygodne niedbalstwo
brak ścisłych danych


po bezkresach historii
krąży widmo
widmo nieokreśloności


ilu Greków zginęło pod Troją
- nie wiemy


podać dokładne straty
po obu stronach
w bitwie pod Gaugamelą
Azincourt
Lipskiem
Kutnem


a także liczbą ofiar
białego
czerwonego
brunatnego
- ach kolory niewinne kolory -
terroru


- nie wiemy
naprawdę nie wiemy


Pan Cogito odrzuca sensowne wyjaśnienie
że było to dawno
wiatr przemieszał popioły
krew spłynęła do morza


sensowne wyjaśnienia
potęgują niepokój
Pana Cogito


bo nawet to
co dzieje się na naszych oczach
wymyka się cyfrom
traci wymiar człowieczy


gdzieś musi tkwić błąd
fatalny defekt narzędzi
albo grzech pamięci


2.
kilka prostych przykładów
z rachunkowości ofiar


dokładną ilość zabitych
w katastrofie lotniczej
łatwo jest ustalić


ważne dla spadkobierców
i pogrążonych w żalu
towarzystw asekuracyjnych
bierzemy listę pasażerów
i załogi
przy każdym nazwisku
stawiamy krzyżyk


nieco trudniej
w przypadku
katastrof kolejowych


trzeba złożyć na powrót
rozszarpane ciała
aby żadna głowa
nie została bezpańska


w czasie klęsk
elementarnych
rachunek
staje się
skomplikowany


liczymy ocalałych
a niewiadomą resztę
która nie jest ani żywa
ani definitywnie martwa
określa się dziwacznym mianem
zaginionych


mają jeszcze szanse
aby powrócić do nas
z ognia
wody
wnętrza ziemi


jeśli wrócą - to dobrze
jeśli nie wrócą - trudno


3.
teraz Pan Cogito
wchodzi
na najwyższy chwiejny
stopień nieokreśloności
jak trudno ustalić imiona
wszystkich tych co zginęli
w walce z władzą nieludzką


dane oficjalne
pomniejszają ich liczbę
raz jeszcze bezlitośnie
dziesiątkują poległych


a ciała ich znikają
w przepastnych piwnicach
wielkich gmachów policji


świadkowie naoczni
oślepieni gazem
ogłuszeni salwami
strachem i rozpaczą
skłonni są do przesady


postronni obserwatorzy
podają cyfry wątpliwe
opatrzone haniebnym
słówkiem "około"


a przecież w tych sprawach
konieczna jest akuratność
nie wolno się pomylić
nawet o jednego


jesteśmy mimo wszystko
stróżami naszych braci


niewiedza o zaginionych
podważa realność świata
wtrąca w piekło pozorów
diabelską sieć dialektyki
głoszącej że nie ma różnicy
między substancją a widmem


musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę


w miseczkę z gliny
proso mak
kościany grzebień
groty strzał
pierścień wierności


amulety


Do części [2] i [3]:

wtorek, 20 lipca 2010

Opowieść o nauczycielu, jego uczniu oraz poetce




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [13-03-2010]:



"Wszystkim ludziom wrodzone jest pragnienie poznania"
-- Arystoteles (Met. 980 a)


Encyklopedia to dzieło, które służy ciągłemu kształceniu i wychowywaniu poszczególnych ludzi i całych społeczności. W tradycji kultury zachodniej encyklopedie były i są najbardziej uniwersalną formą informowania oraz kształcenia. Tworzone przez określone środowiska akademickie są zarówno świadectwem zdobytej wiedzy, jak też znakiem poziomu kultury osiągniętej przez dany naród. Opracowanie encyklopedii z określonej dziedziny nauki i przekazanie jej społeczeństwu to nie sprawa ambicji grupy naukowców, lecz przede wszystkim wyraz troski o edukację i poziom kultury naukowej danej społeczności.

Wśród różnych rodzajów encyklopedii niezbywalną rolę w kształtowaniu kultury naukowej odgrywają encyklopedie filozoficzne. Filozofia, która przenika tak istotne dziedziny kultury jak poznanie, postępowanie, wytwarzanie, jest dla kultury każdego narodu jej logosem (rozumem), który pozwala odkryć wyższy, niż tylko doraźny, cel życia i działania.

Wybuch drugiej wojny światowej, okupacja Polski, niszczenie polskiej inteligencji i, w konsekwencji, polskiej nauki, zwłaszcza humanistyki, spowodowały załamanie podstaw kultury. Towarzyszyło temu zaprogramowane prześladowanie Kościoła katolickiego, czego wyrazem były proporcjonalnie najwyższe straty osobowe wsród duchowienstwa, powstałe zarówno pod okupacją niemiecką, jak i sowiecką. Wprowadzenie ideologii komunistycznej, wrogiej dziedzictwu wielowiekowej tradycji, było kolejną przyczyną dewastacji polskiej kultury. Ideologia ta, w postaci marksistowskiej filozofii, stała sie obowiązkowa na wszystkich szczeblach nauczania szkolnego, a także w propagandzie szerzonej w środkach przekazu oraz w książkach i czasopismach.

Trwające pół wieku niewolenie wolnej myśli spowodowało w narodzie znaczną utratę świadomości własnej kultury i doprowadziło do deformacji światopoglądowych. Skutki te nie ustąpiły wraz z odzyskaniem w roku 1989 niezawisłości, ponadto propaganda laicko-ateistyczna nasiliła swe oddziaływanie na umysły Polaków, a przygotowany, dostosowany do panującej wokół mody kulturowej program szkolnego nauczania i formacji nie daje gwarancji przeciwstawienia sie nowemu zniewoleniu. W tej sytuacji należało dostarczyć kształcącej się młodzieży skutecznej pomocy w postaci niezafałszowanej ideologicznie filozofii, która zawsze stoi u podstaw rozumienia kultury i rzetelnego myślenia.

Nie udało sie dotąd opracować autorskiej encyklopedii filozofii w języku polskim. Fakt ten jest dokuczliwym brakiem dla polskiej kultury filozoficznej i dla całej humanistyki. Potrzeba uzupełnienia tego braku jest dziś wyzwaniem, a także powinnością tych wszystkich filozofów, którym nieobojętna jest troska o solidną formację prawdziwie rozumiejącego poznawania rzeczywistości.

[ze Wstępu do Powszechnej Encyklopedii Filozofii, Ojciec Profesor Mieczysław Albert Krąpiec OP i Ks. Prof. Andrzej Maryniarczyk SDB]

Nauczyciel

Prof. Mieczysław A. Krąpiec OP (1921-2008), jeden z najwybitniejszych filozofów polskich, teolog i humanista; główny twórca Lubelskiej Szkoły Filozoficznej, która stanowiła w latach PRL ośrodek wolnej myśli filozoficznej w czasie marksistowskiego zniewalania umysłów, a która dziś jest jednym z nielicznych na świecie ośrodków filozofii realistycznej; opracował spójny system filozoficzny wyjaśniający całą rzeczywistość dostępną ludzkiemu poznaniu; jego filozofia jest największym dokonaniem w zakresie realistycznej i mądrościowej filozofii klasycznej w Polsce i na świecie w XX wieku; wybitny pedagog, który uformował wiele pokoleń filozofów, tworzących dziś środowisko naukowe rozwijające realistyczny sposób filozofowania.

Jest inicjatorem wydania pierwszej w Polsce Powszechnej Encyklopedii Filozofii i przewodniczy Komitetowi Naukowemu (Encyklopedia ukazuje się od 2000 roku; wydano już siedem tomów).

Był w trudnych czasach ustroju komunistycznego wieloletnim (13 lat: 1970-1983) rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego; umocnił KUL przez związanie go z uniwersytetami zagranicznymi; zreformował i poszerzył jego strukturę naukową; udoskonalił administrację; rozbudował bazę materialną; rozwinął zakres nauczania; uczynił KUL ośrodkiem wolnej myśli humanistycznej dla dobra polskiej kultury i humanistyki.

Gimnazjum klasyczne im. Wincentego Pola ukończył w 1939 w Tarnopolu; w tym samym roku wstąpił do zakonu oo. dominikanów w Krakowie. Studia odbywał w czasie okupacji niemieckiej w dominikańskim Instytucie Filozoficzno-Teologicznym w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1945. W latach 1946–1954 pracował jako wykładowca w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym w Krakowie. Doktorat z filozofii napisał pod kierunkiem o. J. Woronieckiego pt. De naturali amore Dei super omnia in creaturis (O miłości przyrodzonej nade wszystko względem Boga), który został uznany przez Uniwersytet św. Tomasza – „Angelicum” w Rzymie w 1946. Doktorat z teologii, napisany pod kierunkiem ks. A. Słomkowskiego, obronił na KUL w 1948 na podstawie pracy De amore hypostatico in Sanctissima Trinitate secundum St. Thomam Aquinatem (O miłości osobowej w Trójcy Świętej według św. Tomasza). Habilitację na temat Egzystencjalne podstawy transcendentalnej analogii bytu rozpoczął na sekcji filozoficznej Wydziału Teologicznego UW (1951), a po jego likwidacji przez władze komunistyczne przedstawił na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL w 1956. Tytuł docenta uzyskał w 1956, prof. nadzwyczajnego w 1962, prof. zwyczajnego w 1968. Od 1951 jest związany z KUL. Dwukrotnie sprawował funkcję dziekana Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej KUL (1958–1961, 1969–1970). W latach 1970–1983 był pięciokrotnie wybierany na rektora. Przez 13 lat (1970-1983) prof. Krąpiec kierował jako rektor Katolickim Uniwersytetem Lubelskim – rozwijając jego struktury naukowe, administracyjne i bazę materialną; zintensyfikował prace na Encyklopedią Katolicką tworząc Międzywydziałowy Zakład Leksykograficzny; powołał Szkołę Kultury i Języka Polskiego przy KUL; utworzył Zakład Duszpasterstwa i Migracji Polonijnej (1972); reaktywował sekcję Filologii romańskiej (1972), sekcje Filologii angielskiej (1982), Wydział Nauk Społecznych z sekcjami: psychologii, pedagogiki, socjologii (1982); sekcje Prawa na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk prawnych (1982). Kierował jako dziekan Wydziałem Filozofii (1958-1961 oraz 1969-1970); był przewodniczącym redakcji Encyklopedii Katolickiej; zainicjował i jest przewodniczącym Komitetu Naukowego Powszechnej Encyklopedii Filozofii. Przyczynił się do rozwoju i odnowienia naukowego KUL, jedynej wówczas uczelni niepaństwowej w bloku krajów komunistycznych, oraz promocji KUL w Polsce i na arenie międzynarodowej. [ptta.pl/krapiec/]










Ojciec Prof. Mieczysław A. Krąpiec o tzw. "ograniczonej suwerenności"




Ojciec Profesor Mieczysław A. Krąpiec odszedł do Pana 8 maja 2008 r. Zmarł we własnej celi lubelskiego klasztoru dominikanów, czytając swoje hasło "Chrześcijaństwo", które miało być zamieszczone w suplemencie Powszechnej Encyklopedii Filozofii. Przeprowadzał korektę i przy rozdziale "Nadejście Mesjasza" zmarł przy biurku, przy pracy, którą tak bardzo żył i do końca był jej oddany. Encyklopedia została ofiarowana Narodowi Polskiemu na ręce Jana Pawła II. W ten sposób Ojciec Profesor chciał, aby myśli, pojęcia stawały się silną podstawą dla kultury polskiej, dla polskiej filozofii. I na pewno mu się to udało.




Pogrzeb Ojca Profesora Mieczysława A. Krąpca 16 maja 2008 r. [spoczął na lubelskim cmentarzu przy ul. Lipowej]


Uczeń
Prof. Jan Hartman (ur. 1967 r.) Filozof, etyk i publicysta. Absolwent filozofii KUL. Kieruje Zakładem Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum UJ. Ponadto jest profesorem Akademii Humanistycznej w Pułtusku. Doktoryzował się (1995) i habilitował (2001) na UJ.

Zajmuje się metafilozofią, filozofią polityki, bioetyką. Redaguje czasopismo filozoficzne UJ "Principia". Jest sekretarzem Komitetu Nauk Filozoficznych PAN. Autor siedmiu książek, z których najważniejsze to: "Heurystyka filozoficzna" (1997), "Techniki metafilozofii" (2001), "Przez filozofię" (2007). Od wczesnej młodości zaangażowany w promocję liberalizmu. Obecnie przewodniczący Rady Programowej Forum Liberalnego. Jest ponadto zaangażowany w sprawy żydowskie. Żonaty, ma córkę. [www.zjazd.eu/prelegenci7/314,.html]

Prof. Jan Hartman jest osobą znaną z mass-mediów, pisze w Gazecie Wyborczej i Tygodniku Powszechnym, jest częstym gościem w telewizyjnym talk-show Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Prof. Jan Hartman pisuje w Salonie 24 na blogu Liberté. Oto wybór myśli z jego artykułów:

"Choć pochodzę ze zbiedniałej burżuazji, związanej niegdyś z geszeftem, później z akademią, miałem się za nie wiadomo jaką elitę"
("Dlaczego przestałem być konserwatystą?", 30-08-2008)

"Moja teoria na temat siły Kościoła w Polsce jest amatorska"
("Mój dziwny kraj...", 27-11-2008)

"Więc PiSia będzie wołała: „a kuku, jestem świeża i wyzwolona!”, a POsia będzie wtórowała: „a kuku, jestem cnotliwa i chodzę do kościoła!”. I tylko kawalera żal. Skołowany, gotów pójść na dziwki."
("Kaczoryzacja Donalda...", 26-03-2009)

"Siedzieć cicho i rozwijać się – oto polski „długi marsz” do godności i znaczenia"
("W Polsce, czyli nigdzie", 15-04-2009)

"Nazywajmy rzeczy po imieniu! A imię wartości Dekalogu i przykazania miłości to właśnie judaizm. Tak to więc oto, Panie Senatorki i Panowie Senatorowie, brzmieć powinien Wasz pobożny dezyderat: „wartości żydowskie w polskiej ustawie medialnej!”"
("O wartości żydowskie w polskich mediach", 22-06-2009)
[cztery dni później, 26-06-2009 w Pradze czeskiej rozpoczęła się międzynarodowa konferencja z udziałem przedstawicieli 49 państw i 30 organizacji pozarządowych: "Mienie ery holokaustu"]

"Jakbyście nie wiedzieli, to wam powiem, że jestem fanem Dody!"
("Z Dodą na wokandzie", 2-11-2009)

"Prawdą jest, że należę do organizacji B`nai B`rith. Nie jest to w żadnym razie organizacja „antypolska”, „antykatolicka” ani nawet „masońska” (w tym ostatnim zresztą nie widziałbym nic złego)."
("Fakty i mity", 5-11-2009)

"...a nuż dojdzie do jakiegoś porozumienia, na przykład takiego, że krzyże będą nie wszędzie albo nie przez cały czas?”
Jan Hartman na dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia o trójce licealistów wrocławskich żądających zdjęcia krzyży z sal lekcyjnych. Owych uczniów nazwał "trzema muszkieterami" oraz "wrocławskimi bohaterami" ("Pies Prymasa", 22-12-2009)

Poetka
Lusia Ogińska z mężem, znanym aktorem Ryszardem Filipskim i dziećmi [www.komk.ovh.org]


Moralność Jana Hartmana

Szanowny Panie Redaktorze!


"Trafiona przez piorun, stałam u bram Nieba i Piekła" - powiedziała pani dr Gloria Polo, która nie tylko przeżyła śmierć kliniczną, ale i doświadczyła kontaktu z Bogiem, już po tej drugiej stronie życia. Poruszające świadectwo! Leżała w szpitalu, jej życie było sztucznie podtrzymywane przez aparaturę, lekarze a nawet rodzina uznali ją za martwą. Jedynie siostra pani Polo nie chciała pogodzić się z odłączeniem jej od aparatury. Wielkim dramatem całego zdarzenia jest to, że Gloria Polo była zupełnie świadoma tego, co się wokół niej dzieje, i modliła się... modliła się, żeby jej nie odłączono, żeby nie pozwolono jej naprawdę umrzeć... W tym kontekście można zadać sobie pytanie, co czuła i MYŚLAŁA Eluana Englaro, gdy jej ojciec odłączał ją od aparatury podtrzymującej życie?

W popularnym programie TVP: "Warto rozmawiać" - pojawił się profesor, niejaki Jan Hartman i z wrodzonym sobie brakiem taktu określił Eluanę Englaro - "żywym grobem"?! W innej wypowiedzi Hartman stwierdza: "To, co się stało, jest tak naprawdę aktem moralnym ojca Eluany, który nie mógł patrzeć już na śmierć swojej córki, w jego pojęciu upokarzający dla niej." Zatrzymajmy się przy tej wypowiedzi i przyjrzyjmy się jej autorowi.

Pan prof. Jan Hartman w swoim życiorysie stwierdza, że jest jakoby uczniem Ojca Prof. M. A. Krąpca... Zastanawiam się więc, co on na wykładach Ojca Krąpca robił? Wygląda na to, że spał! Ojciec Krąpiec był zagorzałym przeciwnikiem eutanazji, aborcji, zbrodni ogólnie rzecz ujmując. Zawsze dawał temu zdecydowany wyraz: w wypowiedziach, wykładach, publikacjach! Powoływanie się na autorytet Ojca Krąpca w przypadku Hartmana jest nie tylko żywą drwiną, cynicznym brakiem taktu, ale i obłudą sięgającą dna! Prof. Hartman pisze: "W latach 1985-90 studiowałem filozofię na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Studia ukończyłem przedstawiając pracę na temat ontologii R. Ingardena" i tu, w tym kontekście stwierdza, że opiekunem jego był właśnie Prof. M. Krąpiec. Z całości tej wypowiedzi wynika, że J. Hartman skończył studia pod skrzydłami O. Prof. Krąpca... niestety pan Hartman "zapomina" dodać, że jego magisterskiej pracy na KUL-u nie przyjęto, odrzucono ją z powodów merytorycznych, a dopiero prof. Władysław Stróżewski z Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął tę pracę, i z tego co mi wiadomo, do dzisiejszego dnia na UJ-cie pluja sobie w brodę!

Oj nieładnie, nieładnie panie Hartman! Rozumiem, że zasłania się pan autorytetem Ojca Profesora Krąpca - bo nie posiada pan własnego! Ojciec Profesor Krąpiec opowiadał mi o panu Hartmanie, jego "wdzięczności", i "uczoności", i... "moralności". Długo by o tym mówić! Ojciec Profesor nie żyje, ale przetrwały Jego dzieła, myśli i Jego prawdziwi uczniowie, a jeśli tacy jak Hartman sądzą, że nikt się nie odezwie i nie obroni świętej pamięci Największego Współczesnego Filozofa - to niech się łudzić przestaną! Zawsze można sięgnąć do książek, choćby do "Bardziej być" autorstwa O. Prof. Krąpca, w której filozof stwierdza:

"Aborcja i eutanazja stały się zabiegiem liberalnych ideologii. A można to osiągnąć przez systematyczne indoktrynacje środków masowego przekazu, przez ogłupianie ludzi - stawiając przed nimi doraźne sukcesy, nieliczące się z moralnością i dobrem drugiego człowieka, przez stawianie przed ludźmi miraży źle pojętej wolności, bo tzw. wolności od prawdy, wolności od dobra, od piękna. Jest to już atmosfera świata propagowana przez różne tajne organizacje, tudzież sekty - dzierżące środki masowego przekazu."

Po tym widać wyraźnie, że czego się Jaś Hartman nie chciał nauczyć, tego Jan Hartman nigdy umieć nie będzie!

Z uszanowaniem

Lusia Ogińska, 3-03-2009 r.


Pobojowisko płonie...
Pobojowisko płonie, a na prochach ludzi
rosną nowe różańce łez, które nie wyschły.
Wisi łuna nad światem, i gwiazdy zawisły
dając znać, że nasz wszechświat nowa rozpacz budzi.
Pobojowisko płonie, lecz kto je ostudzi,
czyje ręce ugaszą, i jakie umysły
znajdą lek na nienawiść, znajdą pokój czysty?...
Czy ktoś wskrzesi tę ludzkość? Czy się warto trudzić?
Gdybyś przyszedł Jezusie jeszcze raz z oddali...
Gdybyś zechciał wyciągnąć ku nam dłoń skrwawioną,
zechciał gasić źrenice w których szatan pali,
różom dzikim wraz z lasem nie pozwolił spłonąć,
wejrzał w duszę człowieczą w ciele uwięzioną...
To byśmy Cię o Chryste... znów ukrzyżowali...
-- Lusia Ogińska, 13-01-2002 r.








2/ "Warto rozmawiać?", Karol Jasiński, 12-03-2010

3/ "Nie warto rozmawiać", Boomcha, 27-03-2009

4/ "Powszechna Encyklopedia Filozofii"- Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, KUL [.pdf]



środa, 14 lipca 2010

Kilka piosenek i felieton Leszka Długosza



Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [2-12-2009]:




Poniżej kilka urzekających piosenek i piękny, ważny felieton Leszka Długosza, pt. "Po co ma istnieć Polska?" Proszę sobie porównać ten tekst z wypowiedziami premiera Donalda Tuska, że "polskość to nienormalność" [1987] wespół z wieloma innymi, wcale nie odosobnionymi, szydzącymi z polskiego patriotyzmu... z naszej Ojczyzny...



















Po co ma istnieć Polska ?

Internetowy portal Netbird.pl przysłał do mnie tak sformułowane pytanie i prośbę o odpowiedz. Oto mniej więcej co odpisałem. - Pięknie prowokacyjne pytanie! Odpowiedzi można próbować na wiele sposobów, wszelakie rozważając za i przeciw. Wszelakie akcentując racje. - Polityczne, historyczne, kulturowe, ekonomiczne, sentymentalne. Ale ponieważ akurat w podróży, czasu na odpowiedź, mam tyle co na kolanie (albo, co kot napłakał?) nieomal na dosłownym kolanie (bo już kota w to nie mieszajmy) próbuję rzucić na papier, co mi przychodzi do głowy na pierwszy ogień. - Jak się Wam podoba? Taki styl? Ale, czy to już nie argument pierwszy? - Język! Osobliwie wyrażone myśli , a mniemam że czytelne? Dla tych, którzy polskość, więc i mowę polską (sposób, rodzaj ekspresji) czują? Tu w polskości, między swymi wszystko jasne? W innym języku (przy innej schedzie i trasie komunikacyjnej) tak by się nie dało. A po naszemu? Po naszemu gra i się da. I jest OK.

Po co ma istnieć Polska?... Żeby było miejsce (dom - kraj - państwo) gdzie przede wszystkim polskość traktowana byłaby jako dobro. Zgoda, że odrębność, swoistość, ale dobro. Szczególne i chronione. - Żeby pośród innych opowieści (pośród innych głosów ) przechowywała się i ta - o p o w i e ś ć p o l s k a... Historia zmagań i trwania. Żywa pamięć zapłaconej ceny, poniesionych ofiar. Żeby była znana świadomość męki, wyrzeczeń, odwagi, szaleństwa, zuchwałości, bezinteresowności wytrwałości pokoleń... Które, wyzwania - ofiary, trudy takie podejmowały. Żeby ta cena była zobowiązaniem dla wszystkich następnych przybywających, dołączających do tej Polskiej Opowieści. Ta cena za prawo do tożsamości. - By mogli być Polakami.

- Nikt inny o świadomość i o to pamiętanie nie zadba. Choćby i po to powinna istnieć Polska. To oczywiste.

Polska (dom kraj, państwo) potrzebna jest by, prócz poczucia tożsamości (języka i pamięci) odrębna wartość (wyróżniająca się ekspresja - duch polskości , po młodopolsku ujmując) więc aby tradycja, dorobek twórczy, to wszystko co się syntetyzuje w pojęciu KULTURA POLSKA, aby TO miało schron i opiekę. I więcej - aby miało swoich stróżów, konserwatorów, badaczy, przypominaczy, nauczycieli... Do uniwersalnej całości, do mozaiki, jaką stanowi powszechna zbiorowość kulturowa (i szerzej - cywilizacyjna) dorzuciliśmy, dokładamy i dziś i nasze kamyki. Może ich nie za wiele, ale są odrębne. Nie do zastąpienia przez inne. Dajcie mi ćwierć stroniczki jeszcze, abym choć parę takich kamyków stąd dorzucił. Uniwersalne one są, przekonują wszystkich... ale to w nas powodują ten rozpoznawalny serca skurcz? Mgiełkę u powiek? Polska ma istnieć, aby inni po nas, mogli te same odnajdywać (rozpoznawać) wzruszenia.

Chyba każdy czujący, wzruszający się z powodu „polskiej przyczyny", może bez trudu taką swoją listę przedstawić. Bez namysłu, co bym wymienił?... Ogarnia mnie wzruszenie, kiedy słyszę pięknie wypowiedzianą, tę pieśń ..modlitwę medytację Kochanowskiego - Czego chcesz od nas Panie ...Za każdym razem kiedy wchodzę do katedry wawelskiej i staję tam na wawelskim dziedzińcu. Gdy zdarza mi się zadumać na murach dalekiej warowni na Polskich Kresach... Wiosną, gdy los pozwoli usiąść na Rynku w Kazimierzu nad Wisłą. Kiedy słucham i rozpoznaję to roztańczenie, rozmarzenie - „dumę i anielstwo" uwiecznione muzyką Chopina. Ognistość Harnasi, rzewność Stabat Mater, Szymanowskiego. Walory, pojmowane przecież przez wszystkich , ale przez nas inaczej? Jestem poruszony, kiedy słyszę mocną i oczyszczającą mowę Jana Pawła II. Do świata kierowaną, ale przecież do nas chyba jeszcze inaczej? Kiedy widzę tłum zwarty i skupiający się ku sobie, w łączności zdążający w jednym celu? Z jednym przeznaczeniem. Który tak wyraziście symbolizował prosty, a natchniony znaczek Solidarności. Mam snuć dalej? To wszystko są polskie wzruszenia. Wiano - dziedzictwo i zobowiązanie, wykraczające p o n a d nasz czas. I po to choćby Polska ma być. Polskość jest oczywiście wszędzie tam gdzie są Polacy. Ale Polakom i polskości, to też oczywiste, potrzebna jest Polska.

PS. otrzymałem od M.B. smesa, mam ochotę go dołączyć. - „ Myślę, że Ojczyzna jest jak prawdziwa rodzina - zaspakaja potrzebę kochania, bezpieczeństwa i ukorzenienie, A reszta świata, to znajomi, bywa, że też kochani..."

-Leszek Długosz


Odpowiedzi czytelników na powyższy felieton - na stronie Leszka Długosza:



Artykuł miał być moim wyjaśnieniem i chyba jest. Uległ jednak pewnemu, wcześniej nie zamierzonemu przeobrażeniu. Do wyjaśnienia dołączyłem kilka piosenek Leszka Długosza i na koniec zajrzałem na Jego stronę. Dość często tam wchodzę, ale teraz dostrzegłem pewne i to istotne zmiany.

Panie Leszku, wielkie dzięki za to, co Pan robi, za wyjątkowo piękne piosenki i za cudowną poezję... wreszcie za postawę, za odwagę w wyrażaniu swych poglądów, wartości, tego wszystkiego, co w naszym życiu jest najważniejsze. Płaci Pan za to wielką cenę... aż chce się żyć... Pana świadectwo (wybory życiowe) dodają sił. Jeszcze raz dziękuję.

"Czasem trzeba się wdać" - z Leszkiem Długoszem rozmawia Ewa Łosińska, Rzeczpospolita, 7-06-2010, foto: Piotr Guzik