Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różaniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różaniec. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lipca 2010

Dzień Świętości Życia




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [25-03-2010]:




25 marca





"Bądź jak ptak" - TVP1 Program Przyjaciele (2005). Wykonanie z Danutą Jachyrą (miała przepiękny głos - Danusia odeszła już do Pana, ale pozostawiła po sobie mnóstwo dobra i tą piękną piosenkę...) Jeśli znajdziesz choć chwilę, to pomódl się za zmarłą Danusię i za wszystkie osoby niepełnosprawne oraz osoby, które im pomagają - o potrzebne siły...


"Bądź jak ptak"

Życie jest piękne,
choć to jedno tylko masz.
Życie jest piękne,
daj mu szansę póki trwa.
To nie prawda, że nikt
nie czeka na twe ręce.
To nie prawda, że nic
nie zdarzy się więcej.


Życie jest piękne,
więc mu nie daj obok przejść.
Życie jest piękne,
nawet jeśli źle.
Tam, gdzie piołun, jest miód,
gdzie światło jest i ciemność.
A kto czeka na cud
przegapi swe niebo.


Bądź jak ptak.
Bądź jak ptak, co wolny jest.
Bądź jak ptak.
Życia nie bój się.
Bądź jak ptak.
Bądź jak ptak - nad niebo wzleć.
Ty bądź jak ptak
- nie bój się.


Życie jest piękne,
tylko uwierz w siebie sam.
Życie jest piękne,
te trzy słowa innym daj.
Niech się uczą jak ty:
Co było - już nie wraca.
A przez rozpacz i łzy
nie widzi się świata.


Życie jest piękne
i dlatego warto żyć.
Życie jest piękne.
Za nadzieją tylko idź.
Niech nie będzie ci żal,
że ziemią twoje miejsce.
Niech poniesie cię w dal
skrzydlate twe serce.

Ten piękny wiersz napisała warszawska poetka Grażyna Orlińska. Muzykę skomponowali Mirosław Jędrowski i Zbigniew Lemański. Piosenka stała się hymnem Fundacji PRZYJACIELE. Śpiewali ją Danuta Jachyra, a potem Karolina Perdek w duecie z Mirosławem Jędrowskim, który wraz ze Zbyszkiem Lemańskim skomponowali muzykę. [www.przyjaciele.org.pl]




Zapalmy świeczkę...

Jedynym dawcą i źródłem życia jest sam Bóg. Człowiek nie potrafi stworzyć życia. Powinien przyjąć je z wdzięcznością, cenić i chronić. Każdy z nas nosi w sobie tzw. instynkt samozachowawczy. Cofamy się przed przepaścią, ogniem czy kołami rozpędzonego pociągu. Nosimy w sobie lęk przed bólem, kalectwem czy śmiercią. W sytuacji zagrożenia ratujemy nie tylko siebie, ale także jeden drugiego. Przyznajemy ordery za uratowanie czyjegoś życia. Mówimy o prawie do życia dla każdego. Oczekujemy szczęścia i radości życia.

Narasta atak agresywnej, ateistycznej cywilizacji śmierci. Z wszystkich stron sączy się zatruta ideologia, która pod pozorem wolności, wygody i użycia proponuje śmierć, przedstawianą jako „wyzwolenie”, świetną zabawę, osiągnięcie nauki i cywilizacji. Wystarczy rozejrzeć się dokoła. Najlepiej sprzedające się zabawki i ozdoby przestawiają kościotrupy i czaszki. Współczesny film przedstawia coraz bardziej agresywne metody zabijania. Coraz więcej gier komputerowych polega na wirtualnym zabijaniu, które już prawie na nikim nie robi wrażenia.

Człowiek w okresie prenatalnym staje się produktem, np.: in vitro, pozyskiwanie komórek, organów, eksperymenty genetyczne, produkcja dzieci o określonych cechach, matki surogatki, klonowanie człowieka. Cywilizacja śmierci opasuje nas coraz ściślej i powoduje coraz powszechniejsze depresje, apatię i samobójstwa. Legalizuje się eutanazję również dla „zmęczonych życiem”. Każdego roku zabija się ok. 50 mln dzieci na skutek aborcji, co oznacza, że w ciągu ostatnich 30 lat zginęło ich ok. półtora miliarda.Ta liczba jest prawdopodobnie dwukrotnie wyższa, jeśli uwzględnimy fakt, że wiele krajów zalegalizowało przerwanie ciąży o wiele wcześniej. Nie uwzględnia też coraz powszechniejszego stosowania środków wczesnoporonnych.


Główka dziecka w piątym miesiącu od zapłodnienia [foto: www.brewiarz.katolik.pl]


Duchowa Adopcja

Nadarza się też dobra okazja, by zatroszczyć się o życie tych najbardziej bezbronnych, poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi zagłada. W intencji dziecka zagrożonego w łonie matki zabiciem możemy podjąć Duchową Adopcję.

Ruch Duchowej Adopcji w Kościele katolickim zrodził się tuż po objawieniach Matki Bożej w Fatimie, stając się odpowiedzią na wezwanie Maryi do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią jej Niepokalane Serce. W roku 1987 został przeniesiony do Polski.

Duchowa Adopcja jest modlitwą w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Trwa tyle, ile ciąża - 9 miesięcy i polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Osoba decydująca się na adopcję duchową nie wie, kim jest "jej" dziecko, jego imię zna tylko Bóg. Wszyscy, którzy pragną złożyć przyrzeczenia Duchowej Adopcji, mogą zrobić to w kościele podczas specjalnej Mszy św., ale również prywatnie. W jakichkolwiek jednak okolicznościach i miejscach odbywa się przyrzeczenie konieczne jest wypełnianie odpowiednich postanowień. Do modlitw można dołączyć dowolnie wybrane dobre postanowienia, np. częsta spowiedź i Komunia św., czytanie Pisma Świętego, post o chlebie i wodzie, walka z nałogami, pomoc potrzebującym.

Duchową Adopcję może podjąć każdy - nawet osoby żyjące w związkach niesakramentalnych czy rozwiedzeni. Jedynie dzieci podejmują ją pod opieką rodziców. Duchową Adopcję można podejmować wielokrotnie, pod warunkiem wypełniania poprzednich zobowiązań. Nie można adoptować więcej niż jedno dziecko, bo Duchowa Adopcja dotyczy tylko jednej istoty ludzkiej, której imię zna jedynie Bóg. Dzieło Duchowej Adopcji przerywa długa przerwa w modlitwie - miesiąc, dwa. Wówczas należy ponowić przyrzeczenie i starać się go dotrzymywać.













1/ Wiedza o dziecku poczętym: Human Life Internationale Polska
2/ Zdjęcia dziecka poczętego:Human Life Internationale Polska


Inny mój artykuł o ochronie życia poczętego:

"Dziękuję Ci za to, że jesteś...", 1-12-2009


poniedziałek, 12 lipca 2010

"Za prawdę trzeba cierpieć" (ks. Jerzy Popiełuszko)




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [19-10-2009]:



Ks. Jerzy Popiełuszko to postać, która nie powinna zniknąć z naszej świadomości, ponieważ był on wymownym znakiem tego, co kapłan katolicki pragnie uczynić dla dobra swoich braci i jaką cenę jest gotów za to zapłacić
Jan Paweł II


Ks. Jerzy Popiełuszko, 26-08-1984 r. (widoczny orzełek w
koronie, wpięty w sutannę) [fot. Erazm Ciołek]
www.flickr.com




Litania naszych dni (ks. Jerzy Popiełuszko, maj 1982)

Bogarodzico, Dziewico! Słuchaj nas, Matko Boga. Ty stałaś pod krzyżem i tak bardzo cierpiałaś, gdy Twój Syn Jezus Chrystus umierał na krzyżu. (...)

Prosimy Cię jako naszą Matkę i Królową za tymi, którzy cierpią najbardziej, prosimy Cię słowami litanii naszych czasów, słowami litanii naszych dni, naszego ostatniego półrocza, półrocza zniewolenia wojennego Twoich dzieci.

Matko w "Solidarności" nadzieję mającychmódl się za nami
Matko oszukanych módl się za nami
Matko zdradzonych módl się za nami
Matko w nocy pojmanychmódl się za nami
Matko uwięzionychmódl się za nami
Matko na mrozie trzymanychmódl się za nami
Matko przerażonychmódl się za nami
Matko zastrzelonych górników — módl się za nami
Matko stoczniowcówmódl się za nami
Matko przesłuchiwanychmódl się za nami
Matko niesłusznie skazanychmódl się za nami
Matko robotnikówmódl się za nami
Matko studentówmódl się za nami
Matko wytrwałych aktorówmódl się za nami
Matko prawdomównychmódl się za nami
Matko nieprzekupnychmódl się za nami
Matko osieroconychmódl się za nami
Matko bitych w dniu Twego święta Królowej Polski módl się za nami
Matko poniewieranych za to, że noszą znaczek z Twoim świętym wizerunkiemmódl się za nami
Matko pozbawionych pracymódl się za nami
Matko zmuszonych do podpisywania deklaracji niezgodnych z sumieniemmódl się za nami
Matko dzieci tęskniących za uwięzionymi matkami i ojcamimódl się za nami
Matko matek płaczącychmódl się za nami
Matko ojców zatroskanychmódl się za nami


(...) Prosimy Cię, Matko, która jesteś nadzieją milionów, daj nam wszystkim żyć w wolności i prawdzie, w wierności Tobie i Twojemu Synowi. Amen.

[z książki: "Ofiara spełniona"]




...dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam dołożyć swojego cierpienia
Ostatnio prokuratura rozesłała wiadomości po komórkach partyjnych w swojej prasie wewnętrznej, że wszczęła śledztwo przeciwko mnie za nadużywanie wolności sumienia i wyznania. Jak można nadużywać wolności sumienia? Wolność sumienia można ograniczyć, ale nigdy nie można jej nadużyć - to jest niemożliwe! Dlatego bzdurne są te oskarżenia, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że za prawdę trzeba cierpieć. Jeżeli ludzie, którzy mają rodziny, mają dzieci, odpowiedzialność jakąś - byli w więzieniach, cierpią, to dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam również dołożyć swojego cierpienia - liczę się z tym jak najbardziej. Były takie próby, bardzo prymitywne, dokuczenia, jak na przykład z 13 na 14 grudnia o godzinie drugiej w nocy, kiedy ze zmęczenia już padałem rzeczywiście, bo robiłem paczuszki dla dzieci w szpitalu, na gwiazdkę, ponieważ zabrakło pieniędzy w ministerstwie, żeby dzieciom, które chore zostały na święta w szpitalu, zrobić jakieś paczki, dać słodycze. Miałem możliwość taką i robiłem paczuszki dla jednego ze szpitali dziecięcych. O drugiej w nocy dzwonek do drzwi, na szczęście nie wstałem. Za chwilę - wybuch. Do mieszkania wpadła cegła z materiałem wybuchowym, wywaliło dwa okna, była zima. Dwukrotnie malowano samochód białą farbą. Dwukrotnie było upozorowanie włamania, ciągła inwigilacja.
[Fragment wywiadu ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna". Biuletyn poświęcony słudze Bożemu ks. Jerzemu Popiełuszce, 2001]



Byśmy byli wolni od lęku, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy
Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i ubogacanie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Odnawiać dobro i zwyciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o godność swoją, ludzką. Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno! Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. (...) Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawiedliwością. (...) Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi nienawiść i przemoc. (...) Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. (...) "Solidarność" dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku. Przy polowych ołtarzach upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej, niż o chleb powszedni. (...) Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.
[Fragment rozważań różańcowych - ostatnie kazanie ks. Jerzego, 19 października 1984, Bydgoszcz; za: Peter Raina, "Ks. Jerzy Popiełuszko - męczennik za wiarę i ojczyznę"]



Jestem gotowy na wszystko
Nie walcz przemocą. Przemoc nie jest oznaką siły lecz słabości. komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze - to walki przemocy. Idea która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. (...) Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona.
[Ks. Jerzy, grudzień 1982; za: "Ofiara spełniona"]



...są sprawy większe i jestem przekonany, że to co robię, jest słuszne. I dlatego jestem gotowy na wszystko.
[Wywiad ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna", biuletyn 2001]











Doczekam beatyfikacji...

Trwała trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny, 14 czerwca 1987 r. (...) Gdy tylko Papież pojawił się przed kościołem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, wokoło rozległ się śpiew dobrze znanej z Mszy św. za Ojczyznę pieśni "Ojczyzno ma". Po krótkiej modlitwie w kościele Ojciec Święty skierował się w stronę grobu księdza Jerzego. Przygotowany był dla niego klęcznik, ale Jan Paweł II go ominął. przekroczył łańcuch i energicznym krokiem podszedł do płyty grobowca. Na grobie złożył wiązankę biało-czerwonych róż i na oba kolana ukląkł na ziemi. Objął rękami i ucałował kamienną płytę grobowca. Po chwili wstał. Długo tak trwał w zamyśleniu. Jeszcze raz klęknął. Modlił się. Za Ojcem Świętym klęczeli rodzice księdza Jerzego.

- Matko, dałaś nam wielkiego syna - powiedział Jan Paweł II do Marianny Popiełuszko.
- Ojcze Święty, nie ja dałam, ale Bóg dał przeze mnie światu - odparła matka księdza Jerzego.

Papież przytulił ją, pocałował w głowę, a potem mocno przygarnął do siebie stojącego obok ojca ks. Popiełuszki.
- Błogosławię. Błogosławię i tych, którzy zostali w domu - usłyszeli jeszcze od Ojca Świętego.

- Do końca życia będę pamiętać tę chwilę - wyznaje pani Marianna. I dodaje z lekkim uśmiechem, który przebija się z pooranej zmarszczkami twarzy: - Jestem z tego rocznika co Papież: 1920. Ale jak Pan Bóg zechce, jeśli taka będzie Jego wola, to może doczekam beatyfikacji księdza Jerzego...
[Fragment książki Mileny Kindziuk pt. "Ksiądz Jerzy zwyciężał dobrem"]









Mama Księdza Jerzego Popiełuszki, Marianna - w
rodzinnym domu w Okopach, kwiecień 2003.
[fot. Milena Kindziuk, w: Niedziela nr 21/2006]




Modlitwa o beatyfikację sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki

Boże nieskończenie dobry,
który obdarzyłeś swego Sługę, ks. Jerzego Popiełuszkę,
łaską wierności kapłańskiemu powołaniu aż do męczeńskiej śmierci,
prosimy Cię słowami Papieża Jana Pawła II,
"Aby z tej śmierci wyrosło dobro,
tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie".
Spraw,
by ks. Jerzy, niezłomny obrońca praw Bożych i ludzkich,
dany Ojczyźnie naszej i światu
jako znak zwycięstwa miłości nad nienawiścią,
został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Miłosierny Boże, udziel mi,
za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Jerzego,
tej łaski, o którą Cię gorąco proszę.
Niech ofiara życia ks. Jerzego i jego wstawiennictwo u Ciebie
przyczyniają się do wzrostu chrześcijańskiej wiary,
jedności i pokoju w świecie.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.




Aleksander Markowski - "Różaniec Księdza Jerzego", olej











"Tylko miłość"

Chcemy być wielcy bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać miłością, która nie boli
i nad swym życiem nie tracić kontroli.
Chcemy być wielcy, bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać tak, by nie bolało,
a niewiadomych nie przybywało.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Więcej brać niż dawać, łatwo przychodzi,
o sobie zapomnieć, to w bólu się rodzi.
W powodzi kłamstwa nie stracić godności
i nie zagubić swej tożsamości.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć (...)

Dopóki jest w nas iskra nadziei,
to jeszcze wszystko może się zmienić.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Tylko miłość...!



[słowa i wykonanie:Viola Brzezińska, z własnej płyty pt. "Przystań", 2008]










Całość (prócz piosenki i filmików) opracowano na podstawie materiałów tygodnika katolickiego "Niedziela":

1/ "Zło dobrem zwyciężaj - Ks. Jerzy Popiełuszko", Biblioteka "Niedzieli", tom 225

2/ Milena Kindziuk, "Powołany do męczeństwa", "Niedziela" nr 42/2009, 18-10-2009, s. 12-14


(kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie)

(Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury)

(film polski, 27-02-2009, reż. Rafał Wieczyński)
- oficjalny serwis filmowy


Obchody 25. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki -
(Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko - Pomorskiego)

(Dodatek historyczny IPN. Nasz Dziennik, 30.10.2009)

Ks. Stanisław Małkowski - przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki -



CD

"Dał swoje życie" - Jan Paweł II o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, CD, Polskie Radio i Radio Watykan, 25-10-2004

Archiwalne wypowiedzi Jana Pawła II nawiązujące do męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki zarejestrowane przez Polskie Radio i Radio Watykan oraz rejestracja nabożeństwa różańcowego prowadzonego przez Ks. Jerzego Popiełuszkę z archiwów parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie.

1. Jan Paweł II, Bydgoszcz 7 czerwca 1999 r.
2. Bydgoszcz, kościół Świętych Polskich Braci Męczenników, 19 października 1984 r.
3. Nabożeństwo różańcowe prowadzone przez ks. Jerzego Popiełuszkę
Rozważania tajemnic bolesnych:
- Tajemnica pierwsza: Agonia Pana Jezusa
- Druga tajemnica bolesna: Biczowanie Pana Jezusa
- Trzecia tajemnica bolesna: Cierniem ukoronowanie
- Czwarta tajemnica bolesna: Dźwiganie krzyża
- Piąta tajemnica bolesna: Ukrzyżowanie Chrystusa
4. Porwanie ks. Jerzego Popiełuszki w powrotnej drodze z Bydgoszczy do Warszawy,
19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa
5. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 24 października 1984 r.
6. Jan Paweł II, Anioł Pański – Watykan, 28 października 1984 r.
7. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 31 października 1984 r.
8. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 25 listopada 1984 r.
9. Jan Paweł II – życzenia wigilijne, Watykan, 24.12.1984 r.
10. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 23 października 1985 r.
11. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 22 października 1986 r.
12. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 31 października 1990 r.
13. Jan Paweł II – przemówienie podczas spotkania z prezydentem RP Lechem
Wałęsą, Watykan, 14 lutego 1991 r.
14. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Włocławek, 7 czerwca 1991 r.,
15. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 27 maja 1992 r.
16. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 19 października 1994 r.
17. Jan Paweł II – telegram w 10 rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki
(tekst)
18. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Bydgoszcz, 7 czerwca 1999 r
19. Jerzy Popiełuszko – “Chrześcijaństwo jest pełne optymizmu i żywej wiary. Pozwala
ona zawsze patrzeć w przyszłość. Nawet poprzez grób” (tekst).

Koperta FD1 (Warszawa 1) z 19-10-2009 [www.kzp.pl]







niedziela, 11 lipca 2010

"Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii" ;) (Lepanto 1571)





Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [7-10-2009]:


Dziś: Matki Boskiej Różańcowej






Paolo Veronese
Paolo Veronese, "Bitwa pod Lepanto", obraz olejny z 1578 r. Wenecja, Accademia.



Gilbert Keith Chesterton
"Lepanto"

Białe fontanny dźwięczą w wirydarzach słońca,
Sułtan Bizancjum do ich wtóru śmiech swój wtrąca,
Śmiech, który kaskadami jak fontanna pada:
Grozę w krąg sieje śmiech ten, twarz od śmiechu blada,
Broda jak bór wstrząsana, krwawy ust półksiężyc –
Wysłał flotę na morze i chce świat zwyciężyć.
Zamilkły w trwodze miasta u przylądków włoskich,
Adriatyk zastępów jego zląkł się morskich,
Papież ręce błagalne do królów wyciąga,
Do walki wzywa z wrogiem, który mu urąga.
Zimna Anglii królowa w zwierciadle się wdzięczy,
Cień Walezjuszów na mszy w roztargnieniu klęczy,
Od wysp Hiszpanii zmierzchłych cicho grają działa –
Twarz Sułtana od śmiechów głośnych w słońcu pała.


Cichy bębnów drgnął warkot zza gór nieboskłonu. –
Do boju z nich wyruszył Książę, pan bez tronu
I bez korony; chociaż zmazą rodu tknięty,
Jako rycerz Europy ostatni i święty,
Zdjął oręż z ściany zamku; jak trubadur słucha,
Ptak mu jakiś o Wschodzie, o Krzyżowcach grucha.


W ciszy bezbrzeżnej szumiąc dąży w skrętach drogi
Hufiec rycerzy Krzyża – mały, lecz bez trwogi.
Dźwięczą jękliwe dzwony, dział im wtórzą miedzie,
Z Wyprawą don Juan d′ Austria tak Krzyżową jedzie.


Flagi wojska napięte w zimnej nocy wichrze,
Ciemnieją swą purpurą, lśnią w pozłoceń iskrze,
Blask się pochodni w bębnach i brązach migoce,
Fanfary uderzają i trąby w pomroce.
Działa przodem się toczą, wódz za działem jedzie.
Brodę pogładził, okiem wesołym w krąg wiedzie,
Strzemię potrąca z wzgardą, jakby deptał trony,
Wódz wolnych sam jak sztandar świeci rozjaśniony.
Cześć, chwało Hiszpanii, cześć ci, cześć!
W oddali czeka morski brzeg,
Książę przyspiesza krok i bieg.


Mahomet śni w swym raju nad gwiazdami jutrzni,
(Juan potrąca groźnie ostrzami swych włóczni)
Mahomet z piersi hurys młodych szaty zrywa,
Blask oceanu i zórz go jasnych okrywa.
Powstając wstrząsa ziemią swych pawich ogrodów,
Nad drzewa się podnosi i głosami grzmotów
Przyzywa Azraela, czarnego demona,
Skrzydlatego Ariela i bożka Ammona.
"Olbrzymy i geniusze,
Z rozgwiezdnych przybądźcie tu pól,
W burzy takiej i zawierusze,
Jaką Salomon wzbudził król".


Pędzą w purpurze i we krwi z zorzanych obłoków,
Z świątyń, gdzie żółte bóstwa się kryją wśród mroków,
Wstają w szatach zielonych z wód sinej komory,
Gdzie nieb przepaście, zły czar i ślepe potwory.
Nad nimi śluzy prądów, wodorost oślizgły,
Choroba je przygniata małżów, trąd perlisty.
Podnoszą się w lazurze mgieł studni srogiej,
Przed Mahometem się gromadzą, liżą nogi.
On zaś mówi: "Przetrząsnąć góry, gdzie są mnichy,
Przesypać piaski pustyń, by zniknął ślad lichy
Po kościach świętych, ścigać giaurów w dzień i w nocy,
Bo to, co nam groziło ongi, wraca w mocy.


Pieczęcią Salomona zamknęliśmy wszystko
Pod słońcem: cierpień, trudów, wiedzy, łez źródlisko,
A oto gwar się podniósł w górach i poznaję:
Ten sam to gwar jest, który wstrząsał nasze kraje
Przed czterema wiekami. To ten, co nie rzecze:
"Kismet", nie wierzy w losy rzucone człowiecze,
To Ryszard, Rajmund, Gotfryd, to rycerze, którzy
Z śmierci się śmieją, kiedy o los walczą duży.
Nogami ich stratujcie! Walczmy o swój pokój!"


Warkot usłyszał bębnów, szczęk armat u wód stoku,
(Don Juan d′ Austria wiedzie rycerzy na wojnę)
Okrzyki, grzmoty, znów brzegi spokojne:
Z Iberii wypadł grom!
Porzucił książę kraj i dom!
Alkazaru pusty stoi prom.
Święty Michał z skał wyspy spogląda na morza,
(Don Juan zbrojny przez wód żegluje bezdroża).
Gdzie Anioł patrzy po wodach, gdzie fala wciąż wraca,
Gdzie rybacy i żagle czerwone i praca,
Lancą potrząsa anioł, skrzydłami porusza,
Przez Normandię głos poszedł, lecz nikt się nie rusza,
Nikt z pomocą nie spieszy. Pełno na północy
Kwestii zawiłych, sporów, wszędzie ślepe oczy,
Wszędzie zgaszony zapał, gniew, entuzjazm, ogień.
Nad bratem brat się znęca, chce być wyższy odeń,
Mordują się nawzajem, nie chcą znać Chrystusa,
Jeśli piętnem potępień jest znaczona dusza.
Nienawidzą Marii, choć jest matką Boga.


Ale don Juan d′Austria mknie po wód rozłogach,
Przez burzę pędzi i przez dżdżystych dni zaćmienie.
Puzony jego huczą i warg huczy tchnienie:
Bogu w niebiosach cześć!
Chwałą niechaj brzmi pieśń!
Tak do statków koła
Don Juan d′Austria woła.


Król Filip z Złotym Runem na szyi w komnacie,
(Don Juan d′Austria w zbroi na pokładzie).
Ściany z atłasów czarnych, jak grzechu powaby,
Karły się wynurzają z nich, sługi i raby.
Król czarę w ręku trzyma, patrzy w jej kolory,
Dotyka czary, dzwoni – i zbladł nagle chory.
Twarz jak grzyb robakami i trądem stoczony,
Jak zioła oszklonymi znieczulone domy,
Śmierć z dna pucharu wyszła, śmierć dzieł w które wierzył.


Don Juan d′Austria właśnie na Turka uderzył,
Polowanie rozpoczął, rozpuścił ogary –
Od brzegów się Italii odgłos niesie, gwary,
Głosami krzyczy dział,
Strzałem mówi na strzał –
Rozpocząwszy kanonadę
Wiedzie książę w bój armadę.


Papież się o wieczorze w kaplicy znajdował
(Don Juan w ogniu stoi, dym dział w okrąg powiał)
W monstrancji gdzie twarz Boga się ukrywa co dnia,
Za oknami tajemnic, w których świat się zdrobnia,
Jak w zwierciadle ogląda papież w groźnym zmierzchu
Półksiężyc na wojennych galeonów wierzchu,
Których pan jest – Ukryty. Cień rzucają hardy
Na Krzyż, Zamek Anioła i szyk wojsk otwarty,
Lwów zakrywają postać na statkach Wenecji.
A ponad okrętami pałac wodzów świeci,
Pod nimi kazamaty, w nich tłum przytroczony
Galerników chrześcijan, więźniów rząd ruchomy,
Ludzie – jeńcy, górnicy odcięci od światła,
Uciemiężonych naród; których jasność zgasła.


Podobni niewolnikom, którzy w dni zaraniu
Schodów stopnie pod niebo wznieśli bogom w dani,
Lub tłumom niemym na babilońskim granicie
Co pod rumakiem Króla chcą ratować życie.
Nie jeden rozum stracił w tej czeluści piekła,
Do której wciąż patrzyła stróżów twarz zaciekła.


O Bogu już zwątpili, nie czekali znaku – -
(Tymczasem don Juan – linię przełamał w ataku!)
Z krwawych okrętów ogniem dział kieruje książę,
Jak dowódca piratów krwią zabarwia grąże.
Szkarłat posoki płynie przez komnaty ze złota
Tam gdzie trzymano jeńców; rozrąbał ich wrota.
Łamie ścian szranki, wolność przywraca tysiącom.
Bladzi, zdziwieni, ślepi patrzą w jaśń ślepiącą.


Cześć, Hiszpanii cześć!
Bogu podziękę nieść!
Potęgę wrogów ukrócił,
Braciom don Juan wolność wrócił.


Cervantes na galerze miecz do pochwy kładzie
(Don Juan z wieńcem wraca w kawalkadzie),
Patrzy: na drodze rycerz tuła się hiszpańskiej,
Chudy i błędny. Śmieje się, - nie śmiech sułtański
To jednak. Śmieje się, miecz w pochwę wkłada krwawy


(Lecz don Juan d′Austria wraca z Krzyżowej Wyprawy).





Poemat epicki G. K. Chestertona "Lepanto", opublikowany w 1911 r., był powtarzany przez angielskich żołnierzy w okopach pierwszej wojny światowej.
Lepanto¹ (południowa Grecja) - starożytne miasto u zachodnich wybrzeży półwyspu bałkańskiego. Śródziemnomorska twierdza bizantyjsko - wenecka, strategicznie położona nad Zatoką Lepanto (Zatoka Koryncka), po wschodniej stronie tzw. Małych Dardaneli (obecnie most Rion-Antirion).



¹Ta sama nazwa geograficzna w wybranych różnych kulturach współczesnych języków narodowych:
Lepanto - włoski, hiszpański, portugalski
Nafpaktos - nowogrecki, polski, niemiecki
Naupactus - angielski
İnebahtı - turecki




Nafpaktos (Lepanto, Naupactus) - wejście do średniowiecznego warownego portu





Bitwa pod Lepanto (1571) - Święta Liga vs Imperium osmańskie



7 października 1571 r., 60 km na południowy zachód od Nafpaktos (Lepanto), na Morzu Jońskim, u wylotu Zatoki Patraskiej, rozegrała się bitwa morska, pomiędzy Turcją (Imperium osmańskie) a Świętą Ligą, jedna z najkrwawszych bitew morskich w dziejach świata.





Święta Liga - koalicje państw europejskich, tworzone w XV–XVII w. przez papieży; dwie koalicje o charakterze antyfrancuskim, zawiązane 1495 i 1511 z udziałem zwłaszcza papieża, Wenecji, Hiszpanii i cesarza, przeciwstawiły się francuskiej ekspansji we Włoszech (wojny włoskie 1494-1559); koalicje zawiązane 1571 i 1684 miały charakter antyturecki; Święta Liga z 1571 (papież, Hiszpania, Wenecja, joannici) zwyciężyła Turków pod Lepanto; Święta Liga z 1684 (papież, cesarz, Rzeczpospolita, Wenecja i od 1686 Rosja) doprowadziła do złamania potęgi Turcji w wojnie trwającej do 1699 (pokój karłowicki). [Encyklopedia PWN]


W 1571 r. zagrożenie ekspansją potęgi tureckiej (imperium osmańskiego) było wyjątkowe. Europa była rozbita schizmą protestancką oraz wewnętrznymi sporami, a monarchowie Francji i Niemiec rozważali nawet nawiązanie współpracy z przyszłym okupantem tureckim. Jedynym możnowładcą, który postanowił za wszelką cenę ratować chrześcijańską Europę przed groźbą inwazji islamskiej, był papież Pius V. Tylko jego determinacji należy zawdzięczać zwołanie Świętej Ligi, która nie tylko stawiła czoła potężnemu imperium osmańskiemu, ale i ocaliła Europę.



Rocznica bitwy pod Lepanto - 7 października 2008 r.:
www.youtube.com/watch



                               Imperium osmańskie w 1580 r.    ► mapka FS Huntingdon





"Opowieść o św. Piusie V i bitwie pod Lepanto"


Największym, a jednocześnie pierwszym historycznie udokumentowanym cudem różańcowym było zwycięstwo floty chrześcijańskiej w bitwie pod Lepanto. Wydarzenie to zadecydowało o przyszłości Europy, zaś jedną z wówczas konkurujących ze sobą form modlitwy różańcowej – tą znaną po dzień dzisiejszy – uczyniło modlitwą cenioną przez ludzi, propagowaną przez duchownych, przez papieży połączoną z odpustami. Od 1571 r. możemy mówić o ostatecznym ugruntowaniu się jednej formy modlitwy różańcowej.


Państwa wyznające islam od początku dążyły do narzucenia siłą swojej religii całemu światu. Już w VII w., niecałe dwieście lat po śmierci Mahometa, kalif Oman zdobył Jerozolimę, po czym wjechał do miasta na białym wielbłądzie. Ziemia Święta przestała należeć do chrześcijan. W VIII w. muzułmanie, po opanowaniu Afryki Północnej, zajęli Hiszpanię i doszli aż do Poitiers. “Podwojenie tej odległości doprowadziłoby Saracenów do granic Polski i wzgórz Szkocji” – pisał ówczesny historyk.


Przez krótki czas inwazja Mahometan była skutecznie powstrzymywana przez wyprawy krzyżowe, jednak niebawem islam znów zaczął przeć na zachód. Muzułmańskie imperium kończyło budować ogromną flotę. Turcy planowali zająć chrześcijańskie porty śródziemnomorskie, a z nich ruszyć na podbój Rzymu. Bazylikę papieską chcieli zamienić na stajnię dla swych koni.



Wszystko to działo się pod koniec XVI w., w latach, kiedy papieżem był św. Pius V. Pisano o nim, że był on “jednym z niewielu chrześcijan traktujących dosłownie słowa i czyny Chrystusa, nie uznającym wyjątków i ograniczeń, człowiekiem, który przeszedł przez świat jak jasna pochodnia rozświetlająca mroki”. Ten pobożny dominikanin w starości wybrany na stolicę św. Piorta był wielkim czcicielem Maryi i gorącym propagatorem różańca. To właśnie on włączył dwuczęściowe Zdrowaś Maryjo do zreformowanego brewiarza, przez co nadał Pozdrowieniu Anielskiemu ostateczną postać, zatwierdzoną przez liturgię Kościoła. To spod jego pióra wyszły słowa: “Różaniec jest najpobożniejszym sposobem modlitwy do Boga, sposobem łatwym do stosowania przez wszystkich, którzy trwają w wysławianiu Najświętszej Dziewicy”.


Sława świętości Piusa V była tak wielka, że dotarła aż do sułtana Selima II, “pana całej ziemi”, który do swych licznych tytułów pragnął dopisać tytuł władcy Europy. Skrzętni kronikarze odnotowali fakt, że kiedyś, spoglądając na Adriatyk, wyszeptał, że bardziej niż wszystkich galeonów chrześcijańskich boi się modlitw Piusa V. Niebawem miało się okazać, jak dalece lęk jego był słuszny…


Był wrzesień 1571 r., kiedy do Europy dotarła wieść, że armada turecka opuściła porty Konstantynopola. Zorganizowana przez Piusa V flota Świętej Ligi wypłynęła naprzeciw przeważającym liczebnie okrętom nieprzyjaciela. Ważyły się losy – nie tylko Europy, ale i chrześcijańskiej wiary.


Nadszedł dzień 7 października. Papież trwał właśnie na modlitwie w swym dominikańskim klasztorze… Pius V ze łzami w oczach przyzywał pomocy Najświętszej Panienki:


- Daj zwycięstwo. Nie dla naszej chwały, ale dla Twojej, Pani i Matko. Pod płaszcz Twego miłosierdzia uciekamy się… Otocz nas płaszczem, uznaj za swe dzieci, weź pod swoją opiekę.


Świątobliwy starzec klęczał już klika godzin. Nie czuł jednak bólu, jaki rozsadzał jego kolana, nie czuł że obciążony kręosłup jęczy jak maszt wygięty w wichurze. Papież był nieobecny w swym ciele. Jego dusza przebywała tam, gdzie odwiecznie ustawiony został tron Wszechmmogącego, a który Bóg dzieli z niepokalaną Matką swego Syna.



Nagle papież usłyszał szum wiatru i łoskot żagli. Zdawało mu się, że znajduje się nie w watykańskiej kaplicy, lecz w gdzieś na pełnym morzu, wśród okrętów przygotowujących się do wielkiej bitwy.



Papież podniósł oczy… W tej samej chwili, wieleset kilometrów od Rzymu, w zatoce Lepanto zaczęła się podnosić spowijająca morze mgła. Pius IX ujrzał Matkę Bożą, jak rozpościera swój płaszcz nad flotą, a oczom chrześcijańskich żołnierzy ukazały się na horyzoncie setki żagli. Chrystusowy Namiestnik zacisnął złożone do modlitwy dłonie. Sto tysięcy ludzi po obu stronach zaczęło przygotowywać się do walki. Święty papież zapatrzył się w Niepokalaną Panienkę i Jej niebieski płaszcz. Ale ani chrześcijańscy, ani zgromadzeni pod znakiem półksiężyca marynarze i żołnierze nie wiedzieli, że poza nimi na bolu bitwy jest jeszcze ktoś inny. Papież szepnął: “Matko, nie opuszczaj nas ze względu na swego Syna, Jezusa Chrystusa, który nas umiłował i umarł za nas na krzyżu.” W tym momencie na flagowym okręcie załopotała wielka bandera z ukrzyżowanym Chrystusem. Kazał ją wciągnąć na maszt admirał Jan don Austria. W tej chwili wielki Maryjny płaszcz zamknął się chrześcijańskim wojskiem. “Non virtus, non arma, non duces, sed Mariae Rosiae victores nos fecit” – “Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa dała nam zwycięstwo” – napisali później Wenecjanie na ścianie zbudowanej w swym mieście kaplicy dziękczynnej.


Nierówne siły starły się na wiele godzin. Rozpętała się bitwa, od której wyniku zawisły losy całego chrześcijaństwa i Europy… Tylko papież znał już jej wynik…



Była to ostatnia w historii bitwa morska, którą toczono tak jak na lądzie: tysiące żołnierzy, indywidualne pojedynki, tylko ziemia była chwiejna i wokół rozpościerało się bezdenne morze. Papież słyszał szczęk oręża, krzyki rannych, wołania tonących. Nie patrzył jednak na to, co działo się na morzu. W swym widzeniu spoglądał wyżej, w oczy Maryi, które były spokojne. Nieoczekiwana zmiana wiatru uniemożliwiła manewry muzułmanom, a sprzyjała flocie chrześcijańskiej. Szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Świętej Ligi i już się nie cofnęła.



Kronikarze odnotowali, że gdy kończył się dzień, papież Pius siedział z kardynałami w małej bibliotece na Watykanie. Nagle przerwał rozmowę, opuścił towarzyszących mu dostojników i podszedł do okna. Zatrzymał się przed nim, a po chwili odwrócił się z promiennym uśmiechem, by ogłosić odniesione w tym dniu wielkie zwycięstwo. Pius V podał wynik bitwy na dwa tygodnie wcześniej, zanim oficjalny kurier dotarł z tą wieścią do Rzymu!



Zwycięstwo pod Lepanto było ogromne. Zatopiono pięćdziesiąt galer wroga, zdobyto połowę okrętów tureckich, uwolniono dwanaście tysięcy chrześcijańskich galerników.



Św. Pius V, świadom, komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. W encyklice napisał: “Pragniemy szczególnie, aby nigdy nie zostało zapomniane wspomnienie wielkiego zwycięstwa uzyskanego od Boga przez zasługi i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny w dniu 7 października 1571 r., odniesione w walce przeciw Turkom, nieprzyjaciołom wiary katolickiej." Papież spełnił swoją misję – ocalił Europę przez swe posty i modlitwy, przez wezwanie chrześcijan do wielkiej modlitwy różańcowej. Mógł odejść już na zasłużone odpocznienie. Pół roku później Pan wezwał go do siebie.



Pius IX tak napisał o tej bitwie w encyklice Ingravescentibus malis: “Kiedy zaś niewierni mahometanie, dufni w swą flotę potężną i wojska ogromne, nieśli narodom Europy klęskę i niewolę, wzywano z woli Ojca Świętego z całą usiłnością opieki Matki niebieskiej i pokonano w ten sposób wrogów, a statki ich zatopiono”. Czyż słowa te nie są wskazówką i dla nas, na współczesne czasy, w których trwa wielka bitwa o wiarę w Boga i o cześć Maryi, Jego Matki?



Anonimowy hymn z przełomu V-VI w. tak oddaje cześć Maryi, opiekunce narodów:


Dziewicza Matko Boga,
my, lud ze wszystkich narodów,
głosimy Cię błogosławioną;
Ten, który przewyższa wszystko,
Chrystus, Bóg nasz, w Tobie zechciał zamieszkać.
Błogosławieni jesteśmy,
którzy w Tobie znajdujemy naszą obronę,
wstawiasz się bowiem za nami dniem i nocą...
Wyśpiewujemy Ci więc nasz hymn pochwalny, głosząc:
Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą!


Niech słowa tej modlitwy wypełnią nasze dusze i pomogą nam jeszcze bardziej pokochać Tę, którą pozdrawiamy w różańcu jako Pełną łaski.


-- Wincenty Łaszewski












Rzym, Kapitol, nawa główna bazyliki Santa Maria in Aracoeli




Strop bazyliki Santa Maria Aracoeli, w centrum Matka Boża Różańcowa z drogocennymi turkusami zdobytymi w bitwie pod Lepanto.





Po lewej: detal stropu poświęconego bitwie pod Lepanto (Rzym, bazylika Santa Maria in Aracoeli), fundacja papieża Grzegorza XIII.
Po prawej: mozaika ufundowana przez papieża Piusa XII, przedstawiająca modlącego się do Matki Bożej św. Piusa V, w tle sceny z bitwy pod Lepanto




Bitwa pod Lepanto, fresk Fernando Bertellego w Galerii map geograficznych, Muzeum Watykańskie




Ks. Jan Austriacki (przodem) w bitwie pod Lepanto, 7 października 1571 r., fragment obrazu Juana Luna y Novicio (1887 r.)




Święta Liga Imperium osmańskie
głównodowodzącyks. Jan Austriacki Ali Pasza (poległ)
żołnierze20 00016 000
marynarze12 000kilkanaście tysięcy
galery208 (zatopiono 15)229 (zatop. 80, zdobyto 117)
galeasy6
galeoty60 (zatop. 27, zdobyto 13)
galeony26
fregaty, brygantyny,
statki transportowe
76
działa1800750
zabici7656kilkanaście tysięcy
ranni7784brak danych
w niewolikilka tysięcy




Replika XVI w. galery "Real", Muzeum Morskie w Barcelonie.


Galera "Real"("La Real")
Wodowanie 1568 r.
Wejście do służby 1568 r.
Wyporność 237 t
Długość 60 m
Szerokość 6,2 m
Zanurzenie 2,1 m
Załoga 400 osób
Uzbrojenie 9 dział


Galera "Real" (miniatura)



Galera "Real"("La Real") została zbudowana w największej ówczesnej europejskiej stoczni w Barcelonie w 1568 r. Po wejściu do służby był to największy okręt tej klasy na świecie. W 1571 r. okręt został jednostką flagową floty dowodzonej przez Jana Austriackiego, która w ramach Świętej Ligi miała powstrzymać ekspansję Imperium osmańskiego w rejonie Morza Śródziemnego. Okręt wziął udział w bitwie pod Lepanto 7 października 1571 r. Była to największa bitwa galer w historii. "Real" tuż po jej rozpoczęciu starł się z z flagową galerą floty tureckiej "Sultana". Po kilkugodzinnej krwawej walce, turecki okręt został zdobyty, a dowódca tureckiej floty Ali Pasza zginął. Zwycięstwo znacznie podniosło morale walczących chrześcijańskich żołnierzy i stało się symbolem wygranej bitwy pod Lepanto. Ponieważ galery posiadały działa jedynie na dziobie i rufie, atakowały przodem lub tyłem, nigdy burtami, wzdłuż których były długie szeregi stanowisk wioślarskich.


W 1971 w związku z 400. rocznicą bitwy pod Lepanto, zbudowano replikę "La Real", która jest dostępna zwiedzającym w muzeum Museu Marítim w Barcelonie.



Ks. Jan Austriacki (Juan de Austria), ur. 24 lutego 1547 — zm. 1 października 1578 r. Nagrobek w Eskurial (El Escorial), San Lorenzo w Hiszpanii.




"Zwycięzcy spod Lepanto", obraz olejny z 1575 r., autor nieznany, Wiedeń, Kunsthistorisches Museum. Po lewej ks. Jan Austriacki (Juan de Austria), w środku ks. Marcantonio Colonna (1535-1584) włoski generał i admirał, oraz po prawej Sebastiano Venier (1496-1578) doża Wenecji.




Tycjan, alegoria bitwy pod Lepanto, obraz olejny z lat 1572-1575. Madryt, Muzeum Prado.







Nafpaktos (Lepanto), pomnik Miguela de Cervantesa (ur. 29 września 1547 r. —
zm. 23 kwietnia 1616 r.), uczestnika bitwy pod Lepanto, późniejszego autora powieści "Don Kichot" (1605-1615). Cervantes w bitwie pod Lepanto, ciężko ranny, stracił lewą dłoń.






Film o bitwie pod Lepanto
-wersja anglojęzyczna, 5 części, czas łączny ok. 47 min.: