Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lipca 2010

Niedziela Wielkanocna z Janem Pawłem II (2)




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [5-04-2010]:



"Film o Basi"

Ten film o Basi już był w styczniu tego roku. Nie wiem ile osób go obejrzało, przemknął przez internet, przez różne blogi i fora, także na Frondzie. Jeśli ktoś go nie oglądał, zachęcam, szczególnie teraz, w Wielkanoc, w czas największej Nadziei. W poprzedniej części o "Przesłaniu papieskim w światłach Różańca" (tajemnice bolesne) było o tym, że "im większa miłość, tym większe cierpienie".

Teraz jest o trudzie wyboru, wydającym się przerastać nasze pojmowanie istoty ludzkiego życia: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15,13).

W połowie trzeciej części filmu jest mowa o "krwawym biegu" Basi, unieruchomionej na szpitalnym łóżku: [Św. Paweł] "Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego" (2 Tm 4,6-8).

Zdumiewa ta dosłowność trzech wersetów z Drugiego Listu św. Pawła do Tymoteusza, bo jest i krew ofiary i bieg. Zdumiewa również to, że wszyscy najbliżsi, którzy byli przy Basi do samego końca, dodawali jej otuchy, wspierali ją na ile mogli i potrafili, mówią jednomyślnie, że tak naprawdę, to ona swym niesłychanym cierpieniem dała im dużo więcej, niż sami mogli ofiarować. Otworzyła im oczy na wiele aspektów, wcześniej niedostrzegalnych.

Tak mówi ojciec Wojciech Mogielski, opiekun duchowy Basi, który modląc się do Boga o Słowo, dwukrotnie otrzymał ustęp ze św. Łukasza: "Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej [czyli o 15:00, o godzinie śmierci Chrystusa na krzyżu, o "Godzinie Miłosierdzia"], wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną [wsch. strona świątyni], aby wchodzących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten, zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr, przypatrzywszy się mu wraz z Janem, powiedział: "Spójrz na nas!" A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny. "Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!" I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga." (Dz 3,1-8).

Zakonnik był niemal pewien, że jest to widomy znak, że Basia wyzdrowieje i wróci do swojego domu, do Michała i Mateuszka. Kiedy umiera, już zupełnie nic nie rozumie, ma pretensje do Boga, przechodzi kryzys wiary. Dziś, niemal trzy lata po odejściu Basi do Pana, kiedy wiadomo nieco więcej, ten ustęp z Dziejów Apostolskich mam ochotę zestawić z "Modlitwą chorego":


Modlitwa chorego
Prosiłem Boga o siłę, abym mógł spełniać ambitne zamierzenia, a On uczynił mnie słabym, abym zachował pokorę.
Modliłem się o zdrowie, abym mógł dokonywać wielkich dzieł, a On dał mi cierpienie, abym mógł lepiej zrozumieć, czym jest zdrowie.
Prosiłem Go o bogactwo, abym mógł mieć wszystko, a On pozostawił mnie w ubóstwie, abym nie stał się egoistą.
Prosiłem Go o władzę, aby ludzie mnie potrzebowali, a On zesłał mi upokorzenie, abym to ja ich potrzebował.
Prosiłem Boga o wszystko, abym mógł cieszyć się życiem, a On pozostawił mi życie, abym mógł cieszyć się wszystkim.
Panie, nie dałeś mi nic z tego, o co prosiłem, ale dałeś mi wszystko, czego potrzebowałem, i to jakby mimo mojej woli.
Modlitwy, których nie zanosiłem, zostały wysłuchane.
Bądź pochwalony, Panie mój, bo nikt z ludzi nie ma więcej niż ja!
[-- Ryszard Marcinek CSsR, Rozważania o cierpieniu, Homo Dei, Kraków 2004, s. 59]


Tym modlącym się chorym jest nie tylko Basia, ale i jej wszyscy najbliżsi: mąż Michał, mama, brat Zbyszek, wujostwo, o. Wojciech Mogielski, przyjaciółka Tonia Jękot. Wszyscy oni nieustannie modlą się błagalnie do Boga i... otrzymują... dużo więcej, niż proszą. To już widać wyraźnie na samym filmie, jednak i dziś jest stanowczo za wcześnie, by być pewnym owoców Basi oddania, ofiary. Łatwo mi przychodzi pisać te słowa, ale sam zupełnie nie wiem jakbym się zachował postawiony z nagła w sytuacji kogokolwiek z najbliższych Basi. Chylę czoła przed nimi wszystkimi, którzy pojawiają się w filmie, choćby na chwilę. Wszystkimi, bez wyjątków. Można tylko dziękować Bogu, że otoczył Basię tak wspaniałymi, wartościowymi ludźmi.

Michał, mąż Basi ("Mateuszek uczy mnie wielu rzeczy") jest człowiekiem o niezwykle silnym charakterze. Dorosły mężczyzna nie wstydzi się wyznać przed kamerą, że czerpie wiedzę od kilkuletniego syna. To na nich obu, za przyczyną Basi, spłynęło najwięcej łask Bożych, pierwsze owoce.

Tonia Jękot, choć spokojna, zrównoważona i bardzo mądra, chyba jest najbardziej zdezorientowana, do dziś nie może się pozbierać (bo jak tu się pogodzić ze śmiercią kogoś, kogo się tak bardzo kochało).

Wielkanoc to budzenie się nowego życia. Życia fizycznego, więc i duchowego, ale także tylko duchowego, w nas samych. Tak, abyśmy w swym codziennym zagonionym życiu nie zgnuśnieli, nie przysnęli, nie popadli w zbytnią rutynę. Właściwe przeżycie Wielkanocy ma nas otrzeźwić, byśmy na nowo powstali (upadamy bardzo często), dali sobie i innym szansę, na nowo się urodzili. Nowe życie - to rzeczywiste - może czasem wymagać największego poświęcenia. Ale o tym już pisałem. Właśnie o tym jest ten film. O najwspanialszej miłości. Z okazji Wielkanocy życzę wszystkim zaznania, choćby dotknięcia prawdziwej miłości. Dotknięcia, ponieważ miłości się nie oczekuje, miłość się czyni. Alleluja!





Wypowiedź Macieja Bodasińskiego, reżysera filmu o Basi. 




Scenariusz i reżyseria:  Maciej Bodasiński 
zdjęcia:  Leszek Dokowicz 
muzyka:  Michał Lorenc 
list Basi czyta Katarzyna Godlewska
czas: 31' 32'' 
produkcja filmu: 2009 r.




Film o Basi (część 1)




Film o Basi (część 2)




Film o Basi (część 3). Św. Paweł w Drugim Liście do Tymoteusza pisze: "Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego" (2 Tm 4,6-8).




Film o Basi (część 4)




Hanna Banaszak, "Ostatni bieg Basi", sł. Jan Nowicki, muz. Zbigniew Preisner (Jan Nowicki zainspirowany śmiercią matki swojego syna - Barbary Sobottowej).


"Ostatni bieg Basi"

W naszym ludzkim bólu
W zdumieniu odejściem
Spróbuj chwycić szczęście
Ciepłem tamtych rąk
Niecierpliwość spojrzeń, minionych niestety
Ujrzeć marność dążeń
Jak dobiec do mety.

Gdzie dzisiaj ty
Tam będę ja
U ciebie mgły
I u nas mgła
Za tobą kres
Przede mną dal
Tak ciebie żal
Tak nagle żal.

Nie będziesz samotny, człowieku, bo my
Przecież się spotkamy, połączeni w sny
Kto chce przetrwać życie, musi, Boże wielki
Startując o świcie
Kończyć metą męki.

Za którą ty
Przed którą ja
U ciebie mgły
I u nas mgła
Za tobą kres
Przed nami dal
Jak ciebie żal
Jak bardzo żal.

Za którą ty
Przed którą ja
U ciebie mgły
I u nas mgła
Za tobą kres
Przed nami dal
Jak ciebie żal
Jak nas nam żal.

[--Jan Nowicki, przed 2001 r.]




Przesłanie papieskie w światłach Różańca


Różaniec Jana Pawła II (część IV: Tajemnice chwalebne - triumf zmartwychwstania)


1/ Zmartwychwstanie Pana Jezusa (wiara i nawrócenie)

"I uwierzyliśmy dzięki Jego świadectwu...". Bolesna tajemnica śmierci Ojca Świętego przemawia do nas z tak wielką mocą, że nagle zaczynamy słyszeć o życiu, które zmienia się, ale się nie kończy. Nosimy w sercach pewność, że takie dobro, taka świętość, tyle miłości nie mogą przestać istnieć. Jan Paweł II żyje dalej dla nas w niebie! To dla nas tak oczywiste, chyba nawet bardziej oczywiste niż Jego śmierć. Łatwiej nam uwierzyć, że Papież jest w niebie, niż w to, że umarł. Łatwo też uwierzyć, że Matka zawsze była obecna przy Ojcu Świętym. Że była przy Nim w śmierci i jest w Jego zmartwychwstaniu. Gdy dla niewierzących krzyż jest przekleństwem i przeszkodą na drodze do szczęścia, sama śmierć - końcem wszystkiego, dla Jana Pawła II cień krzyża był światłem, które pozwalało Mu patrzeć aż poza horyzont doczesności, a śmierć - momentem przejścia do nieba. Zdaje się nas zapraszać, abyśmy uwierzyli mocno w zmartwychwstanie, a wiara ta odmieni całe nasze życie.


2/ Wniebowstąpienie Pana Jezusa (nadzieja i pragnienie nieba)

Jan Paweł II został zabrany do nieba. "Do zobaczenia w raju" - żegnała Ojca Świętego włoska młodzież. Czy może być gdzie indziej niż Chrystus, któremu służył? Teraz Papież wstawia się za nami u Boga. Teraz jest bliżej nas niż wtedy, gdy zasiadał na Watykanie. Łatwiej nam Go teraz spotkać niż za Jego doczesnego życia. Papież odszedł, a wraz z Jego śmiercią zmienia się nasze spojrzenie na życie. Słyszymy śpiewane podczas ceremonii pogrzebowych "Salve Regina" i zaczynamy rozumieć to, co tak starannie próbuje ukrywać przed nami świat. Rzeczywiście, jesteśmy dziećmi wygnanymi z raju i na ziemi go już nie znajdziemy. Prawda, żyjemy na łez padole, jęcząc i płacząc. To oczywiste: doczesność jest niczym w porównaniu z niebem, gdzie czeka na nas Jezus. I jeszcze jedno: najpewniejsza droga to Boże Miłosierdzie, którego szafarką Pan uczynił Maryję. Kierujemy oczy ku niebu. Cieszy to Ojca Świętego.


3/ Zesłanie Ducha Świętego (miłość i żarliwość apostolska)

Za sprawą pontyfikatu Jana Pawła II przeżyliśmy już niejedno Zesłanie Ducha Świętego. Ale po Jego odejściu do chwały Bożej, możemy oczekiwać czegoś więcej: potężnej nowej Pięćdziesiątnicy. Trzeba nam tylko przejąć maryjną duchowość Papieża i zaprosić Matkę Najświętszą do naszego życia. Gdy będziemy trwali w zjednoczeniu z Apostołami - a więc z nowym Piotrem i jego biskupami oraz Maryją, Matką Jezusa - czeka nas wielkie wylanie Ducha Świętego. To dlatego Ojciec Święty umierał pogodnie. Nie tylko wiedział, że idzie do Boga, ale wiedział i to, że po Jego odejściu Bóg tchnie na ziemię ducha odnowy. Stanie się to za sprawą Maryi i Apostołów - dzięki ożywieniu naszej pobożności maryjnej i naszemu umocnieniu w wierności nauce Kościoła. Aby powstał nowy lepszy świat, potrzeba do tego wiele modlitwy. Z Piotrem i Maryją.


4/ Wniebowzięcie Maryi (śmierć szczęśliwa i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny)

Życie Jana Pawła II, które całe rozjaśniało się w tajemnicy Maryi, zakończyło się lawiną maryjnych znaków. Tak samo jest w Różańcu: nie wszystkie jego misteria są naznaczone wyraźną obecnością Matki Najświętszej, ale i tak pozostają częścią Maryjnego Różańca, który kończy się wielkim akordem maryjnym: Matka Najświętsza pojawia się w Wieczerniku Zielonych Świąt, po chwili staje się podmiotem misterium wniebowzięcia i ukoronowania. A potem jest już tylko "wszystkim we wszystkich Chrystus - przez Maryję". Analogia Różańca i życia Ojca Świętego jest zdumiewająca! W ostatnich chwilach ziemskiego życia Papieża rozbrzmiewa maryjna symfonia. Jest pierwsza sobota fatimska z nabożeństwem pierwszych sobót, jest Matka Miłosierna w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia, jest Częstochowska Madonna i Jej Apel Jasnogórski. Wreszcie jest niebo wysłane Jej opiekuńczym płaszczem. Kto zawsze trzyma Ją za rękę, ten może być pewien, że w godzinę śmierci dostąpi łaski zabrania do nieba.


5/ Ukoronowanie Maryi (ostateczne wytrwanie i ufność w Maryi)

"Na początku stworzył Bóg..." - te słowa rozpoczynają świętą księgę Biblii. "Oto czynię wszystko nowe" - mówi Bóg na ostatnich stronach Apokalipsy. podobnie jest w Różańcu z Janem Pawłem II. Tą samą klamrą zamyka się cały papieski Różaniec. Otwiera go i zamyka słowo "fiat". Było ono na początku. "Niech mi się stanie według słowa twego" - wypowiedziała Maryja w Nazarecie, a powtórzył je Karol Wojtyła na zakończeniu konklawe w 1978 r. Teraz znowu pojawia się "fiat": Niech się stanie wszystko nowe! Stało się w życiu Ojca Świętego, może też stać się w naszym. I stanie się, jeśli Matka Najświętsza będzie naszą Królową, jeśli zaprosimy Ją do naszego życia i naszej modlitwy, jeśli oddamy Jej całych siebie. Każde prawdziwe zawierzenie owocuje prawdziwym cudem. Życie Ojca Świętego Jana Pawła II jest tego świadectwem. Dziś my mamy to udowodnić. Nasze powołanie jest tożsame z misją Ojca Świętego Jana Pawła II. I my mamy być święci. A najpiękniejszą drogą do świętości jest Matka Najświętsza. I papieskie "Totus Tuus" teraz ponawiane przez nas.

[ -- Wincenty Łaszewski, Nasz Dziennik, 9-10 kwietnia 2005]



O różańcu świętym pisałem w następujących artykułach:





Mój artykuł o życiu poczętym:




"Niedziela Wielkanocna z Janem Pawłem II" [przesłanie papieskie w światłach Różańca w opracowaniu Wincentego Łaszewskiego]:

Część 1 [tajemnice bolesne]

►Część 2 [tajemnice chwalebne]

Część 3 [tajemnice radosne i tajemnice światła]

Niedziela Wielkanocna z Janem Pawłem II (1)




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [4-04-2010]:



Jan Paweł II [foto: WCK Wadowice]


Niedziela Wielkanocna jest pamiątką największej radości... Nie ma już większej. Obietnica Zmartwychwstania jest Największą Tajemnicą i Szczytem Wiary każdego chrześcijanina. Właściwie nie byłoby dzisiejszego Alleluja bez piątkowej Golgoty. Radość zawsze utożsamiamy z miłością. Ktoś kiedyś powiedział, że im większa miłość, tym większe cierpienie. Jeśli zdecydujemy się na wielką miłość, a raczej powinniśmy, bo jedynie to nasze poświęcenie, oddanie, choć będzie wymagać od nas niezwykłej odwagi i największego wysiłku (i to nie jako akt jednorazowy, ale wręcz przeciwnie, bezustannie, coraz bardziej, i coraz więcej) pozwoli nam na ukojenie duszy, spełnienie swego człowieczeństwa w każdym wymiarze życia. Niby jest to takie proste, ale wymaga największego z możliwych bohaterstwa, toteż stać na prawdziwą miłość tylko niewielu. Tak po ludzku, boimy się cierpienia... (prawdziwa miłość jest bezkresna, nie ma żadnych granic, więc i cierpienie nie ma końca) jednak musimy być świadomi, że wówczas z premedytacją odrzucamy prawdziwą miłość.




Przesłanie papieskie w światłach Różańca


Różaniec Jana Pawła II (część III: Tajemnice bolesne - zatrzymanie się nad cierpieniami męki)


Spotkanie z chorymi, Triest we Włoszech [foto: Grzegorz Gałązka, Niedziela]



1/ Modlitwa w ogrójcu (skrucha)

Nie znamy tych licznych papieskich ogrójców, jego godzin wielkiego cierpienia i modlitwy. Było ich wiele, bardzo wiele. Wiemy, że były, pytamy jaki miały sens. "Są takie rodzaje duchów, które wypędza się tylko postem i modlitwą" - przypominał Jan Paweł II naukę Jezusa. A dziś tych potężnych demonów jest wśród nas całe mnóstwo. Można je pokonywać właśnie w ogrójcu cierpienia. I dlatego Ojciec Święty musiał cierpieć. Ludzkie życie nie zawsze biegnie w świetle, a szatana można pokonać, godząc się na godzinę próby. Jan Paweł II kierował do nas trudne zaproszenie. Chciał abyśmy zgodzili się na cierpienie. Abyśmy nie dali się zaskoczyć samotności i mrokom, lecz uczynili z nich narzędzie do pokonania zła, którego nic innego nie jest w stanie usunąć ze świata. Dlatego Papież tak bardzo kochał chorych i tak bardzo powierzał siebie, Kościół i świat modlitwie w ich ogrójcach cierpienia.


Ostatnia droga krzyżowa Jana Pawła II w Wielki Piątek 2005 r. [foto: G. Gałązka, Niedziela]



2/ Biczowanie Pana Jezusa (umartwienie zmysłów)

Jan Paweł II z upodobaniem rozważał Mękę Zbawiciela. Jezus był Jego Mistrzem i Wzorem, a Jezusa biczowano, pluto mu w twarz, bito pięścią. Ojciec Święty wiedział, że i na Niego nieustannie będą spadały ciosy. Nie tylko w dniu zamachu, kiedy bicz kuli przeszył Jego ciało, ale i w Jego codziennej pracy. Ileż to razy przedrzeźniano Go, manipulowano Jego słowami, obrażano, wykrzywiano Mu twarz na gazetowych fotografiach, oskarżano o średniowieczny fanatyzm, żądano abdykacji. Ileż razy był biczowany lekceważeniem Jego nauk. Ojca Świętego oklaskiwano, ale odwracano się od Jego katechezy. Jan Paweł II nie krył się przed ciosami. Znosił to wszystko w milczeniu i pokorze. Wiedział, że ma do wypełnienia swoją misję i pozostał wierny temu, co objawił Mu Bóg. Cierpliwość, milczenie i pokora - te cnoty Matki Najświętszej Ojciec Święty praktykował w stopniu heroicznym. Wiedział, że kiedy człowiek służy Bogu, nic nie może zwieść go z drogi, którą kroczy.


3/ Ukoronowanie cierniem (umartwienie rozumu i serca)

Papież mógł być królem! Ale On na to nie pozwolił. Na Jego głowie nie było już miejsca na złote korony, tak szanowane i podziwiane przez świat. Przez zawierzenie się Maryi Jan Paweł II włożył sobie na głowę koronę cierniową. I był bezpieczny. Nikt już nie mógł uczynić Go władcą z tego świata. Wiemy, jak trudne było dla kardynała Wojtyły przyjęcie decyzji konklawe. Papież bał się być Papieżem. Ale zaufał Panience Przenajświętszej, przyjął na głowę koronę Jej Syna i rozpoczął wielki pontyfikat. pontyfikat cierniowy, naznaczony tajemnica fatimską. Jego korona cierniowa okazała się niebawem tą samą, która otoczone jest Niepokalane Serce Maryi. "Miej współczucie z tym sercem otoczonym cierniem..." - słyszymy w objawieniach z Fatimy. I jeszcze słowa: "Przynajmniej Ty staraj się te ciernie powyciągać..." Papież to czynił i... do tego samego wzywa każdego z nas. Bo orędzie fatimskie - to wielkie orędzie Jana Pawła II.


Jan Paweł II pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi - stacja V Drogi Krzyżowej w Pasierbcu [foto: KIK Katowice]



4/ Droga krzyżowa (cierpliwość i zgadzanie się z wolą Bożą)

Papieską drogę krzyżową znamy na pamięć. Ostatnie jej stacje potrafimy nazywać po imieniu, opowiadając o nich ze wszystkimi szczegółami. Ale Ojciec Święty wyraźnie dał nam do zrozumienia, ze ta faktografia nie jest ważna. Jan Paweł II chciał, byśmy spoglądając na Jego cierpienie, zrozumieli przesłanie płynące z krzyża Chrystusowego. Byśmy zaczęli patrzeć na Jana Pawła II, a po chwili spoglądali już nie na Niego, ale na Chrystusa. Jan Paweł II chciał być Jego głosem. Chciał zaświadczyć, że każdy z nas musi przyjąć krzyż, nie załamać się pod nim, nieść go aż do końca. Jeśli droga biegnie przez miejsca publiczne, mamy wejść ze swym krzyżem w tłum, nie bać się pokazać swego cierpienia, bezradności, nawet agonii. Ojciec Święty chciał, abyśmy zrozumieli, że droga do zbawienia zawsze prowadzi przez krzyż, i nauczyli się go nieść jak Jan Paweł II, głosiciel Ewangelii cierpienia.


5/ Śmierć na krzyżu (miłość Boga i gorliwość o zbawienie dusz)

Dotarło do nas - Ojciec Święty umiera. W naszych sercach było miejsce tylko na milczenie i na modlitwę o cud... Pan Bóg pokazał, że jest Panem życia i śmierci, i że życie i śmierć nie kłócą się ze sobą. Każde z nich jest wielką wartością, którą trzeba umieć docenić i godnie podjąć. I tak jak Matka Najświętsza otuliła kiedyś Papieża swym płaszczem miłosierdzia, by cofnąć Go z progu śmierci, tak teraz z ta samą czułością zawija Go w niebieski płaszcz, by z uśmiechem postawić stopy Jana Pawła II za tym progiem. Gdy po jednej stronie słychać było płacz i krzyk rozpaczy, po drugiej rozbrzmiewały śpiewy aniołów i okrzyki radości. Pogodzić to, co przed i co za progiem śmierci, umieją tylko święci. potrafił to Jan Paweł II, my jeszcze nie. Dlatego konający Ojciec Święty pozostawił nam chyba najtrudniejszą lekcję: Nie bać się umierania. Czekać na śmierć z radością, pogodnie, jak na długo oczekiwane spotkanie. Tak żyć, by przechodzić przez próg śmierci z głębokim spokojem, że życie miało sens, że Bóg skorzystał z niego, by przybliżać ludziom królestwo.

[ -- Wincenty Łaszewski, Nasz Dziennik, 9-10 kwietnia 2005]


Watykan, Plac św. Piotra, Msza pogrzebowa Jana Pawła II, 8-04-2005 [foto: Piotr Nowak, Fotorzepa]






O różańcu świętym pisałem w następujących artykułach:





"Niedziela Wielkanocna z Janem Pawłem II" [przesłanie papieskie w światłach Różańca w opracowaniu Wincentego Łaszewskiego]:

►Część 1 [tajemnice bolesne]

Część 2 [tajemnice chwalebne]

Część 3 [tajemnice radosne i tajemnice światła]

poniedziałek, 12 lipca 2010

"Za prawdę trzeba cierpieć" (ks. Jerzy Popiełuszko)




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [19-10-2009]:



Ks. Jerzy Popiełuszko to postać, która nie powinna zniknąć z naszej świadomości, ponieważ był on wymownym znakiem tego, co kapłan katolicki pragnie uczynić dla dobra swoich braci i jaką cenę jest gotów za to zapłacić
Jan Paweł II


Ks. Jerzy Popiełuszko, 26-08-1984 r. (widoczny orzełek w
koronie, wpięty w sutannę) [fot. Erazm Ciołek]
www.flickr.com




Litania naszych dni (ks. Jerzy Popiełuszko, maj 1982)

Bogarodzico, Dziewico! Słuchaj nas, Matko Boga. Ty stałaś pod krzyżem i tak bardzo cierpiałaś, gdy Twój Syn Jezus Chrystus umierał na krzyżu. (...)

Prosimy Cię jako naszą Matkę i Królową za tymi, którzy cierpią najbardziej, prosimy Cię słowami litanii naszych czasów, słowami litanii naszych dni, naszego ostatniego półrocza, półrocza zniewolenia wojennego Twoich dzieci.

Matko w "Solidarności" nadzieję mającychmódl się za nami
Matko oszukanych módl się za nami
Matko zdradzonych módl się za nami
Matko w nocy pojmanychmódl się za nami
Matko uwięzionychmódl się za nami
Matko na mrozie trzymanychmódl się za nami
Matko przerażonychmódl się za nami
Matko zastrzelonych górników — módl się za nami
Matko stoczniowcówmódl się za nami
Matko przesłuchiwanychmódl się za nami
Matko niesłusznie skazanychmódl się za nami
Matko robotnikówmódl się za nami
Matko studentówmódl się za nami
Matko wytrwałych aktorówmódl się za nami
Matko prawdomównychmódl się za nami
Matko nieprzekupnychmódl się za nami
Matko osieroconychmódl się za nami
Matko bitych w dniu Twego święta Królowej Polski módl się za nami
Matko poniewieranych za to, że noszą znaczek z Twoim świętym wizerunkiemmódl się za nami
Matko pozbawionych pracymódl się za nami
Matko zmuszonych do podpisywania deklaracji niezgodnych z sumieniemmódl się za nami
Matko dzieci tęskniących za uwięzionymi matkami i ojcamimódl się za nami
Matko matek płaczącychmódl się za nami
Matko ojców zatroskanychmódl się za nami


(...) Prosimy Cię, Matko, która jesteś nadzieją milionów, daj nam wszystkim żyć w wolności i prawdzie, w wierności Tobie i Twojemu Synowi. Amen.

[z książki: "Ofiara spełniona"]




...dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam dołożyć swojego cierpienia
Ostatnio prokuratura rozesłała wiadomości po komórkach partyjnych w swojej prasie wewnętrznej, że wszczęła śledztwo przeciwko mnie za nadużywanie wolności sumienia i wyznania. Jak można nadużywać wolności sumienia? Wolność sumienia można ograniczyć, ale nigdy nie można jej nadużyć - to jest niemożliwe! Dlatego bzdurne są te oskarżenia, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że za prawdę trzeba cierpieć. Jeżeli ludzie, którzy mają rodziny, mają dzieci, odpowiedzialność jakąś - byli w więzieniach, cierpią, to dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam również dołożyć swojego cierpienia - liczę się z tym jak najbardziej. Były takie próby, bardzo prymitywne, dokuczenia, jak na przykład z 13 na 14 grudnia o godzinie drugiej w nocy, kiedy ze zmęczenia już padałem rzeczywiście, bo robiłem paczuszki dla dzieci w szpitalu, na gwiazdkę, ponieważ zabrakło pieniędzy w ministerstwie, żeby dzieciom, które chore zostały na święta w szpitalu, zrobić jakieś paczki, dać słodycze. Miałem możliwość taką i robiłem paczuszki dla jednego ze szpitali dziecięcych. O drugiej w nocy dzwonek do drzwi, na szczęście nie wstałem. Za chwilę - wybuch. Do mieszkania wpadła cegła z materiałem wybuchowym, wywaliło dwa okna, była zima. Dwukrotnie malowano samochód białą farbą. Dwukrotnie było upozorowanie włamania, ciągła inwigilacja.
[Fragment wywiadu ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna". Biuletyn poświęcony słudze Bożemu ks. Jerzemu Popiełuszce, 2001]



Byśmy byli wolni od lęku, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy
Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i ubogacanie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Odnawiać dobro i zwyciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o godność swoją, ludzką. Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno! Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. (...) Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawiedliwością. (...) Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi nienawiść i przemoc. (...) Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. (...) "Solidarność" dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku. Przy polowych ołtarzach upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej, niż o chleb powszedni. (...) Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.
[Fragment rozważań różańcowych - ostatnie kazanie ks. Jerzego, 19 października 1984, Bydgoszcz; za: Peter Raina, "Ks. Jerzy Popiełuszko - męczennik za wiarę i ojczyznę"]



Jestem gotowy na wszystko
Nie walcz przemocą. Przemoc nie jest oznaką siły lecz słabości. komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze - to walki przemocy. Idea która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. (...) Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona.
[Ks. Jerzy, grudzień 1982; za: "Ofiara spełniona"]



...są sprawy większe i jestem przekonany, że to co robię, jest słuszne. I dlatego jestem gotowy na wszystko.
[Wywiad ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna", biuletyn 2001]











Doczekam beatyfikacji...

Trwała trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny, 14 czerwca 1987 r. (...) Gdy tylko Papież pojawił się przed kościołem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, wokoło rozległ się śpiew dobrze znanej z Mszy św. za Ojczyznę pieśni "Ojczyzno ma". Po krótkiej modlitwie w kościele Ojciec Święty skierował się w stronę grobu księdza Jerzego. Przygotowany był dla niego klęcznik, ale Jan Paweł II go ominął. przekroczył łańcuch i energicznym krokiem podszedł do płyty grobowca. Na grobie złożył wiązankę biało-czerwonych róż i na oba kolana ukląkł na ziemi. Objął rękami i ucałował kamienną płytę grobowca. Po chwili wstał. Długo tak trwał w zamyśleniu. Jeszcze raz klęknął. Modlił się. Za Ojcem Świętym klęczeli rodzice księdza Jerzego.

- Matko, dałaś nam wielkiego syna - powiedział Jan Paweł II do Marianny Popiełuszko.
- Ojcze Święty, nie ja dałam, ale Bóg dał przeze mnie światu - odparła matka księdza Jerzego.

Papież przytulił ją, pocałował w głowę, a potem mocno przygarnął do siebie stojącego obok ojca ks. Popiełuszki.
- Błogosławię. Błogosławię i tych, którzy zostali w domu - usłyszeli jeszcze od Ojca Świętego.

- Do końca życia będę pamiętać tę chwilę - wyznaje pani Marianna. I dodaje z lekkim uśmiechem, który przebija się z pooranej zmarszczkami twarzy: - Jestem z tego rocznika co Papież: 1920. Ale jak Pan Bóg zechce, jeśli taka będzie Jego wola, to może doczekam beatyfikacji księdza Jerzego...
[Fragment książki Mileny Kindziuk pt. "Ksiądz Jerzy zwyciężał dobrem"]









Mama Księdza Jerzego Popiełuszki, Marianna - w
rodzinnym domu w Okopach, kwiecień 2003.
[fot. Milena Kindziuk, w: Niedziela nr 21/2006]




Modlitwa o beatyfikację sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki

Boże nieskończenie dobry,
który obdarzyłeś swego Sługę, ks. Jerzego Popiełuszkę,
łaską wierności kapłańskiemu powołaniu aż do męczeńskiej śmierci,
prosimy Cię słowami Papieża Jana Pawła II,
"Aby z tej śmierci wyrosło dobro,
tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie".
Spraw,
by ks. Jerzy, niezłomny obrońca praw Bożych i ludzkich,
dany Ojczyźnie naszej i światu
jako znak zwycięstwa miłości nad nienawiścią,
został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Miłosierny Boże, udziel mi,
za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Jerzego,
tej łaski, o którą Cię gorąco proszę.
Niech ofiara życia ks. Jerzego i jego wstawiennictwo u Ciebie
przyczyniają się do wzrostu chrześcijańskiej wiary,
jedności i pokoju w świecie.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.




Aleksander Markowski - "Różaniec Księdza Jerzego", olej











"Tylko miłość"

Chcemy być wielcy bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać miłością, która nie boli
i nad swym życiem nie tracić kontroli.
Chcemy być wielcy, bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać tak, by nie bolało,
a niewiadomych nie przybywało.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Więcej brać niż dawać, łatwo przychodzi,
o sobie zapomnieć, to w bólu się rodzi.
W powodzi kłamstwa nie stracić godności
i nie zagubić swej tożsamości.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć (...)

Dopóki jest w nas iskra nadziei,
to jeszcze wszystko może się zmienić.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Tylko miłość...!



[słowa i wykonanie:Viola Brzezińska, z własnej płyty pt. "Przystań", 2008]










Całość (prócz piosenki i filmików) opracowano na podstawie materiałów tygodnika katolickiego "Niedziela":

1/ "Zło dobrem zwyciężaj - Ks. Jerzy Popiełuszko", Biblioteka "Niedzieli", tom 225

2/ Milena Kindziuk, "Powołany do męczeństwa", "Niedziela" nr 42/2009, 18-10-2009, s. 12-14


(kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie)

(Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury)

(film polski, 27-02-2009, reż. Rafał Wieczyński)
- oficjalny serwis filmowy


Obchody 25. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki -
(Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko - Pomorskiego)

(Dodatek historyczny IPN. Nasz Dziennik, 30.10.2009)

Ks. Stanisław Małkowski - przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki -



CD

"Dał swoje życie" - Jan Paweł II o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, CD, Polskie Radio i Radio Watykan, 25-10-2004

Archiwalne wypowiedzi Jana Pawła II nawiązujące do męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki zarejestrowane przez Polskie Radio i Radio Watykan oraz rejestracja nabożeństwa różańcowego prowadzonego przez Ks. Jerzego Popiełuszkę z archiwów parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie.

1. Jan Paweł II, Bydgoszcz 7 czerwca 1999 r.
2. Bydgoszcz, kościół Świętych Polskich Braci Męczenników, 19 października 1984 r.
3. Nabożeństwo różańcowe prowadzone przez ks. Jerzego Popiełuszkę
Rozważania tajemnic bolesnych:
- Tajemnica pierwsza: Agonia Pana Jezusa
- Druga tajemnica bolesna: Biczowanie Pana Jezusa
- Trzecia tajemnica bolesna: Cierniem ukoronowanie
- Czwarta tajemnica bolesna: Dźwiganie krzyża
- Piąta tajemnica bolesna: Ukrzyżowanie Chrystusa
4. Porwanie ks. Jerzego Popiełuszki w powrotnej drodze z Bydgoszczy do Warszawy,
19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa
5. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 24 października 1984 r.
6. Jan Paweł II, Anioł Pański – Watykan, 28 października 1984 r.
7. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 31 października 1984 r.
8. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 25 listopada 1984 r.
9. Jan Paweł II – życzenia wigilijne, Watykan, 24.12.1984 r.
10. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 23 października 1985 r.
11. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 22 października 1986 r.
12. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 31 października 1990 r.
13. Jan Paweł II – przemówienie podczas spotkania z prezydentem RP Lechem
Wałęsą, Watykan, 14 lutego 1991 r.
14. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Włocławek, 7 czerwca 1991 r.,
15. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 27 maja 1992 r.
16. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 19 października 1994 r.
17. Jan Paweł II – telegram w 10 rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki
(tekst)
18. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Bydgoszcz, 7 czerwca 1999 r
19. Jerzy Popiełuszko – “Chrześcijaństwo jest pełne optymizmu i żywej wiary. Pozwala
ona zawsze patrzeć w przyszłość. Nawet poprzez grób” (tekst).

Koperta FD1 (Warszawa 1) z 19-10-2009 [www.kzp.pl]