Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lipca 2010

"Bitwa o człowieka" (M. A. Krąpiec)

 
Mieczysław A. Krąpiec 

Bitwa o człowieka
W naszym życiu społecznym toczy się nieustannie walka o zdobycie człowieka. Już począwszy od rodziny nieustannie zabiega się o to, by jakoś pozyskać i zdobyć człowieka dla jego dobra albo dla korzyści zdobywcy. Rodzice w normalnym toku rzeczy zabiegają (a przynajmniej winni zabiegać), by zdobyć serce dziecka, by go wychować, by wprowadzić go w życie ludzkiej prawdy i dobra, by go jakoś uszczęśliwić poprzez nauczenie i wychowanie do rozumnej dojrzałości. Bój o człowieka przenosi się na szersze grupy społeczne, na organizacje szkolne i zawodowe, a później na państwo i Kościół. Ciągle chodzi o człowieka, którego trzeba zdobywać dla jego dobra albo - niestety - dla zła, gdy go się upadla, zniewala i ostatecznie czyni użytecznym dla siebie narzędziem zależnym od woli nieuczciwych mocodawców politycznych, gospodarczych, kulturowych, mafijnych, zbrodniczych. Walka o człowieka powiększa się przez zastosowanie coraz to bardziej wyrafinowanych środków. Niestety, użyte środki - same z siebie obojętne, jak radio, telewizja, prasa - w ręku złych mocodawców prowadzą nie ku ludzkiej doskonałości, ku dobru, ale ku zwyrodnieniu i odczłowieczeniu przez wprowadzenie do ludzkiego umysłu kłamstwa i nienawiści. Naszym - każdego z nas - obowiązkiem jest ustrzec się przed zawojowaniem przez ciemne organizacje, by nadal pozostać wolnym, świadomym siebie człowiekiem, który wie, kim jest, po co żyje i pracuje. Każdy z nas musi wiedzieć - aby po ludzku żyć! - kim jest on sam jako człowiek, albowiem używa się dziś wiele elementów z nauki, z filozofii, z ideologii różnych religijno-gnostyckich kierunków, aby ukazać w krzywym zwierciadle oblicze człowieka, sprowadzając je już to do bóstwa, już to do zwierzęcia. Tymczasem prawda o człowieku jest dla nas konieczna jak powietrze dla płuc.

W stosunku do różnych teorii jest nam dane wewnętrzne przeżycie i doświadczenie bycia człowiekiem. Wiem bowiem, że istnieję jako "ja" świadomy świata i świadomy siebie. "Ja" jako ciągle ten sam w różnych etapach mego życia działam świadomie i w sposób wolny. To są "moje" działania, w których siebie urzeczywistniam i poprzez które ja siebie rozwijam. Doświadczenie własnego istnienia "ja", które wyłania z siebie "moje" rozumne i wolne akty, ukazuje, że ich źródłem może być tylko taka dusza, która jest przez Boga stworzona bezpośrednio i to nie dla celów samej przyrody, ale dla mnie, dla ja, który rozpoznam swe stworzone pochodzenie od Boga, swój ostateczny rozwój i cel w samym Bogu. Jest mi bowiem dane i ciągle przeżywane pragnienie dobra-szczęścia, które jest nieuświadomionym pragnieniem Boga; pragnieniem, które tylko sam Bóg może uskutecznić, ale nie beze mnie samego. Wszystko to znaczy, że człowiek - "ja" - nie jest tylko tworem przyrody dla przyrody, ale jest w jakiś sposób blisko związany z Bogiem dla życia w Nim samym.

Człowiek realnie istniejący nigdy nie jest więc tylko tworem natury-przyrody, ale - jako bezpośredni skutek aktu stworzenia i przyporządkowany osiągnięciu Boga - człowiek zawsze znajduje się w nad-naturalnym, nadprzyrodzonym porządku ("nad-przyrodą"). Ten nadprzyrodzony porządek człowieka przyporządkowanego Bogu i uczestniczeniu w boskim życiu może być albo pozytywny, gdy człowiek jest w przyjaźni z Bogiem przez pełnienie dobra, albo też negatywny, gdy człowiek jest w nieprzyjaźni z Bogiem, gdy wybiera siebie, a nie Boga i dobro.

Zostało nam dane w Objawieniu, że to Bóg stale stwarza człowieka, mężczyznę i niewiastę, czyli Adama i Ewę - jak mówi Biblia: "Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia", a przez to uczynił człowieka na obraz i podobieństwo Jemu samemu. Chrystus, jako zapowiedziany Mesjasz, przychodzi, aby dać świadectwo prawdzie o człowieku, który jest na obraz i podobieństwo samego Boga i stąd został powołany do życia w Bogu na zawsze w wieczności, która jest nieustannym Bożym teraz. Chrystus Pan wie, że uskutecznić cel i powołanie człowieka może tylko On sam jako Bóg-wcielony: beze mnie nic uczynić nie możecie, bo - mówił - ja jestem drogą, prawdą i życiem. Ofiarą swego życia, męki i zmartwychwstania, dał skuteczne i wybawiające świadectwo o prawdzie człowieka. Przypomniał nam to Ojciec Święty na Placu Zwycięstwa w Warszawie w czasie swej I pielgrzymki do Polski, gdy zwrócił uwagę, że nie można do końca zrozumieć człowieka bez Chrystusa, bez jego śmierci i zmartwychwstania.

Cokolwiek więc się dzieje w naszym życiu, myśl o nas samych jako człowieku, o naszym zakorzenieniu w Bogu, o naszym przeznaczeniu dla Boga w osobistym szczęściu nie może nas opuszczać, bo wtedy realnie głupiejemy i wpadamy w kłamstwo, wywyższając się jako bogowie (szatan powiedział do człowieka: "będziecie jako bogowie") albo nikczemniejemy przez dobrowolne pozbawienie się rozumu i wolności. W walce o człowieka trzeba osobiście stawać się samemu człowiekiem, wzywając nieustannie pomocy od Tego, od któregośmy wyszli i ku któremu dążymy.

Co to znaczy być osobą?
Nieraz słyszymy wypowiedzi o godności człowieka jako osoby. Człowieka należy szanować, bo ma godność osobową, bo należy do rzędu bytów osobowych, tak jak osobą nazywamy Boga, jak osobami nazywamy aniołów, tak też o ludziach mówimy jako o osobach. Nigdy osobami nie są rzeczy ani zwierzęta. Jedynie człowiek należy do najwyższych, szczytowych formacji bytowych, które są zdolne powiedzieć o sobie "ja", albowiem poznają siebie, poznają swe czyny, znają swój cel, cel ludzkiego życia, są zdolne poprzez swe wolne akty decyzyjne zmieniać siebie i swe otoczenie, a nawet odmienić bieg historii. To chrześcijaństwo uświadomiło ludziom sens bycia osobą, gdy w nauczaniu wiary zwróciło uwagę, że Jezus Chrystus jako Słowo Wcielone, a więc jako Bóg, który stał się człowiekiem, jest nadal osobą i to osobą boską istniejącą zawsze, bo stanowi drugą Osobę Trójcy Świętej, w której doskonale i w pełni wyraża się Bóg Ojciec w swym boskim poznaniu siebie.

Osoba ludzka, każdy z nas jako byt osobowy, jako "ja" natury rozumnej, jest kimś dynamicznym, kimś, kto ma się spełnić przez swoje uczynki wolne i rozumne (uczynki osobowe), kimś, kto ma uzyskać swą osobową twarz poprzez dobrowolne akty decyzyjne, czyli nasze życie moralne realizujące prawdziwe dobro, czyli rzeczywistą miłość. To ona ma nas doprowadzić do ostatecznego zjednoczenia się z Bogiem i bezpośredniego uczestniczenia w życiu Boga - w jego poznaniu, miłości, wolności i szczęściu.

Naszym więc zadaniem jest spełnianie się naszego osobowego, jedynego i niepowtarzalnego bycia człowiekiem wedle boskiej reżyserii, Jego planu wobec poszczególnego człowieka, który jest wybłyskiem i konkretyzacją w materii myśli Boga. Stąd nasza godność. Dynamiczne spełnianie się i rozwój naszej ludzkiej osoby dokonuje się zgodnie z naszą strukturą w porządku poznawczym, w porządku wolitywnym, w porządku uczuciowym a także motorycznym, oczywiście wedle dyspozycji naszego ciała i naszego kodu genetycznego.

Najpierw nasz poznawczy rozwój, poprzez poznawanie ludzi i świata, w którym żyjemy, zmierza ostatecznie do poznania Boga, od którego świat pochodzi, ku któremu obiektywnie świat zmierza wraz ze stworzonymi osobami i który to świat zyskuje swoją racjonalność przez to, że jest stworzony wedle Bożej miary i Bożego intelektu. Racjonalność świata jest jedynie odbiciem Bożej myśli. Ludzkie poznanie, poprzez które człowiek się spełnia, ostatecznie prowadzi do Boga. Zresztą dawali temu wyraz najwięksi myśliciele ludzkości. Zatem to rozum i jego działanie, jak mówi Pismo Święte, jest umiłowanym dzieckiem Boga. Jest jasne, że nie każdego Bóg powołuje na naukowca, ale rozwój poznania można dopełnić przyjęciem Bożego Objawienia w postaci uwierzenia Bogu, Jego słowom. Jak mówił Chrystus Pan - "To jest życie wieczne, aby poznali Boga i tego, kogo On posłał".

Następnie, spełnianiem się ludzkiej osobowości jest rozwój naszej woli, by w miłości i sprawiedliwości odnosić się do drugich ludzi, którzy są naszymi braćmi. Usprawnienie naszej woli, jej umocnienie w wypełnianiu dobra, w czynieniu dobra jest bardzo trudne i to wskutek naszej słabości i naszej ludzkiej historii życia. Stąd to głównie wola nasza - czyli to ja sam poprzez moją wolę - poprzez me akty decyzyjne wybierające zawsze rzeczywiste dobro, staję się wolnym człowiekiem, albowiem to ja sam wybieram sobie to, co dostrzegam i widzę jako rzeczywiste dobro, które wymaga poświęcenia różnych dóbr pozornych. Akty woli decydującej o naszym postępowaniu dotyczą wszystkich dziedzin naszego życia; stąd wola pokierowana rozumem dostrzegającym prawdziwe dobro i to dobro realizująca czyni nas prawdziwymi ludźmi.

Spełnianiem się ludzkiej osobowości jest tak drogie każdemu człowiekowi jego życie uczuciowe, które nam nieustannie towarzyszy. Zauroczenie się uczuciowością wtedy jedynie jest piękne, ludzkie - gdy jednak jest poddane kierownictwu rozumu. Wszystkie nasze uczucia - od miłości zmysłowej począwszy, aż na odwadze i gniewie skończywszy - podlegają sublimacji, czyli podwyższeniu ich stanu poprzez prześwietlenie ich rozumem i miłością rozumną. Sublimacja naszych uczuć jest ludzką drogą uczłowieczenia się i zyskania pełnego blasku osobowego człowieczeństwa. Jesteśmy powołani do wielkiej syntezy ducha i materii w naszych czynach, w naszych decyzjach i całym naszym życiu.

Nie może także być zapomniane i nasze dbanie o zdrowie ciała, o usprawnienie naszych sił motorycznych. Mówiono, że w zdrowym ciele jest też zdrowy duch. Niestety zauważamy, jak bardzo dziś pomija się dbanie o sprawności fizyczno-motoryczne. Pogoń za rekordami zasłania normalne dbanie o codzienną gimnastykę i o zdrowie ciała, o racjonalny wysiłek, by nasze ciało, usprawnione przez ćwiczenia gimnastyczne, dawało także piękno harmonii ducha.

Spełniamy się jako człowiek poprzez wielostronną ludzką pracę i racjonalne usprawnienia, a wszystko to ma być odblaskiem Bożego piękna wyrażanego w osobie człowieka.

O roztropności
Siła i doskonałość rodziny, państwa, Kościoła jest związana z doskonałością i praktyczną mądrością poszczególnych ludzi. Gdy myślimy "ojczyzna", stają przed nami takie postacie jak Bolesław Chrobry, św. Stanisław ze Szczepanowa, św. Jadwiga, Paweł Włodkowic, Jan Kochanowski, ks. Piotr Skarga, wielcy wieszczowie i inni ludzie wielcy swoją szlachetnością i roztropnością. Życiowa mądrość i roztropność jest potrzebna każdemu człowiekowi w każdym czasie.

Są jednak sytuacje kiedy to roztropność posiada szczególną cenę. Takim jest dla nas Polaków czas dzisiejszy, gdy gospodarczo, społecznie, kulturowo osłabieni po latach marksistowskiego zniewolenia i neo-liberalistycznego permisywizmu gotujemy się do wejścia w skład organizacji polityczno-gospodarczej i wojskowej Europy bogatej, mocnej w swych narodowych kulturach, potrzebującej taniej siły roboczej, którą można legalnie, przy akceptacji odpowiednich praw użyć dla celów silniejszego. Nie mamy bowiem do czynienia z organizacją charytatywną. Ze względu na wszystkie racje dzisiaj jest potrzebna szczególnie roztropna mądrość, która pomoże nam osobiście pokierować własnym życiem i zarazem nam wszystkim jako narodowi ostrożnie i roztropnie wiązać się z wielkim systemem gospodarczym, politycznym i militarnym Europy. Mądra ostrożność w życiu osobistym i społecznym nosi nazwę roztropności. Wiele o niej pisano od czasów greckiego i rzymskiego antyku po dzień dzisiejszy, zwracając uwagę, że ogarnia ona i przeszłość, i teraźniejszość w perspektywie przyszłości jako celu życia.

Jako pierwszy czynnik roztropnej mądrości występuje pamięć przeszłości, zarówno osobistej w życiu prywatnym, jak i społecznej w życiu zbiorowym. Przeszłość bowiem determinuje w dużej mierze przyszłość, jak korzenie umacniają samą roślinę. Pamięć przeszłości i osobistej, i narodowej może pokierować naszym działaniem, by nie było ono naiwne i głupie. Nie można nie liczyć się z faktami, które zaistniały i już zdeterminowały nasze osobiste i narodowe życie. Kto wybiera tylko przyszłość bez oglądania się i pamięci o przeszłości, jest albo naiwny, albo zdradliwy wobec siebie samego i narodu. Kiedyś Mojżesz powiedział do Żydów: "przypominajcie sobie ciągle z jakiej to skały zostaliście wycięci", wskazując na przodków i ich czyny. Nie możemy spodziewać się, że grzeszna przeszłość osobista, że wielowiekowe straszne wrogości nagle zostały zamienione w cnotę i nasze uwielbienie. Pamięć o przeszłości jest tą skałą, na której trzeba budować teraźniejszość i przyszłość. W imię realnej pamięci trzeba się zabezpieczać i budować wokół siebie samego i wokół narodowej gospodarki, polityki i kultury wysokie wały ochronne na czas inwazji wód, które mogą przynieść życie, ale mogą też przynieść śmiertelną powódź.

Poza pamięcią jest konieczne rozejrzenie się w warunkach teraźniejszych naszego życia. Jak zwracano już od czasów stoików uwagę - trzeba mieć oczy szeroko otwarte na rzeczywistość. Rzeczywistość trzeba umieć odczytać taką, jaka ona jest. Nie można zakładać okularów ideologii, okularów propagandy, oglądać ją w krzywym zwierciadle teorii apriorycznych, w alkoholowym i bankowym amoku. Jest tu konieczna intelektualna wizja rzeczywistości i zarazem jest konieczne rozumienie stanów obecnych przedstawianych nam na różne sposoby w środkach masowego przekazu, w zafałszowanej nauce historii, w zafałszowanych informacjach i pseudo-filozoficznych teoriach. Roztropność nakazuje nie tylko intelektualnie czytać rzeczywistość, ale też ją rozumieć, chociażby była ona opakowana w najmodniejsze reklamówki.

Dla czytania i rozumienia rzeczywistości i naszego indywidualnego oraz społecznego działania jest nieodzowne ostrożne dobranie odpowiednich środków, które pomogą nam roztropnie realizować zamierzony cel. Jedynie ostrożność w doborze środków gwarantuje zamierzony sukces działania. Trzeba bowiem widzieć także i przeszkody, które należy ominąć lub usunąć poprzez nasze działanie. Trzeba mieć uszy otwarte na dobre rady ludzi doświadczonych, ludzi uczciwych, którym leży na sercu dobro nasze i dobro naszego narodu. Stąd w dobrym rządzie zawsze istniały rady specjalistów, którzy pomagali dostrzec zagrożenia i wypatrzyć lepsze środki potrzebne do realizowania dobrych zamierzeń. Umiejętność radzenia się może usunąć wiele przeszkód i zabezpieczyć przed ciągle grożącymi przeciwnościami. W oparciu o te środki roztropność wymaga rozglądnięcia się w sytuacji całościowo, by pochopnie nie zaczynać takiego działania czy takich działań, które nie doprowadzą do celu, a jedynie sprowadzą zło.

Wreszcie, mając na uwadze doświadczenie i pamięć przeszłości, i uwzględnienie teraźniejszego kontekstu działania - trzeba umieć prognozować, czyli roztropnie przewidywać, co się stanie, gdy dokonamy naszego działania; czy zbliży nas ono do celu i założonego dobra, czy też nie. Ostatecznie racjonalne prognozowanie zadecyduje, czy warto działać, czy też dać sobie spokój. Każdy z nas osobiście jest zobowiązany do mądrej roztropności, a tym bardziej zobowiązany jest do tego każdy, kto kieruje życiem społecznym. Historia uczy i historia nie wybacza nieroztropnych decyzji. Tu chodzi o życie osobiste, narodowe, wieczne.

 
[-- Mieczysław A. Krąpiec, "Bitwa o człowieka"]

 


Mój artykuł o Ojcu Mieczysławie A. Krąpcu:

poniedziałek, 12 lipca 2010

"Za prawdę trzeba cierpieć" (ks. Jerzy Popiełuszko)




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [19-10-2009]:



Ks. Jerzy Popiełuszko to postać, która nie powinna zniknąć z naszej świadomości, ponieważ był on wymownym znakiem tego, co kapłan katolicki pragnie uczynić dla dobra swoich braci i jaką cenę jest gotów za to zapłacić
Jan Paweł II


Ks. Jerzy Popiełuszko, 26-08-1984 r. (widoczny orzełek w
koronie, wpięty w sutannę) [fot. Erazm Ciołek]
www.flickr.com




Litania naszych dni (ks. Jerzy Popiełuszko, maj 1982)

Bogarodzico, Dziewico! Słuchaj nas, Matko Boga. Ty stałaś pod krzyżem i tak bardzo cierpiałaś, gdy Twój Syn Jezus Chrystus umierał na krzyżu. (...)

Prosimy Cię jako naszą Matkę i Królową za tymi, którzy cierpią najbardziej, prosimy Cię słowami litanii naszych czasów, słowami litanii naszych dni, naszego ostatniego półrocza, półrocza zniewolenia wojennego Twoich dzieci.

Matko w "Solidarności" nadzieję mającychmódl się za nami
Matko oszukanych módl się za nami
Matko zdradzonych módl się za nami
Matko w nocy pojmanychmódl się za nami
Matko uwięzionychmódl się za nami
Matko na mrozie trzymanychmódl się za nami
Matko przerażonychmódl się za nami
Matko zastrzelonych górników — módl się za nami
Matko stoczniowcówmódl się za nami
Matko przesłuchiwanychmódl się za nami
Matko niesłusznie skazanychmódl się za nami
Matko robotnikówmódl się za nami
Matko studentówmódl się za nami
Matko wytrwałych aktorówmódl się za nami
Matko prawdomównychmódl się za nami
Matko nieprzekupnychmódl się za nami
Matko osieroconychmódl się za nami
Matko bitych w dniu Twego święta Królowej Polski módl się za nami
Matko poniewieranych za to, że noszą znaczek z Twoim świętym wizerunkiemmódl się za nami
Matko pozbawionych pracymódl się za nami
Matko zmuszonych do podpisywania deklaracji niezgodnych z sumieniemmódl się za nami
Matko dzieci tęskniących za uwięzionymi matkami i ojcamimódl się za nami
Matko matek płaczącychmódl się za nami
Matko ojców zatroskanychmódl się za nami


(...) Prosimy Cię, Matko, która jesteś nadzieją milionów, daj nam wszystkim żyć w wolności i prawdzie, w wierności Tobie i Twojemu Synowi. Amen.

[z książki: "Ofiara spełniona"]




...dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam dołożyć swojego cierpienia
Ostatnio prokuratura rozesłała wiadomości po komórkach partyjnych w swojej prasie wewnętrznej, że wszczęła śledztwo przeciwko mnie za nadużywanie wolności sumienia i wyznania. Jak można nadużywać wolności sumienia? Wolność sumienia można ograniczyć, ale nigdy nie można jej nadużyć - to jest niemożliwe! Dlatego bzdurne są te oskarżenia, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że za prawdę trzeba cierpieć. Jeżeli ludzie, którzy mają rodziny, mają dzieci, odpowiedzialność jakąś - byli w więzieniach, cierpią, to dlaczego ja, jako ksiądz, nie mam również dołożyć swojego cierpienia - liczę się z tym jak najbardziej. Były takie próby, bardzo prymitywne, dokuczenia, jak na przykład z 13 na 14 grudnia o godzinie drugiej w nocy, kiedy ze zmęczenia już padałem rzeczywiście, bo robiłem paczuszki dla dzieci w szpitalu, na gwiazdkę, ponieważ zabrakło pieniędzy w ministerstwie, żeby dzieciom, które chore zostały na święta w szpitalu, zrobić jakieś paczki, dać słodycze. Miałem możliwość taką i robiłem paczuszki dla jednego ze szpitali dziecięcych. O drugiej w nocy dzwonek do drzwi, na szczęście nie wstałem. Za chwilę - wybuch. Do mieszkania wpadła cegła z materiałem wybuchowym, wywaliło dwa okna, była zima. Dwukrotnie malowano samochód białą farbą. Dwukrotnie było upozorowanie włamania, ciągła inwigilacja.
[Fragment wywiadu ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna". Biuletyn poświęcony słudze Bożemu ks. Jerzemu Popiełuszce, 2001]



Byśmy byli wolni od lęku, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy
Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i ubogacanie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Odnawiać dobro i zwyciężać zło, to dbać o godność dziecka Bożego, o godność swoją, ludzką. Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno! Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. (...) Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to kierować się w życiu sprawiedliwością. (...) Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi nienawiść i przemoc. (...) Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. (...) "Solidarność" dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku. Przy polowych ołtarzach upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej, niż o chleb powszedni. (...) Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.
[Fragment rozważań różańcowych - ostatnie kazanie ks. Jerzego, 19 października 1984, Bydgoszcz; za: Peter Raina, "Ks. Jerzy Popiełuszko - męczennik za wiarę i ojczyznę"]



Jestem gotowy na wszystko
Nie walcz przemocą. Przemoc nie jest oznaką siły lecz słabości. komu nie udało się zwyciężyć sercem lub rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli. Najnędzniejsze i najkrótsze - to walki przemocy. Idea która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. (...) Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona.
[Ks. Jerzy, grudzień 1982; za: "Ofiara spełniona"]



...są sprawy większe i jestem przekonany, że to co robię, jest słuszne. I dlatego jestem gotowy na wszystko.
[Wywiad ks. Jerzego dla korespondenta BBC; za: "Bóg i Ojczyzna", biuletyn 2001]











Doczekam beatyfikacji...

Trwała trzecia pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny, 14 czerwca 1987 r. (...) Gdy tylko Papież pojawił się przed kościołem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, wokoło rozległ się śpiew dobrze znanej z Mszy św. za Ojczyznę pieśni "Ojczyzno ma". Po krótkiej modlitwie w kościele Ojciec Święty skierował się w stronę grobu księdza Jerzego. Przygotowany był dla niego klęcznik, ale Jan Paweł II go ominął. przekroczył łańcuch i energicznym krokiem podszedł do płyty grobowca. Na grobie złożył wiązankę biało-czerwonych róż i na oba kolana ukląkł na ziemi. Objął rękami i ucałował kamienną płytę grobowca. Po chwili wstał. Długo tak trwał w zamyśleniu. Jeszcze raz klęknął. Modlił się. Za Ojcem Świętym klęczeli rodzice księdza Jerzego.

- Matko, dałaś nam wielkiego syna - powiedział Jan Paweł II do Marianny Popiełuszko.
- Ojcze Święty, nie ja dałam, ale Bóg dał przeze mnie światu - odparła matka księdza Jerzego.

Papież przytulił ją, pocałował w głowę, a potem mocno przygarnął do siebie stojącego obok ojca ks. Popiełuszki.
- Błogosławię. Błogosławię i tych, którzy zostali w domu - usłyszeli jeszcze od Ojca Świętego.

- Do końca życia będę pamiętać tę chwilę - wyznaje pani Marianna. I dodaje z lekkim uśmiechem, który przebija się z pooranej zmarszczkami twarzy: - Jestem z tego rocznika co Papież: 1920. Ale jak Pan Bóg zechce, jeśli taka będzie Jego wola, to może doczekam beatyfikacji księdza Jerzego...
[Fragment książki Mileny Kindziuk pt. "Ksiądz Jerzy zwyciężał dobrem"]









Mama Księdza Jerzego Popiełuszki, Marianna - w
rodzinnym domu w Okopach, kwiecień 2003.
[fot. Milena Kindziuk, w: Niedziela nr 21/2006]




Modlitwa o beatyfikację sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki

Boże nieskończenie dobry,
który obdarzyłeś swego Sługę, ks. Jerzego Popiełuszkę,
łaską wierności kapłańskiemu powołaniu aż do męczeńskiej śmierci,
prosimy Cię słowami Papieża Jana Pawła II,
"Aby z tej śmierci wyrosło dobro,
tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie".
Spraw,
by ks. Jerzy, niezłomny obrońca praw Bożych i ludzkich,
dany Ojczyźnie naszej i światu
jako znak zwycięstwa miłości nad nienawiścią,
został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Miłosierny Boże, udziel mi,
za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Jerzego,
tej łaski, o którą Cię gorąco proszę.
Niech ofiara życia ks. Jerzego i jego wstawiennictwo u Ciebie
przyczyniają się do wzrostu chrześcijańskiej wiary,
jedności i pokoju w świecie.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.




Aleksander Markowski - "Różaniec Księdza Jerzego", olej











"Tylko miłość"

Chcemy być wielcy bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać miłością, która nie boli
i nad swym życiem nie tracić kontroli.
Chcemy być wielcy, bez łez i cierpienia,
łatwo żyć, to tylko złudzenia.
Kochać tak, by nie bolało,
a niewiadomych nie przybywało.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Więcej brać niż dawać, łatwo przychodzi,
o sobie zapomnieć, to w bólu się rodzi.
W powodzi kłamstwa nie stracić godności
i nie zagubić swej tożsamości.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć (...)

Dopóki jest w nas iskra nadziei,
to jeszcze wszystko może się zmienić.

Tylko miłość nam pozwala bez lęku żyć,
w deszczu trosk i prześladowań.
Prawda nie pozwala już dłużej w miejscu tkwić,
nawet mimo ciągłych szykan.
To co niemożliwe - możliwym znów stanie się,
gdy nie zabraknie Ci odwagi.
By na nowo znów próbować ocalić to,
co zginęło mimo walki.

Tylko miłość...!



[słowa i wykonanie:Viola Brzezińska, z własnej płyty pt. "Przystań", 2008]










Całość (prócz piosenki i filmików) opracowano na podstawie materiałów tygodnika katolickiego "Niedziela":

1/ "Zło dobrem zwyciężaj - Ks. Jerzy Popiełuszko", Biblioteka "Niedzieli", tom 225

2/ Milena Kindziuk, "Powołany do męczeństwa", "Niedziela" nr 42/2009, 18-10-2009, s. 12-14


(kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie)

(Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury)

(film polski, 27-02-2009, reż. Rafał Wieczyński)
- oficjalny serwis filmowy


Obchody 25. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki -
(Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko - Pomorskiego)

(Dodatek historyczny IPN. Nasz Dziennik, 30.10.2009)

Ks. Stanisław Małkowski - przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki -



CD

"Dał swoje życie" - Jan Paweł II o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, CD, Polskie Radio i Radio Watykan, 25-10-2004

Archiwalne wypowiedzi Jana Pawła II nawiązujące do męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki zarejestrowane przez Polskie Radio i Radio Watykan oraz rejestracja nabożeństwa różańcowego prowadzonego przez Ks. Jerzego Popiełuszkę z archiwów parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie.

1. Jan Paweł II, Bydgoszcz 7 czerwca 1999 r.
2. Bydgoszcz, kościół Świętych Polskich Braci Męczenników, 19 października 1984 r.
3. Nabożeństwo różańcowe prowadzone przez ks. Jerzego Popiełuszkę
Rozważania tajemnic bolesnych:
- Tajemnica pierwsza: Agonia Pana Jezusa
- Druga tajemnica bolesna: Biczowanie Pana Jezusa
- Trzecia tajemnica bolesna: Cierniem ukoronowanie
- Czwarta tajemnica bolesna: Dźwiganie krzyża
- Piąta tajemnica bolesna: Ukrzyżowanie Chrystusa
4. Porwanie ks. Jerzego Popiełuszki w powrotnej drodze z Bydgoszczy do Warszawy,
19 października 1984 r. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa
5. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 24 października 1984 r.
6. Jan Paweł II, Anioł Pański – Watykan, 28 października 1984 r.
7. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 31 października 1984 r.
8. Jan Paweł II – audiencja generalna dla Polaków, Watykan, 25 listopada 1984 r.
9. Jan Paweł II – życzenia wigilijne, Watykan, 24.12.1984 r.
10. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 23 października 1985 r.
11. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 22 października 1986 r.
12. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 31 października 1990 r.
13. Jan Paweł II – przemówienie podczas spotkania z prezydentem RP Lechem
Wałęsą, Watykan, 14 lutego 1991 r.
14. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Włocławek, 7 czerwca 1991 r.,
15. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 27 maja 1992 r.
16. Jan Paweł II – audiencja generalna, Watykan, 19 października 1994 r.
17. Jan Paweł II – telegram w 10 rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki
(tekst)
18. Jan Paweł II – homilia podczas Mszy św., Bydgoszcz, 7 czerwca 1999 r
19. Jerzy Popiełuszko – “Chrześcijaństwo jest pełne optymizmu i żywej wiary. Pozwala
ona zawsze patrzeć w przyszłość. Nawet poprzez grób” (tekst).

Koperta FD1 (Warszawa 1) z 19-10-2009 [www.kzp.pl]







sobota, 10 lipca 2010

"Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii" ;) (Góra Karmel)



Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [16-07-2009]:







Dziś: Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel



Widok z Góry Karmel na Hajfę [zdjęcie: ks. Mariusz Frukacz]


Geograficznie góra Karmel jest jednym z najpiękniejszych miejsc Ziemi Świętej. Jak kadłub okrętu wcina się w Morze Śródziemne swym wysokim na 546 m masywem, sąsiadującym z Hajfą. Piękno tej góry było wielokrotnie opiewane, także w Biblii. Karmel znaczy po hebrajsku „ogród Boży”. W grotach wśród zieleni i strumyków tej góry już w zamierzchłych czasach biblijnych pędzili życie pustelnicy. Góra Karmel w szczególny sposób związana jest ze świętym prorokiem Eliaszem, który na niej przebywał. Dramatyczne dzieje św. Eliasza – współpatrona zakonu karmelitańskiego – opisane są w Pierwszej Księdze Królewskiej. To właśnie na Karmelu św. Eliasz złożył ofiarę przyjętą przez Boga, przez co rozgromił kapłanów Baala. Na Karmelu przebywał też uczeń Eliasza, św. Elizeusz. Przewodnik Donata Baldi OFM "W Ojczyźnie Chrystusa" podaje, że „od czasów proroka Eliasza ciągnie się linia duchowego dziedzictwa aż do powstałego tutaj Zakonu Karmelitańskiego”. Dla duchowości chrześcijańskiej i karmelitańskiej w szczególności niezwykle ważna jest wizja obłoku podnoszącego się nad morzem, jaką miał św. Eliasz, powszechnie uznawana za prefigurację objawienia Niepokalanego Poczęcia. [Niedziela, 16 lipca 2004]




Widok z Góry Karmel [zdjęcie: ks. Mariusz Frukacz]




Na Karmel Centralny można dostać się kolejką linową. Z góry jest wspaniały widok na port w Hajfie i otaczające półwysep Morze Śródziemne. Jest to ulubione miejsce nowożeńców na zrobienie sobie pamiątkowych zdjęć. Widok morza z góry Karmel przywodzi na pamięć wydarzenie z życia Eliasza:

"Eliasz zaś wstąpił na szczyt Karmelu, przykucnął na ziemi, mając twarz między swoimi kolanami. Do swojego sługi zaś rzekł: Nuże, wstąp wyżej i spójrz w stronę morza. A ten, wstąpiwszy i spojrzawszy, rzekł: Nie ma nic. I rzekł do niego: Powtórz to siedem razy. Za siódmym razem rzekł: Oto maleńka chmurka jak dłoń ludzka wznosi się z morza. Wtedy rzekł: Idź i powiedz Achabowi: Zaprzęgaj i jedź, aby cię ulewa nie zaskoczyła. Tymczasem niebo pokryło się chmurami, zadął wiatr i spadł ulewny deszcz." (1Krl 18,42-45).

Mój znajomy, z którym zwiedzałem Karmel mieszka w pobliżu góry i powiada, że kiedy nad Karmelem pojawi się chmura jest to zwykle zwiastun nadchodzącego deszczu. Gdy zwiedzałem Izrael jesienią 1999 roku, Żydzi oczekiwali od siedmiu miesięcy na deszcz. Było mi wtedy niezwykle miło zobaczyć chmury nad Karmelem. Potem usłyszałem: - zdaje się, że przyniosłeś deszcz jak kiedyś Eljahu. Według tradycji w jaskini schroniła się Święta Rodzina w drodze z Egiptu - stąd jej druga nazwa "Grota Madonny".




Grota Eliasza na Górze Karmel [zdjęcie: ks. Mariusz Frukacz]





Posąg Eliasza w grocie przy ołtarzu.
Do groty mężczyzna może wejść tylko z nakrytą głową. We wnętrzu panuje niepowtarzalna, podniosła atmosfera. Przychodzą tutaj Żydzi, aby modlić się. W bocznej odnodze młode Żydówki modlą się o dzieci. W głównej niszy stary Żyd za niewielką opłatą modli się, np. za młodzieńców, którzy szukają dobrych żon. Kiedy przebywałem w Grocie Eliasza do środka weszła też rodzina z dzieckiem. Zaczęli śpiewać i klaskać. Po chwili jedna z kobiet wysypała na głowę malucha garść cukierków. Towarzyszył temu trudny do opisania pisk i zgiełk, który robili uczestnicy jak się później okazało urodzin dziecka. Trochę byłem zdziwiony tym, że nikt tutaj nie zwraca specjalnie uwagi na to, co robi ktoś inny.



Wadowice na pocztówce z 1914 r. [www.wgorach.com]

















Wadowice, Jan Paweł II (jeszcze jako Karol Wojtyła) , tuz po konsekracji biskupiej, 1958:


"Cieszę się, że mogę podzielić się z wami nabożeństwem do Matki Bożej Szkaplerznej. Szkaplerz, który przyjąłem z rąk ojca Sylwestra w dniu mojej pierwszej Komunii św., noszę zawsze, mieszkałem w cieniu kościoła parafialnego, wasz kosciół na Górce jest mi zawsze bardzo drogi. Wśród wielu nabozeństw, które urzekały mą dziecięcą duszę, najgorliwiej korzystałem z nowenny przed uroczystością Matki Bożej z Góry Karmel. Był to czas wakacji, miesiąc lipiec. Dawniej nie wyjeżdżało się na wczasy, jak obecnie. Wakacje spędzałem w Wadowicach, więc nigdy do czasu mego wyjazdu z Wadowic nie opuszczałem popołudniowych nabożeństw w czasie nowenny. Czasem trudno się było oderwać od kolegów, wyjść z orzeźwiających fal kochanej Skawy, ale melodyjny głos karmelitańskich dzwonów był taki mocny, taki przenikający do głębi duszy, więc szedłem. Tak, mieszkałem obok kościoła parafialnego, ale wzrastałem w kościele św. Józefa"





Wadowice, Sanktuarium Św. Józefa, na Górce, klasztor karmelitów bosych





Szkaplerz Jana Pawła II (skala w przybliżeniu naturalna)




Szkaplerz Jana Pawła II w Sanktuarium Św. Józefa, na Górce w Wadowicach










"Matka Boża Szkaplerna" z "Siedmiu Pieśni Marii" Zbigniewa Książka.



Mick Jagger mówi do nas (część 2)




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [10-07-2009]:



Dziś skupimy się nad kultowym "Sympathy for the Devil" (Współczucie dla diabła). Warto też przygotować odtwarzacz z oryginalną piosenką.


Jednak zanim do tego dojdzie, tytułem wprowadzenia nieco informacji.


Mick Jagger i Anioł Piekieł (→Hells Angels) na festiwalu w Altamont, 6 grudnia 1969.


Najpierw kolejne litery z "Alfabetu The Rolling Stones" Bartka Chacińskiego ("Przekrój", 18 lipca 2007):

A jak antychryst
– Jeśli Beatlesi są jak Chrystus, wy musicie być jak antychryst – miał według legendy zaproponować najsłynniejszy menedżer The Rolling Stones Andrew Loog Oldham. 39 lat temu napisali piosenkę, przez którą do tej pory żyją zetykietką "satanistów", choć wyrażają w niej dla diabła nie poddaństwo, ale tytułowe "współczucie" – "Sympathy for the Devil". "Pozwólcie, że się przedstawię / Jestem uosobieniem bogactwa i smaku" – śpiewa Jagger, który przeczytał "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa i pokazuje w tekście rolę swego bohatera – od czasów - Piłata po II wojnę światową i zabójstwo Kennedy'ego. – Media w kółko powtarzały, że jesteśmy źli. To daje do myślenia. W końcu stwierdziliśmy, że każdy jest Lucyferem – mówił Keith Richards. O działaniu tej piosenki dałoby się napisać książkę: gdy Jean-Luc Godard kręcił dokument o tym, jak Stonesi nagrywali utwór, pomieszczenie nagle stanęło w ogniu, a legenda głosi, że gdy wykonali ją na scenie w Altamont, doszło do zabójstwa (choć w istocie grali akurat "Under My Thumb" – o całej sprawie dalej), później wykorzystano ją w wielu filmach. Cóż, każda filozofia życiowa musi się widać opierać na jakichś podstawach, choć te akurat z całą pewnością trudno nazwać podstawami moralnymi.

M jak morderstwo
Symboliczny koniec epoki hipisów. Festiwal w Altamont, grudzień 1969. The Rolling Stones byli głównymi bohaterami i organizatorami, a jako jedną z formacji pilnujących bezpieczeństwa zatrudniono motocyklową grupę Hells Angels*. W czasie występu Stonesów jeden z jej członków zadał śmiertelny cios nożem czarnoskóremu chłopakowi z widowni. Więcej o tym mówi dokument filmowy "Gimme Shelter" nakręcony w czasie festiwalu. Z koleifabuła "Stoned" Stephena Woolleya sprzed dwóch lat wraca do wątpliwości związanych ze śmiercią Briana Jonesa, gitarzysty Stonesów, sugerując, że został zamordowany. Temat morderstwa w tekstach Stonesów także się przewijał. "Midnight Rambler", jedna z piosenek grupy, opowiada historię seryjnego mordercy Dalberta DeSalvo znanego jako Dusiciel z Bostonu – tekst częściowo składa się ze słów samego zabójcy. Komentarz Jaggera do przypadku Altamont? – Wydaje mi się czasem, że tam kiepsko bawiły się tylko dwie osoby. Ja i ten chłopak, którego dźgnęli nożem.

S jak seksizm
Temat licznych prac doktorskich w środowisku feministycznym i jeszcze liczniejszych teorii na temat tego, co też wywoływało u Stonesów ukryty lęk przed kobietami, niechęć do nich. Tym bardziej że Jagger bronił się zawsze tym, że pisał w odpowiedzi na osobiste doświadczenia miłosne. Koronny przykład to "Under My Thumb" ("Pod moim kciukiem"), opowieść o kobiecie, która kiedyś walczyła z nim, ale stała się "kotkiem", "szczeniakiem", "tarzającym się przed nim psem", a to, co na siebie włoży i jak się zachowa, zależy od niego. Przeciwko takim sformułowaniom protestowały główniekobiety, choć gdy w latach 70. zaśpiewali w "Some Girls" linijkę "Czarne dziewczęta chcą tylko tego, by je rżnąć całą noc", poruszyli też pastora Jesse Jacksona. W bardzo wielu innych piosenkach Stonesów przemoc wobec kobiet gra główną rolę – choćby wspomnianej już "Brown Sugar" czy w "Stray Cat Blues", mocnym tekście opowiadającym historię pedofila.

D jak dochodzenie
Ani w znaczeniu kryminalnym, ani cywilnego dochodzenia do prawdy. A jeśli w wypadku Stonesów nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o seks. Wszystko wyjaśnia się choćby w znanym (również z kampanii reklamowej systemu Windows) hicie "Start Me Up". "You make a dead man cum" – śpiewa Jagger. Czyli: "Doprowadzisz do orgazmu umarlaka". Piosenka ma ponad ćwierć wieku, a jeszcze w przerwie zeszłorocznego meczu Super Bowl zespół musiał ją wykonać w ocenzurowanej wersji.

Mick Jagger podczas American Tour: Los Angeles Memorial Coliseum, 9 i 11-10-1981
(USA, 14 IX-19 XII 1981 - 51 koncertów promujących nowy album "Tattoo You")




*Hells Angels (Aniołowie Piekieł): Według FBI i CIA Hells Angels, jeden z najważniejszych klubów motocyklowych na świecie, należy do tzw. wielkiej czwórki zmotoryzowanych gangów, których członkowie są oskarżani opobicia, kradzieże i handel narkotykami (...) Hells Angels, najlepiej zorganizowana grupa przestępcza w Kanadzie, sprawniejsza niż „tradycyjna” mafia czy gangi etniczne. Gang Hells Angels powstał w 1948 r. w Kalifornii i ma 1800 członków w 22 krajach, z czego w Kanadzie aż 500. Zdaniem FBI z samego tylko przemytu narkotyków osiąga miliard dolarów zysku rocznie. [Rzeczpospolita, 3 kwietnia 2009]

Zaraz po tym jak The Beatles pokazali światu Crowley’a jako jednego ze swoich bohaterów, stał się on bohaterem całej rzeszy muzyków rockowych. A od okultyzmu do satanizmu już niedaleko. Pół roku później grupa The Rolling Stones wydała album „Their Satanic Majesties Request”, który uznawany jest powszechnie za pierwszą płytę jawnie nawiązującą w tytule do szatana. Innych satanistycznych treści tam nie ma, ale warto zwrócić uwagę na jeden szczegół. Gdy album ujrzał światło dzienne, Stonesi byli już pod przemożnym wpływem Kennetha Angera – amerykańskiego awangardowego reżysera, okultysty i przyjaciela Antona Szantona LaVey’a, założyciela Kościoła Szatana. Anger*, który do Wielkiej Brytanii trafił w 1966 roku, stał się kimś w rodzaju guru dla angielskich muzyków. I tak Rolling Stonesi pod jego wpływem nagrali piosenkę „Sympathy for the Devil”, a później „Dancing with Mr. D.”. Zaś ich koleżanka i kochanka Marianne Faithfull wystąpiła nawet w filmie Angera zatytułowanym nomen omen „Lucifer Rasing” („Powstanie Lucyfera”).
[Robert Ziębiński, "Muzyka w tajnej służbie szatana", Newsweek, 17 marca 2009]

* Kenneth Anger właśc. Kenneth Wilbur Anglemyer (ur. 3 lutego 1927 w Santa Monica, Kalifornia) – amerykański reżyser, scenarzysta, aktor, pisarz, okultysta, producent i montażysta filmowy. Wychowywał się w pobliżu centrum filmowego Hollywood na zachodnim wybrzeżu USA. Gdy miał osiem lat zadebiutował na dużym ekranie rolą księcia w hollywoodzkiej produkcji Sen nocy letniej. Swój pierwszy film nakręcił, gdy miał dziewięć lat. Większość jego filmów jest o tematyce okultystycznej. Ponieważ dla amerykańskich widzów były zbyt brutalne i odważne, więc większość swoich filmów nakręcił w Europie - szczególnie we Francji. Jest znaną osobą należącą do Kościoła Szatana a także autorem książki Hollywood Babylon, która przedstawia tajemnice gwiazd amerykańskiego kina. Anger jest jednym z pierwszych amerykańskich producentów filmowych, którzy przyznali się do swojej orientacji homoseksualnej. [pl.wikipedia]

A teraz piosenka, podczas której, niektórym autentycznie cierpnie skóra:"Sympathy for the Devil" (Współczucie dla diabła). Oczywiście, namawiam do równoczesnego słuchania oryginalnego nagrania (może być cover Guns N' Roses ze ścieżki dżwiękowej z filmu Neila Jordana "Adwokat diabła", 1994)...

Pozwólcie, że się przedstawię.
Jestem osobnikiem dużego majątku i smaku,
Działam już długie, długie lata.
Wielu ludziom odebrałem duszę i wiarę,
Byłem przy tym, gdy Jezus Chrystus
Miał swój moment zwątpienia i bólu.
To ja spowodowałem, że Piłat
Umył ręce i przypieczętował Jego los.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.

To ja byłem w Petersburgu,
Kiedy uznałem, że czas na zmiany,
Zabiłem cara i jego ministrów,
Anastazja krzyczała na próżno.
Jechałem w czołgu
W stopniu generała
Gdy blitzkrieg szalała
i gniły ciała.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.

Patrzyłem z uciechą
Jak wasi królowie i królowe
Walczyli przez stulecia
Za bogów, których sami stworzyli.
Ja wykrzyknąłem: "kto zabił Kennedych?",
Choć koniec końców
To byliście wy i ja.
Pozwólcie, że się przedstawię.
Jestem osobnikiem majętnym i ze smakiem,
Zastawiłem pułapki na trubadurów,
Którzy zginęli zanim dotarli do Bombaju.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.
Tak jak każdy gliniarz to przestępca,
A wszyscy grzesznicy święci,
Jak orzeł, to reszka,
Tak, mówcie mi Lucyfer,
bo potrzebuję jakiegoś ograniczenia,
Więc jeśli mnie spotkacie,
Okażcie trochę grzeczności,
Trochę współczucia i trochę smaku.
Użyjcie swej wyuczonej kurtuazji,
Bo inaczej zmarnuję wasze dusze.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.
[Przekład wg Wojciecha Manna]

"Sympathy for the Devil" [1968, słowa Mick Jagger]
Please allow me to introduce myself
I'm a man of wealth and taste
I've been around for a long long year stolen many man's soul and faith
I was around when Jesus Christ had His moment of doubt and pain
Made damn sure that Pilate washed his hands and sealed His fate
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game

Stuck around St. Petersburg when I saw it was a time for a change
Killed the Tzar and his ministers, Anastasia screamed in vain
I rode a tank held a gen'rals rank when the blitzkrieg
raged and the bodies stank
Pleased to meet you hope you guess my name. Oh yeah
Ah what's puzzling you is the nature of my game. Oh yeah

I watched the glee while your kings and queens fought for
ten decades for the Gods they made
I shouted out "Who killed the Kennedy's?" when after all
it was you and me
Let me please intruduce myself I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadors who get killed before they reach Bombay
Pleased to meet you hope you guess my name. Oh yeah
But what's puzzling you is the nature of my game. Oh yeah
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game
Just as every cop is a criminal and all the sinners, Saints
as heads is tails, just call me Lucifer 'cause I'm in need
of some restraint
So if you meet me, have some courtesy have some sympathy
and some taste
Use all your well learned politesse or I'll lay your soul to waste
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game



"Sympathy for the Devil", reż. Jean-Luc Godard (DVD)

W trzeciej części, na zakończenie tego krótkiego "sequelu", będzie o filmie Jean Luc Godarda "Sympathy for the Devil", ale nie tylko. Dowiemy się przede wszystkim, o produkcji filmowej Micka Jaggera i co chce nam przekazać swoim filmem.