Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okultyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okultyzm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 lipca 2010

Homeopatia - dla kobiet dobrze wykształconych z dużych miast (4)




Post opublikowany pierwotnie w Salonie 24 [20-02-2010]:



Za szerzenie pseudonauki odpowiedzialne są zwykle środki masowego przekazu kierujące się sensacją i motywacją komercyjną, a nie miłością prawdy czy uczciwością intelektualną. Szerzenie pseudonauki może być jednak związane ze zwykłą nieświadomością, a nawet z przekonaniem, że chodzi o zupełnie nowe, rewelacyjne odkrycia naukowe.

W tym kontekście ogłoszenie przez Naczelną Radę Lekarską 4 kwietnia 2008 r. tez o nienaukowości homeopatii i wynikających stąd zagrożeniach należy uznać za ważne, a może nawet przełomowe w Polsce wydarzenie, zwłaszcza że chodzi tu o interwencję na wysokim szczeblu, bardzo kompetentnych ludzi, bo przecież profesorów nauk medycznych. Do tej pory ingerowały pojedyncze jednostki, w tym takie osoby, jak prof. zw. dr hab. Andrzej Gregosiewicz, ale to nie było to samo, nawet jeśli z ust tego właśnie profesora medycyny padały poważne, merytoryczne argumenty, oparte na niezbitej logice i podawane z ogromną, pełną pasji demaskatorskiej, determinacją.


Taka interwencja polskich naukowców jest tym bardziej cenna, że wielu wybitych znawców przedmiotu pozostawało i pozostaje biernymi obserwatorami zatrważającej i ogromnie niebezpiecznej ekspansji pseudonauki, i to często w dziedzinie własnej kompetencji. Jedyne zaś, na co potrafią się zdobyć, to wyniosły, ironiczny i niezobowiązujący uśmiech, który nie zakłóca im "świętego" spokoju we własnej wieży z kości słoniowej, zaś krzywdy i krzyki ofiar pseudonauki nie przeszkadzają im spokojnie spać. Za jaką jednak cenę?


Nauka przeciwko homeopatii - od początku aż do dziś

Już na początku XIX w. homeopatia znalazła szeroki rezonans oraz szybko wzrastającą liczbę zwolenników. Proces ten rozwijał się przez cały XIX w. i także dzisiaj homeopatia należy do popularnych alternatywnych metod uzdrawiania, propagowanych również przez ruch New Age. Homeopatia ma faktycznie zadziwiającą historię oddziaływania i rozszerzania się, w związku z czym nie bez racji można mówić o "światowej historii homeopatii" (Dinges, 1996), nawet jeśli jej przyjęcie wśród lekarzy i pacjentów różni się w zależności od kraju. Ponieważ homeopatia klasyczna oddziałuje wyłącznie na podmiot - zarówno w wypróbowywaniu leków, jak i w ich rzekomo uzdrawiającym działaniu, nie potrafi dostarczyć żadnych obiektywnych danych w znaczeniu tradycyjnym, wykracza konsekwentnie poza ramy ugruntowanych nauk przyrodniczych. Od samego początku pojawiało się niemało głosów, które działanie homeopatii wyjaśniały przede wszystkim efektem sugestii, czyli efektem placebo. Na ten aspekt zwrócili uwagę lekarze profesorowie we wspomnianym apelu, choć - jak się wydaje - nie wyczerpuje on "tajemnicy" homeopatii, o czym jeszcze powiemy.

Reakcja polskich profesorów nie jest jednak niczym nowym. Już przed laty prof. Wolfgang Hopff, kierownik katedry w Instytucie Farmakologicznym przy uniwersytecie w Zurychu, rozprawiał się ze sprzecznościami, w których tkwi homeopatia w odniesieniu do ważnych zasad fizyki klasycznej, ale również do wszystkich przekonań i osiągnięć farmakologii (Hopff, 1991). Wspólnie z berlińskim kierownikiem Katedry Medycyny Sądowej o. Prokopem wydał on w 1990 r. oświadczenie na temat homeopatii składające się z dziesięciu punktów i kończące się konkluzją, że stosowanie homeopatii, jej rozpowszechnianie i nauczanie jest niedopuszczalnym nadużyciem (por. Prokop, 1995, 103).


To oświadczenie zostało podpisane przez wielu naukowców. W 1993 r. Uniwersytet w Marburgu opublikował ostatecznie tzw. Oświadczenie Marburgskie, w którym stwierdza się, że specjalizacja w dziedzinie Medycyny Człowieka na uniwersytecie w Marburgu odrzuca homeopatię jako całkowicie błędną pseudonaukę. "Jeśli nasz uniwersytet uległby presji i zaproponował przedmiot dydaktyczny 'Homeopatia' w znaczeniu neutralnym, zdradziłby swoją misję i zniszczyłby swoje intelektualne zasady" (tamże, 103-107).

Problem nienaukowości homeopatii nie dotyczy jednak tylko jej samej. Nie chodzi bowiem jedynie o problem specyficznego działania "lekarstw" homeopatycznych, lecz o podstawy nauk przyrodniczych, które dla homeopaty muszą przedstawiać się inaczej niż dla tradycyjnego fizyka. "Spór pomiędzy tzw. medycyną alternatywną a medycyną szkolną nie jest tylko sporem pomiędzy dwoma naukowymi poglądami medycznymi, lecz stawia on pytanie o ważność całej nauki", twierdzi Martin Lambeck, kierownik Katedry Fizyki Uniwersytetu Technicznego w Berlinie. Przede wszystkim krytykowany jest fakt, że w homeopatii lekceważy się wszystkie trzy zasady termodynamiki oraz inne prawa fizyki i chemii, o czym wspominają polscy naukowcy.

"Homeopatia uważa, że podstawowe prawa natury, które do tej pory uznawano za prawdziwe, nie obowiązują" (Wolf, Windeler, 2000). Takie wnioski mają oczywiście konsekwencje nie tylko dla samej medycyny, ale także dla innych nauk dotyczących człowieka, jak np. psychologia. Ostatecznie posiadają następstwa dla całej kultury i sprzyjają masowemu szerzeniu się pseudonauki. Wszystko to osłabia zasady logiki, metodologii, otwierając drogę zgubnemu irracjonalizmowi, który staje się przez to coraz bardziej tolerowany we wszystkich obszarach kultury. Z powyższych racji sprzyjają też ekspansji ezoteryzmu i - bardziej praktycznego - okultyzmu, które opierają się na pseudonauce i skrzętnie wykorzystują ją w swojej propagandzie.

Krytyka pseudonauki jest słuszna, gdyż pseudonauka silnie wspiera okultyzm i wzajemnie, występując tą drogą przeciwko religii chrześcijańskiej. Może to doprowadzić w następstwie nie tylko do dezinformacji w sferze umysłu i sumienia (o czym wspominają także polscy lekarze w kontekście "leczenia"), ale przede wszystkim do konkretnych zagrożeń czy zniewoleń duchowych, będących skutkiem przynależności do sekt czy otwarcia się na praktyki okultystyczne, co ściśle łączy się z homeopatią i jej propagandą.


Ezoteryczne i okultystyczne uwikłania homeopatii

Według polskich ekspertów, "stwierdzenie homeopatów, że działania ich leków nie da się wyjaśnić utartymi, obecnymi uniwersyteckimi wyobrażeniami powoduje, że często szukają oni tłumaczenia mechanizmu działania produktów homeopatycznych poprzez tworzenie spekulatywnych koncepcji, odwołujących się do magii". Jest to stwierdzenie prawdziwe, ale należy je koniecznie uzupełnić.


Otóż homeopatia jest uwikłana w magię, spirytyzm, czyli ezoteryzm i okultyzm od samego początku. Co to oznacza? Powiedzieliśmy, że homeopatia nie spełnia praw natury, a więc jeśli nawet jest ona "skuteczna", to na innej zasadzie niż zgodnie z naukowo uchwytnymi prawami natury. Jeśli nie są to siły natury, to może jakieś inne? Nie musi to być więc w każdej sytuacji efekt sugestii czy placebo, ale także skutek działania sił magiczno-spirytystycznych, które według chrześcijańskiego obrazu świata mogą istnieć i oddziaływać na człowieka. W obrębie psychologii i psychoterapii to samo dotyczy pseudonaukowej "terapii" Berta Hellingera - przenikającej nachalnie do polskiej psychologii - która otwiera się na szamanizm i spirytyzm.

Podobnie jest z homeopatią. Monachijski psychoterapeuta W. Schmidbauer plasuje homeopatię w pobliżu terapii szamańskich. Dla kuracji tych istotny jest zawsze związek z kosmosem i spirytyzmem. Uzdrowienie bez odniesienia się do kosmosu jest prawie niemożliwe. "Ten związek z kosmosem, to połączenie z obrazowym i jednocześnie metafizycznym systemem zachowało się przede wszystkim w grupach ezoterycznych (jak np. antropozofia), w astrologii i w homeopatii" (Schmidbauer, 2000, 44).

Nie jest więc przypadkiem, że wielu homeopatów to ezoterycy czy praktykujący okultyści. Wiele książek o paramedycznych praktykach alternatywnych łączy te terapie z myślą ezoteryczną (co można zauważyć w polskich księgarniach medycznych, które te ideologie bezprawnie i bezkarnie reklamują). "Tym samym medycyna ezoteryczna, mimo przeciwnych zapewnień niektórych uzdrowicieli, stała się w naszej kulturze ważnym prekursorem nowej religijności" (Bittner, Pfeiffer, 1996, 38).

Ta "religijność" wcale nie jest jednak nowa i jest to w istocie ezoteryzm i okultyzm. Według ks. Clemensa Pilara, który obronił doktorat na temat homeopatii na uniwersytecie w Wiedniu, 90 proc. homeopatów to ezoterycy. Zresztą dr A. Voegeli, słynny lekarz homeopata, potwierdził fakt, iż duży procent homeopatów posługuje się w swojej pracy wahadełkiem. Istnieją grupy, w których poszukiwania odbywają się podczas seansów spirytystycznych, za pośrednictwem mediów, które proszą przywoływane duchy o informacje. Zresztą największe współczesne medium i spirytysta, Edgar Cayce, popierał homeopatię, otrzymując wizję jej zastosowania w doświadczeniu transowym.

Ośrodki homeopatyczne np. w Niemczech czy Francji stale poszukują mediów do wytwarzania homeopatycznych środków. Także w antropozofii, opartej na doświadczeniu mediumicznym i nauczającym takiego sposobu poznania (także dzieci, przygotowywanych do inicjacji antropozoficznej w szkołach i przedszkolach waldorfskich!), występuje gloryfikacja medycyny homeopatycznej. W jednym z dużych i poważnych laboratoriów homeopatycznych we Francji dyrektor, zatrudniając pewną osobę, pytał ją najpierw, pod jakim znakiem astrologicznym się urodziła. Potem zaś chciał się dowiedzieć, czy jest ona medium spirytystycznym, gdyż sekretem praktyk owego przedsiębiorstwa był fakt, że "nowe leki poszukiwane były w trakcie seansów spirytystycznych za pośrednictwem osób obdarzonych siłami okultystycznymi (mediów), zdolnych wypytywać duchy" (H.J. Bopp).


Homeopatia jako tradycja inicjacyjna

Z punktu widzenia historii idei homeopatia oparta przede wszystkim na zasadzie podobieństwa (simila similibus curentur: leczenie podobnego podobnym - odrzucone przez polskich lekarzy jako nienaukowe!) nie jest nowa, i to nie tylko w kręgu kultury europejskiej (Paracelsus, Agrippa, G. Bruno, G. Della Porta), ale "myślenie magiczne" (magia sympatyczna) będące u jej podstaw było powszechnie obecne w tradycji ludów pierwotnych (J.G. Frazer, L. Lévy-Bruhl), a także w europejskich inicjacyjnych bractwach ezoterycznych (różokrzyżowcy, masoneria) oraz w zachodniej tradycji okultystycznej (H. Bławatska, A. Bailey, R. Steiner).

Z tego punku widzenia ideologia twórcy homeopatii S.F. Hahnemanna to odnowienie ezoterycznych wolnomularskich idei, homeopatia zaś nieprzypadkowo jest podstawową praktyką "leczniczą" w New Age. Kontrowersje powstałe obecnie wokół tej koncepcji wynikają także z faktu, że homeopatia należy do tych "terapii", które czerpią swoją siłę i skuteczność z mocy symboli (C. Pilar). Mogłoby to wskazywać na fakt, że homeopatia to tradycja inicjacyjna (przekazywana przez ludzi i rzeczy-fetysze w formie "leku"), oparta jednocześnie na pseudoreligii i pseudonauce. Parareligijny i "symboliczny" charakter homeopatii udowadnia w swojej pracy doktorskiej ks. C. Pilar (Symbole der Heilung - Symbole des Heils?, Wien 2004).

W tego typu argumentacji bierze się też pod uwagę fakt, iż twórca homeopatii S.F. Hahnemann uwikłany był w tradycję ezoteryczną i inicjacyjną masonerii, mając także do samego Chrystusa stosunek niejasny czy nawet lekceważący. S.F. Hahnemann ponadto kontaktował się z F.A. Mesmerem, twórcą "magnetyzmu zwierzęcego" (prekursorem bionenergoterapii), który także miał panteistyczny obraz świata (związany z wiarą w astrologię), jego teorie zaś również były inspirowane przez tajemne doktryny masońskie (L. Chertok, R. de Sassure).


W rozeznaniu duchowym płynącym z poziomu teologii i wiary nie można nie dostrzec tych faktów, nawet jeśli należy być powściągliwym, gdy chodzi o interpretacje. Należy wszakże zauważyć, że nie chodzi tu przede wszystkim o osobiste relacje Hahnemanna czy Mesmera z masonerią (a także o relacje osobiste tych badaczy między sobą, co też mogłoby być przedmiotem osobnych badań), ale o merytoryczny związek ich teorii z tą właśnie ezoteryczną (inicjacyjną) doktryną. Stąd nieprzypadkowo także dzisiaj w celu znalezienia odpowiedniego leku, np. rośliny do przygotowania tynktury macierzystej (wyjściowej) preparatu homeopatycznego, poszukujący posługują się bardzo często praktykami okultystycznymi oraz sięgają do ideologii ezoterycznych.

Nic więc dziwnego, że stwierdza się występowanie problemów duchowych po używaniu środków homeopatycznych. Z tej racji egzorcyści polscy wspólnie (co zostało uradzone na jednym z ogólnopolskich zjazdów) odradzają używanie homeopatii, dostrzegając jej związek z grzechem bałwochwalstwa, a ponadto ze spirytyzmem pojętym jako działaniem duchów. Jeśli homeopatia jest rzeczywiście dziełem spirytyzmu, to korzystanie z tej "wiedzy" nie pozostanie "bezkarne" (J. Verlinde).

Z tego punktu widzenia homeopatia przekracza kompetencje lekarza (który dotyka w tym przypadku jedynie "wierzchołka góry lodowej"), gdyż jest uwikłana w pewien złożony światopogląd (całościową wizję świata) oraz w kryptoreligijny kult. W ideologii homeopatii występują bowiem idee gnostyckie, hermetyczne oraz orientalne, z dominującą ideą monizmu i panteizmu (światopogląd), gdzie ubóstwia się idolatrycznie (przynajmniej potencjalnie) każdy rodzaj stworzenia (kult).

Stąd też można stwierdzić, że także w tym przypadku (jak w wielu innych przypadkach tzw. medycyny alternatywnej) praktyka "medyczna" wyrasta z określonego systemu światopoglądowo-kultycznego (a nie tylko filozoficznego czy teozoficznego), co powoduje, iż homeopatia rzekomo pomagając w jakimś paśmie, może być niebezpieczna w obszarach znacznie bardziej istotnych, duchowych czy wewnętrznych (zwłaszcza że homeopata ingeruje w życie wewnętrzne człowieka, swoiście je interpretując).





"Homeopatia - dla kobiet dobrze wykształconych z dużych miast":
część 1 ◄◄ część 2 ◄◄ część 3 ◄◄ część 4




Inne moje artykuły o zagrożeniach naszego zdrowia i życia:

sobota, 10 lipca 2010

Mick Jagger mówi do nas (część 2)




Post opublikowany pierwotnie na Salonie 24 [10-07-2009]:



Dziś skupimy się nad kultowym "Sympathy for the Devil" (Współczucie dla diabła). Warto też przygotować odtwarzacz z oryginalną piosenką.


Jednak zanim do tego dojdzie, tytułem wprowadzenia nieco informacji.


Mick Jagger i Anioł Piekieł (→Hells Angels) na festiwalu w Altamont, 6 grudnia 1969.


Najpierw kolejne litery z "Alfabetu The Rolling Stones" Bartka Chacińskiego ("Przekrój", 18 lipca 2007):

A jak antychryst
– Jeśli Beatlesi są jak Chrystus, wy musicie być jak antychryst – miał według legendy zaproponować najsłynniejszy menedżer The Rolling Stones Andrew Loog Oldham. 39 lat temu napisali piosenkę, przez którą do tej pory żyją zetykietką "satanistów", choć wyrażają w niej dla diabła nie poddaństwo, ale tytułowe "współczucie" – "Sympathy for the Devil". "Pozwólcie, że się przedstawię / Jestem uosobieniem bogactwa i smaku" – śpiewa Jagger, który przeczytał "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa i pokazuje w tekście rolę swego bohatera – od czasów - Piłata po II wojnę światową i zabójstwo Kennedy'ego. – Media w kółko powtarzały, że jesteśmy źli. To daje do myślenia. W końcu stwierdziliśmy, że każdy jest Lucyferem – mówił Keith Richards. O działaniu tej piosenki dałoby się napisać książkę: gdy Jean-Luc Godard kręcił dokument o tym, jak Stonesi nagrywali utwór, pomieszczenie nagle stanęło w ogniu, a legenda głosi, że gdy wykonali ją na scenie w Altamont, doszło do zabójstwa (choć w istocie grali akurat "Under My Thumb" – o całej sprawie dalej), później wykorzystano ją w wielu filmach. Cóż, każda filozofia życiowa musi się widać opierać na jakichś podstawach, choć te akurat z całą pewnością trudno nazwać podstawami moralnymi.

M jak morderstwo
Symboliczny koniec epoki hipisów. Festiwal w Altamont, grudzień 1969. The Rolling Stones byli głównymi bohaterami i organizatorami, a jako jedną z formacji pilnujących bezpieczeństwa zatrudniono motocyklową grupę Hells Angels*. W czasie występu Stonesów jeden z jej członków zadał śmiertelny cios nożem czarnoskóremu chłopakowi z widowni. Więcej o tym mówi dokument filmowy "Gimme Shelter" nakręcony w czasie festiwalu. Z koleifabuła "Stoned" Stephena Woolleya sprzed dwóch lat wraca do wątpliwości związanych ze śmiercią Briana Jonesa, gitarzysty Stonesów, sugerując, że został zamordowany. Temat morderstwa w tekstach Stonesów także się przewijał. "Midnight Rambler", jedna z piosenek grupy, opowiada historię seryjnego mordercy Dalberta DeSalvo znanego jako Dusiciel z Bostonu – tekst częściowo składa się ze słów samego zabójcy. Komentarz Jaggera do przypadku Altamont? – Wydaje mi się czasem, że tam kiepsko bawiły się tylko dwie osoby. Ja i ten chłopak, którego dźgnęli nożem.

S jak seksizm
Temat licznych prac doktorskich w środowisku feministycznym i jeszcze liczniejszych teorii na temat tego, co też wywoływało u Stonesów ukryty lęk przed kobietami, niechęć do nich. Tym bardziej że Jagger bronił się zawsze tym, że pisał w odpowiedzi na osobiste doświadczenia miłosne. Koronny przykład to "Under My Thumb" ("Pod moim kciukiem"), opowieść o kobiecie, która kiedyś walczyła z nim, ale stała się "kotkiem", "szczeniakiem", "tarzającym się przed nim psem", a to, co na siebie włoży i jak się zachowa, zależy od niego. Przeciwko takim sformułowaniom protestowały główniekobiety, choć gdy w latach 70. zaśpiewali w "Some Girls" linijkę "Czarne dziewczęta chcą tylko tego, by je rżnąć całą noc", poruszyli też pastora Jesse Jacksona. W bardzo wielu innych piosenkach Stonesów przemoc wobec kobiet gra główną rolę – choćby wspomnianej już "Brown Sugar" czy w "Stray Cat Blues", mocnym tekście opowiadającym historię pedofila.

D jak dochodzenie
Ani w znaczeniu kryminalnym, ani cywilnego dochodzenia do prawdy. A jeśli w wypadku Stonesów nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o seks. Wszystko wyjaśnia się choćby w znanym (również z kampanii reklamowej systemu Windows) hicie "Start Me Up". "You make a dead man cum" – śpiewa Jagger. Czyli: "Doprowadzisz do orgazmu umarlaka". Piosenka ma ponad ćwierć wieku, a jeszcze w przerwie zeszłorocznego meczu Super Bowl zespół musiał ją wykonać w ocenzurowanej wersji.

Mick Jagger podczas American Tour: Los Angeles Memorial Coliseum, 9 i 11-10-1981
(USA, 14 IX-19 XII 1981 - 51 koncertów promujących nowy album "Tattoo You")




*Hells Angels (Aniołowie Piekieł): Według FBI i CIA Hells Angels, jeden z najważniejszych klubów motocyklowych na świecie, należy do tzw. wielkiej czwórki zmotoryzowanych gangów, których członkowie są oskarżani opobicia, kradzieże i handel narkotykami (...) Hells Angels, najlepiej zorganizowana grupa przestępcza w Kanadzie, sprawniejsza niż „tradycyjna” mafia czy gangi etniczne. Gang Hells Angels powstał w 1948 r. w Kalifornii i ma 1800 członków w 22 krajach, z czego w Kanadzie aż 500. Zdaniem FBI z samego tylko przemytu narkotyków osiąga miliard dolarów zysku rocznie. [Rzeczpospolita, 3 kwietnia 2009]

Zaraz po tym jak The Beatles pokazali światu Crowley’a jako jednego ze swoich bohaterów, stał się on bohaterem całej rzeszy muzyków rockowych. A od okultyzmu do satanizmu już niedaleko. Pół roku później grupa The Rolling Stones wydała album „Their Satanic Majesties Request”, który uznawany jest powszechnie za pierwszą płytę jawnie nawiązującą w tytule do szatana. Innych satanistycznych treści tam nie ma, ale warto zwrócić uwagę na jeden szczegół. Gdy album ujrzał światło dzienne, Stonesi byli już pod przemożnym wpływem Kennetha Angera – amerykańskiego awangardowego reżysera, okultysty i przyjaciela Antona Szantona LaVey’a, założyciela Kościoła Szatana. Anger*, który do Wielkiej Brytanii trafił w 1966 roku, stał się kimś w rodzaju guru dla angielskich muzyków. I tak Rolling Stonesi pod jego wpływem nagrali piosenkę „Sympathy for the Devil”, a później „Dancing with Mr. D.”. Zaś ich koleżanka i kochanka Marianne Faithfull wystąpiła nawet w filmie Angera zatytułowanym nomen omen „Lucifer Rasing” („Powstanie Lucyfera”).
[Robert Ziębiński, "Muzyka w tajnej służbie szatana", Newsweek, 17 marca 2009]

* Kenneth Anger właśc. Kenneth Wilbur Anglemyer (ur. 3 lutego 1927 w Santa Monica, Kalifornia) – amerykański reżyser, scenarzysta, aktor, pisarz, okultysta, producent i montażysta filmowy. Wychowywał się w pobliżu centrum filmowego Hollywood na zachodnim wybrzeżu USA. Gdy miał osiem lat zadebiutował na dużym ekranie rolą księcia w hollywoodzkiej produkcji Sen nocy letniej. Swój pierwszy film nakręcił, gdy miał dziewięć lat. Większość jego filmów jest o tematyce okultystycznej. Ponieważ dla amerykańskich widzów były zbyt brutalne i odważne, więc większość swoich filmów nakręcił w Europie - szczególnie we Francji. Jest znaną osobą należącą do Kościoła Szatana a także autorem książki Hollywood Babylon, która przedstawia tajemnice gwiazd amerykańskiego kina. Anger jest jednym z pierwszych amerykańskich producentów filmowych, którzy przyznali się do swojej orientacji homoseksualnej. [pl.wikipedia]

A teraz piosenka, podczas której, niektórym autentycznie cierpnie skóra:"Sympathy for the Devil" (Współczucie dla diabła). Oczywiście, namawiam do równoczesnego słuchania oryginalnego nagrania (może być cover Guns N' Roses ze ścieżki dżwiękowej z filmu Neila Jordana "Adwokat diabła", 1994)...

Pozwólcie, że się przedstawię.
Jestem osobnikiem dużego majątku i smaku,
Działam już długie, długie lata.
Wielu ludziom odebrałem duszę i wiarę,
Byłem przy tym, gdy Jezus Chrystus
Miał swój moment zwątpienia i bólu.
To ja spowodowałem, że Piłat
Umył ręce i przypieczętował Jego los.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.

To ja byłem w Petersburgu,
Kiedy uznałem, że czas na zmiany,
Zabiłem cara i jego ministrów,
Anastazja krzyczała na próżno.
Jechałem w czołgu
W stopniu generała
Gdy blitzkrieg szalała
i gniły ciała.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.

Patrzyłem z uciechą
Jak wasi królowie i królowe
Walczyli przez stulecia
Za bogów, których sami stworzyli.
Ja wykrzyknąłem: "kto zabił Kennedych?",
Choć koniec końców
To byliście wy i ja.
Pozwólcie, że się przedstawię.
Jestem osobnikiem majętnym i ze smakiem,
Zastawiłem pułapki na trubadurów,
Którzy zginęli zanim dotarli do Bombaju.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.
Tak jak każdy gliniarz to przestępca,
A wszyscy grzesznicy święci,
Jak orzeł, to reszka,
Tak, mówcie mi Lucyfer,
bo potrzebuję jakiegoś ograniczenia,
Więc jeśli mnie spotkacie,
Okażcie trochę grzeczności,
Trochę współczucia i trochę smaku.
Użyjcie swej wyuczonej kurtuazji,
Bo inaczej zmarnuję wasze dusze.
Bardzo mi przyjemnie,
Mam nadzieję, że odgadliście moje imię,
A to, co was zastanawia,
To w co ja właściwie gram.
[Przekład wg Wojciecha Manna]

"Sympathy for the Devil" [1968, słowa Mick Jagger]
Please allow me to introduce myself
I'm a man of wealth and taste
I've been around for a long long year stolen many man's soul and faith
I was around when Jesus Christ had His moment of doubt and pain
Made damn sure that Pilate washed his hands and sealed His fate
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game

Stuck around St. Petersburg when I saw it was a time for a change
Killed the Tzar and his ministers, Anastasia screamed in vain
I rode a tank held a gen'rals rank when the blitzkrieg
raged and the bodies stank
Pleased to meet you hope you guess my name. Oh yeah
Ah what's puzzling you is the nature of my game. Oh yeah

I watched the glee while your kings and queens fought for
ten decades for the Gods they made
I shouted out "Who killed the Kennedy's?" when after all
it was you and me
Let me please intruduce myself I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadors who get killed before they reach Bombay
Pleased to meet you hope you guess my name. Oh yeah
But what's puzzling you is the nature of my game. Oh yeah
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game
Just as every cop is a criminal and all the sinners, Saints
as heads is tails, just call me Lucifer 'cause I'm in need
of some restraint
So if you meet me, have some courtesy have some sympathy
and some taste
Use all your well learned politesse or I'll lay your soul to waste
Pleased to meet you hope you guess my name
But what's puzzling you is the nature of my game



"Sympathy for the Devil", reż. Jean-Luc Godard (DVD)

W trzeciej części, na zakończenie tego krótkiego "sequelu", będzie o filmie Jean Luc Godarda "Sympathy for the Devil", ale nie tylko. Dowiemy się przede wszystkim, o produkcji filmowej Micka Jaggera i co chce nam przekazać swoim filmem.