Jan Paweł II [foto: WCK Wadowice]


Niedziela Wielkanocna jest pamiątką największej radości... Nie ma już większej. Obietnica Zmartwychwstania jest Największą Tajemnicą i Szczytem Wiary każdego chrześcijanina. Właściwie nie byłoby dzisiejszego Alleluja bez piątkowej Golgoty. Radość zawsze utożsamiamy z miłością. Ktoś kiedyś powiedział, że im większa miłość, tym większe cierpienie. Jeśli zdecydujemy się na wielką miłość, a raczej powinniśmy, bo jedynie to nasze poświęcenie, oddanie, choć będzie wymagać od nas niezwykłej odwagi i największego wysiłku (i to nie jako akt jednorazowy, ale wręcz przeciwnie, bezustannie, coraz bardziej, i coraz więcej) pozwoli nam na ukojenie duszy, spełnienie swego człowieczeństwa w każdym wymiarze życia. Niby jest to takie proste, ale wymaga największego z możliwych bohaterstwa, toteż stać na prawdziwą miłość tylko niewielu. Tak po ludzku, boimy się cierpienia... (prawdziwa miłość jest bezkresna, nie ma żadnych granic, więc i cierpienie nie ma końca) jednak musimy być świadomi, że wówczas z premedytacją odrzucamy prawdziwą miłość.




Przesłanie papieskie w światłach Różańca


Różaniec Jana Pawła II (część III: Tajemnice bolesne - zatrzymanie się nad cierpieniami męki)


Spotkanie z chorymi, Triest we Włoszech [foto: Grzegorz Gałązka, Niedziela]



1/ Modlitwa w ogrójcu (skrucha)

Nie znamy tych licznych papieskich ogrójców, jego godzin wielkiego cierpienia i modlitwy. Było ich wiele, bardzo wiele. Wiemy, że były, pytamy jaki miały sens. "Są takie rodzaje duchów, które wypędza się tylko postem i modlitwą" - przypominał Jan Paweł II naukę Jezusa. A dziś tych potężnych demonów jest wśród nas całe mnóstwo. Można je pokonywać właśnie w ogrójcu cierpienia. I dlatego Ojciec Święty musiał cierpieć. Ludzkie życie nie zawsze biegnie w świetle, a szatana można pokonać, godząc się na godzinę próby. Jan Paweł II kierował do nas trudne zaproszenie. Chciał abyśmy zgodzili się na cierpienie. Abyśmy nie dali się zaskoczyć samotności i mrokom, lecz uczynili z nich narzędzie do pokonania zła, którego nic innego nie jest w stanie usunąć ze świata. Dlatego Papież tak bardzo kochał chorych i tak bardzo powierzał siebie, Kościół i świat modlitwie w ich ogrójcach cierpienia.


Ostatnia droga krzyżowa Jana Pawła II w Wielki Piątek 2005 r. [foto: G. Gałązka, Niedziela]



2/ Biczowanie Pana Jezusa (umartwienie zmysłów)

Jan Paweł II z upodobaniem rozważał Mękę Zbawiciela. Jezus był Jego Mistrzem i Wzorem, a Jezusa biczowano, pluto mu w twarz, bito pięścią. Ojciec Święty wiedział, że i na Niego nieustannie będą spadały ciosy. Nie tylko w dniu zamachu, kiedy bicz kuli przeszył Jego ciało, ale i w Jego codziennej pracy. Ileż to razy przedrzeźniano Go, manipulowano Jego słowami, obrażano, wykrzywiano Mu twarz na gazetowych fotografiach, oskarżano o średniowieczny fanatyzm, żądano abdykacji. Ileż razy był biczowany lekceważeniem Jego nauk. Ojca Świętego oklaskiwano, ale odwracano się od Jego katechezy. Jan Paweł II nie krył się przed ciosami. Znosił to wszystko w milczeniu i pokorze. Wiedział, że ma do wypełnienia swoją misję i pozostał wierny temu, co objawił Mu Bóg. Cierpliwość, milczenie i pokora - te cnoty Matki Najświętszej Ojciec Święty praktykował w stopniu heroicznym. Wiedział, że kiedy człowiek służy Bogu, nic nie może zwieść go z drogi, którą kroczy.


3/ Ukoronowanie cierniem (umartwienie rozumu i serca)

Papież mógł być królem! Ale On na to nie pozwolił. Na Jego głowie nie było już miejsca na złote korony, tak szanowane i podziwiane przez świat. Przez zawierzenie się Maryi Jan Paweł II włożył sobie na głowę koronę cierniową. I był bezpieczny. Nikt już nie mógł uczynić Go władcą z tego świata. Wiemy, jak trudne było dla kardynała Wojtyły przyjęcie decyzji konklawe. Papież bał się być Papieżem. Ale zaufał Panience Przenajświętszej, przyjął na głowę koronę Jej Syna i rozpoczął wielki pontyfikat. pontyfikat cierniowy, naznaczony tajemnica fatimską. Jego korona cierniowa okazała się niebawem tą samą, która otoczone jest Niepokalane Serce Maryi. "Miej współczucie z tym sercem otoczonym cierniem..." - słyszymy w objawieniach z Fatimy. I jeszcze słowa: "Przynajmniej Ty staraj się te ciernie powyciągać..." Papież to czynił i... do tego samego wzywa każdego z nas. Bo orędzie fatimskie - to wielkie orędzie Jana Pawła II.


Jan Paweł II pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi - stacja V Drogi Krzyżowej w Pasierbcu [foto: KIK Katowice]



4/ Droga krzyżowa (cierpliwość i zgadzanie się z wolą Bożą)

Papieską drogę krzyżową znamy na pamięć. Ostatnie jej stacje potrafimy nazywać po imieniu, opowiadając o nich ze wszystkimi szczegółami. Ale Ojciec Święty wyraźnie dał nam do zrozumienia, ze ta faktografia nie jest ważna. Jan Paweł II chciał, byśmy spoglądając na Jego cierpienie, zrozumieli przesłanie płynące z krzyża Chrystusowego. Byśmy zaczęli patrzeć na Jana Pawła II, a po chwili spoglądali już nie na Niego, ale na Chrystusa. Jan Paweł II chciał być Jego głosem. Chciał zaświadczyć, że każdy z nas musi przyjąć krzyż, nie załamać się pod nim, nieść go aż do końca. Jeśli droga biegnie przez miejsca publiczne, mamy wejść ze swym krzyżem w tłum, nie bać się pokazać swego cierpienia, bezradności, nawet agonii. Ojciec Święty chciał, abyśmy zrozumieli, że droga do zbawienia zawsze prowadzi przez krzyż, i nauczyli się go nieść jak Jan Paweł II, głosiciel Ewangelii cierpienia.


5/ Śmierć na krzyżu (miłość Boga i gorliwość o zbawienie dusz)

Dotarło do nas - Ojciec Święty umiera. W naszych sercach było miejsce tylko na milczenie i na modlitwę o cud... Pan Bóg pokazał, że jest Panem życia i śmierci, i że życie i śmierć nie kłócą się ze sobą. Każde z nich jest wielką wartością, którą trzeba umieć docenić i godnie podjąć. I tak jak Matka Najświętsza otuliła kiedyś Papieża swym płaszczem miłosierdzia, by cofnąć Go z progu śmierci, tak teraz z ta samą czułością zawija Go w niebieski płaszcz, by z uśmiechem postawić stopy Jana Pawła II za tym progiem. Gdy po jednej stronie słychać było płacz i krzyk rozpaczy, po drugiej rozbrzmiewały śpiewy aniołów i okrzyki radości. Pogodzić to, co przed i co za progiem śmierci, umieją tylko święci. potrafił to Jan Paweł II, my jeszcze nie. Dlatego konający Ojciec Święty pozostawił nam chyba najtrudniejszą lekcję: Nie bać się umierania. Czekać na śmierć z radością, pogodnie, jak na długo oczekiwane spotkanie. Tak żyć, by przechodzić przez próg śmierci z głębokim spokojem, że życie miało sens, że Bóg skorzystał z niego, by przybliżać ludziom królestwo.

[ -- Wincenty Łaszewski, Nasz Dziennik, 9-10 kwietnia 2005]


Watykan, Plac św. Piotra, Msza pogrzebowa Jana Pawła II, 8-04-2005 [foto: Piotr Nowak, Fotorzepa]






O różańcu świętym pisałem w następujących artykułach:





"Niedziela Wielkanocna z Janem Pawłem II" [przesłanie papieskie w światłach Różańca w opracowaniu Wincentego Łaszewskiego]:

►Część 1 [tajemnice bolesne]

Część 2 [tajemnice chwalebne]

Część 3 [tajemnice radosne i tajemnice światła]